Pustka wielkich cisz. Samotna wędrówka Łukiem Karpat

Seria: Na szlaku
Wydawnictwo: Sorus
6,54 (50 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
11
7
12
6
15
5
1
4
1
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363768614
liczba stron
283
język
polski
dodała
Anita

"Pustka wielkich cisz to opowieść o pierwszym w historii samotnym przejściu Łuku Karpat. O wędrówce, która okazała się najtrudniejszą i najpiękniejszą drogą, jaką kiedykolwiek przeszedłem. O walce z górami i samym sobą, własnymi słabościami i lękami. Oraz o marzeniu, które stało się obsesją, a spełnione przewróciło do góry nogami moje życie. Opowieść osobista, miejscami bolesna, bez...

"Pustka wielkich cisz to opowieść o pierwszym w historii samotnym przejściu Łuku Karpat. O wędrówce, która okazała się najtrudniejszą i najpiękniejszą drogą, jaką kiedykolwiek przeszedłem. O walce z górami i samym sobą, własnymi słabościami i lękami. Oraz o marzeniu, które stało się obsesją, a spełnione przewróciło do góry nogami moje życie. Opowieść osobista, miejscami bolesna, bez koloryzowania i ukrywania tego, co bolesne, po prostu szczera. Spisywana na gorąco już w czasie drogi przez Karpaty, w notatniku niesionym w plecaku. Często w strugach padającego deszczu, w ciasnym namiocie, przy mdłym świetle latarki lub świeczki.

To opowieść o wizji, zrealizowanej za sprawą uporu i determinacji."

Łukasz Supergan

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sorus, 2015

źródło okładki: http://www.sorus.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 336
miharu | 2017-03-08
Na półkach: Przeczytane, Inne polskie
Przeczytana: 07 marca 2017

Nie zwykłam czytywać literatury podróżniczej - ograniczam się do lektury czasopism górskich i rowerowych. Zrobiłam wyjątek dla Łukasza Supergana, którego znam właśnie z łamów jednego z pism o tematyce związanej z górami.
Autor opisuje swoją trzymiesięczną wędrówkę po paśmie karpackim - tzw. Łuku Karpat, biegnącym przez Rumunię, Ukrainę, Słowację, Polskę i Czechy. To, co mi się podobało w opowieści, to realistycznie opisane zmaganie się z drogą - łącznie z przełomowym momentem, od którego dalsza podróż zaczęła sprawiać trudności. Znikła gdzieś radość z wędrowania, a zaczęła się nerwowa i frustrująca walka z własnym zmęczeniem, złą pogodą i upartymi górami. Realistyczna jest też cała warstwa "techniczna" - długie, męczące godziny marszu, zimno, wiecznie padający deszcz, burza z piorunami walącymi w grań, przemoczone ubranie, nocleg między lodowatymi głazami. Oczywiście wydźwięk książki nie jest negatywny. Bo gdy w końcu wyjdzie się na szczyt... Krajobraz rozciąga się we wszystkie strony, niczym nieograniczony - tylko przestrzeń i majaczące na horyzoncie wierzchołki pasm górskich. Chyba dlatego ludzie kochają góry. Dla tej jednej, niemal mistycznej chwili warto męczyć się i trudzić z kamienistą ścieżką oraz zacinającym deszczem. I dlatego nie lubię, gdy ktoś mówi "zdobywać góry". Gór się nie zdobywa, słownictwo militarne razi tu jak nasprejowane graffiti na "Monie Lisie".

Książka ma trochę literówek i błędów, ale nie tak znowu wiele, jak nieraz bywa - za to sporo jest posklejanych ze sobą słów. Cały tekst jest tym usiany - może jakiś błąd w składzie?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kot, który spadł z nieba

Książki z Serii z Żurawiem cenię sobie za ich minimalizm. W czasach, gdy byle obyczajówki są grube, coraz grubsze, gdy rozmiar nie koresponduje z treś...

zgłoś błąd zgłoś błąd