Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kwiaty na poddaszu

Tłumaczenie: Bożena Wiercińska
Cykl: Rodzina Dollangangerów (tom 1)
Wydawnictwo: Świat Książki
7,41 (7046 ocen i 931 opinii) Zobacz oceny
10
958
9
940
8
1 634
7
1 689
6
996
5
383
4
198
3
140
2
70
1
38
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Flowers in the Attic
data wydania
ISBN
9788379435708
liczba stron
384
język
polski
dodał
Andrew

WYDANIE W TWARDEJ OPRAWIE. Wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości. Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia - w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim...

WYDANIE W TWARDEJ OPRAWIE.

Wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości.

Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia - w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym, a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte. W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu, którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu, a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat, stawia rodzeństwo w obliczu nieuniknionej katastrofy.

 

źródło opisu: Świat Książki, 2014

źródło okładki: Świat Książki

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2856
FannyBrawne | 2016-08-08
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Przygodę z Virginią Cleo Andrews nie zaczęłam od jej sztandarowej powieści ,,Kwiaty na poddaszu". Wcześniej przeczytałam sagi o rodzinach Landry i Casteel, więc znałam już większość ,,chwytów" autorki i byłam w miarę przygotowana na to, co mnie czeka. W końcu przyszedł czas na Dollangangerów.

Szczęśliwe życie czwórki młodych Dollangangerów(Chrisa, Cathy oraz bliźniąt - Cory'ego i Carrie) przerywa śmierć ojca. Okazuje się, że rodzina jest zadłużona i nie ma się z czego utrzymywać. Wówczas matka rodziny - Corine - postanawia wraz z dziećmi wrócić do domu swoich potwornie bogatych rodziców mieszkających w ponurym Foxworth Hall. Rodzice przed laty wyrzekli się Corine za małżeństwo z bliskim krewnym. Corine chce przygotować ojca do pojawienia się dzieci i w tym celu prosi je, by spędziły jedną noc zamknięte na poddaszu. Jednak wkrótce okazuje się, że matka zmieniła zdanie i dzieci mają pozostać w ukryciu do czasu spodziewanie bliskiej śmierci dziadka. Czas jednak mija, a nic nie zwiastuje odzyskania wolności. Dni zmieniają się w tygodnie i miesiące. Chris i Cathy muszą szybko dorosnąć i zastąpić rodzinę bliźniętom. Jedynym łącznikiem między nimi a resztą świata jest okrutna i surowa babcia, która uważa je za diabelskie potomstwo i stosuje wobec nich przemoc fizyczną i psychiczną. W odosobnieniu i ekstremalnych warunkach rodzi się kazirodcze uczucie między bratem a siostrą.

Po raz kolejny Andrews pokazała, że umie grać na emocjach. Autorka znów zrzuciła na swoich młodziutkich bohaterów taką ilość nieszczęść, że nawet dorosły człowiek miałby problem z udźwignięciem ich. Położyła duży nacisk na miłość Cathy i Chrisa do młodszego rodzeństwa, kontrastując to z podłością i nienawiścią babci Olivii Foxworht. Staruszka jest tu wcielonym złem, osobą nie znającą zrozumienia i litości, która bez mrugnięcia okiem znęca się nad dziećmi i mówi im w twarz, że są przeklęte i nie mają prawa do miłości rodziny. Jednak od rodzeństwa odwraca się również kochająca dotąd matka. Nie mogę się doczekać, gdy przeczytam dalsze części i lepiej poznam motywy jej zachowania. Bowiem o ile Olivia wydaje się być czystym złem, to Corine jest bardziej słabą, bezmyślną kobietą, która nie potrafi sama zatroszczyć się o siebie. Jednak to jej tchórzostwo i próżność doprowadziły do tragedii dzieci.

Styl pisania i tajemnicza atmosfera to główne atuty pisarstwa V.C. Andrews. Wydaje się, że na każdej stronie czeka jakaś zagadka. Przez sięgnięciem po ten tom dużo czytałam o tej serii na różnych portalach, więc część sekretów Dollangangerów już znam, co trochę zabiera ten dreszczyk emocji, ale z drugiej strony mogę spojrzeć na historię z innej strony. Autorka miała niezwykły dar do pochłaniania czytelnika i wciągania w swój świat.

Obawiałam się wątku kazirodczego. Dobrze, czytałam już wcześniej Andrews, ale w jej poprzednich powieściach te związki dotyczyły osób, które wcześniej nie wiedziały o swoim pokrewieństwie lub nie łączyły ich rzeczywiste związki krwi. Natomiast tutaj mamy rodzącą się ,,miłość"(czy można to tak nazwać?)między rodzeństwem pierwszego stopnia, z tych samych rodziców, wychowanych ze sobą od urodzenia. Początkowo relacje Cathy i Chrisa nie różniły się od relacji innych braci i sióstr, dogryzali sobie, kłócili się, ale na pewno byli dla siebie ważni. Podczas pobytu na poddaszu są zdani tylko na siebie i zostają rodzicami dla bliźniaków. Nie zastępują rodziców, ale stają się nimi.

Teraz zabawię się w psychologa(przepraszam wszystkich za takie rozpisywanie się). Otóż uważam, że kazirodztwo to choroba, coś obrzydliwego i sprzecznego z ludzką naturą, i żadna książka i piękne wypowiedzi bohaterów tego nie zmienią. Jednym z powodów mojego sięgnięcia po ,,Kwiaty..." było to, że naprawdę chcę zrozumieć tych ludzi i przyczyny takich relacji(które dla mnie są zaburzeniem, a te, jak wiadomo, nie rozwiną się same). Spotkałam się gdzieś z opinią, że winę za romans Chrisa i Cathy ponosili rodzice, którzy pozwalali dzieciom kąpać się razem, spać w jednym łóżku i oglądać się w niekompletnych strojach. Ale wiem z własnego doświadczenia i obserwacji, że takie zachowania zdarzają się w każdej normalnej rodzinie. Rodzeństwo jest rodzeństwem i większość normalnych ludzi nie odczuwa pociągu do swojej rodziny, dlatego wstyd w takich przypadkach jest mniejszy(choć oczywiście w pewnym wieku dzieci nie okazują sobie już uczucia w taki sposób, zwłaszcza przeciwnej płci). Dlatego znacznie dziwniejsze było to, co robiła babcia, która nie dopuszczała do poufałości między rodzeństwem, co sprawiło, że ta jakby ,,tarcza obronna" w postaci więzi rodzinnych stała się mniejsza. I nie uważam, że jeśli człowiek nie ma możliwości poznania innych niespokrewnionych osób płci przeciwnej, to musi zwrócić się do krewnych. Człowiek nie jest zwierzęciem i może powstrzymać swoje popędy. Zwłaszcza wobec rodzeństwa na które patrzyło się w normalny, rodzinny sposób przez kilkanaście lat. Sądzę, że powodem zmiany relacji między Christem a Cathy było coś innego. Dobrze, byli zamknięci na poddaszu w okresie, kiedy zaczęli dojrzewać i interesować się sprawami seksualnymi, a mogli o tym rozmawiać tylko z sobą i może w pewnym sensie usprawiedliwić to, że zaczęli patrzeć na siebie jak chłopak i dziewczyna(choć dla mnie to nadal nierealne). Dodajmy jednak do tego praktycznie stworzenie rodziny z Carrie i Corym, pragnienie zakochania się Cathy i ciągłe sugestie babci, że łączy ich coś nieprzyzwoitego. A na końcu miłość rodzinną, która na skutek uwięzienia stała się głębsza i mocniejsza. To wszystko razem według mnie doprowadziło do nienormalnej i niemoralnej sytuacji. Bo takie uczucie na pewno nie mogę nazwać prawdziwą miłością(przepraszam, jeśli kogoś uraziłam).

Czy potępiam Cathy i Chrisa? Na razie nie jestem w stanie czuć do nich odrazy, bo Andrews na szczęście przez większą część powieści skupiła się na innych aspektach. Przede wszystkim na dorastaniu dzieci i ich marzeniach o wolności. Cathy bardzo mi zaimponowała swoją rodzącą się odwagą i dumą oraz troską o młodsze rodzeństwo, a Chris odpowiedzialnością i próbą stworzenia namiastki normalności(choć on też mnie denerwował, bo o ile Cathy starała się walczyć ze sobą, to on wydawał się traktować kazirodztwo między nimi jako coś dobrego i normalnego). Najbardziej jednak pokochałam bliźnięta - Carrie i Cory'ego, których łączyła głęboka, piękna więź rodzinna.

Kolejna powieść Virginii Cleo Andrews mnie nie rozczarowała. Autorka mimo wykorzystywania schematów bardzo przypadła mi do gustu. Jej książki nie są dla wszystkich, ale czas mija przy nich błyskawicznie.

,,Miłość nie zawsze przychodzi, kiedy się tego chce. Czasami się po prostu przydarza mimo naszej woli."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Haruki Murakami i jego Tokio. Przewodnik nie tylko literacki

Mały zawód. Pomysł dobry, wykonanie takie sobie. Trochę oczywistości odnośnie Tokio zmiksowanych z cytatami. Strona graficzna leży.

zgłoś błąd zgłoś błąd