Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Piąte dziecko

Tłumaczenie: Anna Gren
Cykl: Piąte dziecko (tom 1) | Seria: Biblioteka Babel
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
6,89 (1552 ocen i 152 opinie) Zobacz oceny
10
60
9
191
8
248
7
529
6
266
5
153
4
41
3
48
2
3
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The fifth child
data wydania
ISBN
8306029577
liczba stron
141
język
polski

Inne wydania

Utrzymana w stylistyce grozy historia rodziny, której sielankowe szczęście zostaje zburzone przez przyjście na świat odmieńca Bena. Fabuła jak z horroru staje się dla wybitnej brytyjskiej pisarki pretekstem do głębokich refleksji nad miłością macierzyńską, granicami ludzkiej wolności, współczuciem dla innych. Niewielka objętościowo powieść posiada magnetyczną siłę i, mimo dojmującej atmosfery

 

źródło opisu: http://www.piw.pl/

źródło okładki: http://www.piw.pl/

Brak materiałów.
książek: 787
mamalgosia | 2012-04-17
Na półkach: 2012
Przeczytana: 19 marca 2012

Podobno lepiej spaść z wysokiego konia. Czy tak jest faktycznie? Nic tak nie boli, jak upadek z wysokiego konia własnych marzeń.
Harriet i David są inni niż reszta ich rówieśników. Zamiast szybkiego seksu, zabaw i beztroskiego życia wolą kultywować tradycyjny model rodziny. W marzeniach widzą siebie w wielkim, wiktoriańskim domu. Dom ma mieć wiele pokoi, które mają zamieszkiwać dzieci. A ile chcą mieć dzieci? Mnóstwo!
Mają to swoje marzenie, ale zupełnie nie mają środków na jego realizowanie. Jedyne, co im wychodzi to płodzenie kolejnych dzieci. A kto te dzieci utrzyma i wychowa? No tak, Dawid ma bogatego ojca. A, że Harriet jest przemęczona? Nie szkodzi, w końcu ma mamę z misją pomagania córkom.
I tak prowadzą swoje idylliczne, wymarzone życie. Na święta i wakacje ich dom zapełniają tłumy gości. Wszyscy świetnie się bawią. A Harriet i Dawid, który nie mają pojęcia o ponoszeniu konsekwencji swoich decyzji z wyższością komentują życie najbliższych. Siostra Harriet urodziła córkę z zespołem Downa – no tak, to z pewnością wina tego, że rodzice chorego dziecka ciągle się kłócili... „Nas nigdy by to nie spotkało”. Przerażające jest to, jak bardzo Harriet i Dawid odsunęli od siebie świadomość tego, że ktoś ponosi konsekwencje ich decyzji! Gdzie byłyby ich marzenia, gdyby teść przestał finansować ich rodzinę?
Nagle wszystko w życiu tej beztroskiej pary się zmienia. Harriet zachodzi w piątą ciążę. Od początku wie, że coś jest nie tak. Dziecko jest bardzo duże i silne. Wysysa z matki wszelkie siły. Goście już nie tak chętnie odwiedzają wielki wiktoriański dom – w końcu nikt nie chce patrzeć na nieszczęśliwą gospodynię.
W końcu rodzi się Ben, który jest wcieleniem zła, jest niezwykle silnym odmieńcem. Całe życie rodziny nagle koncentruje się na tym chłopcu o zimnym spojrzeniu. Goście już zupełnie przestają przyjeżdżać, kolejne opiekunki odchodzą w popłochu, rodzina patrzy z przerażeniem. A Harriet widzi tylko to dziecko. Starsze dzieci odchodzą w zapomnienie. Czy nie zasługiwały na uwagę matki?
Mam mieszane uczucia, co do „Piątego dziecka”. Strasznie denerwował mnie egoizm Harriet – poświeciła życie wszystkich członków rodziny tylko po to, żeby pozbyć się poczucia winy. Gdyby zrobiła to ze ślepej miłości – zrozumiałabym. Ale tak nie było. Harriet tak naprawdę nie kochała żadnego ze swoich dzieci. Były one tylko elementami dekoracji w jej pięknym marzeniu o wielkiej rodzinie. Nie jest sztuką spłodzić dziecko, sztuką jest je wychować. A czy Harriet poświęcała czas swoim dzieciom, czy znała je, czy wychowywała? Nie! Ona tylko próbowała uciszyć swoje sumienie. Z czystego egoizmu narażała swoje dzieci na niebezpieczeństwo.
Innym problemem jest system opieki medycznej. Czy sumienie pozwoliłoby mi powierzyć dziecko, takie jak Ben opiece medycznej? Na pewno nie takiej, jaką przedstawiła w „Piątym dziecku” autorka. Ale jaka była alternatywa? Jakie wyjście mieli zdesperowani rodzice? A co my byśmy zrobili na miejscu Harriet i Davida? Takie pytanie stawia nam w tej cieniutkiej książeczce Doris Lessing. Umiecie na to pytanie odpowiedzieć? Ja nie umiem.
Po przeczytaniu tej książki, uparcie dręczy mnie jedna myśl: "Uważaj o co prosisz, bo może się spełnić". Marzenie Harriet i Davida spełniło się, ale koszt jaki przy tym ponieśli, tak oni, jak i ich dzieci i rodzina jest ogromny.

www.booksonmymind.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Brooklynu

Raphael Barthelemy, samotny ojciec uroczego malca Theo i pisarz kryminałów w jednej osobie, postanawia poślubić młodą lekarkę Annę Becker. Trzy tygodn...

zgłoś błąd zgłoś błąd