Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,18 (1748 ocen i 230 opinii) Zobacz oceny
10
61
9
149
8
448
7
638
6
327
5
101
4
12
3
11
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328020122
liczba stron
384
język
polski
dodała
Booka

Inne wydania

W chłodną niedzielę czerwca 2005 roku Szacki rozpoczyna nowe śledztwo. W klasztorze w centrum Warszawy zamordowano jednego z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, w czasie której pacjenci wcielali się w role swoich bliskich. Czy motywu należy szukać w nich samych, czy może w osobach, które odgrywali na terapii? JESTEŚMY TYM CO PRZEŻYLIŚMY. "Uwikłanie" to pierwsza część trylogii z...

W chłodną niedzielę czerwca 2005 roku Szacki rozpoczyna nowe śledztwo. W klasztorze w centrum Warszawy zamordowano jednego z uczestników niekonwencjonalnej terapii grupowej, w czasie której pacjenci wcielali się w role swoich bliskich. Czy motywu należy szukać w nich samych, czy może w osobach, które odgrywali na terapii?

JESTEŚMY TYM< CO PRZEŻYLIŚMY.

"Uwikłanie" to pierwsza część trylogii z prokuratorem Szackim, jednym z najbardziej znanych bohaterów powieści kryminalnych w Polsce. Ponadczterdziestoletni, wysoki, szczupły, w zbyt dobrym jak na urzędnika garniturze, o młodej twarzy, z któą kontrastują zupełnie siwe włosy. Wybitny profesjonalista o pogmatwanym życiu osobistym.

 

źródło opisu: z okładki

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1263
Ciacho | 2015-10-05
Przeczytana: 05 października 2015

Klasztor na Łazienkowskiej, w Warszawie, to miejsce, gdzie Cezary Rudzki prowadzi bardzo nietypową terapię grupową, tzw. terapię ustawień Berta Hellingera, która polega na wcielaniu się pacjentów w osoby swoich bliskich, co pomaga w rozwiązaniu niektórych problemów. W jednej z takich terapii uczestniczy Henryk Telak, który długo nie potrafi dojść do siebie po samobójstwie swojej córki. Do grupy, której przewodzi Cezary Rudzki, dołączyli również: Euzebiusz Kaim, Barbara Jarczyk i Hanna Kwiatkowska. Terapia na pewnym etapie zaczyna wymykać się spod kontroli lekarza i decyduje się on o jej chwilowym wstrzymaniu i odesłaniu pacjentów do swoich pokoi. Jednak wieczorem tego samego dnia dochodzi do przykrego incydentu. Henryk Telak zostaje odnaleziony martwy przez jedną z pacjentek, która zastała go leżącego ze szpikulcem do rożna wbitym w oko. Sprawa zostaje przydzielona prokuratorowi Teodorowi Szackiemu, który ma się nią bezzwłocznie zająć. Podejrzanych jest trzech pacjentów i doktor Rudzki. Miejsce przestępstwa zamknięte i niedostępne dla innych. Sprawa wydaje się być łatwiejszą do rozwiązania. Czy jednak na pewno taka będzie?

Wierzcie sobie lub nie, ale to jest mój pierwszy polski kryminał, jaki kiedykolwiek przeczytałem. Nie sięgam na co dzień zbyt często po literaturę polską (co jest błędem), a jak już do tego dochodzi, to najlepiej, żeby to była literatura fantastyczna, która powinna mieć jak najmniej nazw własnych polskich, a najlepiej w ogóle (co też jest błędem). W fantastyce polskiej znalazłem jednak dwie osoby - Jacka Dukaja i Roberta Wegnera - które zawstydziły moje ograniczone postępowanie względem rodzimej literatury fantastycznej i zachęciły do częstszego sięgania po taką literaturą, bo udowodnili mi, że potrafią pisać kapitalnie i daliby radę zawstydzić niejednego pisarza zagranicznego, czy to ze Stanów, czy z Ameryki, czy skądś indziej. Czemu w takim razie nie miałoby to wyglądać podobnie z kryminałem? Długo za mną chodził kryminał polski, żeby się przemóc, oj długo. Szum wokół Miłoszewskiego w ostatnich miesiącach zapalił mi głowie lampkę, żeby po ten kryminał sięgnąć, ale jeszcze zbyt słabo. Rozjaśniła ją nieco bardziej Agnieszka z "Nie teraz - właśnie czytam..." swoimi dobrymi i zachęcającymi recenzjami na tyle, że prawdopodobnie już wtedy podświadomie zakodowałem sobie, że to właśnie Miłoszewski będzie tym autorem, po którego sięgnę na samym początku. Ostatecznie przyczyniła się do tego dobra adaptacja "Ziarna prawdy" Borysa Lankosza, obejrzana przeze mnie kilka tygodni temu, a że Miłoszewski pojawił się w zasięgu ręki w jednym z antykwariatów, w których systematycznie kupuję, nie omieszkałem zakupić całego cyklu z Szackim i w końcu zacząć czytać!

