Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Silver. Powrót na Wyspę Skarbów

Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Cykl: Powrót na Wyspę Skarbów (tom 1)
Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,12 (50 ocen i 29 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
5
8
10
7
12
6
11
5
4
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Silver: Return to Treasure Island
data wydania
ISBN
9788379242962
liczba stron
416
kategoria
przygodowa
język
polski
dodała
Sophie

Kontynuacja kultowej powieści Roberta Louisa Stevensona! Czas na nową wspaniałą przygodę. Porzucony skarb kapitana Flinta znów czeka na odkrycie! Dzięki tej książce razem z dwójką nastolatków – Jimem, synem Jima Hawkinsa, i Natty, córką niesławnego Długiego Johna Silvera – wyruszysz w niezapomnianą podróż na legendarną Wyspę Skarbów. Odwiedzisz bajeczne miejsca, wiatr zmierzwi Ci włosy, a...

Kontynuacja kultowej powieści Roberta Louisa Stevensona!

Czas na nową wspaniałą przygodę. Porzucony skarb kapitana Flinta znów czeka na odkrycie!

Dzięki tej książce razem z dwójką nastolatków – Jimem, synem Jima Hawkinsa, i Natty, córką niesławnego Długiego Johna Silvera – wyruszysz w niezapomnianą podróż na legendarną Wyspę Skarbów. Odwiedzisz bajeczne miejsca, wiatr zmierzwi Ci włosy, a morska woda schłodzi w upalny dzień. Staniesz też oko w oko z groźnymi piratami, a na każdym kroku będą czekać nowe kłopoty. No ale nikt nie mówił, że będzie łatwo… Nie obawiaj się jednak – dla Jima i Natty nie ma rzeczy niemożliwych. Liczy się przygoda!

Zachwycająca kontynuacja Wyspy Skarbów – jednej z największych historii przygodowych wszech czasów. Wspaniała opowieść o miłości, odwadze i oddaniu.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sine Qua Non, 2015

źródło okładki: www.wsqn.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 393
Sylwek | 2015-10-01
Przeczytana: 01 października 2015

“Wyspę Skarbów” kojarzy niemal każdy - nawet jeśli ktoś jej nie czytał, zapewne ma świadomość jej istnienia. To w końcu jedna z najpopularniejszych powieści przygodowych, która od lat stanowi istotny element popkultury; liczne nawiązania literackie czy adaptacje filmowe tylko ten fakt potwierdzają. Dlatego choć z reguły jestem dość sceptycznie nastawiony do kontynuacji książek pisanych przez innych pisarzy, tym razem postanowiłem zaryzykować - w końcu opis fabuły sugerował, że będzie ona w gruncie rzeczy jedynie opierać się na powieści Stevensona, a i osoba pisarza wydała mi się budząca zaufanie. Tak zatem w moje ręce trafił “Silver. Powrót na Wyspę Skarbów”.

Młody Jim Hawkins prowadzi spokojne życie i w gruncie rzeczy nie ma na co narzekać. Na co dzień pomaga swojemu ojcu w prowadzeniu gospody, a wolne chwile spędza samotnie rozmyślając, co bardzo lubi. Od dzieciństwa towarzyszą mu jednak historie opowiadane przez rodzica: o skarbie kapitana Flinta, który wraz z kompanami odnalazł on lata temu. Nic nie wskazuje na to, by Jim miał przeżyć przygodę taką, jak jego tata, wszystko jednak zmienia się, gdy odwiedza go Natty, córka Johna Silvera, który również brał udział w pirackiej wyprawie po skarb. Dziewczyna proponuje mu udział w rejsie, który ma na celu odnalezienie pozostałej części majątku, której piraci nie zdołali zabrać ze sobą. Jim nie zastanawia się długo i już wkrótce nastolatkowie wyruszają w podróż śladami swoich ojców.

