Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Moja ukochana zmora

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza ATUT
5,5 (16 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
2
6
3
5
3
4
6
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Moja ukochana zmora
data wydania
ISBN
9788379770359
liczba stron
100
język
polski
dodała
Alicja Górska

Wrocław, lato 2013. Rafał Strzelecki jest młodym, ambitnym prokuratorem. Pewnego dnia poznaje mieszkającą w parku Natalię. Bezdomna dziewczyna twierdzi, że go zna, ale po krótkiej rozmowie znika bez śladu. Rafał nie jest pewien – jest szalona? Poluje na jego majątek? A może jest duchem przeszłości? Sprawy komplikują się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się Baby Jagi… „Moja ukochana zmora”...

Wrocław, lato 2013. Rafał Strzelecki jest młodym, ambitnym prokuratorem. Pewnego dnia poznaje mieszkającą w parku Natalię. Bezdomna dziewczyna twierdzi, że go zna, ale po krótkiej rozmowie znika bez śladu. Rafał nie jest pewien – jest szalona? Poluje na jego majątek? A może jest duchem przeszłości? Sprawy komplikują się jeszcze bardziej wraz z pojawieniem się Baby Jagi…

„Moja ukochana zmora” to lekka narracja gorzko-słodkiej historii o poszukiwaniu szczęścia w codzienności, ubrana w barwy polskiego folkloru.

 

źródło opisu: http://www.annasokalska.com/?product=moja-ukochana-zmora

źródło okładki: http://www.annasokalska.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 243
nieidentyczna | 2015-01-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 stycznia 2015

Wyobraźcie sobie taką sytuację: jest wczesny ranek, świat dopiero budzi się do życia, letnie, ciepłe słońce zaczyna przebijać się przez jeszcze unosząca się poranną mgłę. A Wy zamiast tracić czas w łóżku, siedzicie w parku z ulubioną kawą w jednej ręce i z ciekawą książką w drugiej. Relaksujecie się przed codziennymi obowiązkami, stresującą pracą. Prawda, że przyjemnie? Ale wiadomo, nic co dobre nie trwa wiecznie. I ta Wasza sielska atmosfera też się kończy, bo oto podchodzi do Was nieznajoma, bosa dziewczyna i oznajmia, że po miesiącach naszej obserwacji(!), chce porozmawiać… Jakby tego było mało, zapytana - nieco w gniewie, a nieco w przerażeniu – kim jest, oświadcza z powagą, że rusałką... Cóż, my zapewne popukaliśmy się głowę i ucieklibyśmy czym prędzej od tej wariatki. I tak samo postąpił Rafał, bohater książki Anny Sokalskiej pt. „Moja ukochana zmora”, ale niestety nie zdało się to na wiele, bo Natalia (owa rusałka) ma dar pojawiania się tam, gdzie zechce. Tylko dlaczego ukazuje się Rafałowi? I jak bardzo skomplikuje niezwykle uporządkowane i ustabilizowane życie, jakie wiedzie ten młody i ambitny prokurator?

Anna Sokalska wykorzystała znany już w literaturze motyw łączenia świata rzeczywistego z fantastycznym. I wierzcie mi, jej historia miała potencjał, który jednak nie został w pełni wykorzystany. Bowiem autorka za mało uwagi poświęciła lepszemu dopracowaniu bohaterów, którzy nie posiadają tu głębszych rysów psychologicznych, nie są zindywidualizowani, przez co niekiedy zlewają się w szarą masę. Poza tym od książki, która podejmuje wątek istot pozaziemskich oczekiwałabym szerszego omówienia tych nietypowych stworów, organizacji ich życia, typowych zachowań. Krótkie wtrącenia, z jakimi mamy tu do czynienia, nie pozwalają czytelnikowi na ich odpowiednią wizualizację.

Język powieści nie jest również w pełni dopracowany. Zasadniczą część bowiem stanowią dialogi zapisane w formie typowej dla tekstów dramaturgicznych. Miało być zapewne nowatorsko, jednak nie do końca to się udało, bo z owych dialogów często pobrzmiewa echo sztuczności. Pozostała część historii, ta epicka, zawiera najczęściej dość szczegółowe opisy czynności, które wykonują dani bohaterowie, co również nie uatrakcyjnia tekstu, a czasami nawet nuży. Jak widać, zastosowana przez autorkę forma, choć świeża i oryginalna, pochodząca z pogranicza epiki i dramatu, nie jest przyjazna dla czytelników, nie jest do końca przemyślna, bo utrudnia czytelnikom lekturę.

Całość na: http://nieidentyczne-polki.blogspot.com/2015/01/moja-ukochana-zmora.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szeptucha

Szkoda było czasu. Miało być czytadło, a była nudna, źle napisana, naiwna historyjka. No cóż, prezentom w kartki się nie zagląda ;-) przed przeczyta...

zgłoś błąd zgłoś błąd