Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Archipelag GUŁag. 1918-1956

Wydawnictwo: Rebis
8,34 (1383 ocen i 126 opinii) Zobacz oceny
10
336
9
387
8
290
7
245
6
74
5
32
4
6
3
6
2
1
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Archipielag GUŁag 1918-1956. Opyt chudożestwiennogo issliedowanija
data wydania
ISBN
9788375103434
liczba stron
1722
kategoria
literatura faktu
język
polski

Inne wydania

Archipelag GUłag monumentalna praca słynnego pisarza i myśliciela Aleksandra Sołżenicyna, poświęcona więzienno-obozowej martyrologii narodu rosyjskiego i obywateli innych republik zSRR i krajów, łączy w sobie elementy powieści, autobiografii, reportażu, wspomnień świadków i uczestników. Dzięki tej książce, opublikowanej w Paryżu w latach 1973-1975, świat poznał prawdę o łagrach i skrywanej...

Archipelag GUłag monumentalna praca słynnego pisarza i myśliciela Aleksandra Sołżenicyna, poświęcona więzienno-obozowej martyrologii narodu rosyjskiego i obywateli innych republik zSRR i krajów, łączy w sobie elementy powieści, autobiografii, reportażu, wspomnień świadków i uczestników. Dzięki tej książce, opublikowanej w Paryżu w latach 1973-1975, świat poznał prawdę o łagrach i skrywanej przed opinią publiczną części historii zSRR. Archipelag GUłag, wielki akt oskarżenia systemu totalitarnego, panującego w związku Radzieckim, jest nie tylko niezwykłym dokumentem zbrodniczej epoki, lecz także utworem o niepodważalnych walorach literackich.

 

źródło opisu: Rebis

źródło okładki: Rebis

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 133
Renegi Grene | 2016-03-29
Na półkach: Przeczytane, Historia, ZSSR

Opasłe trzytomowe knigaszcze, przez które przedzierałam się ponad miesiąc. Początkowo trudne w odbiorze, dość szybko pozwala na wniknięcie w rzeczywistość i oswojenie się z mnogością wątków i szczegółów (głównie ze względu na żywą, niewymuszoną, nieco ironiczną narrację autora, który prowadzi swoistą rozmowę z osobą czytającą). Sołżenicyn dzieli dzieło swojego życia na kilka części - podziału osobiście nie rozumiem, jest dla mnie naciącany i nierównomierny - i stara się poruszyć, choćby sygnalizując tylko, każdą możliwą kwestię powiązaną z radzieckim systemem prześladowania.
Motywy nie są uszeregowane w perspektywie historycznej, lecz osobistej - wędrówkę po ZSRR zaczynamy od donosów i podejrzeń, potem przechodzimy przez parodię procesu sądowego i pobyt w areszcie (niewiele różniącym się od więzienia) z jego torturami, przesłuchaniami i próbami wymuszenia zeznań. Następnie widzimy transport (do zludzenia przypominający transporty oświęcimskie) by ostatecznie trafić do obozu i, obserwując śmierć kolejnych pokoleń więźniów, w końcu z niego wyjść - i albo znów wrócić za kraty, albo żyć w nieustannym strachu, że się tam wróci. Co mi ta książka dała? Zrozumiałam Rosjan troszkę lepiej niż dotychczas. Zrozumiałam, czemu w Rosji i wśród Rosjan występują pewne zjawiska, które przez lata wydawały mi się koszmarne i niewytłumaczalne. Pojęłam, że wynikają one doświadczeń tych ludzi, których przez prawie całe stulecie starano się "przerobić" i przemielić w bezmózgą masę w imię rewolucji - i którzy musieli wypracować sobie przecież jakieś mechanizmy obronne. Narodowy socjalizm w Niemczech trwał nie więcej niż 12 lat. Rosjan, Ukraińców, Bałtów, Polaków i całą resztę ludów zamieszkujących tereny Związku Radzieckiego poddawano wałkowaniu od czasów rewolucji październikowej aż do rozpadu kraju rad. To daje razem prawie całe stulecie!
Trochę lepiej rozumiem też Ukraińców w ich uwielbieniu dla Stepana Bandery, choć nadal uważam, że stosunek zarówno autora, jak i zwolenników OUN UPA jest bardzo naiwny. Ostatecznie nie da się oszukać faktów, co UPA wyprawiała z ludźmi.
Po drugie Sołżenicyn punkt po punkcie rozbija mit komunizmu/socjalizmu poprzez katalog żywych dowodów na to, jak zbrodniczy jest to system i jak w zasadzie nie różni się od narodowego socjalizmu niemieckiego (sam Sołżenicyn nazywa Gułagi komorami gazowymi, w których nie stać było na gaz). W moim przypadku to przekonywanie przekonanego, ale argumentów mam teraz całą teczkę. Widać doskonale, że system ten nie jest, jak chcieliby niektórzy jego radzieccy (a potem rosyjscy) zwolennicy wypaczeniem dobrej idei, ale że od początku zawiera w sobie element zbrodniczy (cytaty z dzieł Lenina wprost legitymizujące terror jako niezbędny element wiecznej rewolucji). Przedstawione zostanie również porównanie systemu radzieckiego z carskim, przeciwstawianym w ZSRR jako o wiele gorszym (w praktyce, sielankowym wręcz, jak się okazuje).
Uwidoczniona przy okazji zostaje również hipokryzja zachodniego establishmentu, głównie z lewej strony (przykład: Sartre, który chwalił radziecki socjalizm w momencie, gdy tłumiono brutalnie powstanie w jednym z obozów).
Po trzecie - to studium przypadków ludzkich w sytuacjach krytycznych, poddających wszelką moralność i wszelkie idee próbie, z której naprawdę rzadko wychodzi się w całości. Mam teraz poczucie, że - choć nie zmieniłam zapatrywań na życie - nie należy popadać w skrajność i zarówno potępiać każdego, kto dał się zwieść (bo to, ze ktoś był bohaterem nie znaczy, że wszystkim się to udało), jak i głaskać po główce błądzących (bo to, że ktoś doniósł, nie znaczy, ze donos przestaje być donosem).
Po czwarte - jest to bardzo dobrze napisana książka. Po prostu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki

Absolutnie nijaka. Nie pojmuję dlaczego Obama czy Winfrey tak się nią ekscytują (jedno z nich, nie pamiętam już które, nazwało ją nawet swoją "uk...

zgłoś błąd zgłoś błąd