Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bohater o tysiącu twarzy

Tłumaczenie: Andrzej Jankowski
7,09 (11 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
3
7
0
6
2
5
0
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Hero with a Thousand Faces
data wydania
ISBN
9788376881287
kategoria
religia
język
polski
dodał
Iselor

Inne wydania

 

źródło okładki: szuflada.net

Brak materiałów.
książek: 362
Agnieszka | 2017-04-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 kwietnia 2017

Przeczytałam Bohatera z dwóch podstawowych powodów. Jeden nazywa się George Lucas, i wielokrotnie wypowiadał się o tym, że ostateczny kształt świata Gwiezdnych wojen, wyklarował mu się dopiero po lekturze Campbella, drugi to, sięgający do schematu podróży bohaterskiej w wielu utworach, John Barth.

Joseph Campbell stara się udowodnić, że u podstawy wszelkich mitów, legend, przypowieści leżą te same struktury, wpisane w człowieka, w jego podświadomość. Niezależnie od czasu i miejsca, zawsze rzutują one na sposób w jaki człowiek opowiada sobie świat. A jako, że wszelka duchowość jest poszukiwaniem podstawowej siły, zasady świata, nic dziwnego, że istnieje też niezwykła paralelność światowych mitologii i religii. Tak rozumiany mit wobec jednostki odgrywa rolę przewodnika i mentora. Właściwie zrozumiany może poprowadzić nas w labiryncie życia. Campbell: Problemem teologa jest utrzymanie przezroczystości symbolu, tak, aby nie przesłaniał on światła, które ma przekazać. "Albowiem wtedy tylko poznajemy naprawdę Boga - pisze św. Tomasz z Akwinu - kiedy wierzymy, że jest on ponad wszystko, co człowiek może o Nim pomyśleć" W Upniszadzie Kena ujęte to zostało w tym samym duchu: " Znać znaczy nie znać; nie znać znaczy znać." Błędne traktowanie nośnika znaczenia jako jego znaczenia może prowadzić nie tylko do rozlewu bezwartościowego atramentu, ale także do rozlewu cennej krwi." Przy całej mojej niechęci do " Bohatera" muszę przyznać, że to bardzo udany akapit.

Skoro więc opowieści powstają z naszej podświadomości, odpowiadając na niezmienną potrzebę poszukiwania zasady świata, wszystkie są do siebie podobne. Są monomitem. Opowieścią o wędrówce i przeobrażeniu Bohatera. Wędrówkę tę Campbell dzieli na trzy główne fazy i 17 etapów: 1.Odejście: wezwanie do wyprawy, sprzeciwienie się wezwaniu, pomoc sił nadprzyrodzonych, przekroczenie pierwszego progu, brzuch wieloryba; 2. Inicjacja: droga prób, spotkanie z boginią, kobieta jako kusicielka, pojednanie z ojcem, apoteoza, ostateczna nagroda; 3. Powrót: odmowa powrotu, magiczna ucieczka, pomoc z zewnątrz, przejście przez ostatni próg, mistrz dwóch światów, wolność życia. Oczywiście jest to schemat ogólny, większość opowieści o Bohaterze, pomija niektóre etapy, są i takie które koncentrują się tylko na jednej fazie.

I mimo tak fascynującego tematu czytałam "Bohatera" z prawdziwą nieprzyjemnością. Ogromnie przeszkadzało mi kilka rzeczy. Wywód Campbella jest chaotyczny, swobodne przeskakiwanie między mitami z pewnością świadczy o erudycji, ale czytelnik, który ma uwierzyć w rzetelność badacza, musi mieć do tego podstawy, Campbell jedną tezę popiera dwoma mitami, inną dziesięcioma, nie zważając na ich chronologię, ani rozmieszczenie geograficzne, całkowicie pozbawiając je kontekstu etnograficznego, wyciągając z worka tylko to, co pasuje mu do teorii. Czasem cytuje źródła (ale nigdy oryginały, jedynie opracowania i tłumaczenia), czasem innych, niekoniecznie rzetelnych, badaczy. W ten sposób da się udowodnić właściwie wszystko.

