Masakra

Seria: Czytelnia polska
Wydawnictwo: Wielka Litera
6,48 (283 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
17
8
47
7
78
6
72
5
30
4
16
3
8
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380320116
liczba stron
544
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Masakra to powieść drogi: drogi przez miasto i drogi przez mękę. Stefan Kołtun, zmasakrowany kacem bohater powieści, wokalista rockowy w średnim wieku, obudzony rykiem syren alarmowych, rusza przez rozgrzaną niewyobrażalnym upałem Warszawę w poszukiwaniu znajomych i przyjaciół, którzy pożyczą mu pieniądze. W trakcie pijackiej odysei spotyka emblematyczne postaci, jak bogaty Prezes,...

Masakra to powieść drogi: drogi przez miasto i drogi przez mękę. Stefan Kołtun, zmasakrowany kacem bohater powieści, wokalista rockowy w średnim wieku, obudzony rykiem syren alarmowych, rusza przez rozgrzaną niewyobrażalnym upałem Warszawę w poszukiwaniu znajomych i przyjaciół, którzy pożyczą mu pieniądze. W trakcie pijackiej odysei spotyka emblematyczne postaci, jak bogaty Prezes, niedoceniony Poeta, sławny Docent, wizjonerski Prorok, genialny magister Wątroba, dawna wielka miłość Wiedźma oraz tajemniczy pan Lucjan, który wie o Stefanie wszystko. Stefan prowadzi z nimi zasadnicze rozmowy, usiłując pomiędzy kolejnymi szklankami alkoholu rozwikłać tajemnicę swojego życia i pojąć sens Polski. Niebywale zabawna (choć dość smutna) powieść, do czytania zdecydowanie na trzeźwo.

 

źródło opisu: http://www.wielkalitera.pl/

źródło okładki: http://www.wielkalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2644

To nie jest kraj dla trzeźwych ludzi

Najnowsza powieść Krzysztofa Vargi niczym specjalnie nie zaskakuje, gdyż mieści się ona
w pewnej nadrzędnej dla jego prozy tematycznej ramie. Tak więc czytelników
i znawców swojego pisarstwa autor „Gulaszu z turula” raczej nie wprawił w intelektualną konsternację. Pisarz kurczowo trzyma się sprawdzonego, dobrze mu znanego wzorca konstruowania fabuł i nie szarżuje żadną formalną innowacyjnością ani narracyjną, ani kompozycyjną. Jego nowa książka ma za to wiele wspólnego z wcześniejszą „Tequilą”, z jeszcze wcześniejszymi „Chłopakami…”, ale i spore jest powinowactwo „Masakry” z równie krytycznymi „Trocinami”. Można z powodzeniem stwierdzić, że ta fabuła jest pewnym continuum wyżej wymienionych tekstów. Jako że Varga z pewną dozą ubolewania, ale i twórczej oryginalności porusza się po orbicie topiki związanej z ludzką degrengoladą, upadkiem, rozkładem, także i bohatera „Masakry” – Stefana Kołtuna, starzejącego się oraz zapomnianego muzyka rockowego, który bezskutecznie usiłuje się spionizować i przerwać tygodniowy ciąg alkoholowy – można z powodzeniem wpisać w ten pełen brutalności paradygmat.

Żaden inny pisarz z taką obsesją nie zajmuje się topiką cielesnego rozkładu, żaden (wyjąwszy Pilcha i wczesnego Stasiuka) współczesny prozaik nie epatuje tak dojmująco werystycznymi opisami pijackiej fizjologii i przerażającego w swej nieuchronności procesu trzeźwienia, jak autor „Czardasza z mangalicą”. Wreszcie, nakreśleni grubą kreską bohaterowie Vargi niejednokrotnie ocierają się o...

Najnowsza powieść Krzysztofa Vargi niczym specjalnie nie zaskakuje, gdyż mieści się ona
w pewnej nadrzędnej dla jego prozy tematycznej ramie. Tak więc czytelników
i znawców swojego pisarstwa autor „Gulaszu z turula” raczej nie wprawił w intelektualną konsternację. Pisarz kurczowo trzyma się sprawdzonego, dobrze mu znanego wzorca konstruowania fabuł i nie szarżuje żadną formalną innowacyjnością ani narracyjną, ani kompozycyjną. Jego nowa książka ma za to wiele wspólnego z wcześniejszą „Tequilą”, z jeszcze wcześniejszymi „Chłopakami…”, ale i spore jest powinowactwo „Masakry” z równie krytycznymi „Trocinami”. Można z powodzeniem stwierdzić, że ta fabuła jest pewnym continuum wyżej wymienionych tekstów. Jako że Varga z pewną dozą ubolewania, ale i twórczej oryginalności porusza się po orbicie topiki związanej z ludzką degrengoladą, upadkiem, rozkładem, także i bohatera „Masakry” – Stefana Kołtuna, starzejącego się oraz zapomnianego muzyka rockowego, który bezskutecznie usiłuje się spionizować i przerwać tygodniowy ciąg alkoholowy – można z powodzeniem wpisać w ten pełen brutalności paradygmat.

