Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Babie lato

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,11 (158 ocen i 56 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
19
8
35
7
54
6
19
5
15
4
2
3
6
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377855614
liczba stron
560
język
polski
dodała
Ela

Michalina, ceniona pracownica korporacji, opuszczona przez męża hazardzistę, w wyniku splotu różnych okoliczności nagle musi zmierzyć się nie tylko z samotnością, ale i z poważną chorobą. Po operacji, w trakcie rekonwalescencji, kobieta postanawia całkowicie przewartościować i zmienić swoje życie. A może to życie postanawia pokierować jej losem, kiedy Michalina w odziedziczonym po babci domu...

Michalina, ceniona pracownica korporacji, opuszczona przez męża hazardzistę, w wyniku splotu różnych okoliczności nagle musi zmierzyć się nie tylko z samotnością, ale i z poważną chorobą. Po operacji, w trakcie rekonwalescencji, kobieta postanawia całkowicie przewartościować i zmienić swoje życie. A może to życie postanawia pokierować jej losem, kiedy Michalina w odziedziczonym po babci domu na wsi odnajduje napisane przez jej matkę listy… Wyjazd w rodzinne strony przyniesie więcej niespodzianek, które staną się dla kobiety przyczynkiem do walki o odzyskanie rodziny i poznania prawdy o własnej tożsamości.

 

źródło opisu: strona internetowa wydawnictwa Zysk i Spółka

źródło okładki: strona internetowa wydawnictwa Zysk i Spółka

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 494
ampH | 2015-11-30
Przeczytana: 30 listopada 2015

Rzadko czytam literaturę obyczajową, która nie leży w kręgu moich zainteresowań. Mimo wszystko czasem mam ochotę na lekką odskocznię i przeczytanie czegoś niewymagającego - czegoś, co po prostu trwa. Książki, w których człowiek nie musi się skupiać na fabule, nie musi zastanawiać się nad wydarzeniami czy analizować poszczególne ruchy postaci są dla mnie dobrym przerywnikiem od typowych dla mnie tomów kryminału, thrillera lub fantastyki. Tak się złożyło, że akurat mam w swoich zbiorach "Babie lato", które udało mi się znaleźć w trakcie akcji "T(r)op 10 książek", zorganizowanej przez portal eKulturalni. Dzięki temu mogłem przeczytać wydaną w tym roku książkę Danuty Pytlak, a jakie są moje wrażenia - za chwilę się przekonacie.

Michalina Szawłowska miała do tej pory dość lekkie życie. Odnosiła sukcesy zarówno na polu zawodowym, jak również rodzinnym. Wszystko jednak ma się zmienić, a pierwszym z całej lawiny niepomyślnych zdarzeń jest rozstanie z mężem, który okazał się hazardzistą. Niedługo potem dopada ją też ciężka choroba oraz zmiany w firmie, którą traktuje dosłownie jak swoje dziecko - nawet mimo tego, że jest "jedynie" pracownicą. To jednak nie jest koniec niespodzianek dla Michaliny - czy wszystkie okażą się tylko złe, czy też pojawi się cień szansy na lepsze jutro?

Książka ta jest jednocześnie bardzo podobna, ale również kompletnie inna od powieści obyczajowych, do których przywykłem i jakie miałem okazję czytać. Różnice wynikają głównie z wartkości akcji. Zazwyczaj w takiej literaturze wszystko sobie spokojnie płynie, pojawiają się kolejne sceny, człowiek jest na wszystko przygotowany, wie czego się spodziewać i po prostu chłonie losy bohaterów. W tym przypadku jest nieco inaczej. Autorka postawiła na wprowadzenie paru smaczków i niespodziewanych wydarzeń. Inną bajką jest odkrywanie nowych przeciwności, a zupełnie inną wplecenie wątku kryminalnego - co prawda spłyconego, ale jednak kryminalnego. Poprowadzonego zresztą całkiem fajnie. Fani kryminałów nie odnajdą się w tym co prawda, ale jak dla mnie jest to naprawdę fajne urozmaicenie w powieści obyczajowej.

Same pomysły autorki na poprowadzenie całej historii są naprawdę bardzo fajne i często przyćmiewają błędy oraz kompletne nieporozumienia lub absurdy. Całość się czyta się przyjemnie i czasem nawet ja nie mogłem się oderwać od książki. Wydaje mi się, że każdy, kto lubi powieści obyczajowe, uzna "Babie lato" za godne uwagi. Ze swojej strony mogę polecić tę historię, nawet jeśli zawiera parę błędów merytorycznych lub autorka nie do końca zapoznała się z opisywanymi przez nią sytuacjami/wydarzeniami/sprawami. Wszystko napisane jest gładkim językiem, wątek romantyczny poprowadzony został bez zbędnego rozdmuchiwania go, wszystko wydaje się być stonowane i zrównoważone. Często tego niestety brakuje i wówczas pojawia się irytujące mnie skupianie się na jednej sprawie, która wlecze się przez kilkaset stron. Cóż, to nie kryminał.

"W każdym z nas toczą walkę dwie bestie: dobro i zło. Zło to zazdrość, chciwość, zawiść i kłamstwo. Dobro to miłość, pokora, życzliwość i prawda. Wiesz, która wygrywa? - Pokręciłam przecząco głową. - Ta, którą karmisz."

Niestety dużą bolączką są dialogi. Stworzone zostały jako strasznie sztuczne i nierealne, podobnie jak wiele interakcji między bohaterami. Zwłaszcza Michalina jest postacią z jednej strony fajnie zrobioną, a z drugiej skopaną po całości. Najbardziej boli to, że można ją określić jednym słowem - ambiwalentna. W dokładnie tym samym momencie jest w głębokiej depresji, jest radosna aż wszystkich wokół zaraża oraz niesamowicie zdenerwowana. Rozumiem, że kobieta zmienia swoje nastroje, ale nie spotkałem ani nie słyszałem nigdy o takiej, która w ciągu pół sekundy przechodzi ze śmiertelnego przerażenia w stan rozhisteryzowanej ze szczęścia nastolatki, który trwa maksymalnie sekundę, by przemienić się w głęboką depresję. Nie, naprawdę to nie jest do przełknięcia. Niestety jest tutaj o wiele więcej takich sytuacji na pograniczu fantastyki (zwłaszcza w przypadku wspomnianych już relacji międzyludzkich - nie da się tego wepchnąć do wora z utopią, dystopią, antyutopią czy nawet fantastyką, są to po prostu absurdalne i niedopracowane pomysły).

Reasumując nie jest to powieść zła. Ba, powiem więcej - jest całkiem dobra. Ma parę poważnych wad, jest niedopracowana, dialogi często trącają plastikiem a główna bohaterka wydaje się być niezrównoważona psychicznie, jednak ogólna ocena całości jest dobra. Na pewno czytało mi się przyjemnie w ogólnym rozrachunku. Czy mogę ją polecić? Sam nie wiem. Mi bardzo nie przeszkadzały te wady, o których wspomniałem, chociaż część z nich wraz z upływem kartek coraz bardziej irytowała. Nie wiem jak inni czytelnicy do nich podejdą, więc pozostawię decyzję Wam. Sam jedynie wystawię swoją ocenę, a moje zdanie znacie. Nie będę ani polecał, ani odradzał - podejmijcie decyzję sami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W piątek rabin zaspał

Nie jest obszerna, tak jak współczesne kryminały skandynawskie. Raczej przypomina zwięzłość Agathy Christie. Fabuła nakreślona jest jasno. Mamy posta...

zgłoś błąd zgłoś błąd