Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Carrie

Tłumaczenie: Danuta Górska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,84 (6958 ocen i 500 opinii) Zobacz oceny
10
312
9
738
8
1 036
7
2 220
6
1 385
5
904
4
162
3
154
2
21
1
26
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Carrie
data wydania
ISBN
9788378396314
liczba stron
208
kategoria
horror
język
polski
dodał
Sylwek

Inne wydania

Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka - religijna fanatyczka - za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetką o olbrzymiej mocy, której...

Carrie White jest inna niż jej rówieśnicy. Nie chodzi na prywatki, nie interesują się nią chłopcy, stanowi obiekt kpin i docinków. Matka - religijna fanatyczka - za wszelką cenę usiłuje uchronić ją przed grzechem. Pewnego razu Carrie się jednak buntuje i idzie na szkolny bal. Gdy tam pada ofiarą okrutnego żartu, rozpętuje się piekło... dziewczyna jest telekinetką o olbrzymiej mocy, której postanawia użyć, by zemścić się na prześladowcach. Ci, którzy ją dręczyli, gorzko tego pożałują.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2014

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Carrie-p-32373-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1236

Mieć Boga w sercu, wiare w swym umyśle, własne przekonania, wartości, idee, poglądy to nic złego. Dusza potrzebuje uduchowienia, kompasu, który będzie jej wskazywał właściwy kierunek w życiu. Lecz, gdy ktoś przesadzi i przekroczy granicę, za którą zaczyna się fanatyczna, ideologiczna obsesja, to nie ma już dla niego ratunku.
Poziom fanatyzmu matki Carrie sięgnął tak absurdalnego pułapu, że bardziej absurdalnie już być nie może. Logika i świadomość walą się na łeb na szyje, rozum uciekł w siną dal, a cały zestaw emocji, siedzących wewnątrz wartości, cech charakteru spadł w otchłań szaleństwa, psychozy, obsesji. Zrobiła się z tego taka mieszanka, że tylko współczuć takiemu człowiekowi i jego bliskim, którzy albo są atakowani i oblegani przez takie wariactwo, albo już się nim zarazili.
...
Wiara, zbiór wartości, tożsamość duszy...Czymże to wszystko jest, jeśli jest to wymuszone, narzucone, pod presją ustawione. Gdzie tu wolność, swoboda wyboru? Przecież właśnie to, czyni z wiary coś wyjątkowego, niezwykłego, wewnętrznie oczyszczajacego. Wtedy dopiero ma ona wartość i staje się czymś, czemu warto się poświęcić. Jak to mówią nic na siłę. Sumienie każdego człowieka, pełne wolności samo powinno prowadzić go właściwą ścieżką, ku dobrym dla niego samego rzeczom. Nikt nie musi mu w tym pomagać. Oczywiście, dobra rada, rozmowa oparta na tolerancji, szacunku i zrozumieniu nie jest niczym złym, a nawet niekiedy może doprowadzić do ciekawych wniosków, wartych głębszej i dłuższej refleksji. Ale to wszystko. Reszta należy do nas samych, bo to my pracujemy na to, co będzie, gdy nas już nie będzie. To nasza dusza, nasza tożsamość, nasza własność, nasza odpowiedzialność...
Dlatego wszelkiego rodzaju próby wymuszania, manipulacji, natarczywego, namolnego namawiania, by zmienić swoją wiarę na jakąś inną jest dla mnie kompletnie nierozumiałe. To wszystko jest bezsensu..., Im bardziej ktoś próbuje mnie do czegoś przekonać, im bardziej natarczywy w tym jest bardzo traci na wiarygodności w mojej opinii, a często staje się śmieszny...
Dla przykładu niektóre religie w normalny sposób gromadzą wokół siebie swoich wyznawców, a inne chodzą po domach, namawiają, próbują zmienić tożsamość naszej duszy, ba nie tylko próbują zmienić tożsamość, a całkowicie zaprzeczyć, poddać w zwątpienie jakiekolwiek istnienie duszy... Niech każdy wierzy sobie w co chce. Ja mam swoją wiarę, która nigdy się w moim umyśle nie zmieni. Wraz z upływem czasu może się jednynie zmienić jakość i częstotliwość praktykowania tej wiary. Ale jej fundamenty zostaną na zawsze w niezmienionej postaci.