Żaden inny pisarz z taką obsesją nie zajmuje się topiką cielesnego rozkładu, żaden (wyjąwszy Pilcha i wczesnego Stasiuka) współczesny prozaik nie epatuje tak dojmująco werystycznymi opisami pijackiej fizjologii i przerażającego w swej nieuchronności procesu trzeźwienia, jak autor „Czardasza z mangalicą”. Wreszcie, nakreśleni grubą kreską bohaterowie Vargi niejednokrotnie ocierają się o śmierć, bo na pocałunek Srogiej Pani bywają ze swej natury niejako skazani. W „Masakrze” osobliwie jeden wątek z nią się łączący jest szczególnie bolesny, w swej istocie również dramatyczny, ale i paradoksalnie – jak to u Vargi często bywa – doprowadzony zostaje do granic groteski i absurdu. Mam na myśli scenę rozgrywającą się w mieszkaniu magistra Wątroby oraz jej późniejsze reperkusje dla Stefana oraz Docenta.

Redukowanie „Masakry” wyłącznie do powieści alkoholowej (pomimo całej szlachetności i długiej tradycji tego gatunku, bo i Hłasko, i Pilch, i Lovry…) byłoby niesprawiedliwe, nierzetelne, no i przede wszystkim trywializujące ten skądinąd kapitalny tekst, ponieważ Krzysztof Varga posługując się w swej ostatniej fabule pewnym narracyjnym schematem, otwiera przed sobą możliwość oraz pretekst do snucia refleksji nad sprawami fundamentalnymi, a jeżeli nie fundamentalnymi, to co najmniej dla naszej współczesności bardzo istotnymi. Sprzyja temu, rzecz jasna, na poziomie formalnym zastosowanie trzecioosobowej narracji, w której opowiadacz niejednokrotnie dokonuje komentarza oraz wprowadza spore partie dyskursywne.

Stefan niczym bohater Joyce’a wyrusza w swą męczeńską, pijacką odyseję, co prawda nie po ulicach Dublina, a po Warszawie, w dniu narodowego święta, w czasie pełnego emfazy i patosu wzmożenia uczuć patriotycznych wśród mieszkańców stolicy. Na swojej drodze spotyka wówczas różne emblematyczne postaci, które inteligentny czytelnik, wnikliwie śledzący życie społeczno-polityczne bez trudu rozpozna, czy znajdzie w rzeczywistości pozaliterackiej przynajmniej ich zbliżone odpowiedniki. Zastosowanie takiego chwytu kompozycyjnego pozwoliło pisarzowi pod płaszczykiem groteskowej powieści alkoholowej napisać spory pod względem objętościowym, polifoniczny, fabularny, i co najistotniejsze, nieschematyczny oraz bez publicystycznego nadęcia traktat o współczesnej Polsce. Okazuje się, że można bez popadania w patos i bez bicia w publicystyczny, zabijający literackość ton napisać powieść diagnozującą współczesność w wymiarze egzystencjalnym, ideowym, społecznym, politycznym.

