Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miasteczko

Wydawnictwo: Videograf
6,4 (102 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
9
8
17
7
26
6
19
5
10
4
4
3
6
2
0
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378353881
liczba stron
320
słowa kluczowe
Radecki, Cichowlas, Miasteczko
kategoria
horror
język
polski
dodał
wrzazgk2

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror. Nękany twórczą niemocą pisarz Marcin Lanowicz postanawia wraz z żoną odpocząć w małym miasteczku na Mazurach. Morwany początkowo spełniają ich oczekiwania – wygodne domki w środku lasu znajdują się w pobliżu pięknych jezior. Z czasem jednak dostrzegają, że mieszkańcy miasteczka są niezwykle dziwni, a...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror.

Nękany twórczą niemocą pisarz Marcin Lanowicz postanawia wraz z żoną odpocząć w małym miasteczku na Mazurach. Morwany początkowo spełniają ich oczekiwania – wygodne domki w środku lasu znajdują się w pobliżu pięknych jezior. Z czasem jednak dostrzegają, że mieszkańcy miasteczka są niezwykle dziwni, a niektórzy z nich wyglądają na ciężko chorych. Szczególnie intrygujące są trzy jasnowłose kobiety, o nieproporcjonalnie długich nogach. Wkrótce potem okazuje się, że zarówno mieszkańcy Morwan, jak i blondwłose kobiety nie są tym, za kogo się podają, a mała wieś, nazywana przez wszystkich "miasteczkiem", nie istnieje na żadnej mapie...

 

źródło opisu: www.videograf.pl

źródło okładki: www.videograf.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 575
Anna | 2015-08-02

,,Miasteczko” jest pełną akcji książką stworzoną przez dwóch polskich autorów, łączącą motywy mitologii słowiańskiej z konwencją powieści grozy.

Marcin Lanowicz, poczytny pisarz romansów dla kobiet, od kilku miesięcy zmaga się z postępującym twórczym kryzysem. Niepokój i chęć odpoczynku motywują literata i jego piękną żonę do wyjazdu poza granice miasta. Obiektem zainteresowania małżeństwa stają się Morwany - urokliwa, pozbawiona zgiełku i turystów wieś. Młodzi bez większego namysłu wykupują ofertę wycieczki, nie zdając sobie sprawy, że właśnie kręcą pętle na swoich szyjach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się bowiem, że rzeczywistość znacznie minęła się z ich oczekiwaniami - złożona z kilku domków na krzyż mieścina zasługuje bardziej na miano osady, zaś mieszkańcy, posępni i ponurzy, wyglądają na ciężko chorych. W trakcie pobytu wokół nowo przybyłych nasilają się wydarzenia o znamionach nadnaturalnych: hałasy w pustym mieszkaniu, wrażenie duszenia podczas snu, a także wizerunek trzech identycznych długonogich kobiet, który prześladuje ich w najmniej spodziewanych momentach. Z czasem okazuje się, że z Morwan nie ma ucieczki - miejsce, gdzie się znaleźli, nie widnieje na żadnej mapie.

Chociaż pierwsze zetknięcie z fabułą może wywołać u czytelnika mylne wrażenie ,,kingowego” motywu zamkniętego miasteczka i szaleństwa narastającego w jego obszarze, dzieło Cichowlasa i Radowskiego stanowi coś więcej niż tylko standardowy, odgrzany szkic. Dawno nie spotkałam się z tak dobrze napisaną polską powieścią. Zawarta w niej tajemnica autentycznie ciekawi, zaś kolejne podpowiedzi odnośnie rozwiązania zagadki, zamiast zaspakajać ciekawość, tworzą siatkę wariacji pchających odbiorcę do szybkiego przerzucania stron. Aura niepokoju znacząco wpływa na zmysły, chociaż nie uznałabym ,,Miasteczka” za czystego gatunku horror. Stopniowe odkrywanie prawdy przypomina dobieranie kolejnych kart, co wydaje mi się raczej domeną kryminału.

