Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ziarno prawdy

Cykl: Teodor Szacki (tom 2) | Seria: Mroczna Seria
Wydawnictwo: W.A.B.
7,69 (6498 ocen i 780 opinii) Zobacz oceny
10
454
9
961
8
2 348
7
1 922
6
622
5
121
4
40
3
16
2
7
1
7
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328014671
liczba stron
368
język
polski
dodała
Precious

Inne wydania

Druga część bestsellerowej trylogii o prokuratorze Szackim! Wiosna 2009 roku, rozczarowany prokurator żegna się z Warszawą i przenosi się do Sandomierza.

Tam spada na niego śledztwo w sprawie dziwacznego morderstwa cenionej działaczki społecznej. Szacki musi zmierzyć się ze ścianą milczenia i medialną gorączką. I z historią, która wydarzyła się przeszło sześćdziesiąt lat wcześniej…

 

źródło opisu: http://sklep.gwfoksal.pl/ziarno-prawdy-duplikat-2.html

źródło okładki: http://sklep.gwfoksal.pl/ziarno-prawdy-duplikat-2.html

Brak materiałów.
książek: 181
Ziggy_Stardust | 2015-07-24
Na półkach: Przeczytane, 2015, Wakacje '15
Przeczytana: 22 lipca 2015

Moim skromnym zdaniem jest to najlepsza część trylogii o Teodorze Szackim. Zastanawiam się, na ile ta opinia wzięła się z tego, że czytałam "Ziarno prawdy" podczas kilkudniowych wakacji w Kazmierzu Dolnym (wspomnianym notabene w powieści kilkukrotnie), który - choć jakieś 8 razy od Sandomierza mniejszy - jakoś nad wyraz mi podpasował jako miejsce zgłębiania tajemnic małomiasteczkowej społeczności. Może wzięło się to stąd, że wiele stron powieści przeczytałam, siedząc na Małym Rynku, gdzie znajdowała się synagoga i żydowskie jatki. Nie da się zaprzeczyć, że scenerię miałam odpowiednią.

A może mój zachwyt bierze się stąd, że podchodziłam do książki jak pies do jeża, zmęczona trąbieniem w mediach o przedwojennych, powojennych i współczesnych stosunkach polsko-żydowskich, tymczasem Miłoszewski zaserwował mi opowieść owszem, mocno zakorzenioną w tematyce, jednakże pozbawioną moralizatorstwa, nieociekającą ani antysemityzmem, ani obsesyjną poprawnością polityczną? I na koniec, jako wisienka na torcie, pstryczek w nos dla, jak podejrzewam, każdego czytelnika, obojętnie, po której stronie by nie stał. Brawo.

Intryga jest według mnie bardzo ciekawa, ciekawsza niż w "Uwikłaniu" (co uważam za paradoksalne w moich ustach stwierdzenie, jako że studiuję psychologię i skłaniam się w stronę terapii). W moim przypadku w stu procentach spełniona została podstawowa funkcja kryminału - wypełnienie głowy czytelnika pytaniem "Kto zabił?". Zakończenie mnie zaskoczyło i bardzo usatysfakcjonowało.

Co więcej? Dynamika rozwijającej się fabuły: autor nie mąci, nie przedłuża na siłę napięcia, wciskając pytania retoryczne i wielokropki pod koniec rozdziału, jak to niektórzy pisarze mają w zwyczaju. Miłoszewskiego pomysł na powieść oraz samo jego wykonanie bronią się same. Mamy tu także świetne dialogi, żywy i plastyczny obraz miasta, bohaterów, którzy wzbudzają emocje (fakt, niektórzy są przerysowani, ale nie jest to żadnym zgrzytem, a po prostu lżejszym akcentem, elementem typowego dla autora poczucia humoru), łatwo ich sobie wyobrazić i wejść w ich świat wewnętrzny. No i oczywiście są też przenikliwe obserwacje Szackiego, przesiąknięte, a jakże, warszawskim snobizmem, bez którego książka mogłaby nabrać bezosobowego charakteru. Podoba mi się, że tu także, jak w "Uwikłaniu", Miłoszewski stroni od wybielania Szackiego i wręcz wyśmiewa tworzony przez media wizerunek "szeryfa", walczącego dzielnie ze złem i występkiem. Naprawdę brawa dla autora, że potrafi zgrabnie oddać odcienie szarości, nie malując prokuratora na biało, a przestępców na czarno. Z naturalnych, nie przedłużanych bezcelowo opisów przeżyć wewnętrznych Szackiego (no, a także z jego wyczynów w "Uwikłaniu") wiemy, że prokurator jako spiżowa ostoja sprawiedliwości to tylko fasada. I dobrze.

UWAGA, SPOILER:
Niesmak budzi we mnie watek romansu Sobieraj i Szackiego. Absolutnie zbędny. Czyżby Miłoszewski nie wierzył w przyjaźń damsko-męską? Tak czy inaczej, mógł sobie odpuścić, ten motyw wydaje się wciśnięty na siłę pod koniec powieści, tak jakby miał na celu zaspokojenie ciekawości tropicieli taniego romansu. Dużo wiarygodniej byłoby, gdyby skończyło się na krótkiej fascynacji czy flircie, zwłaszcza, że jak się można przekonać w "Gniewie", autor ma ten wątek tak naprawdę w dupie i nie wspomina o jego obecności w życiu Szackiego nawet słówkiem. Efekt moim zdaniem jest taki, że po 300 stronach wiarygodnego budowania postaci nagle dostajemy po twarzy kuriozalnym zwrotem akcji: Szacki jawi się jako podstarzały, amoralny plejboj, którego wrażliwość - cytując J.K. Rowling - mieści się w łyżeczce od herbaty, Sobieraj zaś z piczki-zasadniczki przeistacza się w postać bezbarwną i bezmyślną, aby nie powiedzieć: odmóżdżoną za sprawą seksownej siwizny kumpla z pracy. Wstyd, panie Miłoszewski, na sam koniec świetnej powieści wrzucać takie nie wiadomo co. Dlatego też moja ocena wyniesie 8, a nie 9 gwiazdek.

Abstrahując już od tego nieudanego wątku romansowego, podtrzymuję swoją opinię, że książka jest świetna. Teraz pozostaje mi już tylko pogratulować samej sobie, że w styczniu nie poszłam na film i nie pozbawiłam się świetnej zabawy z tym kawałkiem solidnej kryminalistycznej literatury.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Quantum and Woody #1: Najgorsi superbohaterowie na świecie

Bohaterowie zapewniają rozrywkę - to jak z siebie żartują, kłócą się, jak różne mają charaktery, sprawia, że to wyborny duet - tak jak w innych podobn...

zgłoś błąd zgłoś błąd