Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miłosz w Krakowie

Wydawnictwo: Znak
6,85 (13 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
0
8
1
7
3
6
3
5
2
4
0
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324033966
liczba stron
736
język
polski
dodała
Ag2S

Niezwykłe dzieło Agnieszki Kosińskiej, towarzyszącej Czesławowi Miłoszowi przez ostatnich osiem lat jego życia, to świadectwo bezcenne, opowiadające nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniające nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety. Autorka jest bystrą obserwatorką, potrafi przenikliwie interpretować zarówno utwory literackie, jak i relacje międzyludzkie. Ten...

Niezwykłe dzieło Agnieszki Kosińskiej, towarzyszącej Czesławowi Miłoszowi przez ostatnich osiem lat jego życia, to świadectwo bezcenne, opowiadające nie tylko o tajemnicach procesu twórczego, ale też ujawniające nieznane aspekty skomplikowanej osobowości poety. Autorka jest bystrą obserwatorką, potrafi przenikliwie interpretować zarówno utwory literackie, jak i relacje międzyludzkie. Ten dziennik i kalendarz to także arcyciekawa kronika życia literackiego i kulturalnego, w którego centrum tkwił Miłosz. Skrupulatnie odnotowane reakcje poety – czasem emocjonalne i gwałtowne – na ludzi, sytuacje, książki i aktualne wydarzenia będą z pewnością źródłem komentarzy i ożywionych dyskusji.

Jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko Miłosza twórcy, a przede wszystkim Miłosza człowieka. Agnieszka Kosińska z wielką kulturą pisze o sprawach bolesnych, osobistych, takich jak odchodzenie najbliższych i wreszcie odchodzenie poety, przekształcone przez niego w ars bene moriendi, przejmująco opisane w nieukończonej książce o starości i bólu.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 1780

Pomyślałam sobie, że mam ochotę poczytać o tym, jak radził sobie Miłosz w Krakowie pod koniec życia. Dziennik asystentki wydawał się pasować do tego pomysłu. Po prawdzie jednak, to wyprodukowanie dziennika przez przemysł wydawniczy zrodziło tę myśl w mojej głowie.

Pierwsze 200 stron, siermiężne opisy o której, z kim i gdzie Miłosz spotkał się, udzielił wywiadu lub odbierał nagrody i honory. Co jadł, jakie miał ubranie, co leżało na jego biurku i jakie sprzęty nie działy w jego mieszkaniu. I tak dzień po dniu. Pomyślałam sobie, że nie zdzierżę tej monotonii przez kilkaset kolejnych stron, i że „Kronos” Gombrowicza wyczerpał moje możliwości w tym zakresie. Jednakże, niepostrzeżenie, krok po kroczku i nie wiedzieć kiedy dokładnie, miłoszową codzienność zdominowała autorka dziennika, asystentka, pomoc domowa i konsultant merytoryczny w jednym, Pani Agnieszka we własnej osobie. Narratorka wyrazista, przemądrzała i domagająca się, żeby ją dostrzeżono. Pani Agnieszka nie ma stosunku bałwochwalczego do swojego protektora; wprost oświadcza, że nie jest Miłoszowa, lecz Gombrowiczowa. Irytują ją przyziemne obowiązki i czas, który trzeba na nie poświęcić. W zamian za to poświęcenie, ani słowa podziękowania, a przecież, gdyby nie ono, to poświęcenie, Pani Agnieszka, zamiast wykonując mrówczą robotę w cieniu i na drugim planie, byłaby teraz drugą Kazimierą Szczuką. Dobrze, że chociaż wychodzi zwycięsko w potyczkach intelektualnych prowadzonych z Mistrzem, w wymianie zdań ostatnie słowo zawsze należy do niej. Ale praca raczej niewdzięczna, bo wokół zdradzieckie wilki (głównie pracownicy krakowskiego rynku medialnego) i zero respektu.

Brnę więc dalej, zaintrygowana fochem pani Agnieszki, uwiedziona jej charyzmą i pewnością siebie, i myślę sobie, że coraz mniej interesuje mnie Miłosz, za to fascynuje coraz bardziej Pani Agnieszka, to psychologiczne non-fiction. To książka o mnie (to znaczy o Pani Agnieszce) i jej rozliczenie się z przeszłością. W tej przeszłości Pani Agnieszka ma swoje zasłużone miejsce. Jeśli ktoś myśli, że byłam tylko zwykłą i skromną asystentką, mówi Pani Agnieszka, to się grubo myli, a książka „Miłosz w Krakowie” tę tezę udowodni. Łapię się więc na tym, że już nie interesuje mnie, co fascynowało Miłosza, a bardziej ciekawi mnie, co czyta pani Agnieszka, a czyta nie byle co. No i może robi na mnie wrażenie Carol, nieszczęsna żona Miłosza, mieszkanka słonecznego Berkley, Kalifornia, która utknęła w ponurym i nieprzystępnym Krakowie, dokonując w nim właściwie żywota. Carol to osoba bardzo szanowana przez Agnieszkę (czy mogę przejść na „ty”, dziennik jest na tyle prywatny i intymny, że odczuwam wzbierającą emocjonalną wieź z autorką). Późna skryta miłość Miłosza do Pani Agnieszki (jednak pozostaję przy „Pani”, bo nie chcę nikogo urazić), to coś, o czym nie jestem w stanie pisać, bo mam opory. A poza tym to chyba jakaś sensacja, czy ktoś już to badał!? Przez cały czas nie opuszcza mnie przekonanie, że Pani Agnieszka nieźle pompuje sobie ego, chlastając się jednocześnie niemiłosiernie w najwrażliwsze miejsca. A szczerość? Ponieważ wobec twórczości wspomnieniowo-biograficznej trzymam raczej dystans, nie potrafię się przejąć kwestią szczerości w relacjach (i rewelacjach) Pani Agnieszki. Łapię się też na tym, że myśląc o autorce nie okazuję jej szacunku; już samo określenie „Pani Agnieszka” nie jest najgrzeczniejsze i brzmi protekcjonalnie; czy do Miłosza zawracałabym się „Panie Czesławie”?* A właściwie co sobie Pani Agnieszka w ogóle wyobraża?

Dzieje noblisty zdominowane przez dzieje asystentki noblisty, osoby niepretendującej do skromności i nienadającej się na element tła. Chyba najbardziej podoba mi się w tej historii po prostu człowiek, który rwie się na niepodległość, protestuje przeciwko marginalizacji, nieważne czy jest ku temu powód. Bunt Pani Agnieszki, z przyczyn prawdziwych czy wyobrażonych, gęstniejąca atmosfera w miarę przybliżania się do śmierci Miłosza i oddalania od euforii związanej z nobilitacją zawodową autorki (pracować z Miłoszem, łał), nieprzyjemności wewnątrz krakowskiego mieszkania i na zewnątrz polskiego światka. Rozżalenie, małe triumfy, roszczenia, osadzenie się w rzeczywistości…

*Po przemyśleniu, uważam że tak właśnie bym się zwracała.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Holly

Taka sobie ta książka. Jest to współczesny romans. A ja bardzo lubię u tej autorki romans historyczny. Bohaterowi piekni i młodzi i bardzo bogaci. Po...

zgłoś błąd zgłoś błąd