Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czy boisz się ciemności?

Wydawnictwo: HarperCollins
6,23 (176 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
4
9
10
8
24
7
44
6
41
5
29
4
9
3
12
2
1
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327613516
liczba stron
384
język
polski
dodała
karollllllla

Berlin: Sonja Verbrugge tonie we własnej wannie. Paryż: Mark Harris skacze z wieży Eiffla. Denver: Gary Reynolds ginie w tajemniczym wypadku lotniczym. Nowy Jork: Z rzeki wyłowiono ciało Richarda Stevensa. Wszyscy zginęli tego samego dnia, wszyscy współpracowali z potężną i wpływową firmą badawczą. Samobójstwa? Nieszczęśliwe wypadki? Niezwykły zbieg okoliczności? Żony Marka i Richarda są...

Berlin: Sonja Verbrugge tonie we własnej wannie.
Paryż: Mark Harris skacze z wieży Eiffla.
Denver: Gary Reynolds ginie w tajemniczym wypadku lotniczym.
Nowy Jork: Z rzeki wyłowiono ciało Richarda Stevensa.
Wszyscy zginęli tego samego dnia, wszyscy współpracowali z potężną i wpływową firmą badawczą. Samobójstwa? Nieszczęśliwe wypadki? Niezwykły zbieg okoliczności?
Żony Marka i Richarda są przekonane, że ich mężów zamordowano. Wspólnie wszczynają prywatne śledztwo, ale szybko okazuje się, że komuś bardzo zależy, by prawda nigdy nie wyszła na jaw. Tak bardzo, że nie zawaha się zabić.
Fragment książki

Berlin, Niemcy

Sonja Verbrugge nie miała pojęcia, że to jej ostatni dzień na ziemi. Przepychała się przez tłum letnich turystów, który niczym morze zalewał chodniki na Unter den Linden. Nie panikuj, powtarzała sobie w duchu. Musisz zachować spokój.
Wiadomość, którą przesłał mailem Franz, była przerażająca. „Uciekaj, Sonju! Jedź do Artemisii, tam będziesz bezpieczna. Odezwę się, kiedy...”
Wiadomość się urywała. Dlaczego Franz jej nie dokończył? Co się mogło stać? Dzień wcześniej słyszała, jak jej mąż mówi do kogoś przez telefon, że Primę trzeba powstrzymać za wszelką cenę. Kto to jest Prima?
Dochodziła już do Brandenburgische Strasse, gdzie mieściła się Artemisia, hotel tylko dla kobiet. Zaczekam na Franza, pomyślała. On mi wyjaśni, co to wszystko znaczy.

Na skrzyżowaniu zmieniło się światło i gdy stanęła przy krawężniku, wpadł na nią ktoś z tłumu. Verdammt Touristen! Sonja zachwiała się i zrobiła krok na jezdnię. Limuzyna, która parkowała „na drugiego” tuż przed przejściem, nagle ruszyła, ocierając się o nią tak mocno, że Sonja upadła. Natychmiast zebrał się tłum gapiów.
– Nic jej nie jest?
– Ist ihr etwas passiert?
– Peut-elle marcher?
Mijająca ich karetka pogotowia zatrzymała się. Wysiedli z niej dwaj sanitariusze, podbiegli i przystąpili do działania.
– Zajmiemy się nią.
Sonja Verbrugge poczuła, że przenoszą ją do karetki. Zamknęły się drzwi i samochód szybko ruszył.
Próbowała usiąść, ale była przywiązana do wózka.
– Nic mi nie jest – zaprotestowała. – Nic się nie stało, to tylko...
Jeden z sanitariuszy pochylił się nad nią.
– Wszystko w porządku, Frau Verbrugge. Proszę się uspokoić.
Coś ją tknęło i spojrzała na niego zaniepokojona.
– Skąd pan wie, jak się...
Poczuła ukłucie igły w ramię i sekundę później odpłynęła w czarny niebyt.

Paryż, Francja

Nie zwracając uwagi na rzęsistą ulewę, Mark Harris stał samotnie na tarasie widokowym wieży Eiffla. Lało tak, że w świetle rozcinających niebo błyskawic krople deszczu zmieniały się w oślepiający brylantowy wodospad.
Na drugim brzegu Sekwany widać było Jardins du Trocadero i znajomy zarys Palais de Chaillot, lecz on nie zdawał sobie z tego sprawy. Myślał tylko o jednym, o szoku, jaki miał wkrótce przeżyć świat.
Wiatr zacinał coraz mocniej, zmieniając deszcz w rozszalały wir. Mark osłonił rękawem nadgarstek i spojrzał na zegarek. Spóźniali się. I dlaczego chcieli spotkać się właśnie tutaj, w dodatku o północy? Nagle usłyszał trzask otwierających się drzwi i z windy wysiadło dwóch mężczyzn. Walcząc z nawałnicą, ruszyli w jego stronę.
– Spóźniliście się – rzucił z ulgą Mark.
– Przez tę cholerną pogodę, przepraszamy.
– Ważne, że jesteście. Co z Waszyngtonem? Jesteśmy umówieni, tak?
– Właśnie o tym chcieliśmy z tobą pogadać. Rano długo rozmawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie załatwić to...
Podczas gdy jeden mówił, drugi zaszedł Marka od tyłu i wówczas, niemal jednocześnie, zdarzyły się dwie rzeczy. Harris dostał mocno w tył głowy. I poczuł, że ktoś podnosi go i przerzuca przez balustradę, i jego ciało runęło w trzydziestoośmiopiętrową otchłań, na której dnie czekał bezlitosny chodnik.

