Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mała Zagłada

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
8,06 (662 ocen i 143 opinie) Zobacz oceny
10
99
9
160
8
205
7
126
6
45
5
15
4
5
3
6
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308054208
liczba stron
264
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia. Sochy na Zamojszczyźnie, 1 czerwca 1943 roku. Wystarczyło parę godzin, by wieś przestała istnieć. Budynki zostały spalone. Mieszkańcy rozstrzelani. Pośród zgliszczy pozostał jeden dom, nieliczni dorośli i kilkoro dzieci. Wśród nich — dziewięcioletnia Terenia Ferenc, matka...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia.

Sochy na Zamojszczyźnie, 1 czerwca 1943 roku. Wystarczyło parę godzin, by wieś przestała istnieć. Budynki zostały spalone. Mieszkańcy rozstrzelani. Pośród zgliszczy pozostał jeden dom, nieliczni dorośli i kilkoro dzieci.
Wśród nich — dziewięcioletnia Terenia Ferenc, matka Anny Janko. Dziewczynka widziała, jak Niemcy mordują jej rodzinę. Nieludzki obraz towarzyszył jej przez lata spędzone w domu dziecka, by nigdy nie dać o sobie zapomnieć…
„Miałam przez to wszystko jakby dwie matki. Pierwszą: dorosłą kobietę, za którą tęskniłam, gdy wychodziła do sklepu, której się bałam, gdy wpadała w gniew, z której byłam dumna, bo nikt nie miał ładniejszej pani za matkę na całym podwórku. I drugą mamę miałam: małą dziewczynkę, której na wojnie zginęli rodzice, wciąż przerażoną i samotną, która kiedyś cierpiała głód i musiała pracować u złej ciotki, takiej, co biła i kazała nosić wiadra z wodą pod górę. Dla niej pójście po wojnie do domu dziecka było, o paradoksie, największym szczęściem. To właśnie ta mama-dziewczynka nieraz kładła się na tapczanie w dzień i płakała nie wiadomo dlaczego”. (fragment książki)
Mała Zagłada Anny Janko nie jest jeszcze jedną tragiczną opowieścią rodzinną wyciągniętą z lamusa II wojny światowej. To mocna, jak najbardziej współczesna rozprawa z traumą drugiego pokolenia — naznaczonego strachem. Brutalna, naturalistycznie opisana historia pacyfikacji polskiej wsi staje się w niej punktem wyjścia do przedstawienia etycznej i egzystencjalnej bezradności.

Mała Zagłada. Przejmująca książka o tym, że wojna nie umiera nigdy…

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 939

Nieocalone

Nie uwierzysz. Nie ogarniesz umysłem. Pokręcisz głową i usuniesz ze świadomości tę myśl. Twój system samoobrony podświadomie odepchnie tragedię. Ale wiem, będzie Ci oczywiście żal. Będzie Ci żal tych czeskich Lidic. Tego jednego, konkretnego, policzalnego przypadku. On Cię wzruszy. Choć już inaczej zadumasz się nad losem spacyfikowanych polskich wiosek, spalonych domów, zabitych ludzi, osieroconych dzieci… U nas były setki takich wsi, tysiące dzieci, więc się mówi ogólnie wszystko naraz. I to nie jest takie nośne. Bo gdy słyszysz: sto dziesięć wsi na Zamojszczyźnie, tysiące w całej Polsce, i że Polacy wycierpieli po Żydach najbardziej ze wszystkich narodów, to niczego nie widzisz. Powiesz, że przecież to wszystko wiesz i to też Tobą wzrusza. Ale nie przywołuje obrazów. Bo jakże to? Aż sto dziesięć wsi na Zamojszczyźnie? Tysiące w całej Polsce? Aż tyle? Naprawdę, chce się nie wierzyć.

Lecz Anna Janko ma konkret. Ma swoje Sochy. Prawdziwą wieś na Zamojszczyźnie, w której zostało spalonych wiele domów, zabito wielu mieszkańców i osierocono małe dzieci. Na końcu „Małej zagłady” przytacza dokładną listę domów i ofiar – dziewięć skrzętnie spisanych stron. Jest mała Renia. Jej los na tle wydarzeń w całej Polsce, na tle wydarzeń w Sochach nie jest niczym wyjątkowym. To jednak konkretny przykład, indywidualna historia, osobista, którą w przeciwieństwie do ogółu masakry można poczuć czy zobaczyć. Nic w tym wyjątkowego, że ojciec został zastrzelony w tył głowy u progu swojego domu....

