Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zaufaj mi, Anno

Cykl: Anna Rogozińska (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
6,9 (176 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
13
8
35
7
64
6
40
5
10
4
6
3
0
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379883455
liczba stron
362
język
polski

Druga część serii z dziennikarką śledczą, Anną Rogozińską. Pełna napięcia i zwrotów akcji opowieść o kobiecie, która wie czego chce i konsekwentnie dąży do celu. To historia o szukaniu prawdy i o tym, że czasem trzeba komuś zaufać. Anna Rogozińska, ambitna dziennikarka TV przeprowadza wywiad z politykiem, którego syn wypadł z balkonu podczas imprezy sylwestrowej. Ojciec nie wierzy w...

Druga część serii z dziennikarką śledczą, Anną Rogozińską.

Pełna napięcia i zwrotów akcji opowieść o kobiecie, która wie czego chce i konsekwentnie dąży do celu. To historia o szukaniu prawdy i o tym, że czasem trzeba komuś zaufać.

Anna Rogozińska, ambitna dziennikarka TV przeprowadza wywiad z politykiem, którego syn wypadł z balkonu podczas imprezy sylwestrowej. Ojciec nie wierzy w przypadkową śmierć. Anna próbuje ustalić prawdziwy przebieg wypadków ale otrzymuje oficjalny zakaz zajmowania się tą sprawą.

Jednak kiedy pojawiają się nowe ofiary wśród uczestników feralnej imprezy, robi wszystko, by odkryć prawdę. Czy uda się jej wykorzystać znajomość z przystojnym prokuratorem? Kim jest morderca i czy uderzy ponownie? Jaki związek z zabójstwami mają dopalacze? Odpowiedź na wszystkie te pytania przyniosą zbliżające się Walentynki...

 

źródło opisu: http://www.empik.com/zaufaj-mi-anno-opiat-bojarska...(?)

źródło okładki: Wydawnictwo Filia

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 824
Redaktor_na_Tropie | 2015-05-28
Przeczytana: maj 2015

Kaliber dla Opiat-Bojarskiej!

Może zabrzmi to egoistycznie, ale cieszę się, że druga odsłona cyklu z Anną Rogozińską zakończyła się w sposób otwarty i dramatyczny. Taki rodzaj finału gwarantuje kontynuację serii, co z pewnością nie tylko ja powitałam z radością. Zaufaj mi, Anno bowiem jest powieścią rewelacyjną pod każdym względem i dowodem na to, że Joanna Opiat-Bojarska jest nie tylko autorką potrafiącą wymyślić niebanalną intrygę i rasowo operować suspensem, lecz także osobą bardzo wrażliwą społecznie. Poznańska pisarka bardzo dobrze wie, co w krajowej trawie piszczy, interesują ją zarówno problemy całych grup społecznych, jak i pojedynczych ich przedstawicieli, polskie przywary, grzeszki, a nawet trendy: konsumpcjonistyczny, małpujący zachodni styl świętowania czy tamtejsze media, a nawet ten najbardziej niebezpieczny, zachęcający do oderwania się od rzeczywistości. Dosłownie i w przenośni.

Już konstrukcja Zaufaj mi, Anno jest zarówno niepokojąca, jak i symboliczna. Niepokojąca, ponieważ ma swoistą budowę odliczania czasu do godziny zero, w tym przypadku do 14 lutego 2015 roku, co jest przypominane na początku każdego rozdziału. Ergo: czytelnik od początku jest świadom, w jakim czasie odbywa się fabuła i kiedy będzie sfinalizowana, a w miarę kurczenia się powieściowego stycznia, a następnie lutego – odczuwa coraz większe napięcie. Znaczenie symboliczne z kolei przejawia się w zbliżaniu się wielkimi krokami walentynek, na które jedni czekają z niecierpliwością, inni z kolei traktują jak dopust boży. Do tych ostatnich należy główna bohaterka, dziennikarka śledcza Anna Rogozińska. A taki, a nie inny wybór czasoprzestrzeni, czyli z każdym dniem coraz bardziej czerwony, przyozdabiany serduszkami Poznań, jest też świetnym pretekstem, aby przyjrzeć się jej życiu emocjonalnemu.

Jednak tych, którzy obawiają się powieściowego skręcania w kierunku romansu pragnę uspokoić – bohaterka na tle walentynkowego szaleństwa bynajmniej nie posłużyła Opiat-Bojarskiej w celu opisywania miłosnych uniesień. Anna nie jest kobietą kochliwą, a miłość uważa za niebezpieczną grę, która winna być opatrzona etykietą „Uwaga! Grozi samospaleniem!”. Jest też istotą inteligentną, świadomą kreowania zachodniego wizerunku w Polsce i działania reklamy na odbiorcę – w końcu w mediach pracuje nie od dziś. Wniosek jest oczywisty: Rogozińska uważa święto zakochanych za głupotę. A Opiat-Bojarska okołowalentynkowe tło wykorzystuje przede wszystkim do czynienia obserwacji zachowań społecznych i krytykowania konsumpcjonizmu, zawirowania uczuciowe, szalenie interesująco zresztą rozegrane, sprowadzając do zaledwie – i aż – wisienki na torcie, przejawiającej się myślowymi bojami Anny samej ze sobą.

Trzeba przyznać, że Opiat-Bojarska umie nakreślić swoistą walkę anioła z diabłem, jaka toczy się w umyśle bohaterki. Używając współczesnego języka, nie pozbawionego jednak delikatnej kreacji literackiej, objawiającej się starannymi zdaniami i atrakcyjnymi związkami frazeologicznymi, stworzyła postać na wskroś nowoczesną i charakterną. Niepokorną, egotyczną, nieznośną, ale też fascynującą. Anny nie trzeba lubić, aby czytać o niej z wypiekami na twarzy, ponieważ poznańska pisarka nie tylko nadała jej dynamiczną plastyczność (każdego rodzaju, nawet tę będącą wynikiem zmieniającej się temperatury powietrza), lecz także umieściła na jej barkach to, co jest domeną wielu współczesnych trzydziestparolatków: pracoholizm, lęk o przyszłość zawodową, potrzebę uczucia i niezależności zarazem, ostrożność, nieufność, natrętną troskę rodziców spowodowaną niechęcią ustatkowania się latorośli etc.

Co jednak wydaje się najważniejsze w Zaufaj mi, Anno i w prozie Opiat-Bojarskiej w ogóle, to fakt, że jest to wartościowa literatura rozrywkowa, taka, którą żaden wstyd czytać i którą z dumą można polecać. Czytelnik bowiem, śledząc z zaangażowaniem ciekawą fabułę najeżoną suspensowymi zagraniami (spotkanie pod pręgierzem na Starym Rynku, rozmowa w kawiarni „Nas dwoje”) i trafnymi obserwacjami, nierzadko o tragikomicznym zabarwieniu (matka bohaterki i jej serialowe uzależnienie, odwieczne matczyne pytanie, czy córka nosi rajtki pod spodniami), przy okazji staje się gąbką chłonącą wiedzę, w tym konkretnym przypadku tę dotyczącą problemu psychoaktywnych substancji zwanych dopalaczami i ich umiejętnego lawirowania pomiędzy prawnymi kruczkami. Wiadomości zyskane dzięki researchowi i rozmowami z konsultantami, Opiat-Bojarska przekazuje niejako przy okazji, swobodnie wplatając je w fabułę za pomocą rozmów, wyszukiwanych w Internecie przez Annę informacji, a nawet (sic) narracji z perspektywy osoby, która aktualnie jest pod wpływem dopalaczy. Autorka ani przez chwilę nie zalewa odbiorcy swoją wiedzą, przekazując ją po kawałku i za pomocą kolejnych rozdziałów dopełniając jej obrazu. Ustrzega się wykładowczego tonu czy akapitów brzmiących niczym przekopiowane z tekstu źródłowego. Krótko mówiąc, ma świadomość właściwych proporcji, a także… niebezpieczeństw płynących z trafienia określonych „mądrości” na nieodpowiedni grunt (jak pisze w posłowiu: „Nie mogłam (…) oddać przekazanej mi wiedzy w stosunku jeden do jednego, gdyż wtedy ta książka, zamiast stanowić rozrywkę, mogłaby stać się podpowiedzią na temat tego, co z czym wymieszać, by dobrze się zabawić”).

Generalnie rzecz biorąc Zaufaj mi, Anno jest prozą bez wad. Bo czy można mieć autorce za złe, że decydujący moment powieści to spotkanie tête-à-tête głównej bohaterki z mordercą, z czego wypływa oczywiste dla niej zagrożenie? Czy należy uznać za słabość literacką wyjaśnienie całego zła za pomocą monologu przestępcy w punkcie kulminacyjnym? Oczywiście, że nie, ponieważ są to klasyczne kryminalne elementy, którym Opiat-Bojarska ma pełne prawo pozostawać wierną. Sprawdzone fabularne rozwiązania może nie czynią z Zaufaj mi, Anno kamienia milowego kryminału, ale użyte tak sprawnie, na dodatek w rewelacyjnie skrojonej otoczce społeczno-obyczajowej – zdecydowanie zasługują na uznanie.

To, co można skrytykować, tyczy się samego wydania. Nie okładki, rzecz jasna, bo ta jest strzałem w dziesiątkę – jej wydźwięk jest mocno symboliczny, a „babskość” oprawy jest swoistą grą, o czym odbiorca przekona się w dniu powieściowych feralnych walentynek. Sporo do życzenia pozostawia natomiast korekta, co zauważyłam już przy okazji innego tytułu Wydawnictwa Filia, Medalionu z bursztynem Anny Klejzerowicz. W tekście jest sporo powtórek słownych w sąsiadujących ze sobą zdaniach i nieprawidłowych odmian przez przypadki tudzież literówek. Korektorom proponuję gruntowniej przyjrzeć się całości w razie dodruku, a przypuszczam, że ten okaże się niezbędny. Przewiduję Nagrodę Wielkiego Kalibru dla Zaufaj mi, Anno w przyszłym roku, a przynajmniej nominację. Opiat-Bojarska w pełni zasługuje na to, aby stanąć na podium z najlepszymi i dalsze pomijanie jej w konkursowych szrankach byłoby ignorancją.

https://moonbloger1.wordpress.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew i burza. Historia z Dzikiego Zachodu

wiele nowych informacji o amerykańskich Indianach i wojnie z Meksykiem, Apaczach, Komanczach, Pueblo, Anasazi i wielkim plemieniu Nawachów, którzy pr...

zgłoś błąd zgłoś błąd