Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zmienni

Seria: Zmienni
Wydawnictwo: Novae Res
6,91 (44 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
9
8
6
7
6
6
9
5
4
4
0
3
1
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379426386
liczba stron
310
język
polski
dodała
dzosefinn

Lilith jest jedynaczką mieszkającą w domu z ogródkiem na obrzeżach niewielkiego miasteczka. Kiedy jej rodzice przygotowują się do obchodów rocznicy ślubu, dziewczyna we własnym pokoju odkrywa potworny bałagan świadczący niechybnie o włamaniu. Woła matkę, która na widok zniszczeń blednie z przerażenia i każe jej biec do pracy po ojca. Idąc przez dziwnie wyludnione ulice, Lilith dowiaduje się od...

Lilith jest jedynaczką mieszkającą w domu z ogródkiem na obrzeżach niewielkiego miasteczka. Kiedy jej rodzice przygotowują się do obchodów rocznicy ślubu, dziewczyna we własnym pokoju odkrywa potworny bałagan świadczący niechybnie o włamaniu. Woła matkę, która na widok zniszczeń blednie z przerażenia i każe jej biec do pracy po ojca. Idąc przez dziwnie wyludnione ulice, Lilith dowiaduje się od matki, że ma wracać, bo ojciec dotarł już do domu – chce to zrobić, jednak zostaje zaatakowana przez nieznanego jej potwora. Ranna pada na chodnik, a z opałów ratuje ją niezwykle przystojny mężczyzna.

Kim jest tajemniczy wybawca? Przed czym lub przed kim ją chroni? Skąd przybywa? I po co?

Fantastyka, tajemnicza misja, długa i niebezpieczna wędrówka oraz stawianie czoła śmiertelnym zagrożeniom. A wszystko to na tle krajobrazów piękniejszej od świata ludzi krainy Sudicante.

 

źródło opisu: Novae Res, 2015

źródło okładki: http://novaeres.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 156
Linoskoczek | 2016-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lutego 2016

Młodzież książki pisze. Cóż za ambicja!
Ale to dobrze.
I je wydaje. Uff!
Pośpiech to zły doradca.

W zasadzie nie spotkałem się z wybitnym dziełem nastolatka. Rzadko bywają choćby poprawne. Nawet Mickiewicz poległ. Nikt mnie nie przekona, że poemat „Kartofla” zachwyca, a „Mieszko Książę Nowogródka” jest arcydziełem, choć w przypadku Mickiewicza „Ballady i Romanse” dały początek nowej epoce literackiej, to były późniejsze. Niewiele, czasem tylko o rok, ale zawsze. Widać był to taki rok, który młodzieńczego Autora przekształcił w dojrzałego.

Młodzi ludzie nie zgadzają się na zastany świat. Buzują w nich uczucia przekraczające skalę. Bo jej jeszcze nie wytworzyli. Wtłaczaną im odrzucają. Dla nich ta pierwsza miłość okazuje się największa, zawód najboleśniejszy, zawarta przyjaźń na śmierć i życie, ofiarność bezgraniczna.
Brak skali.
Kiedy w pradawnych czasach właziłem na Rysy, po drodze na Czarny Staw spotkałem takiego starszawego gościa z brzuszkiem i plecakiem. Holował dziewczynę. Męczyłem się, a miałem już za sobą Szpiglasową zrobioną od strony Piątki. Dotrzymując kroku temu przygodnemu towarzyszowi wyprawy, w gruncie rzeczy wypoczywałem. Zagadaliśmy o tym i owym, ale pamiętam jedną jego odzywkę, że można by usiąść przy kominku z koniaczkiem i czekoladą, a zamiast tego człowiek się męczy. A gdy spojrzał na mnie to dodał: Ale pan i ja wiemy po co. z tym panem to wtedy przesadził, młody byłem, ale ten siwy brodacz był starej daty. Nie umiał inaczej. Nie w tym jednak rzecz, ale w tym, że wtedy nie miałem jego doświadczeń, dopiero przekonywałem się, że wdrapywanie się pod górę męczące, za to złażenie w dół bolesne (wybaczcie tautologię złażenie w dół, ale tu konieczna), jednak tę jego mądrość pamiętam. Ten konkret. I koniaczek, którego w tamtym czasie nie pijałem. A wszystkie moje dumne i chmurne przemyślenia? Przepadły w sinej dali.

Czuje się, że Agata Kijora to młoda osoba. Ma to swoje dobre strony, bardzo naturalnie potrafi przedstawić wstydliwość młodej dziewczyny, głównej bohaterki „Zmiennych”. Ale i złe kiedy popada w słowotok, nie wiedząc które przedstawienia ważne, a które mniej, że uważać z nim trzeba. A ono dodatkowo pogłębione pierwszoosobową formą narracji. Wszelkie dłużyzny staną się przez to jeszcze dłuższe. Akapity bywają przesadnie obszerne. Rozumiem, dla młodego człowieka, który wierzy, że zmieni świat, wszelkie przestrogi są tylko po to, by je odrzucać. Ponieważ jest młody, emocje go ponoszą jak jednorocznego byczka. Wie wszystko lepiej. Tylko że czasem się myli.
Przede wszystkim nie zdaje sobie sprawy, że ludzie mogą nie podzielać jego przekonań. W pisarstwie objawia się to tym, że za wiele patrzy w głąb siebie, zatem w zasadzie tylko pisze dla siebie. Zagląda w siebie, wyrzuca na papier emocje, które nim targają, nie kontrolując ich wcale.
Może nie trzeba. Niech będą jak wulkan.
W życiu.
Ale dla czytelnika ciekawiej, kiedy opowiada się w sposób dla niego zrozumiały. Odbiorca nie jest twórcą, trzeba go wprowadzić. Lepiej przykładem. Weźmy na tapetę takiego Sama Gamgee, oddanego przyjaciela Powiernika Pierścienia, najlepiej go przecież ukazują te garnki, jakie targa w drodze do Mordoru. Wiemy, że to zaradny, przyziemny, namacalnie kochający swój kraj, zwykły hobbit. Gollum natomiast jest pokręcony i zły, gada do siebie, ale rybkę woli świeżą niż pieczoną, a pętla z elfiego sznura go pali.
Młodzi Autorzy muszą koniecznie opowiadać o tym, co jest najważniejsze. Dla nich. Co odkryli, co w nich wybuchło. Nie zważają specjalnie na drobiazgi, poświęcają je dla czegoś większego.
Czego opisać nie sposób.
A jeśli próbować to nie wprost.
By trafić do odbiorcy, należy się do niego dostosować. Przydają się półśrodki.

Agata Kijora przedstawia schemat aż nazbyt obeznany, w którym główna bohaterka z początku zwyczajna, bardzo prędko okazuje się kimś aż nazbyt niezwykłym i cały świat kręci się wokół niej.
Autorka popełnia sporo niezręczności językowych. Nie ma sensu tu wymieniać wszystkich. Wystarczy to jedno, że do syta nie można się napić. Piciem można ugasić pragnienie, a do syta najeść królikiem lub rybką. Taka frazeologia podstawowa, tego trzeba dopilnować.
Niestety łatwo dostrzegalne są usterki logiczne. Jak ta para bohaterów pantera i tygrys biegnące całymi dniami. Kotowate polując, podkradają się, jeśli biegną to krótko. Poza tym śpią, co łatwo zaobserwować na podstawie domowego kota. Albo ta wielkość. Taki czterystukilowy tygrys wielkości konia to bestia trochę zbliżona do wargów w filmowym „Władcy Pierścieni”, które Rohirrimowie zabijali nazbyt łatwo. Co źle wygląda, a jest jednym z nielicznych zobrazowań, które w tym filmie przeszkadzały.
W czasie zdobywania pierwszego artefaktu para bohaterów natyka się na wodę życia. Nie zabiera jej ze sobą. Podziwu godzien brak przezorności.
Niezręczności stylistycznych sporo, brak sensowności przydarza się wielokrotnie. Główna bohaterka pogubiona, kapryśna, jednocześnie cały świat w nią zapatrzony. Delikatnie mówiąc skonstruowana mało przekonująco.
Przerażają dłużyzny. Taka królowa gada przez trzy strony, a nikt jej nie przerywa. W prawdziwym życiu dodając do takiej wypowiedzi konieczne pauzy, to z dziesięć minut. Co w tym czasie robią słuchacze? Na wykładzie studenci muszą słuchać ględzenia profesora, który ma ich w garści i tylko dla takiego powodu nie ziewają. Zaś w książce? To niełatwa do przebrnięcia paplanina, z której mało co się wynosi, bo jednostajna. Przy tak długiej wypowiedzi przydałaby się zmiana tempa, jakiś ruch, niechby ta oratorka zamyśliła się, gdzieś podeszła, napiła wody, kwiatek podlała. A tu nic. Cięgiem trzy strony.
Zaś sama królowa? Internet spłaszcza formy grzecznościowe, wszyscy się nim posługujemy, ale doprawdy trudno sobie wyobrazić aż taki egalitaryzm na dworze, by zaakceptowany został podobny brak manier, ba, zachęta by je lekceważyć.

„Zmienni” zdają się wypływać wprost z młodego serca Agaty Kijory. Lecz książka to słowa, które należy kontrolować, trzymać w ryzach jak młodego wierzchowca. On nie może ponieść, ma do mety dowieźć jeźdźca, a nie po drodze go zrzucić. Ponadto należy zauważyć, że wszelkie mało pilnowane przekazy, nazbyt łatwo ocierające się o strumienie świadomości raczej w fantasy się nie sprawdzają. Niedźwiedzią przysługę młodym autorom robią ci, którzy takie przedwczesne publikacje ochoczo publikują. To dzieła dość typowe, choć przecież mocno subiektywne, więc powinny okazywać się różnorakie, a przecież okazują się podobne w przegadaniu, nieprzemyśleniu, pobieżności i lekceważeniu konkretu. W przypadku takich publikacji zawsze żal, że Autorzy aż tak wyrwali na starcie. Może gdyby trochę się wstrzymali, poczekali, aż będą umieć krytycznie, i co najważniejsze z dystansem, spojrzeć na własny wytwór, nie dowierzając samemu sobie, że za pierwszym razem popełniło się dzieła genialnego, to byłoby lepiej? A już na pewno gdyby zamiast swoich najważniejszych przeżyć, zajęli się jednak cudzymi, na przykład próbując zrozumieć pospolitą i nielubianą koleżankę, jej każąc zbawiać świat? W takim wypadku łatwiej o dystans, co uruchamia pisanie tylko o ważnych wydarzeniach, a nie o wszystkich. Dla nas wszystkie nasze są ważne, więc swoje opowiadając, tracimy umiar.
Naprawdę przykro pisać coś takiego, ale to nie jest dobra książka. Nie wystawię jej oceny, ale to nie zmienia faktu, że „Zmiennych” tak należałoby zmienić, że właściwie to napisać od nowa i nie od razu, a po kilku latach, które zweryfikują, co w tej historii naprawdę ważne i konieczne, do zaprezentowania odbiorcy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziecko

Porwana Według policyjnych statystyk, większość zaginionych dzieci zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych dwóch tygodni po zniknięciu. Z tego, około...

zgłoś błąd zgłoś błąd