*********

"Światu grozą trzy plagi, trzy zarazy.
Pierwsza - to plaga nacjonalizmu.
Druga - to plaga rasizmu.
Trzecia - to plaga religijnego fundementalizmu.
Te trzy plagi mają te samą cechę, wspólny mianownik - jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. 
Do umyslu porazonego jedną z tych plag nie sposób dotrzec. W takiej glowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklaracje. Żebyś mu przytaknął, przyznal rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzedzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi - jest sprawa"
Ryszard Kapuściński – "IMPERIUM"

**********

Pytanie:
Czy poniżając kogoś ukazjemy jego słabości? Czy dajemy do zrozumienia światu, że nie jest niczego wart, złamanego grosza, funta kłakównawet? Czy świadczy to o tym, że ten ktoś taki właśnie jest? Czy nasz wymierzony cios poniżenia, bezwzględu czy psychiczny, fizyczny daje tego świadectwo?
Odpowiedź:
Poniżając kogoś, depcząc jego godność, plując na szacunek, jakim powinniśmy go darzyć, deprawując jego dobre imię pokazujemy jacy jesteśmy ludźmi. Bardzo łatwo jest uderzyć w kogoś słabszego, kto się nie obroni, nie odda, nie pójdzie w konfrontacje. Jedynie odejdzie bez słowa, ze zgarbioną głową, ze strachem w spojrzeniu, z bólem na ciele i z nadzieją, że już kolejnego ciosu nie otrzyma. Bardzo łatwo jest kogoś takiego obnażyć, wyśmiać, zmieszać z błotem.
Wyobraźcie sobie kogoś, kto zapędza jakąś osobę, słabszą od niego, w jakiś kozi róg, w ślepą uliczkę, gdzie nie ma miejsca na ucieczkę. Widzicie już kogoś takiego? MACIE PRZED OCZAMI TEGO TCHÓRZA, TĄ PODŁĄ MENDĘ, TĘ WESZ, TĘ LUDZKĄ HIENĘ? Jeśli tak, to jedźmy dalej. Zobaczcie teraz taką sytuację bardziej szczegółowo. Spójrzcie na TĘ PODŁĄ ZARAZĘ jak patrzy na swoją ofiarę, czerpie radość z tego, że ktoś się go boi, że umiera ze strachu na jego widok. To dla tego TCHÓRZLIWEGO DRĘCZYCIELA coś podniecającego, coś co daje niewysłowioną przyjemność, coś co sprawia, że czuje się niezwyciężony, że jest królem, bogiem ( przez małe "b" oczywiście).
MACIE TO? TAK? TO JEDŹMY DALEJ... Popatrzcie teraz na tę ofiarę, jak stoi bezrednie, pozbawiona wszelkich nadziei na ratunek. Trzęsie się, łzy strachu spływają po policzkach, dławi się tym strachem. Widok jej oczu u normalnego człowieka wykręca trzewia wrażliwości, rozdziera duszę w wyniku współczucia. Ten ktoś nie musi ją uderzyć, zbić, sponiewierać fizycznie. Wystraczy jak nad nią postoi, jak popatrzy się przez chwilę, niczym na przestraszone zwierze w klatce. Popastwi się i odejdzie...
Postać Carrie White to ukłon Kinga wobec takich osób. On tym samym dał do zrozumienia, że stoi po stronie słabszych, a tych, którzy poniżają ma za nic. Carrie White stała się symbolem ( jedynym z wielu ), osób, których współczesny świat nie rozumie i przez ten brak zrozumienia ich niszczy, poniża, depcze niczym robactwo. King doskonale rozbudował ten cały mechanizm i pokazał dlaczego oprawca atakuje, poniża, co stoi za kulisami jego zachowania. W tym cały ukazaniu ludzkiego zła ( w czym King jest jak zawsze niezrównanie dobry ) stworzył jedną z wielu sieci konsekwencji, jakie mogą wyniknąć GDY OPRAWCA ZAATAKUJE SWOJĄ OFIARĘ. Ofiara może popaść w depresję, uciec się do samobójstwa, uciec daleko świat. Tych możliwych sytuacji jest całe mnóstwo. Jeśli chodzi o Carrie, naszkicował osobę, która przez lata takiego traktowania, nagle wybucha. Ta skumulowana złość doprowadza do takiego aktu zemsty, że piekło przy tym wydaje się czymś anielsko dobrym...