"Uwikłanie" jest pierwszą częścią cyklu z Teodorem Szackim, w którego w filmie Lankosza wcielił się świetny Robert Więckiewicz i tegoż aktora miałem nieustannie przed oczyma, kiedy czytałem o Szackim. Teo Szacki to całkiem przystojny, wysoki, przedwcześnie kompletnie posiwiały, czterdziestokilkuletni, ale w dobrej kondycji prokurator. Zagadkę kryminalną nie rozwiązuje zatem policjant, emerytowany policjant, czy prywatny detektyw, a urzędnik państwowy, który do tej pory kojarzył mi się mylnie z nieco innym powołaniem. Nie spotkałem się też nigdy dotąd, aby prokurator był główną postacią książki kryminalnej. Miłoszewski bardzo dobrze zatarł ten stereotyp i przybliżył mi dokładniej ten często wyszydzany i niedoceniany zawód. Jednocześnie też stworzył bardzo wiarygodnego i ciekawego głównego bohatera, który oprócz wykonywanego zawodu i powierzanych mu nieustannie zadań, często mozolnych i nudnych, ma też życie prywatne, o którym się dowiadujemy.

W "Uwikłaniu" mamy kilka postaci, o których możemy powiedzieć, że są z krwi i kości i przekonywujące, ale autor poświęca im zdecydowanie mniej uwagi niż Szackiemu. Najbardziej do gustu przypadł mi chyba Oleg Kuzniecow, komisarz policji o rosyjsko brzmiącym nazwisku, który gra twardziela i sypie zabawnymi tekstami. Poznamy też żonę prokuratora, Weronikę, i córkę Helcię, oraz jego kochankę Monikę. Szackiego widzimy tutaj z dwóch profili: jako inteligentnego i skutecznego funkcjonariusza szukającego przestępcy - co mi się bardzo podobało, i prywatnie jako męża, ojca i kochanka - co podobało mi się najmniej, bo był w tej roli pełen sprzeczności, które mnie irytowały. Mamy też tutaj ciekawą fabułę, gdzie intryga jest bardzo zawiła. Początkowo sprawa do rozwiązania wydaje się być dość błaha i łatwa, i zastanawiałem się czy to nie będzie prosty kryminał, z prostym śledztwem i zakończeniem. Nie był taki nawet przez chwilę. Co prawda nie za bardzo przekonywała mnie terapia ustawień jako ta skuteczna metoda rozwiązywania ludzkich problemów, ale Miłoszewski udowodnił mi, że znajomość ludzkiej psychiki w niepowołanych rękach jest cholernie niebezpieczną bronią. I na koniec, jak już ta cała bardzo zawiła intryga została w pełni obnażona, pozostało mi zrobić ukłon w stronę autora, bo zakręcił tak bardzo, że nie sposób byłoby mi wpaść na te rozwiązanie.

Muszę przyznać, że Zygmunt Miłoszewski stworzył kawał porządnego kryminału, który czytało mi się bardzo dobrze i z pewnością sięgnę po kolejne dwie książki z Szackim. A co potem? Zobaczymy. Nie wiem też, czy tylko on, czy może dopiero następni po nim przyczynią się do tego, że po polski kryminał i polską literaturę ogółem będę sięgał zdecydowanie częściej, albo chociaż systematycznie, ale z pewnością zrobił w tym kierunku razem ze mną jakiś krok naprzód.

Recenzja z mojego bloga: http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2015/10/uwikanie-zygmunt-mioszewski-recenzja.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krwawa blizna

Kolejna pokręcona i mroczna historia z udziałem Tonego i Carol. Poznajemy też kogoś bardzo mrocznego, kto w dalszym ich życiu odciśnie ogromne boles...

zgłoś błąd zgłoś błąd