Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wayward Pines. Krzyk

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Cykl: Wayward Pines (tom 3)
Wydawnictwo: Otwarte
6,99 (398 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
28
8
82
7
125
6
91
5
36
4
7
3
4
2
2
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Last Town. The Wayward Pines Trilogy, vol. 3
data wydania
ISBN
9788375157796
liczba stron
340
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror. Zaledwie trzy tygodnie minęły, odkąd agent specjalny Ethan Burke przybył do Wayward Pines. To wystarczyło, żeby pojął, co się dzieje w miasteczku. Mieszkańcom mówi się, kogo mają poślubić, gdzie zamieszkać i gdzie pracować, i wpaja im, że założyciel Wayward Pines jest bogiem. Nikomu nie wolno wyjechać, a...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Horror.

Zaledwie trzy tygodnie minęły, odkąd agent specjalny Ethan Burke przybył do Wayward Pines. To wystarczyło, żeby pojął, co się dzieje w miasteczku. Mieszkańcom mówi się, kogo mają poślubić, gdzie zamieszkać i gdzie pracować, i wpaja im, że założyciel Wayward Pines jest bogiem. Nikomu nie wolno wyjechać, a zadawanie pytań kończy się tragicznie.

Miasteczko otacza wysokie ogrodzenie pod napięciem. Chroni przed tajemniczym zagrożeniem, które może roznieść wszystko w pył. Strach sprawia, że wszyscy mieszkańcy znajdują się pod kontrolą szaleńca i jego wyznawców...

„Krzyk” zamyka porażającą trylogię Blake’a Croucha – ale czy kończy grę pozorów?

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 518
LelandLester | 2015-08-13
Na półkach: Przeczytane

Prawda została ujawniona. Niektórym się to spodoba, innym wręcz przeciwnie. Podczas gdy mieszkańcy Wayward Pines przetwarzają wciąż nowe i zdumiewające informacje, Pilcher sprowadza na ostatni przyczółek ludzkości zagładę, samemu zasiadając wygodnie przed monitorem w swoim apartamencie. Walka o śmierć i życie jest nieunikniona, losy miasteczka stoją pod dużym znakiem zapytania. Czasu pozostało bardzo niewiele, a szeryf Ethan musi zacząć działać.

Dotychczasowe życie w sielankowej aurze, z pewnością nie będzie atutem w zmierzeniu się mieszkańców z nową, ekstremalną sytuacją.

Niewątpliwie znowu szybko się czyta, znowu to lekka lektura, która mimo wszystko potrafi zaciekawić, jaka by nie była. Jest coś w tej historii, że chce się po nią sięgnąć (mimo kilku niedoskonałości) i dobić do końca opowieści o ostatnim bastionie ludzkości. Autor postawił na dynamikę, element sensacji. Krótkie rozdziały budują krótkie zdania.

Scena w więzieniu to jedna z lepszych scen III części. Tak samo dobry, albo nawet lepszy jest pewien krótki rozdział (mniej więcej w połowie książki) o pewnym „małżeństwie” i ich dialogu prowadzonym nocną porą.

Bardzo fajne wprowadzenie Hasslera…a także Pam. Autor miał pełną paletę możliwości, co do momentu wykorzystania owych postaci, i zrobił to tak, że wielu czytelników będzie pozytywnie zaskoczonych. W ogóle pojawienie się Hasslera i jego początki w nowym starym domu to jeden z jaśniejszych punktów książki. Niestety w pewnym momencie następuje trach i otrzymujemy zniesmaczenie i rozczarowanie co do dalszych losów tego bohatera i innych z nim sprzężonych. Kompletnie niezrozumiałe są późniejsze motywacje tej postaci, biorąc pod uwagę jego życiorys. Wszystko tak naprawdę psuje się w scenie nocnej rozmowy na skale dwojga ludzi. Potem jest już tylko nasze niedowierzanie wywołane czymś w stylu brazylijskiej telenoweli, plastikiem, naiwnością i zaprzeczeniem wcześniejszego dorobku trylogii niektórych postaci. Miałem apetyt na coś, co poziomem dorównywałoby losom trójki z The Walking Dead: Rick’a, Lorie oraz Shane’a. Jednak tylko na samym początku Croch wydobył bogactwo relacji swojej książkowej trójki (Ethan’a, Theresy i Adama). Potem było coraz gorzej.

Uderza niesamowita naiwność bohaterów co do momentu wyboru kluczowej dla ich losów decyzji. Dlaczego nastąpiło to niemal od razu, skoro wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest jeszcze czas…. Kompletnie nielogiczne.
Epilog bardzo krótki i bardzo dziwny zarazem. Autor z pewnością chciał być oryginalny, z tym że mogą pojawić tu równocześnie zarzuty o pretensjonalność, np. jeśli weźmie się po uwagę rzucanie przez autora różnych nieprawdopodobnych dat. Czyżby autor, w przeciwieństwie do wielu czytelników, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa?

Najlepszy klimat trylogii to 1. połowa 1. tomu, nie zaprzeczycie chyba. Potem powoli, gdzieś ta dobra, intrygująca aura się rozmywa, zostawiając nas w 3. Tomie jedynie z rzewnym wspomnieniem wcześniejszych ciekawych losów Burke’a.

Po 2 częściach, możliwości autora powinny być każdemu znane. W „Krzyku” nie jest z tym ani lepiej ani gorzej, po prostu kontynuujemy opowieść. I to że jest tylko rzemieślnikiem pióra już nie razi, bo przywykliśmy to tego, jak autor pisze.

Mając zaliczoną cała trylogię, dopiero teraz mam pełen obraz zarówno tej historii jak i każdej z 3 książek. I jeszcze bardziej zaczynam doceniać dobre i bardzo dobre fragmenty poprzednich części, zwłaszcza pierwszej. W „Krzyku”…jest dużo krzyku, to fakt; i nie doświadczymy większych emocji, scen, które na dłużej ulokują się w pamięci. Jednak jest w tej książce niewątpliwa zaleta: mimo średniego poziomu, pewnej przewidywalności, można się nieźle bawić (podkreślam można) i szybko połykać strony; ludzka ciekawość i potrzeba bycia konsekwentnym dają tu o sobie mocno znać. Bo przecież trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie „jak to się kończy?” i nie zostawiać, ot tak napoczętych losów…swojego ulubionego szeryfa : ]

Dostrzegłem też (lepiej późno niż wcale) pasjonującą sytuację mieszkańców Wayward Pines i ich osobliwego położenia. Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o …..pierwotne ludzkie instynkty. Z jednej strony nieśmiertelna ludzka ciekawość (co jest za płotem) a z drugiej, być może silniejsza od poprzedniczki, nieustanna potrzeba bycia wolnym, bez względu na czas, miejsce i okoliczności. Jakby na to nie patrzeć, na końcu zawsze jest człowiek. W miasteczku. W superstrukturze. Za ogrodzeniem. Bardzo mi się to w tej trylogii spodobało, i przede wszystkim właśnie to z niej zapamiętam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Powrót na Majorkę

Życie w Warszawie przytłacza Magdę, zaczyna ona tęsknić za piękną Majorką, turkusowymi zatoczkami i widokami, za które jest w stanie oddać wszystko, z...

zgłoś błąd zgłoś błąd