Żonglowanie elementami słowiańskimi wyszło autorom wyjątkowo zgrabnie. Zarówno entuzjaści jak i niezainteresowani tematem znajdą w książce coś zaskakującego. Czytanie całości przypomina jazdę na sankach ze szczytu stromej góry - przyjemną podróż nabierającą prędkości w miarę pokonywania kolejnych metrów. Niestety, pod koniec rozpędzony czytelnik może spotkać się z rozczarowaniem, o którym zaraz wspomnę. Osoby zainteresowane lekturą książki nawołuję do ominięcia poniższego akapitu i przejścia do następnego, aby uniknąć niewielkich spoilerów.

Zakończenie wzbudziło we mnie bardzo mieszane uczucia. Pojawiają się w nim niedociągnięcia, nagromadzenie wyjętych z kapelusza deus ex machina oraz zaprzeczeń tego, o czym autorzy wspomnieli na początku. Dziecko Anny nie mogło należeć do żadnej z demonic, skoro kobieta zrobiła test ciążowy tuż przed wyjazdem. Oznaczałoby to, że zdradziła Marcina wcześniej. Nie wyjaśniono także, skąd wiedziała o świeczce detektywa ani tego, czy staruszka z miasteczka faktycznie była matką Joanny. Pozostawiono zbyt wiele niewiadomych. Zło, które od początku trzymało się w sztywnych ryzach logiki, zupełnie ją utraciło! Rozumiem, że zabieg ten miał imitować przerażające, oniryczne szaleństwo spowodowane narodzinami Królowej, ale jawi mi się jako próba odwrócenia uwagi od błędów fabularnych. Duch brata Marcina w roli mściciela także ,,nadpsuł'' niesamowity klimat powieści. Ten zwrot akcji wydał mi się niepotrzebny, próbujący na siłę zaskoczyć czytelnika. Odebrałam go jako dotkliwy i bolesny cios rujnujący ogólne wrażenia. Śmierci bohaterów, ukazane nieco w groteskowy sposób, przebiegły bardzo nagle i wręcz niedbale, jakby autorzy spieszyli się z terminem wydania powieści w równym stopniu, co początkowo Marcin Lanowicz. Nie widzę innego wytłumaczenia dla gwałtownego spadku poziomu.

,,Miasteczko” jest książką, przed którą przestrzegłabym osoby nadto wrażliwe. Pojawiają się w niej motywy kazirodcze, które, chociaż na pewnym etapie dodawały historii demoniczności i tragiczności, momentami przekraczają granicę dobrego smaku. Wzbudzają raczej degustację niż strach, szczególnie w zestawieniu z komentarzami autorki dziennika opisującego te wydarzenia. Jest to jedna z niewielu wad tej powieści, jednak na tyle znacząca, że wypadałoby o niej wspomnieć. Na szczęście sporadyczne ,,wpadki” ratują pełnokrwiści, realistyczni bohaterowie. Zostali wykreowani w ciekawy sposób, zaskakują działaniami i postępowaniem. ,,Żyją własnym życiem” - postępują zgodnie z sumieniem, nie odgórnymi założeniami. Zarówno Marcin, jego żona i detektyw to postacie, z którymi łatwo się sympatyzować.

Styl powieści jest ciekawy, wzmagający napięcie i zgrabnie je obniżający tam, gdzie wymaga tego fabuła. Zachował zdumiewającą jednolitość, co budzi podziw, mając na uwadze fakt, że książkę pisały dwie osoby. Pochwała należy się także okładce - przyciąga spojrzenie i trafnie odnosi się do klimatu powieści.

Mam nadzieję, że i Wy spędzicie wakacyjny czas na lekturze tej książki, ponieważ zdecydowanie zasługuje ona na uwagę i szansę.

Anna Zborowska

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mass Effect: Andromeda. Nexus Początek

Zaskakująco przeciętna książka, początek książki wita nas euforią ludzi zdobywających nową galaktykę. Natomiast chwilę później zanurza się w przydługa...

zgłoś błąd zgłoś błąd