Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
6,73 (172 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
11
8
24
7
49
6
42
5
23
4
11
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380320253
liczba stron
342
słowa kluczowe
kabaret, wywiad, Ani Mru-Mru
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

TEGO NUMERU NIE ZNACIE! Marcin Wójcik Zawieszony na studiach za podrobienie podpisu. Zagrał kiedyś w teatrze rolę pół człowieka – pół pompki. Michał Wójcik Nie lubi szpitali, bo za dużo razy w nich przebywał. Lubi za to tatuaże. A poza tym wcale nie ma na imię Michał. Waldemar Wilkołek Musi się wyspać. Każdy Ryjek kosztuje go pięć lat życia. Występy w Ani Mru-Mru zaczął od grania na...

TEGO NUMERU NIE ZNACIE!

Marcin Wójcik

Zawieszony na studiach za podrobienie podpisu. Zagrał kiedyś w teatrze rolę pół człowieka – pół pompki.

Michał Wójcik

Nie lubi szpitali, bo za dużo razy w nich przebywał. Lubi za to tatuaże. A poza tym wcale nie ma na imię Michał.

Waldemar Wilkołek

Musi się wyspać. Każdy Ryjek kosztuje go pięć lat życia. Występy w Ani Mru-Mru zaczął od grania na brzuchu.

Od 15 lat rozśmieszają miliony Polaków, ich występy gromadzą pełne sale widzów, a klipy w sieci osiągają kilkumilionowe odsłony. Ich twarze zna każdy: od Podkarpacia po Pomorze Zachodnie. Ani Mru-Mru to nie zwyczajny kabaret. To zjawisko. Książka "Ani Mru-Mru. O dwóch takich, co było ich trzech" przedstawia Ani Mru-Mru, jakich nie znacie. Jak wygląda życie trzech najśmieszniejszych facetów w Polsce, gdy śmiech cichnie, a sale pustoszeją?

"Jak zniknie frajda, zniknie kabaret" - mówi Marcin Wójcik. Oni jednak wciąż dobrze się bawią, a wraz z nimi cała Polska. Mają niecodzienną przyjemność przychodzenia do pracy, w której spotykają całą salę uśmiechniętych ludzi, ale czy łatwo zarabiać na życie śmiechem w kraju, którego obywatele mają opinię ponuraków? W przezabawnej książce Marcin Wójcik, Michał Wójcik i Waldemar Wilkołek z właściwą sobie nonszalancją opowiadają o pracy kabareciarza: skąd się wzięła nazwa grupy? Czym się inspirują przy pisaniu skeczy? Na kim testują nowe żarty? Czy nie mają czasem siebie dość? Co myślą o swoich konkurentach?

W szczerej rozmowie odsłaniają nie tylko kulisy warsztatu, ale uchylają też drzwi do życia prywatnego, ilustrując barwne opowieści nieznanymi zdjęciami z domowych archiwów. Z humorem opowiadają o blaskach i cieniach sławy, o tym, z kim lubią pić wódkę, z czego wypada żartować, a z czego nie, jak pracują nad skeczami, czy chętnie słuchają dowcipów, dlaczego Michał Wójcik nie lubi Tofika. I wreszcie: jaka jest tajemnica tego, że nadal potrafią tak dobrze bawić się na scenie?

"Gdybyśmy byli początkującym kabaretem, a któryś z nas zapomniałby skeczu, dwóch pozostałych zrobiłoby wszystko, żeby go uratować. Po piętnastu latach na scenie, gdy widzimy kolegę stojącego – umownie – nad takim wielkim szambem, to nas tak bawi, że po prostu trzeba podejść i go pchnąć. Zrobimy wszystko, żeby go pogrążyć".

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2747
elfijka | 2016-02-16
Przeczytana: 16 lutego 2016

Liczyłam na to, że ta książka będzie zabawna. Że po prostu pośmieję się, czytając ją. Cóż, to jedna z tych książek, przy lekturze której człowiek zastanawia się, po co powstała. Dowiedziałam się jedynie, że najnormalniejszy z nich trzech jest Waldemar Wilkołek, który nie gwiazdorzy, ma mądre spostrzeżenia – swój chłop. Za to zaskoczeniem było dla mnie, że Marcin Wójcik, który wydawał mi się spoko kolesiem, odstawia niezłą gwiazdę. Jak się bowiem okazuje, nie jest on kabareciarzem, lecz ARTYSTĄ KABARETOWYM. Ja rozumiem, że on wymyśla i pisze skecze, a potem je przedstawia, ale naprawdę uważa, że to, co robi, jest aż tak genialne? Może niech pozostawi to ocenie odbiorcom. Jeśli miałabym w tym kabarecie wskazać artystę, to jednak byłby to Michał, który pokazuje rzeczy w fenomenalny sposób i robi z tego sztukę. Ale mało tego, okazuje się, że pan Marcin gardzi Internetem i twórcami, którzy się w nim zalęgli. Frustracja, która z niego bije, że ich skecz ma cztery miliony wyświetleń, a takiego Wardęgi pięć milionów, jest trochę szokująca. Bo skoro twierdzi, że oni będę istnieć, a youtuberzy nie, to skąd ta irytacja? Czyżby jednak był strach przed tym, że oni wyprą kabaret? Bardzo uderzyło mnie też jego zarozumialstwo. I choć Marcin twierdzi, że sodówa nie uderzyła mu do głowy, to może lepiej by było, gdyby przeczytał, co naopowiadał, zanim poszło to do druku. Z kolei gdyby wyciąć wypowiedzi Michała Wójcika i Waldemara Wilkołka z tej książki, objętościowo niewiele by się zmieniło, bo głównie peroruje Marcin, który lubi opowiadać o sobie i o swoim talencie. Szkoda, bo gdy czasem dopuszcza kolegów do głosu, okazuje się, że oni mają ciekawsze wypowiedzi.
Zakończę swą opinię wypowiedzią Waldemara Wilkołka (s. 291), z którą się całkowicie zgadzam: „I cały czas uważam, że ta książka jest niepotrzebna. My tak naprawdę nie mamy nic ciekawego do opowiedzenia”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?

"Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?" to istna kopalnia wiedzy! Autor próbuje wyjaśnić dlaczego ludzie stają się seryjnymi mordercami. Tłuma...

zgłoś błąd zgłoś błąd