Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Do usług szanownej pani

Tłumaczenie: Marta Olszewska
Wydawnictwo: Sonia Draga
6,91 (100 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
9
8
15
7
24
6
32
5
6
4
3
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Complètement cramé!
data wydania
ISBN
9788379993956
liczba stron
324
słowa kluczowe
Marta Olszewska
język
polski
dodał
Tomek

Francuski bestseller podbijający serca czytelniczek na całym świecie! Osiągnąwszy wiek, w którym niemal wszystkie bliskie mu osoby odeszły lub rozjechały się po świecie, Andrew Blake nie ma już nawet ochoty na żarty ze swoim kolegą z młodości, Richardem. Pod wpływem nagłego impulsu postanawia przekazać stery swojej małej angielskiej firmy w ręce zaufanej asystentki i zatrudnić się w...

Francuski bestseller podbijający serca czytelniczek na całym świecie!
Osiągnąwszy wiek, w którym niemal wszystkie bliskie mu osoby odeszły lub rozjechały się po świecie, Andrew Blake nie ma już nawet ochoty na żarty ze swoim kolegą z młodości, Richardem. Pod wpływem nagłego impulsu postanawia przekazać stery swojej małej angielskiej firmy w ręce zaufanej asystentki i zatrudnić się w charakterze majordoma we Francji, w rodzinnym kraju swojej zmarłej żony. Na miejscu nikt nie zna jego prawdziwej tożsamości i to mu się podoba.
Niestety, kiedy Andrew pojawia się w posiadłości rodziny Beauvillier, nic nie wygląda tak, jak to sobie wyobrażał… Wdowa Nathalie, jego szefowa, zaskakuje osobliwymi zwyczajami... Z kucharką Odile nie jest łatwo znaleźć wspólny język, biorąc pod uwagę jej wybuchowy charakter i skrywane tajemnice. Młoda gosposia, Manon, wydaje się zagubiona i zrozpaczona. Zarządca majątku, Philippe, mieszkający w głębi parku, z jakiegoś powodu trzyma się na dystans z resztą mieszkańców posiadłości. No i trzeba jeszcze wkraść się w łaski imponującego kocura o imieniu Mefisto. Andrew wie, że nie ma już wyboru. On, który był przekonany, że jego życie dobiega końca, będzie musiał zacząć je od nowa…

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl/

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1219
almos | 2015-12-23
Przeczytana: 22 grudnia 2015

Sympatyczna opowieść o facecie który postanowił kompletnie zmienić swoje życie, a po zmianie czerpie największą radość z pomagania innym. Napisane to dosyć dobrze, niemniej trochę dęto, poza tym brakuje mi w książce humoru. To taka milva bajeczka, w sam raz do wysłuchania przed świętami, z pewnością wprawia w dobry i życzliwy nastrój.

Książka opowiada o Andrew Blacku, przedsiębiorcy po sześćdziesiątce, który znudzony swoim samotnym życiem w Londynie, postanawia je diametralnie zmienić. Zatrudnia się jako majordomus, lub sekretarz w prowincjonalnym dworze francuskim. Znajduje tam przyjemność w dyskretnym pomaganiu innym ludziom. No i odnosi sukces, bo jego spokój, rozsądek, doświadczenie świetnie działają na znerwicowanych i odjechanych Francuzów, ktovrzy dzievki naszemu bohaterowi, prawdziwemu aniolvowi w spodniach, zmieniajav swoje zvycie na lepsze.

Prawdę mówiąc, jak na mój gust trochę to za gładkie, za słodkie, za monotonne. Andrew Black gra rolę wiekowego mędrca, który dla każdego ma odpowiednie słowo. To jego mądrzenie się czasami nierealne jest, zbyt napuszone. Niemniej czasami mówi też rzeczy poruszające, zapytany czy kochał swoją zmarłą żonę, odpowiada: „Nie wiem. Często się zastanawiałem, co znaczy „kochać”. Wiem tylko, że moje życie było piękniejsze, kiedy ona w nim była. Dobrze się przy niej czułem. Podobało mi się to, jaka była. Imponowała mi. Jej prawość, jej dobre serce – każdego by uszczęśliwiła. Nigdy się przy niej nie nudziłem. Kiedy byłem silny, miałem ochotę pokonywać dla niej przeszkody. Kiedy czułem się słaby, to dzięki niej byłem w stanie podążać naprzód.” Bardzo to piękne wyznanie miłości.

Trochę brakuje tam humoru, na przykład wątek obchodzenia święta Halloween, potencjalnie wesoły, w ogóle nieśmieszny jest. Niektóre zaś wątki są dziwne, na przykład ten z panią Berliner, a zwłaszcza jego zakończenie, tu szanowny autor jedzie ostro po bandzie. Zakończenie zaś oczywiście wyciska łzy z powiek.

Niemniej jest to pogodna historia, pokazująca dobrą stronę natury ludzkiej, słuchało mi się audiobooka z pewną przyjemnością (w dosyć monotonnym wykonaniu ,Bartosza Głogowskiego) zwłaszcza w okresie przedświątecznym. Dobry materiał na scenariusz filmu familijnego (może już film powstał?)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Magnus i wiewiórka

Uwielbiam książki o Magnusie! W tej nasz bohater, samotny w domu, w którym dzieci i zwierzęta są niemile widziane, staje się właścicielem wiewiórki. S...

zgłoś błąd zgłoś błąd