"Carrie" to książka szczególna. Nie tylko ze względu na treść nasyconą tak wielką głębią, emocjami, napięciem, ale przez same okoliczności jej powstawania i zaistnienia w literackim świecie. Część czytelników, która dość dobrze już zna Kinga jako pisarza i człowieka, pewnie już to wie, ale może znajdzie się ktoś, kto jeszcze o tym nie wiedział. Otóż, pisząc "Carrie" King ciągle bił się ze swoimi wątpliwościami, a samą nadzieję, że zaistnieje kiedykolwiek jako pisarz już dawno pogrzebał, wyrzucając w otchłań porażki. Dosłownie i w przenośni, bo jedna z pierwszych wersji wylądowała w koszu. Ale co by było, gdyby nie żony czuwające rzetelnie i wnikliwie nad swoimi mężami. Tabitha King, jego żona wyciągnęła "Carrie" z kosza i wlała w niego wiarę w tę książkę. King zawsze w swoich książkach piszę w swoich przedmowach, jak wiele zawdzięcza swojej żonie, jak bardzo polega na jej zdaniu, opinii. Ona najczęściej czyta pierwsze wersje jego książek, nawet szkice. Doradza mu, wypowiada się jak dana kwestia wygląda z jej perspektywy. Mając takie wsparcie King pisze na dużym luzie i zanim wypuści swoją książkę na wolność, przejdzie ona przez skaner jego żony, osoby, której ufa najbardziej.
...
Może nie tyle sama książka, ale okoliczności jej powstania mi osobiście, są szczególnie bliskie. A to dlatego, że jestem trochę w podobnej sytuacji. Powołując swoją książkę do życia, cały czas nawiedza mnie zwątpienie, bije się z myślami, czy aby nie porywam się z motyką na księżyc. Ale przynajmniej będę między gwiazdami nawet jeśli moje nadzieje się nie sprawdzą. Nigdy nie będę tak wielkim czarodziejem słowa jak King, ale chciałbym bawić się słowem, czerpać z tego przyjemność, zdobyć uznanie jakiegoś grona czytelników, a jeśli Bóg da, uzyskać z tego tytułu jakieś profity, korzyści.
Całą książkę mam już w głowie, naszkicowaną w wyobraźni. Szkic zawsze można poprawić i jak już będę w transie prawdziwego, obsesyjnego tworzenia ulegnie z pewnością zmianie ( jak to często King powtarza i podkreśla, gdy pytają go, jak idą prace nad daną książką; nigdy im nieodpowiada na tego rodzaju pytania, bo on sam niewiem, dokąd zaprowadzi go sama książka i dowie się o tym wtedy, gdy ją skończy). A wracając do mojej książki, ogólny zarys już mam...A ponadto całe mnóstwo innych pomysłów, które też mają potencjał przeobrażenia się w jakąś dobrą, porywającą powieść... Pomysł to nie wszystko. Trzeba wiary, determinacji, motywacji, cierpliwości...Ale to odległa przyszłość i czas pokaże, co się z nich urodzi; czy cokolwiek się urodzi...
A CO DO CARRIE...
Dobrze było ponownie zmierzyć się z tą książką i towarzyszyć Carrie na drodze jej zemsty. Pamiętajcie ciche osoby, to jak cisza przed burzą. Dopóki jest cicho i spokojnie, dopóty nie złego się nie wydarzy, ale gdy miarka się przebierze i cienka czerwona linia zostanie przekroczona, strzeżcie się ci, którzy dręczycie, znęcacie się, którzy jesteście tchórzami..., bo możecie gorzko pożałować swoich czynów.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nawałnica mieczy #1: Stal i śnieg

Kolejny dobry tom z serii. Akcja coraz bardziej pędzi, coraz bardziej kibicuję głównym bohaterom. Mam nadzieję że to co będzie dalej, będzie jeszcze l...

zgłoś błąd zgłoś błąd