Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szczury Wrocławia. Chaos

Cykl: Szczury Wrocławia (tom 1)
Wydawnictwo: Insignis
6,98 (509 ocen i 127 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
58
8
117
7
125
6
81
5
32
4
17
3
30
2
9
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363944810
liczba stron
544
słowa kluczowe
Postapo, zombie, apokalipsa
język
polski
dodał
aspolski

Wrocław, sierpień 1963. W mieście szaleje czarna ospa. Milicjanci pilnujący izolatorium na Psim Polu są świadkami dziwnych incydentów – „odmienieni” pacjenci atakują przebywających w ośrodku chorych i personel. Wybucha panika. Do Komendy Wojewódzkiej docierają kolejne sygnały o „zmartwychwstałych” napastnikach. Sztab kryzysowy zmuszony jest podjąć zdecydowane działania. Do izolatoriów zostają...

Wrocław, sierpień 1963. W mieście szaleje czarna ospa. Milicjanci pilnujący izolatorium na Psim Polu są świadkami dziwnych incydentów – „odmienieni” pacjenci atakują przebywających w ośrodku chorych i personel. Wybucha panika. Do Komendy Wojewódzkiej docierają kolejne sygnały o „zmartwychwstałych” napastnikach. Sztab kryzysowy zmuszony jest podjąć zdecydowane działania. Do izolatoriów zostają wysłane oddziały KBW i ZOMO. Rozkaz jest prosty: opanować sytuację.

Szczury Wrocławia to pełnokrwista (w podwójnym tego słowa znaczeniu) polska apokalipsa zombie pióra znakomitego autora fantastyki, Roberta J. Szmidta. To również nowatorski eksperyment literacki – na kartach powieści giną rzeczywiste osoby, wylosowane przez Autora spośród kilkutysięcznej i stale powiększającej się rzeszy czytelników skupionych wokół poświęconego książce profilu społecznościowego. To wreszcie podróż sentymentalna do czasów obskurnego, siermiężnego i cuchnącego bimbrem PRL-u, który stanowi klimatyczne tło zmagań żołnierzy i zomowców z hordami nieumarłych.


Robert J. Szmidt – pisarz, tłumacz, redaktor naczelny miesięczników „Video Business”, „PlayStation Plus”, „Science Fiction” oraz „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Debiutował w połowie lat osiemdziesiątych, potem pracował w kilku branżach, nie zapominając jednak nigdy o fantastycznych korzeniach. Do pisania wrócił na początku nowego tysiąclecia – wtedy właśnie z jego inicjatywy powstał magazyn „Science Fiction”, kultowe już dziś pismo, dzięki któremu powróciła moda na polską fantastykę.

Jest autorem siedmiu powieści i dwóch zbiorów opowiadań. Specjalista od postapokalipsy, nie bez kozery zwany czasem Niszczycielem Światów. W 2003 roku wydał bestsellerową i wznawianą po dziś dzień Apokalipsę według Pana Jana, w której trafnie przewidział wybuch konfliktu na Ukrainie i jego potencjalne konsekwencje. Do tematyki postapokaliptycznej wracał jeszcze nie raz. Do tego gatunku należy również powieść Samotność Anioła Zagłady oraz nowele Ognie w ruinach, Mały i Alpha Team – pierwszy polski tekst o apokalipsie zombie. Jest zapalonym podróżnikiem, który zwiedził pięć kontynentów, tłumaczem ponad sześćdziesięciu książek i kilkunastu gier komputerowych, pomysłodawcą dwóch nagród branżowych oraz twórcą portalu www.fantastykapolska.pl – największej polskiej e-biblioteki science fiction.

 

źródło opisu: www.insignis.pl

źródło okładki: www.insignis.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
helmans książek: 231

Zombie we Wrocławiu

Szczury nie cieszą się zbytnim zainteresowaniem ludzi. Ich wygląd budzi kontrowersje, są roznosicielami chorób i przyprawiają płeć piękną o szybsze bicie serca zawsze, gdy ta zobaczy ich cień. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że są symbolem brudu i wywołują panikę wszędzie tam, gdzie się pojawią. Te malutkie gryzonie nie mają łatwego życia w naszym świecie. W książce Roberta Szmidta „szczury” przybierają zupełnie inną, bardziej przerażającą postać, z którą nie chciałbym mieć do czynienia za żadne skarby świata.

