Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 1

Tłumaczenie: Wojciech Birek
Cykl: Valerian [Taurus Media] (tom 0-2)
Wydawnictwo: Taurus Media
7 (34 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
9
7
12
6
6
5
2
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Valerian
data wydania
ISBN
9788364360350
liczba stron
156
słowa kluczowe
science-fiction, komiks
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
mario44

Tom 1 zawiera:
- 13 stron dodatków
- Album "zerowy" - "Koszmarne sny" (dotychczas niepublikowany w Polsce
- Album 1 - "Miasto Wzburzonych Wód" (wersja rozszerzona 56 stron, dotychczas publikowana była w Polsce wersja 48 stron)
- Album 2 - "Cesarstwo Tysiąca Planet"

 

źródło opisu: Taurus Media, 2014

źródło okładki: http://www.taurusmedia.pl/

Brak materiałów.
książek: 1393
kendo777 | 2015-07-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Komiksy
Przeczytana: 30 lipca 2015

Pierwszy integral bardzo przypadł mi do gustu.

Tom zerowy, który liczy 30 plansz, to dobra historia na poziomie najlepszych przygodowych komiksów Carla Barksa. Fabuła, która nie obraża mojej inteligencji, ciekawe przygody jak np. liść pułapka, usypiające bąble na bagnach, zwroty akcji, no Barks po całości. Fajne pomysły:
- używanie średniowiecznych czarów, aby przejąć władzę w mieście w dalekiej przyszłości
- miasto które cały czas śni, a nad jego bezpieczeństwem pieczę mają służby czasoprzestrzenne
- opłacanie ludzi z dawnych czasów, aby pilnowali miejsca, gdzie pojawiają się agenci
Całkiem dobre rysunki, Valerian i Laurelina jeszcze przejdą metamorfozę, na razie on ma podbródek jak Szwajcuś, a ona buzię jak lala Barbie. Dużo szczegółów, humor, przygoda, bawiłem się świetnie.
Baśniowy klimacik + Barks + sci-fi. Wylano dobre fundamenty pod przyszłe albumy.

Tom pierwszy w końcu w oryginalnej wersji, czyli 2 x 28 plansz, a nie okrojonej, którą swego czasu wydała Fantastyka, a potem Amber. Czytało mi się o wiele lepiej, niż za pierwszym razem (wersja Amber).
Postapokaliptyczny Nowy Jork z tymi wszystkimi tropikalnymi roślinami i wodnymi ptakami na ruinach dawnej metropolii robią wrażenie. Rysunki lepsze, niż w poprzedniej części. Świetne te podróże motorówkami zalanymi ulicami, które po katastrofie robią za kanały w Wenecji. Pojawia się też znany z tomu zerowego antagonista i kilka ciekawych postaci trzecioplanowych. Kilka całkiem zabawnych sprzeczek między Laureliną i Valerianem (coś jak w Żarze tropików, lub Na wariackich papierach). :) Znowu kilka fajnych pomysłów (np. różne wynalazki). No i ta wysmakowana końcóweczka (wielki finał) w kosmosie. Satelita na stronie 104 wygląda super. Szkoda, że duży kadr jest okrojony po lewej stronie przez ten mały z wchodzeniem w czasoprzestrzeń, bo wyglądałby jeszcze lepiej. Uwielbiam sceny w filmach i kadry w komiksach z czarnym kosmosem (co mi właśnie przypomniało, że mam na DVD Grawitację i jeszcze jej nie widziałem). Album lepszy i dojrzalszy, niż poprzedni, ale jeszcze nie do końca valerianowy. Bo z tego co mi wiadomo esencją tej serii są albumy o podróżach na inne planety. A już w kolejnym albumie...