Przyznam szczerze i wprost: poległem. Lekturę “Silvera” rozpocząłem blisko miesiąc temu, a dopiero teraz udało mi się ją ukończyć. W natłoku różnych obowiązków i zajęć ciężko mi było poświęcić odpowiednio dużo uwagi książce, jak i znaleźć dla niej wystarczająco dużo czasu. Problem bowiem w tym, że powieść Andrew Motiona wymaga jednego i drugiego - konstrukcja zdań i akapitów nie należy do najprostszych i znacząco różni się od tego, co dominuje w literaturze. Stylizowanie na opowieść z dawnych lat niewątpliwie dodało “Silverowi” uroku, jednak jednocześnie spowodowało, że każdorazowe powracanie do lektury wymagało ode mnie pewnego wysiłku i odnalezienia odpowiedniego rytmu czytania, na co nie zawsze starczyło mi sił i chęci. Momentami wręcz odkładałem powieść po ledwie kilku zdaniach, nie odnajdując w sobie woli do dalszej lektury…

Powyższy akapit to jednak czysto subiektywne przeżycia - myślę, że wiele osób nie będzie miało z tym problemu; sądzę, że i ja poradziłbym sobie z książką lepiej w innym okresie. Jest jednak coś, co nawet wówczas by mi przeszkadzało: nadmierna liczba opisów. Momentami odnosiłem wrażenie, że każdy, nawet najmniejszy szczegół otoczenia musi być opisany, chociaż nie wnosi on nic do fabuły. Te istotne były nierzadko rozwleczone do gigantycznych rozmiarów, w których dialogi skracano do niezbędnego minimum. W wielu miejscach akcja powieści była pozbawiona jakiegokolwiek dynamizmu i trzeba było przebrnąć przez wiele stron opisów by natrafić na kolejną ciekawą scenę.

Na szczęście gdy już się do takich scen dotarło, całe niedogodności znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wydarzenia przedstawione w “Silverze”, choć oparte na tych z “Wyspy Skarbów”, składają się na historię zupełnie nową, nowatorską. Interesujący bohaterowie, których losy budzą liczne emocje - to zdecydowanie atut. Ton powieści utrzymany jest w idealnym, przygodowym klimacie: trochę awanturniczych przygód, liczne pasma niepowodzeń przeplatanych niespodziewanymi sukcesami, a także lekkie, aczkolwiek wyraźne nieprawdopodobieństwo pewnych wydarzeń - czego chcieć więcej?

Rozbudowane opisy, o których wspominałem, mają jeszcze jeden mały mankament. Otóż, wyobraźcie sobie, Andrew Motion przez wiele lat był nadwornym poetą korony brytyjskiej. I, jak to poeci mają w zwyczaju, stosuje dużo specyficznych metafor i porównań. Wiele z nich potrafi solidnie wytrącić z rytmu czytelniczego - parę razy dosłownie przestawałem czytać, bo skupiałem się albo na zrozumieniu środka stylistycznego, albo na jego wyobrażeniu, albo na próbie zrozumienia, jak autor mógł coś takiego wymyślić. Nie twierdzę, że takie coś to bez dwóch zdań zło, ale było tego zdecydowanie za dużo, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z powieścią przeznaczoną również dla nieco młodszych odbiorców..

Książka Andrew Motiona trafiła do mnie w złym momencie i naprawdę żałuję, że nie czerpałem z niej tyle przyjemności, ile bym mógł. Oceniając ją jednak tak obiektywnie, jak tylko jestem w stanie, z czystym sumieniem stwierdzam, że jest to dobra książka stanowiąca znakomitą kontynuację dla dzieła Roberta Stevensona - z odpowiednim wyczuciem traktuje ona pierwotny tekst i nie niszczy tego, co stworzył jego autor. Co prawda nie zaszkodziłoby zbytnio, gdyby tę samą historię opowiedziano nieco krócej i bez niektórych wymyślnych zwrotów, ale nawet mimo nich książka prezentuje solidną wartość. Tylko, jak sam się przekonałem, nie zawsze jest odpowiedni moment na jej przeczytanie.

------------------------------------------
http://czworgiem-oczu.blogspot.com/2015/10/andrew-motion-silver-powrot-na-wyspe.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zapisane w wodzie

"Zapisane w wodzie" (Paula Hawkins) Dużo lepsza od "Dziewczyny z pociągu". Nadal nie jest to literatura akcji czy typowy k...

zgłoś błąd zgłoś błąd