Pisze językiem ciężkim, zapętlonym w powtórzeniach, niepotrzebnie górnolotnym. Najprzyjemniej czyta się w tej książce cytaty z innych, najlepszym fragmentem oryginalnego wywodu jest rysunek koła monomitu (Podróży Bohatera). Daleko przekroczyła moją zdolność znoszenia nudy bez skargi, ilość zacytowanych snów pacjentów psychoanalityków.

Zbyt często w książce Campbella bohater znaczy mężczyzna (na początku, lekko zszokowana takim podejściem, podkreślałam co wyrazistsze fragmenty, po kilkunastu znudziło mi się). Gdyby jeszcze Campbell zauważał co pisze, że wyklucza z mitu, który wg niego jest ogólnoludzki (monomit bądź co bądź) połowę ludzkości, tymczasem to ograniczenie mu umyka, pisze tę książkę dla męskiego klubu, bez gospodyń domowych. Jakby tego było mało łącząc tak ściśle monomit z psychoanalizą wytwarza wrażenie jakby kobieca podświadomość była zupełnie oddzielnym tworem, jakiegoś innego mózgu, którym się w tej książce nie zajmujemy. Gdzież nam, kobietom i dziewczynom, do rojeń o wędrówce, pokonaniu samego siebie, transcendencji. I w moim odczuciu wcale nie tłumaczy Campbella czas wydania książki - 1949 rok . "Chryzantema i miecz" Ruth Benedict, jest trzy lata wcześniejsza, a to do dziś znakomita lektura, klasyczna dla antropologii, wolna od naukowych nonsensów. Ruth Benedict zmarła w 1949 roku nie miała okazji swojej książki poprawiać, Campbell takich poprawek na "Bohaterze" dokonywał, największych w 1968 roku.

Campbell często nie przeprowadza nawet porównań między mitami jeśli ich bohaterowie nie są tej samej płci, dla niego nie ma paraleli między Kronosem pożerającym swoje dzieci i Kali pożerającą swoje dzieci, gdy u postaci mitycznej płci trudno się doszukać, nasz niestrudzony badacz ją znajduje, wszak musi, bo mężczyzna i kobieta zawsze symbolizują co innego. Podkreślanie wyjątkowości kobiecej wędrówki (przypomnijmy że etapem tej wędrówki jest mistyczne małżeństwo z boginią (nie bogiem), albo uwolnienie ukochanej (nie ukochanego)) jest też dyskusyjne. Wędrowała Inanna, Isztar, Izyda, można by się spierać kto jest bardziej archetypowym podróżującym bohaterem Jazon czy Medea, wędrowała nawet Helena - w wielu wersjach mitu spotyka się po wojnie trojańskiej z Menelaosem dopiero w Egipcie; nie wspominając już o baśniach, gdzie jest naprawdę dużo dziewczynek poszukujących ukrytej w symbolach tożsamości.

Celnie choć prześmiewczo streścił campbellowski schemat monomitu Kurt Vonnegut: "Bohater ma problemy, bohater rozwiązuje problemy."

Książka Campbella nie jest książką naukową. Gdyby takiej nie udawała, gdyby była przedstawiana tylko jako to, czym jest: wyraz fascynacji autora mitologiami świata, podobieństwami w nich zawartymi, schematami, których łatwo się dopatrzeć/stworzyć i które sami tworząc opowieści powielamy (choć ze względu na hollywoodzką recepcję dzieła Campbella być może uczestniczymy w samonapędzającym się mechanizmie), czytałoby się ją dużo lepiej.

Żeby dopełnić obowiązku recenzenckiego: wydanie Nomosu jest fatalne! Papier ledwie odrobinę odbiega jakością od taniego papieru toaletowego, sposób podpisania ilustracji jest kuriozalny, brakuje solidnej redakcji naukowej. Dla mnie to ostrzeżenie przed wydawnictwem.

Całość na statekglupcow.wordpress.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Efekty uboczne

Skuszona twórczością Michaela Palmera, po lekturze „Siostrzyczek”, z radością sięgnęłam po kolejną jego powieść. Niestety, tym razem coś poszło nie ta...

zgłoś błąd zgłoś błąd