Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Od palanta do belcanta

Seria: Autentyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
6,48 (44 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
5
7
20
6
14
5
3
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376481746
liczba stron
222
język
polski
dodał
takisobiejac

Czy zapowiadałem się na cudowne dziecko? Nie sądzę. Chociaż w spojrzeniach moich rodziców pewno można było wyczytać zachwyt, gdy już jako pięcioletni brzdąc potrafiłem – podobno nie bardzo fałszując – odśpiewać popisowo przed gośćmi sławetne Góralu, czy ci nie żal. To był mój pierwszy wielki szlagier. Śpiewałem Góralu często na dwa głosy z siostrą Polcią, starszą o cztery lata. A trzeba...

Czy zapowiadałem się na cudowne dziecko? Nie sądzę. Chociaż w spojrzeniach moich rodziców pewno można było wyczytać zachwyt, gdy już jako pięcioletni brzdąc potrafiłem – podobno nie bardzo fałszując – odśpiewać popisowo przed gośćmi sławetne Góralu, czy ci nie żal. To był mój pierwszy wielki szlagier. Śpiewałem Góralu często na dwa głosy z siostrą Polcią, starszą o cztery lata. A trzeba wiedzieć, że to nasze familijne audytorium było wcale liczne. Ojciec miał ośmiu braci i jedną siostrę. Razem ze swoimi dziećmi stanowili trzon potencjalnych słuchaczy zawsze wtedy, gdy w większe święta cały ten rodzinny „pluton” zwalał się w nasze gościnne progi.

Mieczysław Fogg

 

źródło opisu: Wydawnictwo Iskry

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 36992
Muminka | 2016-03-30
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 30 marca 2016

Sympatyczne wyznania legendy polskiej piosenki. Mieczysław Fogg z humorem opisuje swoje artystyczne zacięcie w latach młodości. Poświęcał każde oszczędności na lekcje śpiewu. Pierwsze szlify zyskał w kościelnym chórze, cyzelując solfeż. Poznał Rudego Bronka, sławnego klakiera, u którego kupował bilety na przedstawienia dla rodziców. Udało mu się zainteresować sobą Ludwika Sempolińskiego. Ciągle się szkoląc, został klakierem, poznał świat sceny i teatru. Robił tez urzędniczą karierę w PKP, co pozwoliło mu pogodzić zarabianie z nędznymi początkami aktora- nieprofesjonalisty. Niestety w początkach kariery dokuczała mu trema. Wspomina lekcje u Kopfa, który po wybuchu wojny mieszkał w getcie, zresztą potem przeszmuglowany został do mieszkania Fogga, ale w powstaniu ślad po nim zaginął. W latach 30-tych fogg odnotował pierwsze sukcesy, czyli występy w Chórze Dana i teatrzyku Bim Bam Bom. Nawet zaliczył pierwsze światowe tournée (Estonia Łotwa ZSSRR Włochy), a w 1937 r. zdobył zaszczytny tytuł ulubionego śpiewaka Polskiego Radia. Przez karty wspomnień przewijają się nazwiska Jaracza, Jurandota, sławnego z psikusów płatanych kolegom Adolfa Dymszy, Miry Zimińskiej, Ordonówny, Kiepury, Bodo, Zuli Pogorzelskiej ( kumpelka z Chóru Dana). Angażował się jako artysta w koncerty dla warszawskiej ludności, by podnieść morale, był też uczestnikiem powstania i dwukrotnie został ranny. O latach wojny mówi niechętnie, o powstaniu- szczątkowo, ale opis krów, wybuchających moździerzy, podmuch wybuchu, który rzucił go do wanny, śpiewanie dla zaślubionej w polowych warunkach pary- robią wielkie wrażenie. Po wojnie mimo reżimu udawało mu się zjeździć pół świata ze zmienianym okresowo repertuarem. Z nostalgią wspomina wizytę w Stanach w 1957 r, kiedy to przyjęli go Indianie w ścisłym rezerwacie i nadali miano Opiewającego Białego Orla. W Buffalo napotkał wielu imigrantów, rzesze polonusów przychodziły tłumnie na jego występy czy to w Chicago, czy w Nowym Jorku, czy w małym miasteczku na pograniczu Meksyku. Robił furorę mimo upływających lat, zniewalał aksamitnym barytonem , nawet młodzieżowi big bitowcy doceniali jego wkład w historię muzyki popularnej. Wielki artysta jest skromny, ma zmysł obserwatorski i przytacza wiele anegdot ze swojego barwnego życia. Słowem warto zagłębić się w tę opowieść o latach międzywojennych i estradowej karierze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cudowny chłopak

Najpierw obejrzałam zwiastun. I gdy tylko się dowiedziałam, że film jest na podstawie książki, wiedziałam, iż muszę ją przeczytać. Już na podstawie pi...

zgłoś błąd zgłoś błąd