Nie uwierzysz. Nie ogarniesz umysłem. Pokręcisz głową i usuniesz ze świadomości tę myśl. Twój system samoobrony podświadomie odepchnie tragedię. Ale wiem, będzie Ci oczywiście żal. Będzie Ci żal tych czeskich Lidic. Tego jednego, konkretnego, policzalnego przypadku. On Cię wzruszy. Choć już inaczej zadumasz się nad losem spacyfikowanych polskich wiosek, spalonych domów, zabitych ludzi, osieroconych dzieci… U nas były setki takich wsi, tysiące dzieci, więc się mówi ogólnie wszystko naraz. I to nie jest takie nośne. Bo gdy słyszysz: sto dziesięć wsi na Zamojszczyźnie, tysiące w całej Polsce, i że Polacy wycierpieli po Żydach najbardziej ze wszystkich narodów, to niczego nie widzisz. Powiesz, że przecież to wszystko wiesz i to też Tobą wzrusza. Ale nie przywołuje obrazów. Bo jakże to? Aż sto dziesięć wsi na Zamojszczyźnie? Tysiące w całej Polsce? Aż tyle? Naprawdę, chce się nie wierzyć.

Lecz Anna Janko ma konkret. Ma swoje Sochy. Prawdziwą wieś na Zamojszczyźnie, w której zostało spalonych wiele domów, zabito wielu mieszkańców i osierocono małe dzieci. Na końcu „Małej zagłady” przytacza dokładną listę domów i ofiar – dziewięć skrzętnie spisanych stron. Jest mała Renia. Jej los na tle wydarzeń w całej Polsce, na tle wydarzeń w Sochach nie jest niczym wyjątkowym. To jednak konkretny przykład, indywidualna historia, osobista, którą w przeciwieństwie do ogółu masakry można poczuć czy zobaczyć. Nic w tym wyjątkowego, że ojciec został zastrzelony w tył głowy u progu swojego domu. Że matkę powalił strzał w usta, gdy trzymała jeszcze na rękach najmłodszą córkę. Ocaleli dziewięcioletnia Renia, jej młodszy brat Jasiek i mała Kropka. W gruncie rzeczy można przyznać, że nie mieli najgorzej. Nawet, że mieli szczęście. Szybka śmierć rodziców, bez męki, cierpienia. A dzieci przeżyły. Choć w późniejszym czasie doroślejsza już Teresa Ferenc wyznaje w wierszu: Ja, której wciąż od nowa rodzi się ojciec, matka i esesman, której powstają wsie, żeby się wreszcie dopalić, ja prowadzona na rzeź przez trzydzieści trzy lata – która nie ocalałam…

W jej osobistej opowieści, przemyśleniach o wojnie, Niemcach, osieroconych dzieciach, zabitych, Janko z rozpaczą stara się zadośćuczynić i choć trochę zrozumieć tamten świat. Nie mówić „naziści”, bo to słowo zbyt abstrakcyjne. To esesman, konkretny człowiek zabił jej dziadka, zabił jej babcię. Jakiś inny Niemiec mógł ulitować się i ponieść w drodze małą Renię choć kawałek. Inny Niemiec mógł być dobry, ocalić dziecko, odsunąć broń, zachować się inaczej… Nie wszyscy musieli być źli. Jest teoria, że wcale nie byli – tylko diabeł nimi kierował. Jakże często używa się form bezosobowych czasownika: uduszono, zamordowano, zabito. Jakby to wszystko nie konkretni ludzie robili, ale jakieś ogólne zło. Próbuje się Niemców tłumaczyć, że mieli trudne dzieciństwa, szorstkie wychowanie. Próbuje się pozostawiać ich w spokoju, nie przypisywać odpowiedzialności konkretnym osobom konkretnych przypadków, bo oni też muszą, też musieli jakoś potem żyć. Muszą jakoś żyć ich dzieci, dziedziczące w genach odpowiedzialność za ofiary ojców.