Denver, Kolorado

Gary Reynolds dorastał w Kelowna pod Vancouver i zrobił tam licencję pilota, dlatego miał doświadczenie w lotach nad zdradliwymi górami. Siedział za sterami Cessny Citation II, spoglądając czujnie na ośnieżone szczyty.
Maszyna była dwuosobowa, ale tego dnia leciał sam. Drugi pilot? – pomyślał posępnie. Nie dzisiaj, nie dzisiaj...
Zgłosił fałszywy plan lotu. Oficjalnie miał wylądować na lotnisku Kennedy’ego, więc nikt nie będzie go szukał w Denver. Zamierzał przenocować u siostry, a rano wyruszyć na wschód, na spotkanie z resztą. Wszystkie przygotowania do wyeliminowania Primy zostały ukończone, dlatego...
Z zamyślenia wyrwał go głos kontrolera ruchu powietrznego.
– Citation jeden-jeden-jeden Lima Foxtrot, tu wieża kontrolna na międzynarodowym lotnisku w Denver. Zgłoś się.
Gary wcisnął guzik nadawania.
– Tu Citation jeden-jeden-jeden Lima Foxtrot. Proszę o pozwolenie na lądowanie.
– Jeden Lima Foxtrot, podaj swoją pozycję.
– Jeden Lima Foxtrot. Jestem dwadzieścia cztery kilometry na północny wschód od lotniska. Wysokość: cztery tysiące pięćset.
Pod prawym skrzydłem majaczył szczyt Pike’s Peak. Niebo było błękitne, pogoda znakomita. Dobry znak.
Zapadła cisza i po chwili znowu odezwał się kontroler.
– Jeden Lima Foxtrot, masz pozwolenie na lądowanie. Pas dwa-sześć, powtarzam, pas dwa-sześć.
– Jeden Lima Foxtrot, zrozumiałem.
Bez najmniejszego ostrzeżenia samolotem raptownie szarpnęło do góry. Zaskoczony Gary spojrzał w okno. Zerwał się silny wiatr i już kilka sekund później gwałtowne turbulencje zaczęły ciskać maszyną na wszystkie strony. Próbując odzyskać wysokość, Gary ściągnął wolant. Na próżno. Samolot wpadł w rozszalały wir, stery nie reagowały. Gary wcisnął przycisk nadawania.
– Tu Jeden Lima Foxtrot, mam kłopoty.
– Jeden Lima Foxtrot, co się stało?
Gary krzyczał do mikrofonu:
– Złapał mnie silny wiatr! Gwałtowne turbulencje! To jakiś huragan, cholera!
– Jeden Lima Foxtrot, lądujesz za cztery i pół minuty, na radarze nie ma ani śladu żadnych turbulencji...
– Mam w dupie wasze radary! Mówię wam... – Gary nagle urwał i piskliwym głosem krzyknął: – Mayday! May...
Na oczach zaszokowanych kontrolerów na lotnisku w Denver świetlisty punkcik zniknął z ekranu.

Manhattan, Nowy Jork

O świcie pod mostem Manhattańskim na East River, niedaleko nabrzeża numer 17, kilkunastu policjantów i detektywów zebrało się wokół kompletnie ubranego trupa. Rzucono go na brzeg dość niedbale, więc jego głowa wciąż podskakiwała na falach przypływu.

 

źródło opisu: http://harlequin.pl/ksiazki/czy-boisz-sie-ciemnosci

źródło okładki: http://harlequin.pl/ksiazki/czy-boisz-sie-ciemnosci

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1260
Magdalena Ru | 2016-02-26
Przeczytana: 26 lutego 2016

Albo beznadziejne tłumaczenie, albo lipny autor. W każdym razie nie polecam, przeczytałam z rozpędu, ale szkoda czasu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sala balowa

Poszczęściło mi się bo "Salę balową" w wersji francuskiej miałam okazję przeczytać jeszcze zanim się ukazała. Mile wspominam moje pierwsze s...

zgłoś błąd zgłoś błąd