Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Intruz

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Intruz (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,54 (9557 ocen i 1311 opinii) Zobacz oceny
10
1 506
9
1 874
8
1 770
7
2 100
6
1 029
5
678
4
200
3
236
2
67
1
97
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Host
data wydania
ISBN
9788324586998
liczba stron
560
słowa kluczowe
wróg, rebelia, uczucia
język
polski

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego...

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008

źródło okładki: http://publicat.pl/dolnoslaskie/oferta/beletrystyk...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1222
Sophie | 2013-04-07
Przeczytana: 03 kwietnia 2013

Stephenie Meyer nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to autorka jednej z najsławniejszych serii świata, sagi "Zmierzch", która została przeniesiona w całości na wielki ekran. Pisarka ta trzeba przyznać, budzi sporo kontrowersji. Niektórzy szczerze nienawidzą, inni kochają jej twórczość, wywołuje ona sprzeczne i silne emocje. Osobiście fanką "Zmierzchu" nie jestem, dlatego nie spodziewałam się niczego wielkiego po pierwszej powieści dla dorosłych autorstwa Stephenie Meyer, wręcz oczekiwałam katastrofy. Na szczęście się myliłam.

„Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest, albo jej nie ma.”

Fabuła: Niezbyt odległa przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

„Miłość ludzka była trochę nieobliczalna, nie rządziła się wyraźnymi regułami (...). A może po prostu pod jakimś względem była lepsza? Skoro ludzie potrafili tak zapalczywie nienawidzić, widocznie umieli też kochać mocniej, żywiej i płomienniej? Nie rozumiałam, czemu tak rozpaczliwie pragnę tej miłości. Wiedziałam tylko, że była warta całego ryzyka i wszystkich cierpień, jakimi ją okupiłam. Była jeszcze wspanialsza, niż myślałam. Była wszystkim".”


Zacznijmy od tego, że "Intruza" na pewno nie jest książką typowo dla dorosłych. Szczerze mówiąc to 'Zmierzch' bywał bardziej krwawy, a momentami nawet namiętny!(interpretacja dowolna). Jest to kolejna książka, którą mogą czytać wszyscy od 12-letniego dziecka po 50-letnią panią. Ja czytałam "Intruza" już trzy razy, a rzadko kiedy sięgam po książkę więcej niż raz, co dla mnie już coś znaczy.

„Nie obchodzi mnie ta twarz, tylko jej wyraz. Nie obchodzi mnie ten głos, tylko to, co mówisz. Nie obchodzi mnie to, jak w tym ciele wyglądasz, tylko co nim robisz. Ty jesteś piękna.”

"Intruz" to nie jest powieść sensacyjna, nie ma tutaj ogromu akcji, oczywiście nie jest też nudno, co to, to nie, ale przede wszystkim jest to książka o miłości i jej niewyobrażalnej sile, co zupełnie mi nie przeszkadzało w tym przypadku. Wręcz przeciwnie. Zauroczyło mnie to, że książka była taka emocjonalna i ludzka! Znajdziemy tu różne rodzaje miłości, od namiętnej damko-męskiej, przez siostrzaną czy braterską, kończąc na przyjacielskim uczuciu Wszystko tutaj rozwijało się można powiedzieć powoli, choć nie da się tego odczuć, to trwało to miesiącami. Co jest zaskoczeniem, pamiętając, jak to było w 'Zmierzchu'. Może tutaj chodziło o tą dorosłość? O to przedstawienie, że miłość nie rodzi się w jeden dzień, tylko potrzebuje czasu? Miesięcy, lat? Interakcje, które rodzą się między Wandą, a ludźmi są naprawdę opisane świetnie i interesująco.

„Kto wie, czy na tej planecie każda radość nie musiała być okupiona taką samą ilością bólu, jak gdyby istniała jakaś tajemna waga, której szale zawsze były równe.”

Powieść jest dla mnie wyjątkowa również w innym względzie. Należę stety do osób, które mają zbyt wybujałą wyobraźnię, ale jakoś rzadko kreuję sobie bohaterów czy miejsca akcji tak bardzo dokładnie, że tworzę w głowie dosłownie wygląd całego świata przedstawionego od podstaw. Naprawdę mogę na palcach jednej ręki policzyć, kiedy mi się to zdarzyło przy czytaniu. "Intruz" znajdzie się na tej liście. Zaczynając od wyglądów bohaterów, kończąc na tym, jak wyglądały jaskinie. Wszystko, każdy szczegół został opisany w tak sugestywny sposób, że długo jeszcze nie mogłam zapomnieć różnych zakamarków czy szczegółów, które powstały w mojej wyobraźni.

„A zatem będę szczęśliwa i smutna, wniebowzięta i zrozpaczona, bezpieczna i zlękniona, kochana i odrzucona, cierpliwa i rozdrażniona, spokojna i dzika, pełna i pusta... Wszystko to będę czuła. Wszystko będzie moje".”


Wszystko byłoby pięknie, ale to jednak pisała Meyer, dlatego nie mogę powiedzieć, że ta książka jest napisana, jakby tak nie było. Fakt, jest zupełnie inna od całej sagi 'Zmierzch' w wielu szczegółach, właściwie można powiedzieć, że nie mają one związku. Świat przedstawiony w "Intruzie", a ten w "Zmierzchu" to dwa zupełnie inne światy. Koniec kropka. Jednak typowe przedobrzanie w różnych aspektach zostało. Meyer ma skłonność do tworzenia rzeczy, albo czarnych, albo białych, a ja osobiście bardzo lubię, gdy bohaterki są przekorne. W "Intruzie" jednak główną rolę odgrywa Wanda, istota tak czysta i dobra, jak to tylko możliwe. Nie można jednakże powiedzieć, że było to nieciekawe, czy nudne, ale... czasami Wanda była irytująca, ale i tak jest to skok milowy do postaci Belki ze 'Zmierzchu'. Tak więc ostrzegam. Wanda ma bardzo rzadko, ale jednak, skłonności do użalania się nad sobą, więc emocje bywają aż przejaskrawione, co jest dla mnie takie 'Meyer'owe'.

„Dusza. To chyba odpowiednie określenie. Niewidzialna siła kierująca ciałem.”

W "Intruzie" znajdziemy trochę bohaterów, ale spokojnie, niemożliwe jest się w tym zgubić. Muszę przyznać, że polubiłam, a nawet pokochałam wielu z nich. Rzadko zdarzało mi się przejawiać negatywne emocje. Nawet Kyle'a lubię, a co! Każdy jest inny, ciekawy, wszyscy popełniają błędy, ale jednak nadal są ludźmi. Czasami bezlitosnymi, czasami współczującymi. Naprawdę ogrom emocji, zachowań, sprzeczności, co również w moich oczach czyni tą historię wyjątkową. "Intruz" choć ma tyle stron i dużo format, a do tego skupia się na emocjach, w ogóle mi się nie ciągnął. Książkę pochłonęłam w jedne dzień i myślałam tylko: za szybko.

Podsumowując ten mój długi, emocjonalny wywód "Intruza" polecam i to bardzo. Jeżeli się wahacie, bo napisała to Meyer, to cóż zdarzają się autorkom gorsze książki, a nawet serie, ale już od dawna wiem, że nie wolno z tego powodu przekreślać pisarza, który może nie raz nas zaskoczyć. Dajcie "Intruzowi" szansę, a według mnie nie pożałujecie!

Ogólna ocena: 9/10.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krótka historia Stowarzyszenia Nieurodziwych Dziewuch i inne opowiadania

"Niełatwo przezwyciężyć smutek wywołany zrozumieniem, że nie zawsze to podobieństwa przyciągają nas do siebie (nie zawsze, nie tylko), że możesz...

zgłoś błąd zgłoś błąd