Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Książki najgorsze i parę innych ekscesów krytycznoliterackich. 1975-1980 i 1993

Wydawnictwo: Znak
7,69 (127 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
7
9
32
8
35
7
36
6
10
5
3
4
1
3
2
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-240-1083-7
liczba stron
200
język
polski

Trzecie ulepszone! wydanie legendarnych "Książek najgorszych" Stanisława Barańczaka. Feliks Trzymałko i Szczęsny Dzierżankiewicz pojawili się na łamach "Studenta" w 1975 roku, aby jak sami pisali prowadzić "przegląd bieżących osiągnięć polskiej grafomanii". Jak się okazało, m.in. za sprawą kryminałów publikowanych przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, grafomania polska przeżywała...

Trzecie ulepszone! wydanie legendarnych "Książek najgorszych" Stanisława Barańczaka. Feliks Trzymałko i Szczęsny Dzierżankiewicz pojawili się na łamach "Studenta" w 1975 roku, aby jak sami pisali prowadzić "przegląd bieżących osiągnięć polskiej grafomanii". Jak się okazało, m.in. za sprawą kryminałów publikowanych przez Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, grafomania polska przeżywała wówczas swój złoty okres i dostarczyła obu panom materiału do wielu tekstów. Prześmieszne paszkwile były pisane w rzeczywistości przez Stanisława Barańczaka i dość szybko zainteresowała się nimi cenzura. Cykl wyszydzający zjawisko grafomanii z państwową pieczątką trafił więc na łamy drugoobiegowych: "Biuletynu Informacyjnego KOR" i "zapisu". "Książki najgorsze..." doczekały się dwóch wydań książkowych, które zyskały status kultowych. Obecnie oddajemy do rąk czytelników zmienione trzecie wydanie, wzbogacone o pięć wyskoków paszkwilanckich opublikowanych w 1993 w "Gazecie Wyborczej".

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (462)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2519
8_oclock | 2015-05-05
Na półkach: 2015, Przeczytane, Filia_6
Przeczytana: 04 maja 2015

Taką perełkę znalazłam w bibliotece na półce "Nowości". Wydanie dla odmiany z roku 1990, drugie (pierwsze Kos Kraków w 1981), wydawnictwo a5 z Poznania, biało-czarna okładka z karykaturalnym rysunkiem. Zaczęłam czytać i nie mogłam się oderwać. Nie trzeba znać omawianych książek, sama recenzja, jej zamysł, styl i dowcip to olbrzymia przyjemność, samo prowadzenie przez ... autorów;) (Feliksa Trzymałkę i Szczęsnego Dzierżankiewicza) pozwala odetchnąć pełną piersią, odpocząć od oficjalnych dyskusji, programów i ustaw, i zatęsknić za ciągiem dalszym!

Wybór najgorszych książek to wydania z lat 1975-1980, z podaniem autora, wydawnictwa i nakładu. Co ciekawe, zauważyłam tendencję do narzekania na brak papieru. Teraz już wiemy, że papieru jest pod dostatkiem a nawet więcej, właściwie to papier jest za darmo. Wystarczy porównać ceny książek elektronicznych z tradycyjnymi.

książek: 381
Kazik | 2013-10-13
Przeczytana: 13 października 2013

Grafomania obrasta w t(ł)usz(cz) i to nie od dzisiaj, o czym niektórzy czytelnicy zapominają. "A za moich czasów, panie dziejku, czytano tylko Tołstoje, Balzaki i Rejmonty, żadnych tam tandetnych zmierzchów-śmierzchów i innych takich!...". Szczęśliwie dzieło Barańczaka powstrzymuje nasze czytelnicze pokolenie od popadnięcia w kompleksy, pokazując, jak to drzwiej na półkach z książkami bywało.

