Dziennik

Tłumaczenie: Teresa Worowska
Wydawnictwo: Czytelnik
8,61 (97 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
44
8
16
7
15
6
2
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Napló
data wydania
ISBN
8307030617
liczba stron
640
słowa kluczowe
literatura węgierska
język
polski

Sándor Márai (1900-1989), jeden z najwybitniejszych dwudziestowiecznych pisarzy węgierskich, którego twórczość jest obecnie odkrywana i entuzjastycznie przyjmowana w całej Europie. Niniejsza edycja jest obszernym wyborem z "Dzienników", które Sándor Márai rozpoczął zapiskami z 1943 roku i prowadził aż do śmierci.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (593)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2627
beata | 2016-05-04
Przeczytana: 04 maja 2016

"Na Węgrzech nie można już żyć inaczej jak tylko w stanie wewnętrznej emigracji. Zwrócić się całkowicie do wnętrza, ku moim pracom. Wyemigrować do swoich prac. I umrzeć w tej egzotycznej krainie, wśród rękopisów".

Dziennik Sándor Márai, węgierski prozaik, poeta, publicysta pisał od roku 1943 aż do samobójczej śmierci w 1989 roku. Mam wrażenie, że cały dziennik jest zapisem tej wewnętrznej emigracji. Zapis pełen refleksji nad światem, nad kondycją człowieka, społeczeństwem, literaturą. Niezwykłe przeżycie intelektualne i duchowe.

Polecam.

książek: 2061
Wojciech Gołębiewski | 2016-02-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 lutego 2016

LEKTURA OBOWIĄZKOWA
Przy średniej na LC= 9,19 nie podejmuję się pisać recenzji, bo nikt chyba nie śmie podważyć wielkości tej prozy A więc tylko krótka notka z "Mojego Pod Ręcznika":
"MARAI Sandor /1900-1989/, twórca „realizmu magicznego”, strzelił sobie w łeb, ostatnie słowa w dzienniku: „Czekam na wezwanie, nie ponaglam, ale i nie ociągam się. Już pora”. Również w „Dzienniku”: „Summa vitae to tylko górnolotne wymądrzanie się. Nie istnieje summa vitae”. Przetrwały tylko chwile. Książka o Casanowie „Występ gościnny w Bolzano”."

książek: 145
Ahsan | 2017-07-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec 2017

Cóż to była za długa podróż! 9 miesięcy czytałem, czytywałem i zaczytywałem się w tym Dzienniku. Przez ten czas bardzo wręcz zżyłem się z Sandorem, a co więcej - zaraz obok Bukowskiego i kilku innych Pisarzy stał się moim mentorem w kwestii bycia pisarzem i tego, co to naprawdę znaczy. Przenikliwy, piękny, ponadczasowy.
Marai poruszał i dokumentował zarówno kwestie swoich ciężkich losów, emigracji, życia na obczyźnie, losów rodziny i odejścia najbliższych, ale również komentował ważne sprawy bieżące, jak sytuacja polityczna na Węgrzech i na świecie, przemiany społeczne, kulturalne. I, niestety, większość z jego komentarzy i diagnoz dla współczesności miała charakter jednoznacznie negatywny.
Warto, zdecydowanie warto.

książek: 0
| 2014-12-22
Przeczytana: 22 grudnia 2014

Dzieła tego formatu nie da się ocenić, ale nie sposób pozostawić bez komentarza.

Polska edycja „Dziennika” to tylko część spośród zapisków, które złożyły się na oryginalne „Dzienniki”. Tłumaczka wybrała materiał, który wydawał się najciekawszy i najdobitniej przedstawiał poglądy i refleksje pisarza. Fakt, że polski czytelnik nie otrzymał tekstu w postaci, w jakiej on powstawał, nie wpływa na jego odbiór.

Z notatek i aforyzmów wyłania się ogromna erudycja, siła woli i wewnętrzna spójność przekonań, ale przede wszystkim uderza mądrość życiowa, przenikliwość i postawa człowieka doświadczonego poważną chorobą, kataklizmem II wojny światowej, zanikiem warstwy społecznej będącej adresatem jego utworów, utratą miejsca na ziemi, śmiercią najbliższych osób. Bolesne doświadczenia ciążyły na życiowej filozofii pisarza, czemu dawał wyraz w głębokich i celnych przemyśleniach o kondycji ludzkiej, sensie i celu życia.

Tragiczne doświadczenia wojenne i narzucony Węgrom powojenny ustrój oraz...

książek: 63
sylabo | 2015-10-29
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

W "Dzienniku" autor błyszczy, prowadząc zapiski do śmierci, przez blisko pół wieku. Czym "Dziennik" przekonuje? Pokorą, ale nie uległością sądów. Żywym zainteresowaniem dla spraw polityki i ekonomii, co w przypadku pisarzy jest rzadkim zjawiskiem. Pochwałą dyscypliny i pracy jako elementów tworzących człowieka, pisarza zaś przede wszystkim. Márai wierzy, że codzienna próba sił, daje człowiekowi znaczenie, chociaż miałoby ono być chwilowe. Daleki od hedonizmu głosi, że w pracy jest rozkosz - ostateczny horyzont myśli. Na uwagę zasługują polemiki z Marksem, Markiem Aureliuszem i Nitschem, z tym ostatnim zwłaszcza, jeżeli chodzi o nadużywane obecnie w dyskusji słowa : co cię nie zabije to cię wzmocni. Najżywsze jest ujęcie miłości do żony. Jakże przekonują te słowa: „Czy ją kochałem? (…)Nie wiem, czy ją „kochałem”. To było co innego. Człowiek nie „kocha” swoich nerek czy śledziony. Byłem nią tak, jak ona była mną.” Poznajemy w autorze ateistę, świadomego dokonanego wyboru. ...

