Cóż za wspaniały dzień na egzorcyzm... Amerykańskie kino grozy przełomu lat 60. i 70.

Wydawnictwo: Yohei
7,29 (7 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
2
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363131203
liczba stron
136
język
polski
dodał
Koszmar

Po czasie trudno orzec, co budziło większe zgorszenie wśród pierwszych widzów Nocy żywych trupów, Ostatniego domu po lewej, Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, Carrie, Wzgórza mają oczy czy Halloween. Epatowanie przemocą? A może kontrkulturowy przekaz horrorów lat 60. i 70.? Nie ulega wątpliwości, że brakowało dotąd książki, która w równie kompleksowy sposób ukazywałaby związek istniejący...

Po czasie trudno orzec, co budziło większe zgorszenie wśród pierwszych widzów Nocy żywych trupów, Ostatniego domu po lewej, Teksańskiej masakry piłą mechaniczną, Carrie, Wzgórza mają oczy czy Halloween. Epatowanie przemocą? A może kontrkulturowy przekaz horrorów lat 60. i 70.?

Nie ulega wątpliwości, że brakowało dotąd książki, która w równie kompleksowy sposób ukazywałaby związek istniejący między okresem wielkiej prosperity amerykańskiego kina grozy a ówczesnymi przemianami cywilizacyjnymi, społecznymi i obyczajowymi. Kontekst ten stanowi zaledwie punkt wyjścia dla niezwykle dociekliwej, erudycyjnej i mistrzowskiej – w moim odczuciu – analizy Egzorcysty Williama Friedkina. Tak więc na polskim rynku wydawniczym pojawia się książka, która z powodzeniem może znaleźć czytelników zarówno wśród miłośników horroru, jak i zwykłych kinomanów.

prof. Krzysztof Kozłowski

 

źródło opisu: Wydawnictwo Yohei

źródło okładki: Wydawnictwo Yohei

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1899

Esej z gatunku "ulubiony", po który sięgnęłam po przeczytaniu zachęcającej recenzji WKP (ekspert od komiksu i filmu wśród moich znajomych), strzał w dziesiątkę. Rozważania o prezentowanych filmach (część książki poświęcona jest "Egzorcyście" Friedkina) to nie banalne ploty z planu filmowego, opowiastki w stylu "making of", tylko socjologiczne analizy, głównie związków między kinem grozy a lękami Ameryki.

Powszechny konsumeryzm zostaje zamanifestowany atakiem zombie na centrum handlowe (umarlaki gramolą się ku miejscu, które najlepiej znają, i które dawniej, jeszcze przed transformacją, dostarczało im przyjemnych, niezapomnianych, pomimo zmian strukturalnych mózgu, przeżyć). Rodzina kanibali z "Teksańskiej masakry piłą łańcuchową", przygotowując kolację z dopiero co ubitych lub prawie-że-ubitych zagubionych studentów, posługuje się, tak jak w kapitalizmie, ekonomicznym rachunkiem zysków i strat (mięso nie może się zmarnować), który wyrył się w ich umysłach jeszcze za czasów prosperity, nie wspominając o tym, że odtwarzają role typowe dla amerykańskiej nuklearnej rodziny z głową rodziny drygującą makabrycznym przebiegiem uczty, i domownikiem pełniącym funkcję kury domowej(z braku odpowiedniej kobiety rola ta przypada mężczyźnie, bo przecież w nuklearnej rodzinie musi być taki osobnik). Pomijając drobiazg w postaci rodzaju pożywienia, mamy więc do czynienia z przeciętną amerykańską rodziną, co prawda biedną, lecz odważnie starającą się zapewnić sobie byt, owszem zdezelowaną, ale przecież nie z jej winy, a z winy kryzysu ekonomicznego, gdyby nie kryzys ojciec nadal miałby pracę w fabryce i jadłoby się kurczaki z KFC.

Lęk przed zwykłym człowiekiem, w którym może się wyhodować największe zło, obrazuje z kolei prekursorskie arcydzieło "Psychoza". Główny bohater przecież, przemiły człowiek, psychopatyczny morderca, nazywa się Norman, "normal man".

Lęki związane ze zmianą obyczajowości, rewolucją seksualną, manifestują się w takim filmie-ikonie jak "Halloween" (który, moim zdaniem, nie wytrzymuje próby czasu), zaś lęk przed feminizmem w takim filmie-gigancie jak "Egzorcysta". Jest to, moim zdaniem, gigant ze względu na swój wpływ na rozwój kina, obyczajowość, postrzeganie religii katolickiej, przebieg samych procedur obrzędu egzorcyzmu, jak sądzę;), oraz język (w języku angielskim zwrot nawiązujący do imienia i nazwiska aktorki odtwarzającej rolę opętanej 12-latki "to Linda Blair", oznacza potężnego pawia, wymiotowanie na siebie i na innych np. "Last night, after some drinks, I Linda Blaired all over the place and passed out.").

Esej opisuje szereg interpretacji "Egzorcysty", jego symbolikę, nawiązania, kulisowe zmagania co do treści i kształtu filmu między reżyserem Friedkinem a jego producentem i zarazem autorem książki oraz scenariusza, Blatty'em. Z racji moich zainteresowań, szczególnie ciekawe wydały mi rozważania odnośnie jego antyfeministycznego przesłania (łagodzonego, o czym warto wspomnieć, przez Friedkina w opozycji do Blatty'ego), zresztą temat ten jest często poruszany w publicystyce amerykańskiej (przykładowo bardzo ciekawa analiza, niestety po angielsku: http://msmagazine.com/blog/2010/11/11/what-the-ever-popular-exorcist-says-about-female-sexuality/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żmijowisko

Thriller psychologiczny. Świetna książka, nie mogłam się od niej oderwać. Jest tutaj wszystko: miłość, zdrada, zbrodnia, ból po stracie i zaskakujące...

zgłoś błąd zgłoś błąd