Opisy złych seksów, nędzna poezja, tworzenie postaci inteligencika z Zachodu, któremu do listy wad brakuje tylko płaskostopia, błędy językowe wszelkiej maści, Maryśki Sue i Grzegorze Stu w roli głównych bohaterów, pokraczne fabuły, "jak mały Jasio wyobraża sobie szpiegów", odrealnione opisy zagranicy, papierowe postacie... Z tym wszystkim mierzą się dzielnie Trzymałko i Dzierżankiewicz, którym niestraszna nędza wydana na piśmie. Recenzji w książce znajdziemy czterdzieści, zwykle (zasłużenie) dostaje się powieściom kryminalnym, jest i jednak bat na bezczelną broszurkę o cenzurze, kuriozalny...

książek: 580
Mario | 2016-06-09
Na półkach: Przeczytane

Nie ma wątpliwości, że Barańczak to jeden z najwspanialszych pisarzy polskich wszystkich czasów. Ten człowiek potrafiłby napisać nalepkę do słoika dżemu tak, że czytalibyśmy ją z zapartym tchem i podziwem dla talentu i erudycji autora.
Ten tom recenzji dotyczy czasów głębokiej komuny, a nie zestarzał się ani na jotę, lektura tekstów dostarcza wielu wrażeń, od śmiechu przez wspomnienia tamtych realiów po uniwersalne rozważania o głupocie, beztalenciu, grafomanii i cwaniactwie, które są przecież wieczne.

książek: 1114
Mimetyczka | 2011-11-20
Na półkach: Przeczytane, 2011

Mamy lata 70.
Stanisław Barańczak dzieli swą artystyczną osobowość na dwie fikcyjne postacie-dziennikarzy/krytyków, którzy na łamach drugoobiegowych pism publikują paszkwile polskich nowości.
Panowie wykazali się nie lada wytrzymałością recenzując najpiękniejsze kwiaty polskiej(ówczesnej) grafomanii. Na tym polu, jak się okazało, prześcigano się w doprowadzaniu schematyzmu do perfekcji(trening czyni mistrza, pracy nigdy za wiele), w traktowaniu bezbarwnych bohaterów bezpłciowo i w prezentowaniu szerokiej palety stylistyki i gramatyki-oczywiście niepoprawnej.
Doprawdy, podziwiam panów Trzymałkę i Dzierżankiewicza, bo ja osobiście bym nie nie w y t r z y m a ł a i nie z d z i e r ż y ł a.
Bo jak pokazuje okładka, nawet okulary nie dały rady, choć zwykle wytrwale siedzą na nosie.

Stanisław Barańczak podniósł krytykę literacką do potęgi sztuki.
Niesamowita błyskotliwość, oczarowująca ironia(tak, czuję się oczarowana), dowcip, spostrzegawczość. Solidna krytyka, która wskaże najbardziej...

książek: 207

Legendarna książka Barańczaka, w której poeta tropi literackie absurdy i grafomanię rodem z PRL-u. Jego celne i zjadliwe opinie są wzorem odważnej krytyki literackiej, jakiej dziś prawie nie znajdziemy w polskich czasopismach i programach kulturalnych. Teksty Barańczaka mienią się inteligencją, językową błyskotliwością i niewymuszoną erudycją i powinny stać się lekturą szkolną - by na ich podstawie uczyć dobrego literackiego smaku.

książek: 0
| 2010-12-01
Przeczytana: 29 listopada 2010

Przeczytałam ten zbiór recenzji zupełnie przypadkiem. Tak się stało, że miałam ją przy sobie podczas podróży. Okazało się, że lepiej trafić nie mogłam. Są to piękne językowo (w końcu to Barańczak) i naprawdę zabawne teksty! Co ciekawe, fakt, że autor pisze tam o książkach, o których nie miałam zupełnie pojęcia i raczej nigdy ich nie przeczytam (zdecydowanie zostałam przekonana, że nie warto), zupełnie nie przeszkadza. Według mnie jest to uczta dla osób wielbiących piękno języka polskiego, cięty humor i czyste złośliwości. Polecam!