Nie lubię zombie. Tematykę „zgniłków” omijam szerokim łukiem, gdyż posiadam jakiś irracjonalny lęk przed tymi stworzeniami i mając do wyboru książkę traktującą o apokalipsie zombie, a koncert jakiejś najbardziej absurdalnej kapeli świata, zapewne wybrałbym drugą opcję. Jednak w przypadku książki „Szczury Wrocławia” było inaczej z kilku powodów. Po pierwsze zaciekawiło mnie miasto w tytule, ponieważ od kilku lat jestem z nim związany. Po drugie, chciałem przekonać się jak polski autor poradzi sobie z tematyką żywych nieboszczyków, gdyż w swojej literackiej przygodzie nie było mi dane obcować z inwazją zombie na rodzimym gruncie. Pomimo swojej niechęci do nieumarłych muszę przyznać, że Szmidt wykonał kawał dobrej roboty, gdyż lekturę czyta się z czystą przyjemnością.

Akcja książki rozgrywa się w latach 70. XX wieku. Umiejscowienie fabuły w latach, w których ZOMO i KBW patrolują ulice było śmiałym i oryginalnym pomysłem. Namacalność tamtych czasów czuć na...

Szczury nie cieszą się zbytnim zainteresowaniem ludzi. Ich wygląd budzi kontrowersje, są roznosicielami chorób i przyprawiają płeć piękną o szybsze bicie serca zawsze, gdy ta zobaczy ich cień. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że są symbolem brudu i wywołują panikę wszędzie tam, gdzie się pojawią. Te malutkie gryzonie nie mają łatwego życia w naszym świecie. W książce Roberta Szmidta „szczury” przybierają zupełnie inną, bardziej przerażającą postać, z którą nie chciałbym mieć do czynienia za żadne skarby świata.

Nie lubię zombie. Tematykę „zgniłków” omijam szerokim łukiem, gdyż posiadam jakiś irracjonalny lęk przed tymi stworzeniami i mając do wyboru książkę traktującą o apokalipsie zombie, a koncert jakiejś najbardziej absurdalnej kapeli świata, zapewne wybrałbym drugą opcję. Jednak w przypadku książki „Szczury Wrocławia” było inaczej z kilku powodów. Po pierwsze zaciekawiło mnie miasto w tytule, ponieważ od kilku lat jestem z nim związany. Po drugie, chciałem przekonać się jak polski autor poradzi sobie z tematyką żywych nieboszczyków, gdyż w swojej literackiej przygodzie nie było mi dane obcować z inwazją zombie na rodzimym gruncie. Pomimo swojej niechęci do nieumarłych muszę przyznać, że Szmidt wykonał kawał dobrej roboty, gdyż lekturę czyta się z czystą przyjemnością.

Akcja książki rozgrywa się w latach 70. XX wieku. Umiejscowienie fabuły w latach, w których ZOMO i KBW patrolują ulice było śmiałym i oryginalnym pomysłem. Namacalność tamtych czasów czuć na każdej stronie publikacji, a wszystko, co opisuje autor robi z zachowaniem historycznych realiów. Fabuła nie jest skomplikowana, co nie oznacza, że nie jest wciągająca. Chociaż w publikacji brak wyraźnego głównego bohatera, nie sposób nie przywiązać się do niektórych postaci, gdyż wydaje się, że mamy do czynienia ze starymi znajomymi. W tym miejscu warto zaznaczyć, że Szmidt wyszedł z ciekawą inicjatywą umieszczenia w swojej książce ponad dwustu osób, które zgłosiły się na ochotnika na facebookowym fanpage’u książki (niestety nie zostałem wylosowany nad czym ubolewam do dnia dzisiejszego). Nie mnie oceniać czy był to po prostu dobry chwyt marketingowy czy też nie, lecz muszę przyznać, że czytając te wszystkie nazwiska, które występują w lekturze, nabrałem poczucia jej realności. Przekonanie, że te osoby naprawdę żyją dodały książce ciekawszego wydźwięku. Bieganie po Wrocławiu wraz z bohaterami lektury również zaliczam do niezapomnianych doświadczeń, gdyż na co dzień sam przechadzam się niektórymi ulicami (oczywiście nie uciekam przed stworami, które chcą skubnąć sobie kawałek mojego ciała. Chociaż wyjątkiem są kontrolerzy komunikacji miejskiej, którzy nachalnie chcą skubnąć sobie kawałek mojej wypłaty). Czytając lekturę rozpoznaje się budynki i miejsca, które we Wrocławiu stoją po dziś dzień. Już nie raz złapałem się na tym, że będąc w okolicy takowego obszaru, przypomniałem sobie straszne wydarzenia, które przeczytałem w dziele Roberta Szmidta.