Rzygający w trakcie swej pełnej udręk, miejskiej peregrynacji Stefan, życiowy bankrut, złajdaczony eks wokalista na scenie muzycznej alternatywy – jak już zasygnalizowałam – spotyka swoich dawnych znajomych. A to natknie się na bogatego Prezesa, który zbił spory majątek w okresie transformacji, a to za chwilę napije się z funkcjonującym na marginesie literackiego obiegu Poetą, przy talerzu z flakami posłucha słów „wizjonerskiego”, neonacjonalistycznego Proroka, by po jakimś czasie powspominać pełną seksualnych uniesień przeszłość ze swoją dawną, niespełnioną miłością – silną, dawniej ultra nowoczesną, obecnie oddaną rodzinie w wymiarze patriarchalnym kobietą, która nosi znaczące imię Wiedźma. Wachlarz postaci, z którymi coraz bardziej zmęczony i skacowany Stefan wchodzi w dyskursywną interakcję, im bliżej nocy, bardziej się rozszerza. Pojawiają się kolejni, godni podjęcia dialogu rozmówcy – lewicowy inteligent, błyskotliwy ironista Docent, który w każdej dyskusji bezlitośnie druzgocze swoich adwersarzy oraz przenikliwy w swych kulturowych diagnozach, wspomniany już, magister Wątroba, któremu pijaństwo podcięło naukowe skrzydła. Osobliwymi znajomymi Stefana są także Stach i Izabela. Narrator dokonując opisu tychże postaci, dokłada wszelkich starań, by czytelnik skojarzył małżeństwo spotkane przez Kołtuna na Powiślu z jedną bardzo ważną dla polskiej literatury XIX wieku powieścią, która to stała się niedawno przedmiotem absurdalnej, ideologicznej napaści Jana Polkowskiego na łamach jednego z prawicowych tygodników.

Prowadzony po pijanemu dyskurs staje się pretekstem do rozliczeń z polskością, której wiadomy wzorzec środowiska narodowo-katolickie usiłują arbitralnie narzucić wszystkim Polakom, wykluczając tych inaczej myślących. Varga wkłada w usta bohaterów różnorakie sekwencje światopoglądowe, by dokonać obrachunku z rzeczywistością ostatnich lat, by zdekonstruować niespójne zbitki wzięte z różnorakich idei, z których Polacy próbują klecić coś na kształt tożsamości. „Masakra” jest inteligentnie ironiczna, szalenie groteskowa, a momentami przepełniona kpiną. Stefan cierpi bowiem na „kace katyńskie, kace egzekucyjne”. Varga brutalnie dekonstruuje martyrologiczną polskość, z lubością sięga po narodowe świętości, by je móc po sowizdrzalsku zszargać. I bardzo dobrze, bo takiej otrzeźwiającej, prześmiewczej, zanurzonej w polskim piekiełku powieści od dawna potrzebowaliśmy. Varga, stawiając na drodze Stefana te jakże emblematyczne postaci, dokonuje obrachunku ze wszystkimi wynaturzeniami polskości, z jej postkolonialnymi kompleksami, parszywym, jałowym resentymentem oraz uwznioślanymi do granic absurdu historycznymi traumami, na fundamencie których środowiska prawicowe uporczywie i – rzec by – dosłownie po trupach usiłują budować jakąś parareligię, mającą w ich mniemaniu na nowo zintegrować, nie społeczeństwo, a naród. Niczym bumerang wraca zatem w czasie naszej trudnej i wrogiej potransformacyjnej współczesności cały czas dźwięczące echo pytania, które zadawali na początku poprzedniego stulecia Wyspiański, Berent, Żeromski czy Kaden-Bandrowski.

Proza Krzysztofa Vargi napędzana jest poprzez zbiorowe lęki, obsesje, frustracje i drzemiącą w Polakach złość. Bardzo drobiazgowo autor „Masakry” nakreśla nasz portret własny. Varga przystawia Polakom lustro i zdaje się mówić: „przejrzyjcie się w nim, tacy właśnie jesteśmy”. Jego krytyka w najnowszej książce osiąga rozmiary, których nie powstydziłby się nawet znany z zajadliwości i ostrza swej prozy mistrz ciętego języka Michel Houellebecq. Dostaje się wszystkim i wszystkiemu. Intelektualnie zidiociałej prawicy, wszelkiej maści ideologom, narodowcom, środowiskom kościelnym, niedzielnym patriotom czczącym wrak samolotu, nadętym liberałom, rozmemłanej lewicy, postmodernistom w postaci Derridy, Lacana, i Deleuze’a, cynicznym jak się okazuje feministkom, kapitalistom, pracownikom korporacji, przesiąkniętemu komercją rynkowi muzycznemu, zdechłej, sprowadzonej do niskiej rozrywki kulturze, alkoholikom, publicystom zarówno z prawa, jak i z lewa, uprawiającemu postromantyczną poezję Czcigodnemu Starcowi oraz jego grafomańskim epigonom. Tę pełną złości enumerację można ciągnąć w nieskończoność. Politycznie poprawny w „Masakrze” Krzysztof Varga nie jest. Zresztą nigdy nie był.

Wracając jeszcze do alkoholowego wymiaru tej powieści, jest to książka o kacu, zarówno tym fizjologicznym, pojętym jako objaw trzeźwienia, ale przede wszystkim o tym symbolicznym. To również książka o Warszawie, której topografię Varga w „Masakrze” dyskretnie rysuje. Problem przestrzeni z kolei łączyłby ją z inną ważną w dorobku pisarza książką, z „Nagrobkiem z lastryko”, gdzie pojawia się motyw gadających pomników. Stefan, podobnie jak bohater debiutanckiej powieści innego świetnego pisarza, Ignacego Karpowicza, rozmawia z monumentem Bolesława Prusa. Bohater „Niehalo” z kolei wiódł dyskurs z białostockimi pomnikami Piłsudskiego i Popiełuszki. Stefan, pomimo że tego wprost nie deklaruje, żywi nostalgię za przeszłością. Tym mitycznym, zatrzymanym w pamięci czasem, raz po raz wspominanym, są lata dziewięćdziesiąte, kiedy był znany, kiedy rynek muzyczny wyglądał inaczej. Ewokowanie nostalgicznych reminiscencji staje się w przypadku tego bohatera, który w istocie swe życie już przegrał, remedium na smutną, zasmarkaną teraźniejszość.

Czytam „Masakrę” przede wszystkim jako inteligentną książkę o naszej współczesności, o której, jak się okazuje, nie sposób rozprawiać na trzeźwo. Dlatego bohaterowie, by móc zneutralizować polskie realia, oswoić historyczne traumy, a przy tym merytorycznie i twórczo prowadzić dyskurs o Polsce, muszą wypić kilka kolejek. Wódki, piwa, wina. Nieważne. Kwestia gustu i osobistych dionizyjskich preferencji.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (698)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 428
maradiego | 2016-04-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 kwietnia 2016

Na okładkce krótka notka zaczynająca się tak: "MASAKRA to powieść drogi...". Noo(!), to gratuluję każdemu, kto dał się kupić. Świetny żart, pewnie na prima aprilis. Albo inaczej: jaki kraj, taka droga. Kilkoro z moich znajomych stwierdziło, ze nie dało rady "tego" przeczytac do końca. Całkiem poważnie. Dlaczego? Nie byłbym soba, gdybym nie zapytał, ale kłopot w tym, że nie umieli sprecyzować, co tak naprawdę im zaszkodziło. A ja, jak nie ja, nie drążyłem, normalnie minę zrobiłem pod hasłem: "oczywiście, rozumiem" i szybciutko zmieniałem temat.
Bo mnie tylko jedno w Masakrze sprawiło niewielka trudność. To mianowicie, że jak na pastisz, żart literacki, szyderę z tematu: "dzienne i nocne Polaków rozmowy", trochę to przydługie. Ale doceniłem bardzo próbę dogłębnego wniknięcia w temat; każdorazowo, gdy tylko nastepowało zapętlenie jakieś, zagryzałem ogórkiem kiszonym i zapijałem zimnym, pszenicznym piwem, po czym, uzdrowiony i podniesiony na duchu, wracałem do lektury, przekonany, ze...

książek: 925
czytankianki | 2015-05-07
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 18 kwietnia 2015

Czy my mamy, Docencie, jakąś współczesną Wielką Polską Powieść na wzór Wielkiej Amerykańskiej Powieści, czy mamy taką, a nade wszystko, czy ktoś planuje taką napisać? Czy w debacie o literaturze istnieje w ogóle postulat napisania Wielkiej Polskiej Powieści, czy istnieje potrzeba epickiego arcydzieła, czy też wystarczają nam powieści raczej średniej wagi, powieści dobre, niezłe oraz fajne? Czyż nie wydaje ci się, drogi Docencie, iż jesteśmy zbyt mało ambitni w swoich potrzebach i mamy zbyt zachowawcze postulaty co do polskiej prozy współczesnej? [...]

