Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Chór zapomnianych głosów

Seria: Chór zapomnianych głosów
Wydawnictwo: Genius Creations
7,12 (582 ocen i 110 opinii) Zobacz oceny
10
41
9
55
8
144
7
173
6
102
5
29
4
21
3
4
2
9
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379950164
liczba stron
410
język
polski
dodała
AMisz

Okręt badawczy „Accipiter” przemierza bezkres kosmicznej próżni, a jego załoga pogrążona jest w głębokiej kriostazie. Nieliczni świadomi są dramatu, który rozgrywa się na pokładzie. Astrochemik Håkon Lindberg budzi się przedwcześnie z kriogenicznego snu i widzi, jak ginie jeden z ostatnich załogantów. Prócz niego, rzeź przetrwał tylko nawigator, Dija Udin Alhassan. Czy to on jest...

Okręt badawczy „Accipiter” przemierza bezkres kosmicznej próżni, a jego załoga pogrążona jest w głębokiej kriostazie. Nieliczni świadomi są dramatu, który rozgrywa się na pokładzie.
Astrochemik Håkon Lindberg budzi się przedwcześnie z kriogenicznego snu i widzi, jak ginie jeden z ostatnich załogantów.
Prócz niego, rzeź przetrwał tylko nawigator, Dija Udin Alhassan.
Czy to on jest odpowiedzialny za fiasko misji? A może stoi za tym jakaś niewypowiedziana siła? Obca cywilizacja? Nieokreślony byt? Ludzkość podróżuje między gwiazdami, odkrywa miriady światów, ale nigdy nie napotkała żadnych oznak życia.
"Chór zapomnianych głosów" to SF z tempem właściwym powieściom sensacyjnym, intrygą iście kryminalną i klimatem rodem z horrorów. Zakończenie powinno zaskoczyć nawet najbardziej przewidującego czytelnika.

 

źródło opisu: Genius Creations, 2014

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 249

W jednym z ostatnich wywiadów Remigiusz Mróz powiedział, że przeskok gatunkowy pozwala mu zachować świeżość i sprawia, że pisząc w narzuconym sobie tempie, nie powiela pewnych schematów. To słuszne spostrzeżenie. Z drugiej strony, twórcza różnorodność sprawiła, że do tej konkretnej historii z gatunku science fiction, na początku bardzo trudno było mi się przekonać, bo w głowie wciąż tkwiły obrazy zapisane na kartach ,,Turkusowych szali” czy ,,Kasacji”.

Jednak po kilkunastu stronach dałam się porwać wartkiej akcji rozgrywającej się w kosmosie na przestrzeni wieluset lat, odnajdując w niej pewną analogię do ,,Głosu Pana” – jednej z książek przedstawiciela nurtu fantastyki naukowej, Stanisława Lema, na kartach której naukowcy także trudzą się nad złamaniem kodu, celem zrozumienia pozaziemskiej transmisji.

Tymczasem na plan pierwszy chóralnej opowieści, opolanin wysunął nietypowy duet: Håkona Lindberga i Dija Udina Alhassana. Kreując go wspiął się na literackie wyżyny skazując na niedolę na pokładzie ,,Accipitera”. Z czasem okazuje się, że to jedyne co łączy tych dwóch, a dzieli wszystko inne, ponieważ autor prawie do samego końca skrywa przed czytelnikiem prawdziwą tożsamość jednego z nich, choć nie jestem pewna, czy w tym przypadku tożsamość jest właściwym określeniem. Tu właśnie tkwi szkopuł, który niczego nieświadomemu odbiorcy, burzy w pewnym momencie misternie budowany obraz załogantów.

Jednym z nich jest Håkon Lindberg – skandynawski astrochemik i agnostyk. Jego siła napędowa do podejmowania wszelkich wysiłków związanych z przetrwaniem tkwi w wielkiej i odwzajemnionej miłości do Ellyse Nazomi – radiooperatorki uczestniczącej w wyprawie ,,ISS Kennedy’ego”.

Przeciwwagą jest Dija Udin Alhassan, który jawi się jako sierżant, nawigator i gorliwy wyznawca islamu, o czym świadczą: imię, w języku arabskim oznaczające jasność wiary oraz jego żarliwe modły ku czci Allaha.