„Szczury Wrocławia” to pierwszy tom traktujący o Polskiej apokalipsie zombie. W książce jest wszystko to, czego należy oczekiwać po tego typu gatunku. Jest akcja, są hordy „żywych inaczej”, są świetnie wykreowani bohaterowie oraz przepięknie zobrazowany czas PRL-u. Jest to mroczna opowieść z najwyższej półki. W końcu zombie zawitało do Polski!

Damian Hejmanowski

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1393)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 779
Magnis | 2016-09-04
Na półkach: Przeczytane, Horror
Przeczytana: 31 sierpnia 2016

Robert J. Szmidt to autor wielu książek i zbiorów opowiadań. Przeczytałem trochę pozycji i jak na razie się nie zawiodłem. Kiedy pojawiła się nowa książka postanowiłem przeczytać.
Wrocław, gdzieś na Psim Polu zostają poddani kwarantannie ludzie podejrzewani o nosicielstwo wirusa ospy. Właśnie tam zaczyna się powieść i epidemia zamieniająca ludzi w zombie. Była nuklearna apokalipsa po polsku w wykonaniu autora, a teraz przyszedł czas na zombie. Miejscem akcji zostało miasto Wrocław w czasach komuny, gdy tajemniczy wybuch epidemii zaczyna zbierać swoje żniwo. Autor miał trudne zadanie odwzorowania tamtego okresy, aby był wiarygodny i podołał temu.. Realia historyczne są nad wyraz świetnie oddane i czuć ten klimat tamtych lat. Osadzono akcję w czasach 70 w czasach PRL-u, gdzie wszędzie jest milicja, do zabezpieczenia wysyła się ZOMO, a wszystkim koordynuje KBW, które nie patyczkuje się z nikim. Ludzie boją się spotkania z przedstawicielami władzy. Pomysł połączenia historii o...

książek: 885
Krzysztof | 2015-05-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 maja 2015

[ W skrócie:Robert Szmidt stworzył świetną opowieść w klimatach zombie apokalipsy. PRL-owski Wrocław, jednostki ZOMO, komunistyczna władza a w tym wszystkim nieumarli wrocławianie siejący zgrozę i śmierć. To mroczna i sugestywną wizja oddająca klimat czasów minionych, a zarazem rozwijającego się chaosu i jego możliwych konsekwencji.]

Tematyka Zombie od czasu pierwszych produkcji filmowych ciągle budzi duże zainteresowanie, co objawia się w przeróżnych formach twórczości; filmach, grach komputerowych, serialach, komiksach czy powieściach. Postapokaliptyczne wizje zdają się być już wyeksploatowane, jednak tak nie jest, co potwierdzają kolejne powstające w tej tematyce twory w tym powieści. Jakiś czas temu miałem przyjemność przeczytać trylogie Przeglądu Końca Świata, niezwykle oryginalną i interesującą opowieść, w której Mira Grant przedstawiła wizje nowoczesnego świata przyszłości, który zbudowany po Powstaniu zombie ciągle zmaga się z nieumarłymi.

Robert J. Szmidt w Szczurach...

książek: 3791
ryszpak | 2017-05-07
Przeczytana: 07 maja 2017

Bardzo dobra pozycja dla fanów klimatów postapokaliptycznych.
Książka oparta na wydarzeniu, jakim w latach 60. była ostatnia na terenie Polski epidemia ospy. Choroba została przywleczona z Indii przez oficera SB, początkowo rozpoznana jako malaria.
Autor epidemię groźnej w końcu, ale możliwej do opanowania choroby rozwinął w istne pandemonium, Armageddon w najczystszej postaci. Ciekawy klimat Wrocławia kilkanaście lat po wojnie, niesnasek między różnymi rodzajami służb mundurowych. Zombie nie są z tych, które powłóczą nogami i giną po dekapitacji...
Polecam, aczkolwiek fanom fantastyki.

książek: 131
Wojtek_Grabowski | 2015-05-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 06 maja 2015

