Zanim Polska została Polską

Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika
6,61 (23 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
6
7
8
6
4
5
2
4
0
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788323133995
liczba stron
440
kategoria
historia
język
polski
dodał
welesxxi

Podważanie utartych poglądów i formułowanie nowych (choćby i prowokacyjnych) pytań nadaje badaniom nad minionymi czasami dynamikę wzbogacającą naszą wiedzę o nowe spojrzenie. Ta książka jest kolejną próbą przyjrzenia się przedpiastowskim i wczesnopiastowskim korzeniom polskiej państwowości. A kiedy archeolog, zazwyczaj grzebiący w ziemi, zaczyna też grzebać w innych źródłach informacji, to...

Podważanie utartych poglądów i formułowanie nowych (choćby i prowokacyjnych) pytań nadaje badaniom nad minionymi czasami dynamikę wzbogacającą naszą wiedzę o nowe spojrzenie. Ta książka jest kolejną próbą przyjrzenia się przedpiastowskim i wczesnopiastowskim korzeniom polskiej państwowości. A kiedy archeolog, zazwyczaj grzebiący w ziemi, zaczyna też grzebać w innych źródłach informacji, to skutkiem tego może być dogrzebanie się do licznych wątpliwości, które kryją się w obowiązujących dotąd interpretacjach. Problemy uznane za niekontrowersyjne ujawniają swoją wielowątkowość, a wizje uznane za kanoniczne okazują się mieć kruche podstawy.

Mam nadzieję, że zaproponowana w tej książce narracja skłoni czytelników do przemyślenia własnych poglądów, choć nie do bezkrytycznej akceptacji przedstawionych hipotez, które podważają mocno już zmitologizowane wizje najwcześniejszych dziejów polskiej państwowości. Ich oceny dokona czas, który jest najlepszym recenzentem!

 

źródło opisu: UMK

źródło okładki: UMK

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2153
welesxxi | 2016-04-17

Dla jednych wizjoner, dla innych fantasta. Żaden inny polski archeolog nie wzbudził w ostatnich latach tylu kontrowersji. Jego teorie o nieistnieniu prapolskich plemion, czy morawskim pochodzeniu Mieszka I odbiły się szerokim echem. Jego najnowsza książka jest tak naprawdę mocno przerobioną wersją „Trudnych początków Polski” z 2008 roku. Które ze swych teorii prof. Urbańczyk zdecydował się odrzucić, a które uznaje za warte podtrzymania?

Pod pewnymi względami nowa wersja „Trudnych początków Polski” jest lepsza od poprzedniczki. Nie wzbudzi aż tylu emocji nie tylko dlatego, że to w znacznej mierze powtórzenie wyłożonych już poglądów, ale również dlatego, że Autor nie stara się już wstrząsnąć środowiskiem naukowym. Warsztat pisarski stał się oszczędniejszy, dążący do prostoty a przez to treść łatwiejsza w odbiorze.

Osobiście nie znalazłem w tej książce niczego szczególnie kontrowersyjnego, a przynajmniej budzącego moje wątpliwości znacznie bardziej niż pomysły większości innych mediewistów (częściowo pewnie dlatego, że znam już teorie jej Autora i dyskusje wokół nich). Na przykład Urbańczyk w rozdziale o pierwszych państwach traktuje wprowadzenie chrześcijaństwa jako ideologii zaprowadzającej pokój wewnętrzny i legitymizującej jedynowładztwo. Podobne filozoficzne i górnolotne teorie niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Władca przez przyjęcie obcej religii alienował się od reszty społeczeństwa a spory o podział państwa i dziedziczenie wcale nie ustały, jak możemy łatwo stwierdzić śledząc dalszą historię. Wystarczy wspomnieć wypędzenie przez Chrobrego konkurentów do władzy, destrukcję państwa w latach 30-ych, wyrwanie dla siebie Mazowsza przez Miecława, itd. Czy tak wygląda spokój wewnętrzny i stabilne jedynowładztwo? Chyba nie, ale przecież nie tylko u Urbańczyka znajdziemy takie postawienie sprawy.

Urbańczyk nadal niestety utrzymuje, że państwo Piastów powstało w wyniku „zaimportowania” cudzej wiedzy. Teorie skandynawskie zostały, według niego, zdyskwalifikowane a słowiańska onomastyka wskazuje, że przywódca państwowy musiał być słowiańskiego pochodzenia, czyli zapewne wielkomorawskiego. To bardzo krótkie ujęcie teorii opublikowanej w „Mieszku Pierwszym Tajemniczym„. Autor wciąż jest pewny swego, choć, powiedzmy to sobie szczerze, przekonującego dowodu nie jest nadal w stanie przedstawić nawet jednego.

A co z plemionami? W końcu istniały czy nie? Sprawa nie jest wcale jednoznaczna a Urbańczyk ma sporo racji, ale po kolei…

Jak czytamy dalej nie istniały plemiona, ale istniały… wodzostwa. I tu się zaczynam zastanawiać, czy Autor rzeczywiście implementuje terminologię antropologiczną, bo ją dobrze poznał, czy też jednak „plemię” i „wodzostwo” pojmuje nieco intuicyjnie, na zasadzie skojarzeń. W antropologii politycznej wodzostwo to organizm bardziej złożony niż plemię, plasujący się w hierarchii pomiędzy plemieniem a wczesnym państwem. Jeśli więc Urbańczyk zakłada istnienie wodzostw, to przecież tym bardziej powinien zakładać istnienie obok nich plemion. Jeśli nie ma podstaw do zakładania istnienia plemion, to tym bardziej nie ma podstaw do wiary w wodzostwa. Coś tu jest ewidentnym nieporozumieniem.

Problem polega chyba właśnie na intuicyjnym a nie antropologicznym rozumieniu „plemion” przez Urbańczyka. Widać to wyraźnie, kiedy często podważa istnienie plemion odwołując się do braku śladów stabilności i długotrwałości istnienia plemiennych organizmów politycznych. Przecież to nie ma nic do rzeczy. Gdyby kryterium była długość istnienia to żadne plemię nie mogło by nigdy powstać, bo kiedyś musiało być młode.

Co zniknęło z książki Urbańczyka skoro pozostał rozdział o plemionach? Nie ma wstępnego rozdziału o konflikcie między archeologami a historykami, który mógł wywoływać w środowisku naukowym kolejne napięcia. Nie ma teorii o funkcji siekańców – nie wiem czy Autor się z niej wycofał, ale była niezbyt przekonująca.

Pełna wersja recenzji:
http://mediewalia.pl/ksiazki/przemyslaw-urbanczyk-o-swoich-pomyslach-7-lat-pozniej/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bruce J. Hawker: Tom 1

Ciekawa historia, w której doświadczamy różnych zwrotów akcji, pięknych rysunków, a także morza będącego niepokonanym żywiołem.

zgłoś błąd zgłoś błąd