Krzysztof Varga z pewnością jest ambitny, bo w „Masakrze” poprzeczkę ustawił i sobie, i czytelnikom wysoko. Napisał powieść z rozmachem: obszerną, aktualną, gęstą od aluzji oraz pełną literackich odniesień. Fabułę osadził w upalnej, sierpniowej Warszawie, zaludnił osobliwymi postaciami i obficie doprawił ironią. W rezultacie powstała rzecz inteligentna (acz chwilami przegadana), będąca w pewnym stopniu pamfletem na polską...

książek: 3253
BetiFiore | 2016-09-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 września 2016

"Masakra" to książka szczególna. Przypomina mi swoim stylem i oczywiście tematyką "Najgorszego człowieka na świecie" Halber. Myślę, że osoby szukające niezwykłych wrażeń czy gibkiej akcji nie będą zadowolone w żadnym stopniu. Tytułowa "masakra" nie nawiązuje do strzelaniny, bezlitosnej rzezi czy ataku terrorysty z siekierą w ręku. Poznajemy w zasadzie to, co dzieje się w przesiąkniętym alkoholem mózgu Stefana, dawnej gwiazdy rocka, w trakcie jednego dnia spędzonego na wałęsaniu się po Warszawie. Z recenzji tutaj zamieszczonych dowiedziałam się o okropnym ponoć języku książki. Nie popieram tego zarzutu, tak jak w przypadku książki Halber. Język jest żywy, wyświechtane i piękne słówka nie pokazują rzeczywistości. Nie spotkałam tu jakiejś nadmiernej ilości wulgaryzmów, zaś bezpośrednie opisy reakcji przepojonego wódką ciała czy też stanu odzienia Stefana nie mogły być inne. W "Masakrze" dostrzegam wiele elementów humorystycznych, ironicznych, bezlitośnie ukazujących szarą...

książek: 813
Jarek1983 | 2015-04-29
Przeczytana: 29 kwietnia 2015

"Masakra" masakrą literacką nie jest. Nie jest nią w sensie negatywnym, ani pozytywnym. A szkoda.
Słuszną długość ma niniejsza powieść, gdyż długą drogę do przebycia ma nasz bohater Stefan Kołtun. Jest to droga usłana pustymi butelkami, litrami alkoholu i tonami przemyśleń. Język Vargi stanowi specyficzne tworzywo literackie i nie wszystkim się ono spodoba. Narracja jest chwiejna, dygresyjna, paranoiczna i zagmatwana. Niemniej daje się trzymać pion, podążając za bohaterem, który na swej drodze spotyka nieznośnie łatwe do rozszyfrowania archetypy pokroju Pana Lucjana, Wiedźmy czy Docenta. Nieznośność ich polega na tym, że są do bólu oczywiste i przewidywalne. Przynajmniej dla tych, którzy regularnie, co czwartek, spotykają się Panem Vargą na łamach Dużego Formatu.
Stylistycznie książka również nie jest objawieniem ani zaskoczeniem. Jest po prostu dobra i nic ponadto. Konstrukcja drogi męki, jaką przechodzi bohater, jest spójna. Varga świetnie panuje nad formą, jak jej popuszcza...

książek: 62
Aleksandra | 2015-04-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 30 kwietnia 2015

Zapewne nie jest to książka dla wszystkich. Język jest specyficzny, nie wszystkim na pewno przypadnie do gustu. Czyta się ją tak, jak jest napisana - chaotycznie, poplątanie i miejscami tak, jakby samemu było się już po kilku winach, robiąc dwa kroki w przód, a trzy w tył. Aczkolwiek pochłonęłam ją w dwa dni, i pewnie kiedyś do niej wrócę. Kiedyś, kiedy tak jak Stefan, będę się zastanawiać nad głupimi nazwami siatkarskich klubów.

książek: 533
Laszlo | 2015-07-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2015

Krzysztof Varga w najwyższej formie. Umiejętnie i pasjonująco portretuje współczesną Polskę, komentując nawarstwioną przeszłość. Wartkie tempo narracji, dosadna treść, bezwzględna krytyka "polskości", "polactwa", konsumpcjonizmu. Książka jest mocno ponura, przygnębiająca, wymagająca i skłaniająca do refleksji ale zdecydownaie odświeżająca i pobudzająca. Książka zdecydowanie dla osób urodzonych przed 1990 rokiem, a dla tych młodszych raczej jako książka pogłębiająca wiedzę o wcześniejszym pokoleniu.

książek: 211
eveliina | 2015-07-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 czerwca 2015

Nie masz nic do napisania? Pochwal jak się nawaliłeś

Jak człowiek sięga po książkę pod wiele mówiącym tytułem Masakra to ma prawo żywić nadzieję, że twór nie wykończy go estetyczne. Że to taka przewrotność. Że będzie o czymś, co poruszy... Być może zmieli wnętrzności i strawi owłosienie ogniem piekielnym, ale jednak będzie przemyślanym krokiem naprzód twórcy. A czytelnik wyniesie z lektury jeśli nie mądrość, to jakieś konstruktywne wrażenia. Pewnie wielu tak myślało zasiadając do czytania nowej powieść Krzysztofa Vargi..