Tak, w trzeciej historii dostałem już podróż na odległą planetę, a nawet do innej galaktyki. Już od pierwszej strony czuć Gwiezdne wojny na kilometr. Lucas zaczytywał się Valerianem, nie ma bata. Dokładnie ten sam klimat i praktycznie takie samo uniwersum. Dużo polityki, różne rasy, czasopstrzestrzeń i te sprawy. Za Jedi robią Valerian i Laurelina. W dodatkach na początku integrala pokazano kilka przykładów zapożyczeń z Valeriana w Star Wars. Ale to nie jest potrzebne. Każdy zauważy Vadera, zamrożonego Hana Solo, czy Sokoła Millenium. Film Lucasa to dla mnie połączenie Ukrytej fortecy Kurosawy (polecam! Świetny film) i Valeriana. Komiks jest bardzo literacki, mnóstwo tekstu w dymkach i narrator, który w bardzo ciekawy sposób opowiada o Syrcie, czyli planecie, gdzie niedługo z tajną misją udają się główni bohaterowie. Już początkowe strony wciągają w ten świat właśnie dzięki opowieści narratora. Znowu świetne pomysły jak targowisko i bardzo fajne, pomysłowe przedmioty, które można tam kupić, deszcze lodu podczas podróży tym samolotem czy w ogóle rozwiązanie tajemnicy Wiedzących. Kreska Mezieresa dalej ewouluuje w stronę bardziej poważnej, ale nadal jest nieco nierealistyczna. Postacie wyglądają trochę jak w Lucky Luke`u, a nie tak realistycznie jak np. w Yansie. Valerian jest bardziej bajkowy od Yansa, ale to nie oznacza, że słabszy. Pomysły są pierwszorzędne, intrygi również, bogactwo światów przekracza najśmielsze oczekiwania, dialogi są świetne, czego chcieć więcej? Jak to czego, oczywiście kolejnej końcóweczki (wielkiego finału) w kosmosie. I jest, a jakże. Kosmos wygląda cudnie, podobnie jak powierzchnia asteroidy (środkowy kadr na 149 stronie - miodzio). Pamiętacie grę Millenium 2.2 na Amigę? W momencie czytania części kosmicznej z albumu powinna się wydobywać muzyka z czołówki: https://www.youtube.com/watch?v=a81tRHCTSWs (da się zrobić, trzeba wmontować w integral to ustrojstwo z kartki grającej i w momencie przewrócenia strony na tę, na której lądują na asteroidzie z ustrojstwa wychodzi taki papierowy pasek i uruchamia muzykę). 8)

Sam album wygląda pięknie. READ ME postarał się z drukiem, papier jest kredowy, ale taki bardziej matowy, dzięki czemu nie świeci nam prosto w oczy podczas czytania. Są ciekawe dodatki. Ponieważ to album numer 1, to jest wprowadzenie, czyli kim są autorzy, jak zaczęli tworzyć Valeriana i...dlaczego lubią odbierać telefony od lasek z pewnym imieniem. No i wspomniane nawiązania do serii Christina i Mezieresa w Star Wars. Z tyłu zaledwie kilka grafik, ale za to kosmicznych dosłownie i w przenośni. Nie czytałem tych komiksów z wydań Fantastyki, ale jeśli ktoś się wtedy zaczytywał i ma je na półce, to i tak musi kupić ten integral. Po pierwsze nigdy niepublikowany album zerowy, po drugie rozszerzony (a faktycznie nieokrojony) album numer jeden, po trzecie nowe tłumaczenie Birka, po czwarte dodatki. Początek początków, kto nie kupi ten będzie żałował jak ci, którzy przegapili pierwszy tomik Fistaszków zebranych.

Valerian to rzecz kultowa. Jak Millenium 2.2 na Amigę, jak kupiona za łebka na targu piracka kaseta magnetofonowa z muzą Vangelisa do Łowcy Androidów, jak Mulder i Scully w TV, jak VHS z Ósmym pasażerem Nostromo... I cholera, broni się do dziś!

Ogólna ocena pierwszego integrala: 8,5/10
Pomysłowość: 9/10
Klasyczność: 10/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku

Każdy Polak, który wyrusza odkrywać świat czy to bliski czy daleki zasługuje na szacunek. Już dawno zrozumiałem, że niejako sensem życia jest coś wi...

zgłoś błąd zgłoś błąd