Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mara Dyer. Zemsta

Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska
Cykl: Mara Dyer (tom 3)
Wydawnictwo: YA!
7,63 (959 ocen i 95 opinii) Zobacz oceny
10
153
9
149
8
237
7
190
6
138
5
49
4
25
3
11
2
6
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Retribution of Mara Dyer
data wydania
ISBN
9788328020757
liczba stron
464
język
polski
dodała
Ag2S

Genialne połączenie literatury młodzieżowej z ciężkim, psychodelicznym thrillerem. W ostatniej części trylogii Mara musi stawić czoła rzeczywistości. Trzecia część bestsellerowej serii o Marze Dyer. Pewnego dnia Mara budzi się w lustrzanym pokoju i nie wie, gdzie jest. Zdaje sobie sprawę, że jej bliscy nie żyją, a ona powoli zaczyna o nich zapominać. Głos w jej głowie powtarza: „musisz...

Genialne połączenie literatury młodzieżowej z ciężkim, psychodelicznym thrillerem. W ostatniej części trylogii Mara musi stawić czoła rzeczywistości.
Trzecia część bestsellerowej serii o Marze Dyer. Pewnego dnia Mara budzi się w lustrzanym pokoju i nie wie, gdzie jest. Zdaje sobie sprawę, że jej bliscy nie żyją, a ona powoli zaczyna o nich zapominać. Głos w jej głowie powtarza: „musisz uciekać”, ale leki podawane przez doktor Kells zmuszają ją do posłuszeństwa i odbierają jej umiejętność zadawania bólu i zabijania myślami. Mara nigdy nie czuła się tak bezbronna…

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 623
ewqqa | 2017-04-09
Przeczytana: 09 kwietnia 2017

Przeczytanie tej ostatniej, nieszczęsnej części trylogii „Mara Dyer” zajęło mi dwa miesiące. Po „Przemianie” szybko się do niej zabrałam, ale przeczytałam z kilkadziesiąt stron, a potem odkładałam ją częściej niż czytałam. Gdyby nie chęć dowiedzenia się co z Noahem i moja sympatia do niego, pewnie w ogóle bym jej nie skończyła.

Michelle Hodkin miała naprawdę dobry pomysł na tę serię. Pierwsza część – „Tajemnica” – wprawiła mnie w oszołomienie, ekscytację i z mocno bijącym sercem sięgnęłam po kontynuację. Do tego bardzo mi się spodobał wątek miłosny. Ogólnie rzecz biorąc – świetny początek serii. W drugim tomie – „Przemianie” – nastąpiło jakieś takie oziębienie między Marą i Noahem, czego nie mogłam przeboleć. Akcja jednak wciąż była dobrze prowadzona i zachęcała do dalszego czytania. Najbardziej nużyły mnie wspomnienia babci Mary. Wiedziałam, że mogą być kluczem do zrozumienia całej historii, ale nie były szczególnie ciekawie napisane. Jednak mocne zakończenie skłoniło mnie do sięgnięcia po trzecią część – „Zemstę”. (Tak jak teraz spojrzałam na ten tytuł, to nie za bardzo mogę się dopatrzyć jakiejś zemsty. No ale dobrze.)

Dlaczego ją tak długo czytałam? Po pierwsze, dialogi w wątku teraźniejszym sprawiały, że zakrywałam dłońmi oczy i śmiałam się z niedowierzaniem. Były tak na siłę zabawne, że aż męczyły. Teksty rodem z reklam i internetu. Prosiłabym autorkę, by wykazała się na przyszłość większą oryginalnością. Sama akcja parła trochę zbyt szybko do przodu. Po drugie: przy wątku babci Mary prawie za każdym razem odkładałam książkę. Przez moje oczekiwanie na Noaha był on tylko niewygodnym przerywnikiem, a jakże nużącym. Samo wyczekiwanie Mary na swojego ukochanego było słodkie, ale jak przyszło, co do czego, znowu był jakiś chłód i dystans między nimi. Pod koniec się ociepliło i duży plus dla MH za ciekawie napisaną scenę miłosną, mimo że jak dla mnie odrobinę zbyt poetycką. To trochę mi do nich nie pasowało.

Podsumowując: mój upór w przeczytaniu do końca tej trylogii nie był błędem i nie żałuję. Po prostu cieszę się, że mam ją za sobą i już mnie nie dręczy. „Mara Dyer” to typowa młodzieżówka o nastolatkach z magicznymi zdolnościami ze szczyptą medycznego żargonu. Lekka i niewymagająca, pod koniec już niczym nie zaskakuje. Inne serie z każdą kolejną częścią są coraz lepsze, chociażby: „Dary Anioła” czy „Oddechy”. Ta natomiast daje wszystko, co dobre już na początku, a na koniec niewiele zostawia czytelnikowi do zaoferowania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bitwa na Wrzosowiskach

Dalszy ciąg prequela „Turniej w Gorlanie”. Wszystkie moje uwagi przy „Turnieju” pozostają aktualne. Czyta się, jak przygodówkę w konwencji „Zwiadowców...

zgłoś błąd zgłoś błąd