Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Małe cuda

Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Wydawnictwo: Filia
7,65 (188 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
22
9
28
8
53
7
46
6
31
5
4
4
3
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Little Mercies
data wydania
ISBN
9788379883783
liczba stron
416
słowa kluczowe
Joanna Dziubińska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Ellen Morre jest pracownikiem społecznym. Widziała już straszne rzeczy. Najgorsze krzywdy jakie jeden człowiek może uczynić drugiemu człowiekowi. Na co dzień Ellen jest obrońcą nękanych i krzywdzonych dzieci. W życiu prywatnym to szczęśliwa i spełniona żona i matka trójki dzieci. Ale pewnego słonecznego dnia moment nieuwagi sprawia, że kobieta prawie traci kogoś, kogo najmocniej kocha. Drobny...

Ellen Morre jest pracownikiem społecznym. Widziała już straszne rzeczy. Najgorsze krzywdy jakie jeden człowiek może uczynić drugiemu człowiekowi. Na co dzień Ellen jest obrońcą nękanych i krzywdzonych dzieci. W życiu prywatnym to szczęśliwa i spełniona żona i matka trójki dzieci. Ale pewnego słonecznego dnia moment nieuwagi sprawia, że kobieta prawie traci kogoś, kogo najmocniej kocha. Drobny błąd niesie za sobą konsekwencje, których Ellen nie spodziewałaby się nawet w najgorszych koszmarach. Kobieta wpada w pułapkę systemu, któremu służy od lat.
Dziesięcioletnia Jenny Briard po tym jak odeszła jej matka, mieszka z ojcem, który nie radzi sobie z codziennością. Nieustannie zmieniają miejsce zamieszkania. Pewnego dnia na skutek zbiegu okoliczności dziewczynka, z kilkoma dolarami w kieszeni, gubi się i musi sobie radzić sama.
Drogi Ellen i Jenny przecinają się. Żadna z nich nie spodziewa się jak bardzo mogą sobie nawzajem pomóc.
Niezwykła opowieść o macierzyństwie, odpowiedzialności i sprawiedliwości. O tym, jak łatwo z własnej winy możemy utracić kogoś, kogo kochamy najmocniej. I o tym, jak przypadkowa więź z drugim człowiekiem, mały cud, może dać nam nadzieję i siłę do walki o odzyskanie ukochanej osoby.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 92
JoKo | 2015-09-29
Przeczytana: 06 września 2015

Zastanawialiście się czasem, jak wygląda życie pracownika społecznego? Pracownika instytucji, która ma pomagać i niejednokrotnie chronić dzieci przed nieodpowiedzialnymi rodzicami? Ile razy oglądaliście w wiadomościach doniesienia o małych dzieciach straszliwie pobitych i zmaltretowanych przez ojca czy matkę? Co sobie wtedy myślicie? Jak określacie osobę, krzywdzącą swoje własne potomstwo? „Potwór”? Jakie jest pierwsze pytanie, które sobie zadajecie? „A gdzie była opieka społeczna?” „Dlaczego nikt nie zapobiegł tej tragedii?”

O tym na czym polega praca opiekuna społecznego możemy przeczytać już w prequelu do powieści, o której chcę Wam w tej chwili napisać. Do przeczytania „Drobnych kłamstw” już Was zachęcałam. Możecie tam poznać główną bohaterkę książki „Małe cuda”, Ellen Moore oraz dowiedzieć się czym się zajmuje i na czym polega jej praca. Moim zdaniem niezwykle ważne jest, aby najpierw poznać treść „Drobnych kłamstw”, gdyż bez nich obraz Ellen jest niepełny i możemy ją źle oceniać, a wierzcie mi, że czytając „Małe cuda” będziecie niezwykle emocjonalnie podchodzić do opisywanych wydarzeń i nie unikniecie tego.

„Małe cuda” to opowieść o losach dwóch niezwykłych bohaterek. Pierwszą z nich jest znana nam już z „Drobnych kłamstw” Ellen Moore, pracująca jako opiekun społeczny w Wydziale Służb Społecznych w Cedar City w stanie Iowa. O szczęśliwej matce trójki dzieci, poświęcającej swoim pociechom każdą wolną chwilę, dbającej o nie oraz starającej się uchronić je przed złem świata. W swojej pracy pomaga ludziom, musi kierować się rozsądkiem i mieć na uwadze przede wszystkim dobro swoich podopiecznych. Ellen pojawia się wszędzie tam, gdzie są krzywdzone dzieci. Niejednokrotnie do jej zadań należy odebranie dzieci nieodpowiedzialnym rodzicom. Musi być gotowa na każde wezwanie, nawet w nocy – o czym czytamy w „Drobnych kłamstwach”. Bohaterka nigdy nie przypuszczała, że może się znaleźć po drugiej stronie, że to przed nią inni będą chcieli chronić jej własne dziecko. Nigdy nie sądziła, że stanie się ofiarą systemu i otrzyma zakaz zbliżania się do własnego dziecka. Jako pracownik społeczny wie, że błąd, który popełniła, może mieć ogromne konsekwencje – mimo że był to nieszczęśliwy wypadek, może zostać oskarżona i skazana. Sama nie potrafi sobie wybaczyć tego, co zrobiła.

„– Wszystko dobrze? – pyta Adam, przytulając mnie do siebie. Potakuję prawie we łzach, z głową skrytą w jego ramionach, ale tak naprawdę chcę powiedzieć, że nie, nie jest dobrze, było strasznie, że nie życzyłabym tego nikomu, i jeśli kiedyś wrócę jeszcze do pracy, będę patrzeć na moich klientów z większą empatią. Ale nic nie mówię, bo bez względu na to, jak wstrząsające było aresztowanie, rewizja osobista, pobranie odcisków palców i zrobienie kryminalnych zdjęć, za to, na co skazałam Avery i moją rodzinę, zasługuję na coś znacznie gorszego.”

Autorka nie poprzestaje jednak tylko na wydarzeniach związanych z fatalnym błędem, popełnionym przez Ellen. Fabułę powieści wzbogaca, wprowadzając jeszcze jedną bohaterkę pierwszoplanową. Jest nią dziesięcioletnia dziewczynka, Jenny, zmuszona do samotnej podróży przez Amerykę, ponieważ jej ojciec zostaje napadnięty na dworcu autobusowym, a później aresztowany. Mała Jenny postanawia wysiąść w Cedar City i odszukać swoją babcię. Kiedy dziewczynka dociera na miejsce, otrzymuje pomoc od matki Ellen i losy tych dwóch bohaterek splatają się ze sobą.

Początkowo Ellen jest trochę zła na matkę, że nie zadzwoniła na policję i nie zgłosiła pojawienia się Jenny, aby służby społeczne zajęły się sprawą dziewczynki. Obserwując małą, zauważa szczegóły, których pewnie nie zauważyłaby, gdyby nie była pracownikiem opieki społecznej.

„Jenny gromadzi jedzenie. Widziałam to już wcześniej. Dzieci, które czasem chodzą głodne, często zaczynają zbierać i chować jedzenie, tak jak wiewiórki, które przygotowują się na nadejście zimy.”

Fakt, że dziewczynka chomikuje żywność, jest dla Ellen znakiem, iż życie dziewczynki nie należy do łatwych. I tak jest rzeczywiście. Kiedyś bita i maltretowana przez partnera matki, później przez nią porzucona, mieszka z ojcem alkoholikiem, który często traci pracę i nie potrafi zapewnić Jenny stabilnego, bezpiecznego domu.

Jak potoczą się losy tych dwóch bohaterek? Czy sprawa Ellen się wyjaśni, a mała Jenny odnajdzie szczęście i bezpieczny dom? Dowiecie się o tym, czytając „Małe cuda” Heather Gudenkauf – powieść, która pozwoli zrozumieć, czym kieruje się system pomocy społecznej. System, który ma pomagać, ale czasem jest niedoskonały i może się mylić.

Powieść Haether Gudenkauf pokazuje nam jak łatwo można zostać ofiarą tego systemu. Dowiemy się w jak krótkim czasie szanowany członek społeczeństwa i pracownik instytucji pomagającej ratować dzieci może zostać osądzony przez opinię publiczną i wytykany palcami za popełnienie jednego tragicznego w skutkach błędu. Autorka nie ocenia – przedstawia fakty i odmienne punkty widzenia. Próbuje zwrócić naszą uwagę na to, że wszyscy popełniamy błędy i każdy nieszczęśliwy wypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Nie każdy rodzic zasługuje na potępienie i nie można wszystkich wrzucać do jednego wora z przestępcami oraz z rodzicami, specjalnie krzywdzącymi swoje dzieci.

Powieść Heather Gudenkauf zwraca naszą uwagę na fakt, że system czasem zawodzi – morderca własnego dziecka nie musi zostać nawet oskarżony i żyje sobie spokojnie, śmiejąc się z opieki społecznej, policji oraz prawa, a popełniający katastrofalny w skutkach błąd rodzic może być publicznie osądzony.

Czytając „Małe cuda”, przypomniałam sobie ubiegłoroczne wydarzenia, kiedy wszystkie media nagłośniły sprawę nieszczęśliwej śmierci dziecka. Zadawaliśmy sobie wtedy pytanie: „Jak mógł do tego dopuścić?” Heather Gudenkauf uświadomiła mi, że takie wypadki mogą się zdarzyć i należy je traktować jak nieszczęśliwy wypadek, że nie możemy oceniać i dopuszczać się publicznego linczu, gdyż taki rodzic na to nie zasługuje… gdyż taki rodzic będzie sam siebie obwiniał i nie będzie potrafił sam sobie wybaczyć.

Powieść Heather Gudenkauf jest powieścią o trudnej tematyce – trudnej i często jakże kontrowersyjnej. Jednak istnienie takiej powieści jest potrzebne.
„Małe cuda” to wzruszająca opowieść, którą czyta się jednym tchem. Portrety psychologiczne bohaterów są wyraziste, a ich przeżycia budzą emocje w czytelniku. „Małe cuda” to historia, o której nigdy się nie zapomni i na zawsze pozostanie w pamięci czytelnika. Polecam. Polecam i jeszcze raz polecam!

„Trzeba liczyć na małe cuda, drobne życzliwości i dobro, które może wyniknąć z czegoś bardzo złego.”

Moją recenzję znajdziecie również na blogu:
www.literackiswiatjoko.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chałturnik

Dalsze losy paczki licealistów. Skubisz sypie dowcipami, klnie jak szewc i opowiada. Przyznam, że pierwsze dwa tomy przyjęłam lepiej niż ten. Nie wiem...

zgłoś błąd zgłoś błąd