Można twierdzić, że o wojnie pisze się tak dużo, że najwyższy czas już przestać. Trzeba się pogodzić. Był Baczyński, Borowski, „Medaliony”. Tysiące filmów, z których każdy młody człowiek może „dowiedzieć się”, czym była wojna. Ale ani te filmy i książki, ani wybaczenie i zapomnienie nie koją dziedziczonego bólu, nie dotykają prawdy, nie dają odpowiedzi i nie pozwalają zrozumieć. Ludzie ludziom zgotowali ten los. Smutna prawda, przy której wypada jedynie wzruszyć ramionami i nie trzeba dodawać nic więcej. Ale mało kto pamięta, mało kto rozumie te dzieci. Patrzą one ze zdjęć z okresu wojny, ze ścian Auschwitz, Treblinki, Majdanka, Płaszowa. Patrzą i pytają, czy rzeczywiście umarły. A Ty, który oglądasz te fotografie, stoisz i nie umiesz odpowiedzieć, bo nie rozumiesz dlaczego. Nie potrafisz wytłumaczyć. Wytłumaczenia nie ma. Czemu potrafiono spalić stodołę z małymi dziećmi w środku? Jak można kopnąć twardym esesmańskim butem niemowlę w głowę? I dlaczego można zrównać z ziemią rodzinny dom, zabić matkę, ojca, rodzeństwo, a zostawić maleńką istotę na nieocalenie? Anna Janko mówi o małej zagładzie, o niewinnych, małych dzieciach - zabitych, pozostawionych – wszystkich nieocalonych.

Czymże jest dziecko? Tak bezbronne, że wyrządzenie mu krzywdy to doprawdy żaden trud. Za krótko jest na świecie, by zrozumieć. Za mało, by pamiętać przeżyte masakry, choć tkwią one głęboko we wnętrzu i mimo braku wspomnień nie puszczają. Dziewięcioletnia Renia nie pamięta wszystkiego. Przemienia rzeczywistość, bo woli nie puszczać ręki siostry, woli wyprzeć to, co nie jest jak należy. Chce pamiętać, a jednocześnie woli nie wiedzieć, nie widzieć, nie czuć. Chciałabym zdążyć wszystko zrozumieć…, wyznaje Anna Janko. Dowiedzieć się, kim jesteś, dziewczynko, która straciłaś matkę, ojca, dom, całą wieś, słońce i księżyc, i wszystkie bajki.

„Mała zagłada” to książka o masakrze. Nie tym terminie nowoczesnym, potocznie używanym. Ale o prawdziwej tragedii. To płacz po utraconym dzieciństwie, po utraconym życiu. Książka trudna, szczera, bardzo osobista. Przesiąknięta bólem, strachem, fobiami. Potrzebna zapewne samej autorce jako autoterapia. Potrzebna innym jako krzyk z minionego świata. Zbyt straszna to opowieść, by mogło się w nią uwierzyć. A jednocześnie tak bardzo wciągająca i poruszająca, że chce się ją zrozumieć.

Monika Samitowska-Adamczyk

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2160)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6292
allison | 2015-01-23
Na półkach: Rok 2015
Przeczytana: 22 stycznia 2015

"Mała Zagłada" to jeden z najlepszych literackich reportaży o drugiej wojnie światowej, jakie powstały w ostatnich latach.
Książka jest tak wstrząsająca, że po jej lekturze trudno czytelnikowi dojść do siebie...

Przyznam, że początkowo, po przeczytaniu kilku, kilkunastu stron, sądziłam, że autorka ograniczy się do osobistych przeżyć, do przeszłości swojej matki i jej rodziców oraz rodzeństwa.

Szybko jednak okazało się, że "Mała Zagłada" to pełna głębokich refleksji książka o wojnie jako niszczącym zjawisku, wciąż obecnym w naszym świecie. Jako przykłady Anna Janko przywołuje rzezie w byłej Jugosławii, w Ruandzie, Kambodży, Korei Północnej. Udowadnia, że na przestrzeni lat i wieków zmieniły się tylko metody zabijania i niszczenia, przybierając coraz bardziej okrutne i wyrafinowane formy, niejednokrotnie podparte chorymi ideologiami ("Wojsko, każde wojsko, to kaci w drodze. Mają prawo, mają misję krwawą. Przeistoczeni, natchnieni, nie z tej ziemi. Współczesne czy niedawne...

książek: 962
Alicja | 2016-06-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 czerwca 2016

