Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Robert Enke. Życie wypuszczone z rąk

Tłumaczenie: Michał Jeziorny
Wydawnictwo: Sine Qua Non
8,29 (211 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
65
8
62
7
39
6
11
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Robert Enke. Ein allzu kurzes Leben
data wydania
ISBN
9788379243150
liczba stron
400
kategoria
sport
język
polski
dodał
jotpeg

Chwytająca za gardło historia bramkarza, męża i ojca Miał wszystko. Wielkie pieniądze, kochającą żonę, transfer do FC Barcelony, obietnicę gry na mundialu w bramce reprezentacji Niemiec. Na boisku powstrzymywał najlepszych napastników świata. Najgroźniejszy przeciwnik czaił się jednak zupełnie gdzie indziej... Paraliżujący strach, przerażający ból po tragicznej śmierci ukochanej córeczki,...

Chwytająca za gardło historia bramkarza, męża i ojca

Miał wszystko. Wielkie pieniądze, kochającą żonę, transfer do FC Barcelony, obietnicę gry na mundialu w bramce reprezentacji Niemiec. Na boisku powstrzymywał najlepszych napastników świata. Najgroźniejszy przeciwnik czaił się jednak zupełnie gdzie indziej...

Paraliżujący strach, przerażający ból po tragicznej śmierci ukochanej córeczki, lęk przed każdym następnym dniem. Nikt nie zauważył dramatu ponad ludzkie siły. Dopiero jego samobójstwo wstrząsnęło światem i otworzyło wielu osobom oczy na problem depresji.

Przejmująca opowieść o człowieku zbyt wielkiej wrażliwości, aby żyć. Pisali tę książkę razem, chcąc pomóc ludziom zmagającym się z psychicznymi demonami. Robert Enke nie zdążył już jej wydać. Jego przyjaciel zrobił to za niego.

Książka nagrodzona prestiżowym tytułem William Hill Sports Book of the Year. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów sportu.

 

źródło opisu: http://www.wsqn.pl

źródło okładki: http://www.wsqn.pl/ksiazki/robert-enke-zycie-wypuszczone-z-rak/#

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2
Kat_de_Wolf | 2016-02-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Czy czytałeś kiedyś książkę, która zrobiła na Tobie tak duże wrażenie, że nie mogłeś przestać o niej myśleć? Książkę, która zmieniła Twoje życie i światopogląd? Niezależnie od tego, jaka była Twoja odpowiedź, pozycją obowiązkową dla Ciebie będzie "Życie wypuszczone z rąk" Roberta Enke i Ronalda Renga, która wykracza daleko poza piłkę nożną i pokazuje, że najwięksi przeciwnicy często znajdują się...w nas samych.

Już samo przeczytanie opisu było dla mnie wstrząsające, bowiem jako miłośniczka piłki nożnej doskonale wiedziałam kim jest Robert Enke i co się z nim stało. Szczególnie ostatnie zdanie, mimo pierwszej myśli o tej książce, skłoniło mnie do sięgnięcia po nią.

W pierwszej chwili spodziewałam się, że będzie to lektura, której znaczącą część stanowić będą wspomnienia o Robercie Enke z perspektywy osób trzecich, przyjaciela, z którym pisał książkę, żony, przyjaciół czy znajomych. Niepotrzebnie myślałam, po jej lekturze mogę powiedzieć jedno - niczego lepszego nie czytałam jeszcze nigdy.

Osobom, które nie interesują się piłką nożną warto przybliżyć postać głównego bohatera i współautora. Robert Enke był niemieckim bramkarzem, niekoniecznie najlepszym, jednak jego nazwisko było znane w piłkarskim świecie. W pewnym momencie jego życia jego umysłem zawładnęła depresja, która ograniczała jego możliwości zarówno w życiu, jak i na boisku. 10 listopada 2009 roku popełnił samobójstwo, skacząc pod rozpędzony pociąg. W liście pożegnalnym, który znaleziony został dzień po tragedii, Robert Enke przyznał, że zrobił to ze względu na chorobę oraz nieustający ból po stracie pierwszego i jedynego dziecka. W dniu śmierci miał zaledwie 32 lata.

Czytając "Życie wypuszczone z rąk" przenosimy się w czasie i towarzyszymy Robertowi Enke niemal od początku życia, uczestniczymy we wszystkich wydarzeniach, jednak nie tak, jak często bywa w przypadku opowieści, że czujemy się jako zwykły czytelnik, w tym przypadku zmieniamy się w uczestnika, można poczuć się tak, jakby wszystkie rozmowy miały miejsce obok nas, a bohaterzy byli na wyciągnięcie ręki.

Dokładnie poznajemy Roberta Enke, jego obawy, lęk przed każdym dniem. Towarzyszymy mu w każdej chwili, w dniu, kiedy poznaje Teresę, a kilka lat później się jej oświadcza, kiedy jego żona wybiega zapłakana z gabinetu ginekologicznego, aż w końcu, kiedy umiera jego ukochana córeczka Lara. Tak, jakby autorzy nie mieli przed nami żadnych tajemnic, chcieli pokazać dosłownie wszystko, co wydarzyło się w życiu niemieckiego bramkarza.

Mimo ciężkiego tematu, język książki jest prosty, tak, aby ułatwić odbiór każdej grupie czytelników, jednak czyta się ją stosunkowo wolno. Opisane wydarzenia jakby same broniły się przed wejściem do naszej głowy, unikały spojrzenia. Tak, jakby nie chciały, abyśmy o nich wiedzieli. Jeśli jednak uda nam się kroczyć dalej, czeka na nas niesamowita nagroda w postaci tragicznej historii, która na długo zostanie w naszej pamięci.

Książka dokładnie opisuje skrywanie choroby, o której wiedzieli tylko najbliżsi Roberta Enke. Dowiecie się czym jest depresja, dlaczego osobom zdrowym tak ciężko jest pojąć istotę tej przypadłości, jak tłumaczono sobie specyficzne zachowania bramkarza, jak również które momenty był najcięższe, okazywały się pułapką niemal bez wyjścia.

W książce nie brakuje momentów radosnych, opisu wyjątkowo przejmującego i oryginalnego sposobu oświadczyn, oczekiwania na narodziny córeczki Lary, jednak wszystko to przyćmione zostało depresją, którą pogłębiały większe lub mniejsze błędy związane między innymi z karierą, jak na przykład odrzucenie oferty transferowej od Manchesteru United. Wyobrażając sobie bramkarza, najprawdopodobniej w naszej głowie wytworzy się obraz rosłego mężczyzny, który przez dziewięćdziesiąt minut krzyczy na swoich kolegów z defensywy, kieruje nimi, jest silny, zdecydowany, pewny siebie. W przypadku Roberta Enke było podobnie, choć każda stracona bramka, nawet ta, której nie obroniłby nikt (!), dawała mu poczucie beznadziei, była niczym strzał w kolano i pogłębiało chorobę. Myśl, że nie nadaje się do niczego towarzyszyła mu przy każdym spotkaniu, a po zwycięstwach, kiedy to właśnie on, Robert Enke, był bohaterem swojej drużyny, nie przyjmował tej wiadomości, jego zasługi były niczym, zawsze było coś, co mógł zrobić lepiej. W końcu jednak pojawiła się obojętność.

„Nie czuję już niczego – stwierdził bez emocji. – Nie czuję nerwowości, radości, niczego. Stałem na boisku i wszystko było mi jedno.”

Założeniem "Życia wypuszczonego z rąk" było ukazanie depresji i wsparcie dla osób, które na nią cierpią. Czy po jej lekturze, będąc przy okazji osobą chorą, mogę powiedzieć, że czuję się tak, jak gdyby coś się we mnie zmieniło? ZDECYDOWANIE TAK!

Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi, jej lektura zajęła mi ponad pół roku. Po kilku rozdziałach musiałam ją odłożyć i zmierzyć się z własnym demonem, który we mnie siedzi. Tych kilkadziesiąt stron przypłaciłam załamaniem nerwowym i stratą chęci do życia. Wtedy dotarło do mnie, co tak naprawdę czytam, nie byle jaką opowieść, którą ktoś wymyślił, mam w rękach prawdziwą, tragiczną historię, z którą tak bardzo potrafię się utożsamić. W końcu jednak, po przełamaniu psychicznej bariery, udało mi się wrócić do lektury i ją dokończyć. Tak, jak przy pierwszym podejściu, płakałam, a łzy wylewały się wodospadami. W międzyczasie nie powstrzymałam się i przeczytałam ostatnią stronę. Zarówno w tym momencie, jak i kiedy faktycznie skończyłam całość, trudno było mi się pozbierać.

Co jednak dalej? To właściwie możesz po części ocenić sam. Widzisz kim jestem, czytasz moje posty. Może nawet widzisz, jak staram się walczyć. Za cel postawiłam sobie wyjście z depresji i pokazanie, że jednak można. Nie jestem gwiazdą, nie dowie się o tym cały świat, a przynajmniej Europa, ale jeśli choć jedna osoba, tak jak ja po lekturze "Życia wypuszczonego z rąk", poczuje jakąkolwiek chęć działania, to będę mogła spokojnie odejść, kiedy przyjdzie już na mnie czas. Będę wiedziała, że wszystko miało swój cel.

Ta książka to pozycja obowiązkowa nie tylko dla sympatyków piłki nożnej, dla każdego. Całym sercem dziękuję Robertowi Enke, że chciał ją napisać, a Ronaldowi Enke za jej dokończenie i wydanie.

Ocena: 11/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mój agent Masa

Ciekawa rozmowa pomiędzy dziennikarzem Piotrem Pytlakowskim (współscenarzystą 'Odwróconych TVN') a Piotrem Wróblem, emerytowanym policjantem wydziału...

zgłoś błąd zgłoś błąd