Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zielona Mila

Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros
8,43 (17877 ocen i 1242 opinie) Zobacz oceny
10
4 184
9
5 328
8
4 181
7
3 012
6
737
5
305
4
49
3
56
2
12
1
13
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Green Mile
data wydania
ISBN
9788373596160
liczba stron
416
słowa kluczowe
powieść, śmierć, zbrodnia
język
polski

Rok 1932. W USA trwa Wielki Kryzys; panuje głód i bezrobocie. Paul Edgecombe pracuje jako strażnik w więzieniu Cold Mountain, do którego trafiają ci, na których państwo postawiło już krzyżyk. To dla nich przeznaczone jest specjalne pomieszczenie przylegające do bloku E, gdzie na drewnianym podium stoi krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Ostatnia droga każdego z więźniów będzie prowadzić...

Rok 1932. W USA trwa Wielki Kryzys; panuje głód i bezrobocie. Paul Edgecombe pracuje jako strażnik w więzieniu Cold Mountain, do którego trafiają ci, na których państwo postawiło już krzyżyk. To dla nich przeznaczone jest specjalne pomieszczenie przylegające do bloku E, gdzie na drewnianym podium stoi krzesło elektryczne zwane Starą Iskrówą. Ostatnia droga każdego z więźniów będzie prowadzić po zielonym linoleum.
Nikt nie wydaje się bardziej zasługiwać na śmierć niż John Coffey, czarny olbrzym, skazany za przerażającą zbrodnię, której dopuścił się na dwóch małych dziewczynkach. Nie mogłem nic pomóc, powtarzał, gdy go schwytano. Próbowałem to cofnąć, ale było już za późno... Ten, kto sądzi, że wymierzenie sprawiedliwości okaże się łatwe i proste, jest w wielkim błędzie - o czym przekona się podejmując z Johnem Coffeyem koszmarną podróż przez Zieloną Milę...

 

pokaż więcej

książek: 592
Inez | 2015-07-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015

Niesamowita! Rzadko zdarza się, żeby jedna powieść mogła wzbudzić we mnie tak skrajne emocje: w jednym rozdziale łapie za serce, w innym ściska żołądek; w jednym momencie rozśmiesza kuglarską sztuczką Pana Dzwoneczka, aby za chwilę wzbudzić wewnętrzny niepokój i smutek przemijania. Oczywiście już bardzo dawno temu widziałam świetną ekranizację powieści z 1999 roku z Tomem Hanksem w roli Paula, więc fabuła nie stanowiła dla mnie (tak jak i zapewne dla większości czytelników) żadnej tajemnicy. Ale ta książka to coś znacznie więcej niż same wydarzenia. To wielowątkowy przekaz, którego nośnikiem jest magia i słowo: słowo, które definiuje człowieka i magia, którą człowiek usiłuje zdefiniować.

Patrząc na znaną mi cześć twórczości Kinga, stwierdzam, że nie jest to powieść napisana w charakterystycznym dla niego stylu. Być może niewielki wpływ na to miał fakt, że początkowo ukazała się, na wzór XIX-wiecznych powieści Dickensa, w formie odcinków (dokładnie 6 odcinków, które w jednolitym wydaniu odpowiadają poszczególnym częściom powieści). Tym razem Król Horroru nie przenosi nas do żadnego, pełnego lęków i wszechobecnego zła małego miasteczka, nie prowadzi przydługich gawęd, nie zarysowuje ogółu społeczeństwa. Wykreowany świat jest inny, ale specyficzny klimat z „Zielonej Mili” bije na głowę atmosferę większości Kingowskich powieści! Zamknięcie znaczącej części fabuły w klaustrofobicznej przestrzeni niewielkiego bloku E przy więzieniu Cold Mountain, sprawiło, że kumulacja dobra i zła, radości i smutków, brutalności i delikatności, codzienności i niebezpiecznej magii osiągnęła w tym miejscu swoje apogeum. W 1996 roku w domu opieki Georgia Pines pewien staruszek, Paul Edgecombe, postanawia spisać swoje wspomnienia z czasu, kiedy to pełnił tam funkcję kierownika, który niejednokrotnie prowadził Zieloną Milą (długim, głównym korytarzem bloku, nazwanym tak ze względu na kolor pokrywającego podłogę linoleum) ku elektrycznemu krzesłu niejednego skazanego. Mimo, że wcześniej uczestniczył w wielu egzekucjach, dopiero ta ostatnia z nich, z jesieni 1932 roku, odcisnęła na nim niezatarte piętno na całe, długie życie…

Skazany wówczas John Coffey rzeczywiście był specyficznym więźniem. Wewnątrz swego potężnego czarnoskórego ciała (6’ 8’’ wzrostu i ok. 300 funtów wagi) kryła się zupełnie odmienna osobowość, która „zdawała się być gościem we własnym ciele”. Czy ten z pozoru spokojny i delikatny, bojący się ciemności, trochę opóźniony w rozwoju analfabeta o wiecznie załzawionych oczach mógł dopuścić się aż takiego bestialstwa, o jakie jest posądzany? Czy ktoś obdarzony takim nadprzyrodzonym darem jak John, mógłby brutalnie zgwałcić i bezczynnie patrzeć na agonię dwóch niewinnych 9-letnich dziewczynek? Mnożące się wątpliwości sprawiają, że Paul rozpoczyna prywatne śledztwo, aby poznać prawdę oraz ocalić ewentualnie niewinnego człowieka, a przede wszystkim, aby zachować czystość własnego sumienia.

King nie byłby chyba sobą, gdyby nie zwrócił w swojej powieści uwagi na jakiś współczesny problem społeczny. Tym razem wypowiada o dozwolonej w USA karze śmierci, ale nie robi tego w sposób moralizatorski. Stara Iskrówa wydaje mu się „szczytem perwersji, śmiertelnym szaleństwem”, mimo to daleki jest od wartościowania, nie narzuca czytelnikowi żadnego punktu widzenia, nie używa pustych frazesów dotyczących dobra i zła. On po prostu stwierdza fakty, a jednocześnie pokazuje różne postawy skazańców i strażników. O wartości człowieka nie decyduje to, po której stronie krat się znajduje, ale to ile skruchy jest w więźniu, a ile człowieczeństwa w strażniku. Szczególnie w takim świecie, w którym dostąpienie ocalenia bądź potępienia jest czymś tak subiektywnym i niejednoznacznym.

„Zielona Mila” to powieść do której jeszcze powrócę, bo naprawdę warto wracać i na nowo odkrywać to, co dobre. Z pełną świadomością zgadzam się z zawartymi we wstępie powieści słowami Kinga: „Cieszę się, że spodobała się tak wielu czytelnikom. I muszę przyznać, że okazała się mimo wszystko dobrą opowieścią do poduszki”. Aczkolwiek, jeśli nie chcecie wpaść w błędne koło „jeszcze jednego rozdziału” nie zaczynajcie czytać jej tuż przed snem :) Polecam!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Początek

Dobra, ale nie zachwycająca. Troszkę chyba przereklamowana. Mam wrażenie, że autorowi skończyły się pomysły. Pierwsze sto parę stron - nic się praktyc...

zgłoś błąd zgłoś błąd