Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ćpałem, chlałem i przetrwałem

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
5,79 (390 ocen i 90 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
17
8
38
7
68
6
106
5
62
4
24
3
29
2
17
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377001820
liczba stron
336
język
polski
dodała
Booka

Awanturnicze życie, Kraków i Warszawa, jakich nie znają „porządni” mieszczanie. Maciej Maleńczuk opowiada Barbarze Burdzy o swoich narkotykowych przygodach. Heroina, kokaina, LSD – na całego. Nikt jeszcze w Polsce nie opowiedział tak szczerze o swoich nałogach. Mocne, zadziorne, soczyste, bez hipokryzji. Uwaga! Nie dla dzieci!

 

źródło opisu: http://www.czerwoneiczarne.pl/ksiazka,119,1

źródło okładki: http://www.czerwoneiczarne.pl/files/ksiazka/mini/0...»

Brak materiałów.
książek: 1275
Ewa | 2016-01-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2016

Cały czas się zastanawiam, jak można było zmarnować taki potencjał na dobrą książkę, wynikający z charyzmy osoby autora (celowo nie piszę: "autorów", bo autor jest de facto jeden) i nośności opisywanych historii z jego życia. Środowiska tu opisywane są mi nieobce (z przyczyn zawodowych), język również, więc nie kwestia zgorszenia wpływa na moją ocenę. Ta książka zanudza! Być może dlatego, że wszystko w nadmiarze, po osiągnięciu pewnej masy krytycznej staje się nietrawne - choćby to były słodycze, pornografia czy dykteryjki o chlaniu i ćpaniu. Gdyby zachować proporcje pomiędzy balangą, staczaniem się i wychodzeniem na prostą, opowieściami o tworzeniu muzy, podrywaniu panienek i trasach koncertowych, może byłoby to bardziej intrygująca, wciągająca lektura? A tak, może wywołać ona dreszczyk emocji u niektórych gimnazjalistów (ale też nie u tych, którzy zaawansowaniem w użyciu środków zmieniających świadomość wyprzedzają lata świetlne pana Maleńczuka), ale u średnio doświadczonych życiowo ludzi w średnim wieku książka wywołuje nieopanowany ziew około setnej strony. Również forma wywiadu - rzeki nie jest już niczym nowym, a do tego wymaga godnego interlokutora. A pani Burdzy? Cóż...gwiazdor dał jej, jako nowej przyjaciółce, zarobić, co nie dziwi, ale jej rola sprowadza się do wtrącania pytań od czapy, które potęgują chaos narracyjny i chronologiczny. Lepiej gdyby p Maleńczuk sam wciskał guzik dyktafonu. Choć przyznać trzeba, że jedno pytanie było mocne - "Nie sądzę, byś kiedykolwiek spotykał się z brzydkimi dziewczynami?", jakoś tak to szło...Cóż za (nie)skromność!
Ale dość pastwienia - są dwie gwiazdki, bo sama bym nawet takiego dzieła nie stworzyła, z braku talentu i doświadczeń, ale nadal uważam, że to słabizna, tylko dla zatwardziałych fanów (tematyki bądź autora).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mikołajek i inne chłopaki

Podchodziłem do tej książki przed kilkoma dniami już jako "stary koń" i nie wiem, czy żałować, czy cieszyć się, że przeczytałem ją teraz, a...

zgłoś błąd zgłoś błąd