książek: 615
Ptasiemleczko | 2015-02-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Uwielbiam, kiedy z lektury sączy się mądrość. Do tej pory nie doceniałam dzienników i to był ogromny błąd. Prywatne zapiski intelektualisty dały mi nowe spojrzenie na wiele spraw. Nie ma lepszych książek, niż te, które potrafią przemeblować nasze myśli. Crème de la crème.

książek: 403
Weltschmerz | 2015-05-21
Przeczytana: 21 maja 2015

Bodaj rok sposobiłem się do tej lektury, czekając na dogodny moment, na sygnał z niebios, na wewnętrzny asumpt. Żaden niebiański znak się nie pojawił, a jeżeli już nastąpił jakiś duchowy impuls, to był nijako słaby. Można powiedzieć, iż samorzutnie sięgnąłem po to dzieło klasycznego intelektualisty środkowoeuropejskiego, będąc w bibliotece i mając z tyłu głowy majaczące czerwone okładki z wypaloną na nich postacią Maraiego. Gruboczerwona książka czekała tam na mnie niczym dwudziestowieczny liniowiec transatlantycki. Otworzywszy pierwszą stronę, zaokrętowałem się i wypłynąłem na szerokie a nieznane wody umysłu Maraiego. Już zrazu czekał mnie sztorm drugiej wojny światowej, relacjonowany przez urodzonego w Kassie – dzisiejsze Koszyce – pisarza węgierskiego, wywodzącego się z rodu saskich patrycjuszy. Błyskawice bomb zniszczyły jego prywatny port, pełen książek, wspomnień i leciwego kurzu, przeistaczając go w rumowisko. Od tego momentu stał się wiekuistym żeglarzem, pływającym po...

książek: 0
| 2015-08-20
Przeczytana: sierpień 2015

"Dziennik" Szandora Maraia jest literaturą totalną. Dowodem na to, iż żadna fikcja literacka nie dorówna nigdy życiu. Ostatnie lata, w których Marai coraz bardziej odrzuca (wyczuwalną we wcześniejszych wpisach) autokreację, coraz bardziej samotny na drodze ku śmierci, powalają swym ciężarem...

Po tę książkę sięgnąłem po przeczytaniu tej opinii Iwy z Krakowa:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/201204/dziennik/opinia/22866025#opinia22866025

I więcej i lepiej o tym dziele nie da się napisać. Szkoda Iwo, że już nie przeczytam tu Twoich opinii i dziękuję Ci za te, które pozwoliły mi poznać prozę Maraia.

.:exile:.

---
Marginalia:

Jak będziecie znikać z LC, robiąc trwały exit to dawajcie znać innym znajomym i tym najwierniej obserwującym o swoim odejściu, bo można szok i żałobę przeżyć - taką wirtualną, ale jednak...

książek: 1633
Felzmann | 2018-10-06
Przeczytana: 06 października 2018

W przeciwieństwie do wielu czytelników, jakoś przesadnie nie zachwyciłem się tym dziennikiem. Być może po "Zeszytach" Ciorana nic nie może mnie już bardziej zachwycić. Wstrząsająca jest końcówka tego dziennika. Zamieszczę w dziale cytatów kilka ostatnich notek pisarza, bo widzę, że tego typu zwierzenia ludzie odsuwają od siebie za wszelką cenę. Mnie chodzi jednak o prawdę, a nie zamazywanie rzeczywistości. Podejrzewam, że za 10 lat, gdy będzie jeszcze istniał ten portal, to będę jedyny, który polubił te cytaty. Ludzie się tego boją i wstydzą. I dlatego właśnie się potrudzę i je zamieszczę.

książek: 56
Senstatoro | 2018-08-17
Na półkach: Przeczytane

Od pierwszych stron tej książki wiedziałam, że obcuję, dotykam dzieła. Rzadko ma się takie odczucie. Od dłuższego czasu nie czytałam nic napisanego takim pięknym językiem. Dziennik nie jest książką do przeczytania na raz. Przeczytanie całości zajęło mi chyba ponad dwa tygodnie. Czytałam po kawałku, z uwagą, przerywając lekturę Dziennika innymi książkami. Inaczej się nie da. Márai pisał, że uważne czytanie jest bardziej wymagające i trudniejsze niż pisanie. Myślę, że tak właśnie jest z tą książką. Poza tym nie jest to utwór optymistyczny. Od pierwszych stron autor myśli o śmierci, tym bardziej, że prowadzenie dziennika poprzedzała ciężka choroba, która w dużym stopniu zmieniła jego perspektywę. Warto zaznaczyć, że w Polskim wydaniu znalazła się ok. jedna piata materiału pozostawionego przez autora swemu przyjacielowi i wydawcy. Tłumaczka, która dokonała wyboru dokonała więc pewnej kreacji.
Zachęcam do czytania z nadzieją, że lektura Dziennika, zainspiruje was do sięgnięcia również...

zobacz kolejne z 583 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znalezione w Ninatece: Sándor Márai

Pisarz, który umie jedynie pisać dobre zdania, jest odrobinę amoralny. To zdanie pochodzi z książki "Cztery pory roku" węgierskiego pisarza, Sándora Máraiego, która niedawno ukazała się na polskim rynku. W dzisiejszym odcinku audiocyklu przyjrzymy się twórczości Węgra – głównie tej przełożonej na język teatru.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd