Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Intruz

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Intruz (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,55 (9483 ocen i 1311 opinii) Zobacz oceny
10
1 503
9
1 867
8
1 753
7
2 079
6
1 016
5
673
4
196
3
232
2
66
1
98
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Host
data wydania
ISBN
9788324586998
liczba stron
560
słowa kluczowe
wróg, rebelia, uczucia
język
polski

Inne wydania

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego...

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008

źródło okładki: http://publicat.pl/dolnoslaskie/oferta/beletrystyk...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 207
matra2710 | 2013-09-03
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Co byś zrobił gdyby pewnego dnia okazało się, że świat opanowały istoty, które zabierają Ci myśli, życie, wchodzą do Twojej głowy. Jedni nie stawiają oporu, oddają duszom swoje istnienie. A Ty? Ty ze wszystkich sił starasz się wyprzeć się istoty z Twojej głowy, atakujesz ją wspomnieniami, emocjami. Na początku nie możesz jej znieść, ale później rodzi się między wami niemalże siostrzana więź, nie do rozerwania.

Na świecie nie ma głodu, wszędzie panuje pokój, Ziemia stała się miejscem niemal idealnym. Jest tylko jedno małe, „ale”. Wszystko dzieje się kosztem ludzi, do których całe życie zostaje odebrane. Została jeszcze grupka osób, które stawiają opór, nie chcą by ich cały świat został opanowany przez dusze- pozaziemskie istoty, które przenoszą się miedzy światami i po kolei je opanowują. Do tej grupki ludzi należy Melanie Stryder. Niestety pewnego pechowego dnia wpada w ręce najeźdźców i do jej głowy zostaje wszczepiona dusza o imieniu Wagabunda. Jednak Melanie nie poddaje się tak łatwo. W jej głowie, a raczej w głowie Wagabundy odgrywa się walka. Mel atakuje Wandę wspomnieniami brata i ukochanego, aż ta poddaje się i rusza w daleką podróż, by odzyskać życie, ale czy ta podróż okaże się taka łatwa, na jaką wydawała? A przede wszystkim jak ludzie zareagują na widok Wagabundy?

Stephenie Meyer to bestsellerowa pisarka znana z kultowej sagi „Zmierzch”. Jedni ją uwielbiają, drudzy nienawidzą. Nie zaliczam się do żadnej tych grup, jestem tak, pośrodku, choć bliżej mi do tej drugiej, jakoś nie widzi mi się wampir święcący w słońcu. Aczkolwiek muszę się zgodzić, że pióro Stephenie jest doskonałe, jej styl porywający i ciekawy. Moją przygodę z „Intruzem” zaczęłam od filmu, czego szczerzę żałuję. Po przeczytaniu książki okazało się, że wiele scen i wątków zostało pominiętych. Zabiję za usunięcie Waltera, czy całkowitą minimalizację relacji Wanda- Ian, za to chyba osobiście ukatrupię twórców filmu. JAK MOŻNA BYŁO TO TAK ZMINIMALIZOWAĆ?! NO JAK?! Mniejsza o to, bo gdybym zaczęła wymieniać różnice między książką a filmem zajęłoby mi to sporo czasu. Nie myślcie sobie, że ekranizacja mi się nie podobała. Gdzież bym śmiała tak powiedzieć. Chodzi mi o to, że zauważyłam wiele rzeczy, które różnią film i książkę. Producentom stworzenie ekranizacji na pewno przysporzyło paru problemów. Musieli przecież w dwóch godzinach zmieścić prawie sześćset stron, przez co parę wątków ucierpiało. Nie mnie jednak ekranizacja bardzo mi się podobała, bo przecież dzięki niej sięgnęłam po taką wspaniałą książkę. Tak czy siak. Dzisiaj miałam wam powiedzieć, co nie, co o pierwowzorze. Ostrzegam to będzie laurka, a nie recenzja.

Gdybym miała powiedzieć, co najbardziej mi się podobało, to bez wahania odpowiedziałabym, że wszystko. Od okładki, przez treść, aż po podziękowania. Niestety nie mogę zostawić was z takim niedosytem, gdzież bym śmiała? Muszę się w końcu komuś wygadać. Od pierwszych stron rzuca się w oczy wspaniały i niesamowity klimat, który Stephanie utrzymuje aż do ostatnich stron. Akcja to też główny atut tej powieści. Niektórzy mogą stwierdzić, że jest ona za długa, ale nie ja. Dla mnie te prawie 600 stron były czystą rozkoszą. Z przyjemnością, co wieczór wracałam do lektury. Ba! Śmiem twierdzić, że nawet przedłużałam rozstanie z przygodą Wandy i Melanie. Krajobraz dzięki barwnym opisom stawał mi przed oczami (może być to również wpływ tego, że przez film miałam już wykreowane wyobrażenie o otoczeniu i bohaterach). Dzięki „Intruzowi” bez wątpienia przekonałam się do doskonałego pióra Stephenie Meyer. Jedną niedogodnością są tylko wymiary książki, które trochę utrudniały czytanie, ale to zdecydowanie wina wydawcy.

Kolejnym wielkim atutem powieści są bohaterowie. Jak już wspomniałam, ich wygląd miałam z góry wykreowany, ale nie powiem, że mi o przeszkadzało. Według mnie aktorzy byli doskonale wybrani do swoich ról i co najważniejsze bardzo dobrze zagrali, ale dzisiaj skupiam się na książce. Zacznę może od głównej bohaterki/bohaterek Wandy-Melanie. Tą pierwszą pomimo tego, że jest duszą od pierwszych stron pokochałam całym sercem. Zwłaszcza, że to z jej punktu widzenia odgrywa się akcja. Była przepełniona taką dobrocią, jaką pozazdrościć mógł nie jeden człowiek. Okazała się również bardzo waleczna i uparta. Melanie to człowiecze uosobienie Wandy, aczkolwiek posiada ona więcej cech typowych dla człowieka- więcej agresji, gniewu itp. No i oczywiście nie mogło zabraknąć mężczyzn. Ian i Jared. Dwa bieguny. Dusza i ciało. Woda i Ogień. Jeden zakochany w Wandzie- duszy, drugi w Melanie- ciału. Szczerze? Bardziej pokochałam Iana. Był o wiele bardzie uroczy, kochany, delikatny. Jared, tak jak Melanie ukazywał więcej agresji i gniewu. Nie mogłabym nie wspomnieć o przebojowym Jebie- szalonym geniuszu. Wnosił on do powieści wiele humoru. Pokochałam wszystkich bohaterów, bez wyjątku- Doktor, Jamie, Maggie, Sharon. Każdego.

Podsumowując „Intruz” to wspaniała książka, która wciągnie was i nie wypuści. Pomimo tego, że przeczytałam ją parę dni temu, nadal mam ją w myślach i cały czas przywołuję jakieś sceny. Jak już przeczytaliście w recenzji, dla mnie nie miała żadnych wad, wszystko było idealne i perfekcyjne. Dzięki tej książce w całości przekonałam się do geniuszu pióra Stephenie Meyer. A wisienką na torcie jest to, że dzięki ekranizacji autorka postanowiła napisać kontynuacje powieści, której już nie mogę się doczekać, gdyż zakończenie było wielce emocjonujące.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szamanka od umarlaków

Powiedzcie, czy ta okładka także was zaintrygowała? Mnie bardzo. Tytuł w sumie też- "Szamanka od umarlaków" brzmi tak tajemniczo i tak troch...

zgłoś błąd zgłoś błąd