Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Życie codzienne mafii od roku 1950 do naszych dni

Tłumaczenie: Józef Waczków
Seria: Życie codzienne
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
5,67 (3 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
1
6
1
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La Vie quotidienne de la Mafia de 1950 à nos jours
data wydania
ISBN
8306023269
liczba stron
232
słowa kluczowe
mafia sycylijska
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Witold Lisek

Wyraz "mafia" po raz pierwszy pojawia się w słowniku dialektu sycylijskiego z roku 1868 autorstwa Trainy jako świeżej daty zapożyczenie z mowy Piemontczyków, to znaczy żołnierzy i funkcjonariuszy przybyłych w ślad za Garibaldim na Sycylię, słowo to wszakże pochodzi najprawdopodobniej z Toskanii, gdzie maffia (z podwójnym "f") oznacza biedotę, a o zbirach mówi się smàferi...

 

źródło opisu: Przedmowa do książki

źródło okładki: http://img.tezeusz.pl/static/product_image/32/327912_big.jpg

Brak materiałów.
książek: 0
| 2016-01-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 stycznia 2016

Książka Calviego została opublikowana trzydzieści lat temu. Można jej zarzucać nieaktualność. Od zakończenie maxiprocessu wiele wydarzyło się w mafijnym światku. W latach 90. ubiegłego wieku wybuchały kolejne wojny, czasem na większą skalę. Na rynku wydawniczym pojawiło się wiele książek i artykułów dotyczących sycylijskiej i włoskiej mafii (np. kalabryjskiej 'Ndranghetcie czy neaplitańskiej camorrze). Zapewne zmieniła się mafia opisywana przez Calviego. Zresztą w tej sprawie skazani jesteśmy wyłącznie na przypuszczenia. Przebłyski wiedzy pojawiają się tylko za sprawą zeznań złożonych przez skruszonych lub zmuszonych okolicznościami przestępców. Nawet i wtedy nie wiadomo czy odsłaniają wszystkie karty, czy tylko niektóre. Najpewniej to drugie, ale wtedy rodzi się pytanie: ile zostało odsłonięte? czy to co zostało powiedziane wystarczy do opisania i zrozumienia mafijnych mechanizmów? W tych sprawach wypada wypowiadać się ze szczególną ostrożnością.

Mimo czasu jaki upłynął od wydania "Życia codziennego mafii…" warto zwrócić uwagę, na doniosłość tej książki z innego niż aktualność względu. Calvi bierze na siebie powinność jakiej nie udało się zrealizować włoskim sądom. Formułuje poważny akt oskarżenia i z wokandy śledczego dziennikarza stara się udowodnić winę mafii. Nie może tego zrobić w prawdziwym sądzie, więc sprawę oddaje pod osąd czytelnikom. To nas chce przekonać. W napisanej przez niego książce nie ma śladu poszukiwania sensacji. Włoskiemu dziennikarzowi zależy nie na liczbie sprzedanych egzemplarzy, lecz na prawdzie, na obnażeniu toczącego Włochów, a zwłaszcza Sycylijczyków, robaka. Zmierza do prawdy z powodu prozaicznego: bo jest Włochem, a sprawy mafii dotyczą go bezpośrednio, trzewiowo i boleśnie.

Oczywiście Calvi wartościuje. Posługuje się językowym piętnem, które nie pozostawia wątpliwości co do winy oskarżonych mafiosów. Jednak nie czyni tego skrycie. Nie manipule czytelnikiem, nie odwołuje się do tanich chwytów znanych z kolorowej prasy. Szczerze i otwarcie wyraża swoje stanowisko i opinię o mafijnych machinacjach. Jego opisy brutalnych zabójstw odarte są z tabloidowej malowniczości. Język protokolanta potęguje wrażenie grozy, tego jak niewiele znaczyło życie w latach 80. w Palermo. Przy pomocy tego językowego laboratorium destyluje to, co najgorsze w mafiosach: otwarcie na bezinteresowne zabijanie, na płynącą z sadyzmu przyjemność, umiłowanie bogactwa i luksusu skryte za górnolotnie przedstawianą tradycją. Z tym sprawozdawczym trybem opisu wiąże się dokumentacyjna wartość książki Calviego. Gdyby nie ona, zapisy przesłuchań, akty oskarżenia, raporty śledztw – jedyni świadkowie tamtych zdarzeń – zostaliby zamknięci w sądowych archiwum, a przez to skazani na milczenie.

Wespół z suchymi opisami mafijnych zbrodni włoski dziennikarz stosuje zabieg beletryzacji, wprowadza do swojej opowieści nieistniejące dialogi i wewnętrzne monologi bohaterów. Posługuje się trzecioosobowym narratorem, który wszystko widzi, wszędzie jest obecny, wnika do myśli protagonistów. To jedyna fałszywa nuta jaką można wyłowić w książce Calviego. Pytanie jakie skutki przynosi ten dysonans? Mam wrażenie, że poznawczo ciekawe. Po pierwsze, dlatego że wszystkowiedzący narrator doskonale współgra ze strategią raportującego języka opisu. Po drugie umożliwia snucie domysłów, wsłuchiwania się w zeznania skruszonych mafiosów, czytania między wierszami. Calvi próbuje obserwować z boku, jako bierny świadek, jednocześnie nie stroni od postawienia się w roli obserwowanego, spojrzenia jego oczami. Fikcjonalizacja u Calviego ma naturę poznawczą, bo tylko ona (domyślanie, wymyślanie, ale też wymyślenie) w przypadku wydarzeń związanych z mafią może prowadzić do zrozumienia. Fikcja jako narzędzie poznania najlepiej spełnia swoją rolę w przypadkach beznadziejnych, gdy nic nie wiadomo. W przypadkach, gdy nagie fakty nic nie mówią. Sycylijska mafia jest takim właśnie przypadkiem: zlepkiem bezsensownie zostawionych trupów czy truchła samochodów wysadzonych wraz z ludźmi w powietrze. Zapewne z tego samego powodu Leonardo Sciascia, który poświęcił mafii znaczną część swojego pisarstwa, posługuje się do jej zdiagnozowania kryminałem. Gatunkiem literackim, który zgodnie z konwencją pozostaje światem skonstruowanym, lecz traktowany na poważnie zadziwiająco dobrze przystaje (opisuje) do rzeczywistości, przenika pod powierzchnię krwawych wydarzeń. Calvi podobnie, jak jeden z bohaterów powieści Sciasci, kieruje się następującą zasadą: „Mieć przed sobą człowieka, rozmawiać z nim, poznać go – dla Rogasa miało większe znaczenie niż poszlaka, niż same fakty. «Fakt jest pustym workiem». Trzeba włożyć do niego człowieka, jego osobowość, sylwetkę, żeby można było worek postawić” [L. Sciascia, Kontekst, przeł. Teresa Jekiel, PIW, Warszawa 1978, s. 35].

Łukasz Sochacki

pełną wersję recenzji możesz przeczytać na http://marginesy.blogspot.com/2016/01/zycie-codzienne-mafii.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Góra Tajget

Wstrząsająca książka z przejmującymi opowiadaniami o zbrodniczej akcji T4. Operacji w ramach krórej chore dzieci trafiły do szpitala psychiatrycznego...

zgłoś błąd zgłoś błąd