książek: 545
wik699 | 2016-09-23
Na półkach: Przeczytane

Perełka. Stanisław Barańczak bezlitośnie tropił grafomanię na łamach pism legalnych, a później drugoobiegowych. Celem jego ostrza była przede wszystkim powieść kryminalna, osadzona w środowisku milicji, ale także tomiki miernych poetów (tu szczególnie polecam recenzję zbiorku "P.Bogu, ukochanej Marii i Ojczyźnie"), instucji dla cenzury, a nawet programu widowiska z okazji 35-lecia PRL. Barańczak pisze wspaniale, lekko, z dużym poczuciem humoru i ironii. Prawie 200 stron tego wydania przeczytałem błyskawicznie, i teraz wracam do poszczególnych co ciekawszych fragmentów. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kto interesuje się literaturą popularną okresu PRL.

książek: 652
introdukcja | 2016-02-07
Przeczytana: 07 lutego 2016

Pomimo nieznajomości ogółu treści literackich, do których odnosi się Stanisław Barańczak, byłam w stanie przez tę książkę przebrnąć i momentami nawet się uśmiechnąć, dzięki poczuciu humoru autora i jego niebanalnym komentarzom.

Jest to natomiast książka, która swoją treścią w ogóle do mnie nie przemawia i w moich oczach jest już dawno zdezaktualizowana. W dzisiejszych czasach produkuje się tyle treści, że gdyby Stanisław Barańczak chciał wziąć współczesną literaturę w ogień krytyki, "Książki najgorsze..." zamiast niecałych 200 stron, rozrosłyby się do rozmiarów kilkunastotomowej encyklopedii. Z racji tego, iż żyjemy w czasach swobody wypowiedzi i prawie każdy może dzisiaj zostać pisarzem, niejedna głupota dotarła do nas z kart powieści. Dlatego też "Książki najgorsze..." nie wywołują u mnie tak mocnych uczuć, jakie musiały targać panem Barańczakiem, że aż zdecydował się przelać na papier wszystkie swoje uwagi i spostrzeżenia.

książek: 1445
Kamasz | 2013-12-03
Na półkach: 2013, Przeczytane
Przeczytana: 01 grudnia 2013

Pomysł zniszczenia marnie napisanych książek przyjaznych względem systemu, godny pochwały. Jadowitość i humor tekstów, bardzo na plus.

Z drugiej strony, jakieś to wymuszone, wydumane (tak, wiem o cenzurze, ależ no litości z tym kunktatorstwem!), nadmuchane. Oczywiście, że za te niewyobrażalne nakłady i błędy wszelkiego typu, należało się "autorom". Ale zabrakło chyba odrobinę dystansu.

książek: 2121
Elenaj | 2013-04-06

Barańczak to nie tylko genialny tłumacz,lecz także wspanialy krytyk literacki o niebywałej erudycji,jak również umiejętności ,która jest obca wielu krytykom literackim -odróżniania ziarna od plew.
Jest jeszcze jedna cecha ,która wyróżnia go na tle innych - poczucie humoru.Dowodem na to jest ten właśnie tytuł, recenzje książek czasów PRL są zabawne i wolne od typowego dla krytyków literackich nudnego ględzenia.
Poszperałam trochę w tytułach,o których pisał autor - to było traumatyczne przeżycie,a najbardziej przerażało mnie to ,że niektóre z tych dzieł miały po 200 tys. nakładu.
Nie zmienia to faktu,że bawiłam się świetnie czytająć "Książki najgorsze"

zobacz kolejne z 452 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Kurs Kreatywnego Pisania - lekcja 2

Udostępniamy dzisiaj drugi rozdział Kreatywnego Kursu Pisania Miasta Literatury UNESCO zatytułowany Jak naostrzyć pióro? Poczytajcie i posłuchajcie jak Wit Szostak odpowiada na pytanie co wyzwala w autorze pęd do pisania oraz przekonajcie się czy Katarzyna Bonda planuje objętność swoich książek.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd