Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gniewne lato

6,58 (26 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
6
8
7
7
4
6
2
5
0
4
1
3
1
2
0
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379425006
język
polski
dodał
NovaeRes

Lato 1938 roku w Breslau było niezwykle gorące. Bruki ulic falowały od temperatury, wąwozy podwórek wypełniały się duchotą, a na karoseriach automobili osiadał kurz wzniecany stopami przechodniów odwiedzających liczne knajpy i lokale w poszukiwaniu piwnej ochłody. W tej specyficznej rzeczywistości nawiedzanej damami o podwójnej moralności, arystokratami o skrzywionych życiorysach, czy dającymi...

Lato 1938 roku w Breslau było niezwykle gorące. Bruki ulic falowały od temperatury, wąwozy podwórek wypełniały się duchotą, a na karoseriach automobili osiadał kurz wzniecany stopami przechodniów odwiedzających liczne knajpy i lokale w poszukiwaniu piwnej ochłody. W tej specyficznej rzeczywistości nawiedzanej damami o podwójnej moralności, arystokratami o skrzywionych życiorysach, czy dającymi się lubić gangsterami, walczy ze złem ostatni prywatny detektyw tego miasta.

Książka składa się z czterech opowiadań powiązanych ze sobą postacią głównego bohatera, a także opisem Wrocławia z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Każda z historii stanowi osobną zagadkę do rozwikłania.

Andrzej Szynkiewicz (ur. 24.01.1975) – pasjonat historii Wrocławia oraz kolejnictwa. Z wykształcenia geograf. Miłośnik kryminałów, głównie tych w stylu „retro”. Od lat pisze „do szuflady” własne opowiadania. Kilkukrotnie publikował artykuły o historii kolejnictwa w periodykach branżowych, ale dopiero dziś rozpoczyna poważną przygodę z literaturą. Prowadzi stronę internetową www.wilhelm-knocke.pl.



Szczegóły

Rodzaj literatury: Kryminał
Wydawca: Novae Res, 2014
Format: 131,5x210mm, oprawa miękka ze skrzydełkami
Wydanie: Pierwsze
Liczba stron: 424
ISBN: 978-83-7942-500-6

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 567
Marcin Kowalczyk | 2014-12-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 grudnia 2014

Wysoki Sądzie na wstępie muszę się do czegoś przyznać:
-znam autora i jesteśmy dobrymi kumplami.
Więc moja opinia będzie z zasady udawać obiektywną, bo kumpla nie wypada krytykować bez trzech butelek piwa. Mimo naszej znajomości postaram się... a jak wyjdzie zobaczymy.
W razie „W” będziemy trzymać się sloganu z pewnego czołgowego hitu z YT.
„Andrzeju nie denerwuj się to się wyklepie, albo z mojego weźmie”
"Jaki jest Łaps każdy widzi".
Łaps jest Niemcem, ale z polskimi genami. Lubi dużo wypić, i niekoniecznie jest to samo piwo. Ba, obiadu być nie musi, ale chłodny napitek to podstawa.
Łaps jest pies na baby. Żadnej by nie przepuścił, gdyby tylko się dało. Czasami jego miłosne podboje stanowią osobny wątek w opowiadaniu.
Łaps nie zajmuje się wyszukanymi sprawami. Nie ratuje świata zagrożonego międzynarodowymi organizacjami chcącymi przejąć władzę. Bierze co mu popadnie, bo mu się nie przelewa. Mimo, że doskonały nie jest ludzie go odnajdują i robota jest.
Ostatni detektyw porusza się po Breslau w okresie bardzo ciepłego lata 1938 roku. Autor bardzo dokładnie opisuje miasto z tamtego okresu. To duży plus książki. Ale mnie czasami męczył ten styl.
W sytuacji kiedy bohater wchodzi do mieszkania i akcja za sprawą opisów zwalnia. Widzimy jaka jest tapeta, co stoi na biurku i po jakim dywanie idziemy – aż chciałem krzyknąć:
„Idź chłopie i łap go ! Szybciej bo usnę !”
Łaps jest nieangażowany politycznie. Gdzie się tacy uchowali w 1938 roku ? Większość jego bohaterów zdaje się żyć w oderwaniu od rzeczywistości. Miasto też. Coś tu zgrzyta. Nawet slamsy, są bez wyrazu. A przecież dopiero co wujek Adolf zajął Austrię i szykuje się do dalszego tournée po Europie. Prześladowania Żydów są na porządku dziennym. Tego nie widzi się w Breslau.
A szkoda, bo buduje nam się obraz miasta wyjętego z pewnych ram. A ono w tym ramach funkcjonowało.
Łaps czasami ulega schematom. Niemal przy każdej akcji napotyka kogoś, kto mu spuszcza niezły łomot. Czasami ten łomot jest kluczem do zyskania sympatii Złego Szefa. Jak w grze komputerowej:
Cel: Zyskać sympatie Szefa;
Postępowanie: Sprać jego największego zabijakę.
Takie schematy wywołują uśmiech na mej twarzy. Ponadto nasz łaps jest twardy. Czasami, aż za bardzo. Biją go mocno, poniewierają a on nic. Może nie chciał się narażać tamtejszemu NFZ-owi ?
Kac jest boleśniejszy od dobrego pobicia. To go trochę oddala od człowieka, którego chcemy polubić. Przecież jest jednym z nas więc niech go czasami też coś zaboli.
Łaps dużo podróżuje i przemieszcza się po mieście. Jest to sposób, aby nam pokazać miasto.
Tylko rodzi się pytanie co tak naprawdę jest podstawą książki. Sprawa, czy opisy gorącego Breslau ?
Akcja toczy się wolno. Koneserom tego typu kryminałów nie powinno to przeszkadzać. Ja należę do ludzi wychowanych na twórcach kryminałów takich jak A. MacLean i Jack Higgins, i czasami musiałem sobie zrobić przerwę. Dla mnie za wolno. Ale proszę pamiętać, ja nie jestem znawcą tego rodzaju twórczości. Więc moje odczucia nie są wyznacznikiem.
Te przerwy nie były za częste i jak zacząłem opowiadanie to chciałem je skończyć. Myślę, że mnie wciągnęło. Może nie jak wir w betoniarce, ale przykuło moją uwagę na tyle, że kładłem się spać o późnej porze.
Teraz pora na naprawdę „mocną rzecz” (Andrzeju nie denerwuj się). Kiedy po raz pierwszy pojawia się niemiecka nazwa jest ona wyjaśniona w przypisach pod tekstem. Za to duże brawo. Tylko dlaczego na końcu książki nie zamieszczono spisu nazw niemieckich i polskich, jak to ma miejsce u konkurencji ? Kiedy drugi raz poruszamy się po Herdain Strasse osoby ze słabą pamięcią (czy ja i większość narodu) wertuje książkę szukając przypisu. Za to minus. Dołożymy jeszcze mapie na początku książki – nieczytelna.
Podsumowując nasz Łaps da się lubić. W końcu to jego pierwsze występy a o ile wiem będą następne. Książka ma wady. lecz nie są one wstanie przysłonić zalet. Jak na debiut jest bardzo dobrze. I będziemy trzymać kciuki za następne przygody Ostatniego Detektywa w Breslau. Sympatycznego Niemca z polskimi genami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiatr

Jest to moje pierwsze spotkanie zarówno z Jakubem Tyszkiewiczem oraz Marcinem Ciszewskim i uznaję je za bardzo udane. Świetna i wartka akcja szybko wc...

zgłoś błąd zgłoś błąd