Radykalne miasta

Wydawnictwo: Fundacja Bęc Zmiana
7,21 (14 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
6
7
4
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Radical cities
data wydania
ISBN
9788362418480
liczba stron
320
kategoria
sztuka
język
polski
dodał
morasia

W połowie XX wieku europejskie marzenie o modernistycznej utopii przeniosło się do Ameryki Łacińskiej i odtąd to miejsce jest poligonem doświadczalnym dla najbardziej nowatorskich i odważnych pomysłów urbanistycznych. W “Radykalnych miastach” Justin McGuirk pokazuje efekty realizacji tych idei: modelowe chilijskie osiedle socjalne powstałe z połówek domów, których budowę ukończyć mają sami...

W połowie XX wieku europejskie marzenie o modernistycznej utopii przeniosło się do Ameryki Łacińskiej i odtąd to miejsce jest poligonem doświadczalnym dla najbardziej nowatorskich i odważnych pomysłów urbanistycznych.

W “Radykalnych miastach” Justin McGuirk pokazuje efekty realizacji tych idei: modelowe chilijskie osiedle socjalne powstałe z połówek domów, których budowę ukończyć mają sami mieszkańcy; słynny wieżowiec Torre David w Caracas, wypełniony nie przestrzenią biur oraz banków, ale zorganizowaną społecznością dzikich lokatorów; czy też argentyńską komunę Túpac Amaru, której charyzmatyczna przywódczyni zapewniła najbiedniejszym dostęp do luksusowych basenów.

Od Meksyku, przez Wenezuelę, Brazylię, po Argentynę – radykalne miasta najbardziej zurbanizowanego kontynentu na świecie rodzą ekstremalne warunki mieszkaniowe: gigantyczne osiedla i rozlewające się w nieskończoność slumsy. McGuirk przygląda się codziennemu życiu mieszkających tam ludzi; przedstawia także architektów, aktywistów, odważnych polityków i społecznych działaczy, których próby rozwiązania problemu biedy I nierówności społecznych doprowadziły do rewolucyjnych rozwiązań, a tym samym całkowicie zrewitalizowały przestrzeń miejską.

 

źródło opisu: http://www.beczmiana.pl/produkcje,999,radykalne_miasta.html

źródło okładki: http://www.beczmiana.pl/produkcje,999,radykalne_miasta.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1910

Autor tropi humanistyczne i humanitarne przejawy aktywności społecznie usposobionych architektów i urbanistów w miastach Ameryki Południowej, a także oddolne inicjatywy tych mieszkańców, którzy nie mają gdzie, nie mają za co, ale muszą przecież gdzieś mieszkać. Autor przedstawia tezę, która być może pozwala z innej perspektywy spojrzeć chociażby na "sprawę polską" (bo ja nawet jak o czymś innym, to zawsze o Polsce, nosem przy polskiej ziemi, stracona dla świata): ESTETYKA NIE JEST PRIORYTETEM. Czasami ważniejsza od estetyki jest funkcjonalność, albo posiadanie mieszkania jako cel sam w sobie, bo alternatywą jest bezdomność. Czasami brak doznań estetycznych rekompensuje duch wspólnoty i przedsiębiorczości mieszkańców. Po tej lekturze, mój osąd wobec domów budowanych systemem DIY np. na działkach rekreacyjnych w mieście, nie jest już tak kategoryczny jak to bywało wcześniej.

Książka dostarcza wiele przykładów działań (niekoniecznie udanych) i zjawisk, które mają na celu integrację miasta z jego mieszkańcami, i to nie tylko ze statecznymi mieszczanami, ale również np. z mieszkańcami domów z błota i tektury, pnącymi się po zboczach wokół Rio de Janeiro. Fawele przyglądają się miastu, ale z dystansu wykluczającego podanie sobie rąk. Po wybudowaniu kolejki łączącej centrum faweli z regularnym miastem (górskiej, jak kolejka na Kasprowy) więzy z fawelami zaczęli zacieśniać turyści, zaś same fawele uległy gentryfikacji. Włoch czy Hiszpan na zasiłku włoskim czy hiszpańskim może sobie dostatnio i przyjemnie pożyć w faweli, nawet jeżeli ceny fawel-domków wzrosną; dotychczasowi mieszkańcy są jednak zagrożeni wyprowadzką do tańszych miejsc, niczym klasa średnia z Manhattanu do Brooklynu, a teraz to nawet z Brooklynu do Queens. Nie o to z tą kolejką chodziło. Podobno nad domem Henry'ego Millera wisiała maksyma: "Gdy gówno stanie się cenne, biedacy będą się rodzić bez odbytu".

Jeszcze tylko o Torre David - pirackiej utopii. W centrum miasta Caracas stoi drapacz chmur w stanie surowym; miał się stać biurowcem, ale po kryzysie finansowym porzucił go inwestor, i stał się mrówkowcem. Zasiedlony na dziko, spontanicznie, często przez ludzi, którzy legitymują się zawodem publicznie użytecznym np. przez strażaka. Krok po kroku, dzień po dniu wytworzyła się tu prężna wspólnota z administracją, sklepami, rzec by można, osiedlowymi (w budynku nie działają windy, a jest 45 pięter, więc ci z góry raczej nie robią wypadów na miasto po zakupy, bo to daleko i po schodach). Nie ma okien, nie ma poręcz przy schodach, za to są prześwity w konstrukcji i zawroty głowy, jeśli cierpi się na lęk wysokości. To ciekawostka, która przyciąga socjologów, psychologów, filmowców i animatorów kultury. No właśnie, ciekawostka.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Afrykański świt

Ok, jest jakieś tam wprowadzenie akcja toczy się w Afryce, lata 50-te XX wieku, dzikie nieodkryte miejsca? Czy tylko mi tu data nie odpowiada do tej &...

zgłoś błąd zgłoś błąd