Nie ulega wątpliwości, że opowieść doskonale wpisuje się w kanon literatury SF, dodatkowo zawierając tak bardzo charakterystyczne dla twórczości Mroza elementy sensacji, kryminału i horroru zarazem.

Dwudziestoośmiolatek umiejętnie i w ciekawy sposób łączy futurystyczne opisy nowinek technologicznych z motywem podróży, których bilans nie wróży Ziemi nic dobrego – przeciwnie, zagraża przetrwaniu gatunku ludzkiego, za przyczyną rozgrywającego się w przestworzach proelium – igrzysk śmierci zainicjowanych przez Prastarych, podstępem zwabiających okręty w pewne miejsce. Działania te przynoszą opłakane skutki. Czynią z nich bowiem latające trumny ociekające krwią i ekskrementami.

Mroczny klimat oddał pisarz w sposób bardzo dosadny i obrazowy nie szczędząc szczegółów, co skutkowało podchodzeniem mojego żołądka do gardła. Mimo to nie poddałam się, ze strony na stronę będąc świadkiem akcji pędzącej na łeb na szyję, a nawet szybciej, bo przekraczającej prędkość światła, gdzie czas i przestrzeń miały fundamentalne znaczenie.

Remigiusz Mróz bez skrupułów rzucił swoich załogantów w wir zdarzeń, wspaniałomyślnie wyposażając ich w konchę i wymuszając, by czas postrzegali jak żywioł, z którym muszą walczyć, niejednokrotnie wkraczając do osady pełnej rozłożystych, jednopoziomowych budynków, charakteryzujących się oktagonalnymi kolumnami, brakiem okien oraz trójkątnym wejściem zabezpieczonym tajemniczym kodem, po przekroczeniu którego czternaście korytarzy wyznaczało im drogę do czternastu światów połączonych Terminalem.

Opisywanych zdarzeń nie sposób przewidzieć, dzięki czemu czytelnik wybornie się bawi, mimo że autor wodzi go za nos i co rusz udowadnia, iż źle obstawia i wydaje błędne osądy. Swoją historię kończy nietypowo, dając nadzieję na kontynuację w kolejnym tomie.

W tym miejscu wypada mi powiedzieć także słów kilka na temat języka, który jest przystępny w odbiorze, mimo iż, co w pełni uzasadnione – nie brak w nim odniesień do szeroko pojętych nauk ścisłych i różnorakiej technologii. Niewątpliwie uwagę odbiorcy przykuwają także wulgaryzmy pojawiające się w tekście dosyć często. Mimo to, w moim odczuciu, nie należy czynić pisarzowi z tego powodu wyrzutów, gdyż występują one zawsze w odpowiednim momencie, przez co nawet najbardziej soczyste przekleństwa płynące jak rwący potok z ust Dija Udina Alhassana, nie rażą – przeciwnie, sprawiają, że śmiejemy się w głos oraz nadają całej historii realistyczny rys.

Drobny zarzut w ocenie stanowią pojawiające się sporadycznie błędy literowe, które bardzo łatwo dostrzec w trakcie lektury. Nie rzutują one jednak znacząco na odbiór całości tekstu.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż ,,Chór zapomnianych głosów” jest opowieścią z podwójnym dnem: mimo osadzenia w świecie nierzeczywistym jest zarazem rzeczywistą pochwałą ludzkości i człowieka, który nie uląkł się zła i zagrożenia, ale podjął walkę o siebie i tych, których kocha i szanuje.

Remigiusz Mróz między wierszami przekazuje prawdy stare jak świat, które brzmią: ,,Nadzieja zawsze umiera ostatnia” oraz ,,Wytrwałość i miłość sprawiają, że możemy góry przenosić”. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza w trudnych chwilach naszej ziemskiej podróży do gwiazd.

http://pieninyinfo.pl/kultura/chor-zapomnianych-glosow-remigiusza-mroza-w-felietonie-iwony-niezgody-3731

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hopeless

Na początku czytania, była zadowolona. Podobał mi się wstęp, dzięki któremu od razu mogłam poznać główną bohaterkę i poznać kawałek jej codziennego ży...

zgłoś błąd zgłoś błąd