Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kolonie Rzeczypospolitej

Wydawnictwo: Bellona
6,44 (9 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
4
6
3
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788311129122
liczba stron
368
kategoria
historia
język
polski
dodał
Yes

Książka autorstwa znanego dziennikarza, poruszająca niemalże futurystyczną dla większości Polaków tematykę. Co bowiem miała wspólnego Rzeczpospolita z wyścigiem o egzotyczne posiadłości, w którym w epoce wielkich odkryć geograficznych wzięły udział niemal wszystkie kraje Europy? Początkowo bardzo niewiele. Ówczesnych władców bardziej interesowała ekspansja terytorialna na wielkie, słabo...

Książka autorstwa znanego dziennikarza, poruszająca niemalże futurystyczną dla większości Polaków tematykę. Co bowiem miała wspólnego Rzeczpospolita z wyścigiem o egzotyczne posiadłości, w którym w epoce wielkich odkryć geograficznych wzięły udział niemal wszystkie kraje Europy? Początkowo bardzo niewiele. Ówczesnych władców bardziej interesowała ekspansja terytorialna na wielkie, słabo zaludnione obszary na wschodzie niż związane ze znacznym ryzykiem wyprawy w daleki świat. Idea zdobycia zamorskich posiadłości odżyła jednak najpierw w XIX w., a następnie w Polsce wyzwolonej. O rozpatrywanych kierunkach ekspansji i działaniach podjętych w celu realizacji poczynionych założeń opowiada niniejsza książka.

 

źródło opisu: http://ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=boo&bid=7237

źródło okładki: http://ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=boo&bid=7237

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 755
cranberry | 2015-11-26
Przeczytana: 22 listopada 2015

Biorąc do ręki książkę o takim tytule, spodziewałam się, że będzie i śmieszno, i straszno - w zasadzie tak też w większości przypadków było. Autor rozwodzi się zasadniczo nad tym, jak bardzo nie mieliśmy okrętów, by przejść płynnie do tego, jak bardzo ich nie używaliśmy, jak nie handlowaliśmy, nie podbijaliśmy, jak bardzo nas w świecie nie było - by płynnie przejść do ponurego momentu, gdy jeżeli gdzieś "byliśmy" lub "być" chcieliśmy, to właśnie w świecie. Np. na skalistej bezludnej wysepce na Oceanie Indyjskim, gdzie dumnie powiewiała polska flaga.

Potem zaczyna się dwudziestolecie międzywojenne i wtedy dopiero w zasadzie jest najbardziej śmieszno i straszno, choć łagodzą to tłumaczenia autora, że choć czasy tak nam bliskie, to jednak i mentalność inna, i system kolonialny trwał nadal, a poza tym, to w ogóle rzekomo nie szło o nasze realne ambicje kolonialne, tylko o dyplomatyczne utarcie nosa Niemcom. Przynajmniej o to rzekomo chodziło rządowi, bo o co działaczom społecznym - kto wie.

Nie czytałam jak dotąd więcej o Beniowskim, ale chciałabym wierzyć, że był - jak chce autor - zaskakująco jak na swoje czasy i panującą wśród zachodnich Europejczyków mentalnośc - nastawiony raczej na dialog i współpracę, niż dominację tępej siły. Awanturnicze przygody Beniowskiego na Madagaskarze, przedstawione w ten sposób, przestają być jakąś kompletnie bzdurną rasistowską bajką o łagodnych tubylcach obwołujących białego człowieka swoim panem, a można by je wręcz porównać do sytuacji, kiedy to właśnie Polacy, nie mogąc dojść do tego, który z wielkich rodów ma dominować nad całością kraju, "wynajmowali" sobie "zagranicznego fachowca" (jak nie przymierzając - też Węgra, Batorego), żeby sprawował najwyższy urząd. Autor twierdzi, że Beniowski wyniósł z Rzeczypospolitej przekonanie, że między narodem a władcą jest pakt, kontrakt, system wzajemnych zobowiązań - nawet jeżeli to również jest bajka, to ładna i milej się jej słucha.

Podobnie bliską wydała mi się teza autora, że o ile przyjemnie jest "nie mieć krwi na rękach" i "nie ciemiężyć" (abstrahując kogo ciemiężyliśmy tu na miejscu), o tyle żal "mentalności morskiej", która naszych rodaków nie pociągała. Nie odkrywaliśmy (w masie, bo ciekawe świata jednostki zawsze się znajdą), nie prowadziliśmy handlu na skalę światową, nie mieszaliśmy naszego światopoglądu z postrzeganiem ludzi z zupełnie innych kultur, autor wręcz uważa, ze nie wykształcił się w Rzeczypospolitej mit wytrwałej pracy i walki z przeciwnościami.

Od siebie dodam refleksję, że być może oto właśnie dopiero teraz - w zupełnie innym świecie i zupełnie niekolonialnym kontekście - mamy po raz pierwszy w historii okres, kiedy młodzi, energiczni, często wykształceni Polacy jadą w świat nie dlatego, że Polski nie ma, nie dlatego, że tutaj grozi im śmierć i więzienie, ale dla realizowania własnych, osobistych i rodzinnych celów. I z możliwością swobodnej komunikacji z krajem, zmieniania poglądów również nas - tych, co bezpiecznie w swoich opłotkach zostali. Być może to jest ten moment, kiedy "mentalność morska", dynamiczna i o szerokich horyzontach, choć trochę w Polsce zakiełkuje. Zwłaszcza, że wg autora - pominąwszy aspekt moralny - kolonie jako takie zysku nie przynosiły, zysk przynosił okres wcześniejszy - ożywionych kontaktów handlowych na skalę świata.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
HEX

Rewelacja! Jedna z lepszych powieści grozy jakie miałam przyjemność czytać. Może nie przeraziła mnie 'na śmierć', ale nie powiem- wizja pojawiającej...

zgłoś błąd zgłoś błąd