No, nareszcie nie jestem gorszy od tych wszystkich, którzy się nazywają Szczurami Wrocławia. W ostatnich tygodniach ta książka wyskakiwała na mnie we wszystkich miejscach: na mejlu, na przystanku, na ulicy, na Facebooku. Obiecałem kiedyś, że sięgnę po coś jeszcze tego autora, bo Łatwo być Bogiem bardzo mi się podobało, no i wreszcie miałem okazję to zrobić. Ale takiego szału to się nie spodziewałem. Może nie jestem do końca obiektywny, bo mój dziadek był milicjantem i bardzo łatwo wczułem się w klimat tej książki: PRL i ZOMO. Ale autor świetnie oddał też historyczne realia i atmosferę lat 60-tych, a w dodatku napisał rasową, mięsistą rozrywkę. Od tej grubaśnej książki naprawdę trudno się oderwać. Daję mocne 10 gwiazdek i już mam nadzieję na więcej.

książek: 768
Beremis | 2015-07-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, EBooki
Przeczytana: 07 lipca 2015

Och, jak dobrze mi się te książkę czytało. Idealnie nadała się na powroty z pracy pociągiem, jak i na wypad na plażę. Bazując na prawdziwych zdarzeniach autorowi udało się zrobić fajną alternatywną wersję zdarzeń.
Krwawą. Wciągającą.
Jeśli dobrze pamiętam to scenarzysta komiksu "The Walking Dead" Kirkman pisał, że chce nastawić się na bohaterów i ich reakcje na ekstremalną sytuację - zombie, a nie na same potwory i ich zabijanie. W moim odczuciu Pan Szmidt lepiej sobie poradził z takim zadaniem, przynajmniej w tym pierwszym tomie i w porównaniu do komiksu, bo serialu jeszcze nie widziałem. W przeciwieństwie do założeń Kirkmana mamy u Szmidta dużo zombie, momentami wchodzące w stylistykę gore, ale mamy też miejsce na człowieka i jego słabostki i heroiczną walkę.
Mamy sporo akcji, zombie zabijają, bohaterowie giną wręcz masowo, niby nie ma miejsca na zadumę i refleksję, akcja nawet jak zwalnia, daje nam złapać oddech, to tylko dla tego, że za chwilę gruchnie ze zdwojoną siłą. W...

książek: 590
Sławomir | 2015-04-30
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 29 kwietnia 2015

Trupy to nie wszystko! Niestety autor bardziej skupił się na zabijaniu obiecanych na fanpage osób i topografii Wrocławia niż na dobrej fabule.Praktycznie nie ma tu fabuły. Od pierwszych kart mamy już zombie i od pierwszych kart giną z ich rąk i całej reszty ciała (same nawet flaki mogą w sposób autonomiczny kogoś udupić) ludzie. Właściwie jedyny progres to rozmiary i zasięg epidemii. Daremnie czekałem na wyjaśnienie co to właściwie za epidemia, kto albo co za nią stoi itd. Nic, no nic tylko "zombie attack".
I jak ma nie zdychać polskie SF jak nawet tak zdolny autor wali takiego gniota między oczy? Nie wiem, schlebianie złym gustom? Zombie na czasie to się sprzeda? Reasumując to kampania reklamowa lepsza niż sama książka. No ale w sumie ktoś kiedyś powiedział, że dobry towar nie wymaga reklamy.
Zawiedziony jestem strasznie. Naprawdę spodziewałem się czegoś dobrego. Chociaż dobrego.
Oczywiście jeśli ktoś jest szczególnym fanem zombie i prawie 600 stron opisów jak to zombie wyrwał...

książek: 1610
Krzysztof Baliński | 2015-05-13
Przeczytana: 13 maja 2015

Kończąc powoli moją recenzencką przygodę z akcją: „Polacy nie gęsi i swoich autorów mają”* trafiłem na książkę „Szczury Wrocławia. Chaos.” Jest to pierwsza część cyklu „Szczury Wrocławia”. Jak to zwykle z cyklami bywa recenzent ma życie nieco utrudnione, bo zajmując się opiniowaniem jakiejś części książki zdaje sobie sprawę, że zajmuje się fragmentem jakiejś całości. A to ma to do siebie, że odczucie po przeczytaniu części może być zupełnie inne niż po przeczytaniu całości. Bo czasem nawet jedno zdanie stanowi o geniuszu książki. ** Oczywiście z punktu widzenia autorów i wydawców jest to specyficzny zabieg marketingowy mający zachęcić czytelnika do kupna kolejnych części książek. A że takie mamy czasy to książka sama w sobie musi być świetnie wypromowana. I dokładnie w bardzo ciekawy sposób zrobił to Robert J. Szmidt i wydawca książki, wydawnictwo Insignis. O tej książce zrobiło się głośno zanim trafiła do księgarń. Autor postanowił 222 osoby uhonorować czyniąc z nich postaci...

książek: 1092
McRap1972 | 2015-08-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 08 sierpnia 2015

W skrócie ... naprawdę słaba książka.

Dość długo męczyłem powieść Roberta Szmidta. Do tej pory jego książki na ogół mi się podobały. Niektóre nawet bardzo. Jestem też fanem "zombizmu". Wydawało mi się, że połączenie Szmidta i zombie musi wypalić. Niestety bardzo się pomyliłem.

Tak książka to w zasadzie tylko jatka, jatka, krew, bebechy i jeszcze raz jatka. Nie ma w niej żadnych ciekawych pomysłów. Autor mnoży postaci do liczby wręcz nienormalnej. Ciężko rozeznać się kto jest kto i nie ma szans żeby kogoś polubić bo tak pobieżnie są naszkicowani bohaterowie. Nie ma to i tak znaczenia ponieważ autor mnoży te postaci tylko po to żeby mieć więcej osób do uśmiercenia.

Jedno udało się autorowi ... podtytuł "Chaos". Naprawdę bardzo celny podtytuł bo najnowsza powieść pana Schmidta jest strasznie chaotyczna.
O zgrozo ... ciąg dalszy nastąpi. Podobno. Bo autor w ostatnich latach wyspecjalizował się w pisaniu wyłącznie pierwszych tomów.

Marketing i "fejsowy" plebiscyt kogo...

książek: 126
jadche | 2015-05-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 maja 2015

Lubię jatkę - w filmie, w grze video i w książce. Lubię horror, thriller, sensację. Lubię, gdy bohaterowie zachowują się jak ludzie i mówią jak ludzie. Lubię się bać. Lubię od czasu do czasu skrzywić się z obrzydzenia. Lubię się uśmiechnąć pod nosem. Tego wszystkiego szukam na ekranie i w książkach, żeby odreagować rzeczywistość i własne lęki. Sięgając po szeroko reklamowane Szczury Wrocławia liczyłam, że dostanę coś z tego, co lubię. I nie zawiodłam się! Dostałam wszystko, a nawet więcej. Książka jest akcyjna, miejscami przerażająca, miejscami komiczna, zdarza się, że krew i flaki płyną strumieniami, a jednak stoi za tym wszystkim człowiek. Autorowi udało się idealnie oddać w swojej książce klimat serialu The Walking Dead, a przy tym dorzucić coś od siebie. Polecam wszystkim miłośnikom ;-) zombie i dobrego horroru.

książek: 149
Wilma | 2015-05-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 maja 2015

Syn i siostra tak długo mnie namawiali, aż uległam. I tak samo jak im, ta książka bardzo mi się podobała. Chociaż chyba z innych powodów... Autorowi udało się stworzyć naprawdę ciekawe postacie. Oczywiście są też takie, które znikają po krótkiej wzmiance (hekatomba wymaga setek ofiar), ale wystarczy te kilka, z jakimi czytelnik się zżyje i kibicuje im do samego końca. Bardzo udanie jest też przedstawiona sprawa Człowieka postawionego przed Nieznanym, przed rodzącymi się pokusami, przed własną słabością i własnymi możliwościami. Wbrew pozorom to nie jest głupia historia o zombie. Zombie, choć występują w całej masie, są tylko pretekstem do pokzania czegoś poważniejszego. Jak dla mnie, bomba!

zobacz kolejne z 1383 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Robert J. Szmidt zabójcą zombie?

Niedawno na półki polskich księgarń trafiły „Szczury Wrocławia” – niezwykle oryginalna powieść Roberta J. Szmidta. Dobrze znany miłośnikom ambitnej literatury SF autor wykorzystał popkulturowy motyw zombie do sportretowania Wrocławia w roku 1963, kiedy to w mieście panowała epidemia czarnej ospy.


więcej
To dziś – premiera kultowych już „Szczurów Wrocławia”!

Dziś premiera najnowszej książki Roberta J. Szmidta „Szczury Wrocławia” – powieści z wielu powodów niezwykłej. Przede wszystkim jest to pierwsza pełnokrwista polska apokalipsa zombie. Po drugie – została osadzona w niesamowitych realiach: akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu w roku 1963 – w mrocznych i przesiąkniętych bimbrem czasach najgorszej komuny. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd