Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Utrata

Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Cykl: Zatraceni (tom 1)
Wydawnictwo: Feeria Young
7,99 (2616 ocen i 407 opinii) Zobacz oceny
10
645
9
484
8
597
7
435
6
219
5
121
4
46
3
39
2
19
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ruin
data wydania
ISBN
9788372294531
liczba stron
304
język
polski
dodała
_Agnes_

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce. Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko,...

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.

Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Feeria Young, 2015

źródło okładki: http://wydawnictwofeeria.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 686
rudarecenzuje | 2015-09-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 września 2015

„Jak wiele razy człowiek doświadcza straty, zanim sam umrze? Zanim strawi go smutek”?

Kiersten i Weston pochodzą z dwóch różnych światów. Ona jest nieśmiała i nieświadoma swoich atutów, najchętniej zaszyłaby się w jakimś ciemnym kącie, usiłując zapomnieć o bolesnej przeszłości. Jego znają wszyscy- to popularny w college’u miliarder, pewny siebie przystojniak, który może mieć każdą dziewczynę. Niewiele osób wie jednak, że jego uśmiech jest tylko na pokaz oraz, że pozwala mu ukryć mroczne sekrety. Czy jest coś, co może ich połączyć? Czy mają ze sobą cokolwiek wspólnego? Czy ich dwa światy mogą z czasem stać się jednym?

Fabuła, którą Wam pokrótce opisałam nie brzmi jak coś, co chciałabym przeczytać. Z pewnością nie jest to jedna z tych lektur, których gorączkowo szukałabym w księgarni czy bibliotece. Ale… Dawno już nie trafiłam na książkę, do której podchodziłabym z takim dystansem, a która tak pozytywnie by mnie zaskoczyła.

Zaczyna się tak zwyczajnie. Ona i on. Dwie niepasujące do siebie bajki. A jednak coś ich przyciąga i sprawia, że serce zaczyna bić szybciej. Stopniowo, mały krokami do ich serca i umysłu zakrada się szaleństwo, z którego nie chcą zrezygnować. Przyspieszony oddech, motyle w brzuchu, fizyczne pożądanie. Ale to coś więcej. Coś, co stopniowo przekształca się w próbę bliższego poznania, wspólnego spełniania marzeń, chęć posiadania drugiej osoby tylko dla siebie. Pamiętacie ten błysk w oku? Wspominacie czasem jak to było? Pierwszej miłości nie da się z niczym porównać i z niczym pomylić. Autorce bardzo zgrabnie udało się poprowadzić ten watek, choć nieco przerysowany, to jednak bardzo realistyczny i „miły dla oka”.
„Jego oczy były moją zgubą, moim zatraceniem”.

„Wes wziął emocjonalny bagaż, z którym przyjechałam do college’u, otworzył go, wyciągnął całą zawartość i wyrzucił przez okno”.
Urzekło mnie, w jaki sposób Van Dyken ukazała tęsknotę za najbliższymi i ich niezwykłą rolę w naszym życiu. Fakt, że tych relacji nie można w żaden sposób i niczym zastąpić uderzał we mnie z kolejnych kartek. Chcąc nie chcąc zaczęłam w końcu zastanawiać się, jakby to było znaleźć się na miejscu bohaterów. Każdego dnia rano wstawać i próbować żyć, choć zalewają cię wspomnienia dotyczące przeszłości i czasu, który już nie wróci. Niektórych rzeczy nie można cofnąć, naprawić, powtórzyć. To najważniejsze, co wyniosłam z tej książki.

„Gdybym tylko to zrobił, powinienem był to zrobić, mogłem to zrobić. Życie pełne jest tych trzech. (…) Ludzie wierzą, że mają wpływ na to, co im się przytrafia, gdy tak naprawdę… życie biegnie własnym torem”.

Żeby nie było aż tak słodko i kolorowo, autorka wprowadza wątek poważnej choroby jednego z bohaterów. Uświadamia nam, jak to jest, gdy musimy myśleć o śmierci już na progu życia. Mówi się, że najważniejsze jest zdrowie, tak naprawdę nie można go przecież kupić, wymienić, nie dostaniemy go w żadnym sklepie. Możemy mieć wszystko, podczas gdy tej jednej rzeczy akurat nam zabraknie. Co wtedy? Jak żyć? Jak zbierać siły do walki? Jak z optymizmem patrzeć w przyszłość, skoro nie wiemy, czy zostanie nam dany kolejny dzień. Najtrudniej pogodzić się z perspektywą śmierci młodych ludzi, którzy nie zdążyli jeszcze pożyć.

„Człowiek nigdy nie wie, która chwila będzie jego ostatnią. Dlaczego więc nie chłonąć każdego wspomnienia”?

„Nie pozwól, żeby lęki przejęły kontrolę nad twoim życiem. Nigdy, nawet przez sekundę, nie myśl, że nie masz wyboru”.

Zagłębiając się w kolejne strony, ciężko oprzeć się wrażeniu, że to typowa książka młodzieżowa. Język autorki jest plastyczny i obrazowy, w ten sposób Van Dyken zdaje się nadrabiać brak opisów i głębszych charakterystyk postaci. W trakcie czytania można wyłuskać kilka informacji na temat przeszłości bohaterów, można ich sobie wyobrazić i wyrobić zdanie na ich temat, ale dla mnie jest to zdecydowanie zbyt skromne albo nawet ubogie. Brakowało mi lepiej zarysowanego tła obyczajowego, tęskniłam do czegoś więcej poza dialogami. Choć nie brakowało emocji, to mnie zabrakło jakiejś głębi w tym wszystkim.
Co do samych bohaterów, z pewnością można ich polubić. Nie każdy ich gest musi nam się podobać, możemy się dziwić, śmiać, być zszokowani. Ale to tylko dzieciaki. Pamiętam siebie na początku studiów, mimo że miałam te 18 lat, nie czułam się dorosła, popełniałam błędy, które dostrzegłam dopiero po upływie kilku lat. Ale cieszyłam się życiem i czułam się szczęśliwa. Tak, jak Kiersten i Weston.

Obawiałam się banalnego romansu. Niezbyt zaskakującej bajki z udziałem kopciuszka i księcia. Myślałam, że stracę czas. Myślałam, że w ogóle nie przypadnie mi do gustu. Nic bardziej mylnego. Choć książce tej daleko jest do poziomu autorów, których najbardziej cenię, bawiłam się naprawdę dobrze i nieco wstydliwie muszę przyznać, że dałam się ponieść tym emocjom i nawet się trochę wzruszyłam. Polecam, szczególnie tym, którzy mają ochotę przenieść się na jeden wieczór do krainy młodości i wspomnień oraz tym, którzy właśnie tam są.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Korona śniegu i krwi

Pierwsza, najlepsza część cyklu. Ingerencji sił nadprzyrodzonych, baśniowych zdarzeń czy elementów fantastycznych jest dokładnie tyle, ile trzeba....

zgłoś błąd zgłoś błąd