Akurat miałam ochotę na jęki malkontenta, gdy zaczęłam kartkować powieść. Znam Vargę jedynie z Trocin, ale już lektura tej jednej pozycji może nakreślić obraz twórcy. Może niezbyt wyraźny, jednak o mocno zarysowanych konturach.
Przebrnęłam przez kilkadziesiąt stron łojowego potu, bełtów, upału i spazmów. Naiwnie licząc, że na końcu tęczy znajdę złoty gral. Ostał mi się tylko gar wydzielin... Nie żałuję, że przebrnęłam przez te ponad 500 stron, choć była to droga...

książek: 129
Artur | 2015-07-19
Na półkach: Przeczytane

Sięgnąłem po "Masakrę", będąc już niejako fanem prozy Vargi. Najpierw poznałem go jako felietonistę GW, później zacząłem czytać powieści. "Masakra" jest dla mnie naturalną następczynią doskonałych "Trocin". Ten sam sposób narracji, ta sama maniera tworzenia zdań, która jednych może drażnić, a mnie bardzo odpowiada - być może podpadnę tu Autorowi, ale miejscami nad jego prozą unosi się duch Edmunda Niziurskiego... Oczywiście tematyka i nastrój książki jest kompletnie odmienny. Książka kipi od przemyśleń, gorzkiej zwykle oceny otaczającej nas rzeczywistości, cytatów z popkultury i literatury. Nie ukrywam, że z Autorem łączą mnie doświadczenia pokoleniowe, wydaje mi się też że również spojrzenie na dzisiejszą Polskę.
Pijacka odyseja bohatera "Masakry" to nie jest przygoda dla osób lubiących szybką akcję. Tej więcej znajdą na jednej stronie prozy Przechrzty czy Pilipiuka, niż tu w całym opasłym tomie (jak mniemam, bo spożywałem go w niezbyt lubianej przez Autora formie e-booka). Ale w...

książek: 458
Cantata | 2017-04-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 kwietnia 2017

Jak wiecie nie przepadam za polską literaturą. Na półkach w księgarniach pełno słodko-gorzkich powiastek miłosnych bądź obyczajowych napisanych na kolanie przez sfrustrowane kury domowe. Dlatego jakże się zdziwiłam, jak w moje ręce wpadła taka perełka- diametralnie różna od miałkiej prozy, którą się otaczam. Już od pierwszej strony wpadłam jak śliwka w kompot. Brawo dla autora, brawo dla wydawcy za niesamowitą okładkę i brawo dla mojej przyjaciółki, która mnie zmusiła do sięgnięcia po tę rewelacyjną książkę. Dziękuję.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.ie/2017/04/masakra-krzysztof-varga.html


Proszę o komentarze

książek: 123
jaga | 2018-09-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 września 2018

Książka napisana świetnie, widać, że autor warsztat pisarski ma w małym palcu. I język dobry, i styl. Ale... Jest jeszcze przecież nie takie znowu małe "ale". Tematyka. Na 500 stronach odnajdujemy świat przesycony alkoholem. Alkohol jest wszędzie: w myślach, w pragnieniach, w życzeniach, w przyrzeczeniach. Że napiłbym się, że przysięgam już pić nie będę, że picie mam pod kontrolą, że jeden mały kieliszek nie zaszkodzi... Czas mija od piwa do piwa, od wina czerwonego do wina białego, od ciepłej wódki do zmrożonej wódki, od łyku whisky do łyku cytrynówki, od porcji gorzkiej żołądkowej do porcji wytrawnej wyborowej, i tak dalej. Aż wierzyć się nie chce, że tyle w ciągu jednej nocy można spożyć. A jeszcze spożywając wdawać się w pseudo intelektualne dywagacje: światopoglądowe, polityczne, społeczne, około literackie, około prawackie, około lewackie... I w jakim to wszystko celu? Bo nie dla pokrzepienia.
Książka mogłaby być krótsza, na przykład o połowę. Wódy mogłoby być mniej, na...

zobacz kolejne z 688 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Co czytali Polacy w 2017?

W marcu tego roku Biblioteka Narodowa opublikowała wstępne wyniki badań poziomu czytelnictwa w Polsce za rok 2017. W miniony piątek do sieci trafił pełen raport. Można się z niego dowiedzieć m.in. jacy pisarze są najliczniej czytani przez Polaków. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd