Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast

Wydawnictwo: Karakter
7,42 (840 ocen i 118 opinii) Zobacz oceny
10
37
9
104
8
283
7
278
6
85
5
24
4
13
3
7
2
6
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365271204
liczba stron
320
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Miasto Archipelag to projekt reporterskiej podróży Filipa Springera przez mniejsze miasta, które były kiedyś stolicami województw. To jednocześnie pierwszy w Polsce dokumentalny eksperyment, który wykorzystuje internet, serwisy społecznościowe, szeroką kooperację z dużym tytułem prasowym i rozgłośnią radiową. Jego kulminację stanowi publikacja reporterskiej książki, której powstawanie wszyscy...

Miasto Archipelag to projekt reporterskiej podróży Filipa Springera przez mniejsze miasta, które były kiedyś stolicami województw. To jednocześnie pierwszy w Polsce dokumentalny eksperyment, który wykorzystuje internet, serwisy społecznościowe, szeroką kooperację z dużym tytułem prasowym i rozgłośnią radiową. Jego kulminację stanowi publikacja reporterskiej książki, której powstawanie wszyscy mogą śledzić niemalże w czasie rzeczywistym, od samego początku.

W najmniejszym z byłych miast wojewódzkich – Białej Podlaskiej, żyje dziś 26 tysięcy ludzi, w największym – Częstochowie – prawie dziesięć razy więcej. Stolicami regionów były przez 24 lata. Dziś wiele z nich boryka się z wyludnieniem, problemami gospodarczymi, bezrobociem i narastającą stagnacją. Wracają wspomnienia sprzed lat, gdy wszystkie te ośrodki dynamicznie się rozwijały: powstawały fabryki, osiedla, domy kultury i obiekty sportowe. Na potrzeby urzędów wojewódzkich wznoszono kilkunastopiętrowe bloki aspirujące do statusu lokalnych drapaczy chmur. Do pracy w administracji i przemyśle, edukacji i kulturze napływali nowi mieszkańcy.

Co robić w Koninie, Radomiu, Lesznie, Siedlcach, Pile? To pytanie zadają sobie blisko trzy miliony Polaków (tylu mieszka w byłych miastach wojewódzkich). Odpowiedź, której udzielają, nie jest jednak w większych miastach wysłuchana z należytą uwagą. Wałbrzych ciągle jest synonimem zapaści, mimo, że miasto to architektoniczna perła w sercu jednego z najpiękniejszych regionów Polski i teatralne zagłębie promieniujące na cały kraj. Jelenia Góra notorycznie jest mylona z Zieloną Górą, choć miasta te dzieli 150 kilometrów. O największej na świecie kolekcji prac Witkacego w Słupsku słyszeli tylko krytycy sztuki i koneserzy. Konin ze swoimi nadrzecznymi bulwarami mógłby być zaś pokazywany za przykład jak traktować rzeki: większość większych miast ma z nimi wielki problem.

Byłe miasta wojewódzkie nadal są ważnymi centrami życia gospodarczego i kulturalnego. Poszukiwania własnej, niezależnej drogi rozwoju często przynoszą tu nieoczekiwane i fascynujące rezultaty, którym poświęca się zbyt mało uwagi w mediach skupionych na stolicy. Trzydzieści jeden ośrodków tworzy archipelag możliwości, szans, frustracji i rozczarowań. Pozytywna energia i determinacja mieszają się tu ze zwątpieniem i rezygnacją. Miasto Archipelag często zamieszkują ludzie przekonani, że miejsce, w którym żyją jest najlepsze na świecie. Opuszczają je ci, którym tę wiarę odebrała brutalna rzeczywistość.

Warto poznać jednych i drugich.

 

źródło opisu: Karakter, 2016

źródło okładki: karakter.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 254
ArekDao | 2016-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2016

Projekt Miasto Archipelag zachwycił mnie gdy tylko usłyszałem o nim po raz pierwszy. Na bieżąco śledziłem podróż Filipa Springera przez Polskę, wydania książki nie mogłem się doczekać. Teraz po jej lekturze mam nadzieję że jest ona tylko pierwszym etapem tego ogromnego projektu, bo gdybym miał ocenić ją jako skończoną całość, byłoby sporo braków. 31 miast to doprawdy ogrom materiału, który nie miał prawa zmieścić się w jednej książce i faktycznie się nie zmieścił. Miasto Archipelagu, które znam najlepiej (Konin) dostało zaledwie parę stron, w dodatku zrobionych nieco "po łebkach" (Zatorze najbardziej przygnębiającym osiedlem? Wolne żarty!). Wnioskuję po tym, że podobnie mogło być też przy innych miastach. Z drugiej jednak strony, Springer sam przyznaje, że z tej książki wyłania się obraz bliżej nieulokowanego na mapie Miasta, które ma w sobie cechy wszystkich 31 dawnych stolic województw, a zatem nie o konkretne dzielnice czy osiedla musi tu chodzić. OK, rozumiem takie podejście i powiedzmy, że je kupuję.
Kilka konkretnych minusów jednak wytknę. Po pierwsze uważam, że za dużo jest opowieści o ludziach, które nie mają prawie żadnego związku z wojewódzkością miasta czy też utratą tego statusu (Koszalin, Tarnów). Te teksty są w porządku, ale nie na potrzeby tej książki.
Drugi minus - moim zdaniem największy - to kiepska oprawa fotograficzna. Kiepska w tym sensie, że często tekst sobie a obraz sobie. Są portrety mniej lub bardziej przypadkowych ludzi, kwiatki typu "niebo nad Koszalinem" (poważnie, zdjęcie samych chmur bez kawałka miasta). Do dziś za to nie wiem jak wyglądają te cholerne latarnie na ciechanowskim Krubinie, bo w internecie tego nie znalazłem. A przecież Filip Springer był tam i wszystko to obfotografował. Czy aż takim problemem było dodanie na marginesie np. QR-kodu, który przeniósłby nas do fotogalerii danego miejsca? To dopiero byłby projekt internetowy!
No i trzeci minus, który musiał się pojawić z uwagi na charakter tej podróży. Mam mianowicie wrażenie, że autor za bardzo ulegał nastrojom związanym z pogodą, jaka akurat była w odwiedzanych miastach. Panie Filipie, proszę pojechać do tych wszystkich miejsc jeszcze raz, o innej porze roku! I wydać jeszcze kilka Miast Archipelagów, bliżej przyglądając się tym miejscom. Aż prosi się o kolejne tomy, omawiające nie 31, a np. 5 czy 6 miast. Ma Pan tyle materiału, że bez problemu je Pan jakoś logicznie zgrupuje.
Będzie też czwarty minus, który przyszedł mi do głowy właśnie teraz. Skoro zbudowany został portret nie 31 miast, ale jednego Miasta łączącego je wszystkie, to aż prosi się o rozdział podsumowujący. Dziwi mnie jego brak, bo Springer często mówił wywiadach, że np. wszystkie dawne stolice mają fatalną komunikację publiczną. Dlaczego, co się robi żeby to zmienić, albo dlaczego nic się nie robi?

Mimo wszystko gorąco polecam i czekam na ciąg dalszy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oskarżenie

Po książkę sięgnęłam przede wszystkim ciekawa dalszych losów jedynego w swoim rodzaju duetu- Chyłki i Zordona. Na tym polu się nie zawiodłam chociaż w...

zgłoś błąd zgłoś błąd