"Strach jest rodzajem pamięci. Strach dziedziczny, przekazany w życiu prenatalnym, wyssany z mlekiem matki, strach, który ma uchronić młode przed niebezpieczeństwem" (str 9)
Bardzo osobisty, poruszający, emocjonalny, chwytający za serce przekaz pacyfikacji maleńkiej miejscowości na Zamojszczyźnie. 1 czerwca 1943 wieś Sochy w ciągu paru godzin przestała istnieć. Pozostały tylko zgliszcza, ruiny i niewielka garstka ocalałych. Pozostał też strach, przerażenie, trauma, które zalęgły się w umysłach niedobitków i kolejnych pokoleń.
Ta książka jest hołdem oddanym wszystkim zamordowanym, torturowanym i spalonych żywcem mieszkańcom Zamojszczyzny, lecz nie tylko im, ale bliskim, którzy przeżyli, byli świadkami tych wydarzeń i muszą żyć z tą świadomością. Książka nie jest tylko opisem tamtych zdarzeń, Autorka idzie dalej, dokonując analizy psychologicznej, wpływu traumatycznych wydarzeń na dalszą egzystencję człowieka, jego psychikę, stany depresyjne, podświadomość, wspomnienia i wyparcie....

książek: 2687
gwiazdka | 2015-10-21
Na półkach: Rok 2015
Przeczytana: 21 października 2015

Po części przez patriotyzm lokalny, bo pochodzę z Zamojszczyzny i opisane miejsca znam z autopsji lub przynajmniej ze słyszenia, uważam „Małą zagładę" za bardzo potrzebną książkę. Czytałam, jeśli nie z wypiekami na twarzy, to prawie na wstrzymanym oddechu tak bardzo temat wydaje mi się ważny i potrzebny. I chwała autorce za tę pozycję, za opis zagłady Soch, dalszych losów nielicznych ocalałych. I dałabym całe dziesięć gwiazdek, początkowo nawet tak planowałam, gdyby autorki nie poniosło, nie chciała rozliczać się z całym złem świata, nie szukać jego genezy, nie obwiniać wszystkich za wszystko, łącznie z rozgrzeszeniem za własne poczucie winy. Mam o to żal do A. Janko, bo wydaje mi się, że Sochy zasługują na odrębność, pełnowymiarowość. A tak rozwodniła historię, a zła nie da się przecież opisać w jednej książce, nawet najgrubszej.

Sam styl był niecodzienny, ale o dziwo nie przeszkadzała mi druga osoba liczby pojedynczej, jakby książka była skierowana tylko do jednej z ocalałych-...

książek: 5123
kajsa | 2015-03-27
Na półkach: Ebooki
Przeczytana: 27 marca 2015

"Ci, którzy nie umierali,i ci,którzy nawet nie podeszli nigdy do bramy śmierci,traktują śmierć jak słowo.Słowo,którego litery wymieszane są z lękiem,ale tylko słowo."

"Mała zagłada" Anny Janko to literacki zapis najstraszliwszej zbrodni,jakiej może dokonać człowiek-zbrodni na psychice i wrażliwości dziecka,które jest świadkiem okrucieństwa,śmierci,przemocy.
Matka pisarki,będąc dziewięcioletnią dziewczynką, doświadczyła tego podczas pacyfikacji wsi Sochy na Zamojszczyźnie.Przeżycie zdruzgotało jej świat zewnętrzny,straciła oboje rodziców,ale także okaleczyło na całe życie jej psychikę.Wpłynęło na relacje z najbliższymi.

Wojna i zabijanie widziane oczyma dziecka to główny motyw tej trudnej,wstrząsającej lektury.Autorka przywołuje obrazy bolesnych, wojennych doświadczeń z różnych okresów historii, które stały się udziałem najmłodszych.

Zakończenie książki-lista spalonych domów i pomordowanych mieszkańców Soch to najwymowniejszy protest przeciw okrucieństwu pod każdą...

książek: 401
paweł | 2015-02-18
Na półkach: Fakty nie mity
Przeczytana: 18 lutego 2015

Książka,którą obowiązkowo przeczytać powinni wszyscy.Zwłaszcza ci,którzy bodź z nie wiedzy,bodź z własnej głupoty,nie rozumieją, co to totalitaryzm,i czym jest wojna.Polecam.

książek: 2404
beata | 2016-05-27
Na półkach: 2016
Przeczytana: 27 maja 2016

„Na czas wojny nie powinno być żadnych dzieci. Powinny siedzieć w jakimś całodobowym, całowojennym przedszkolu, za jakimś drutem kolorowym, za murem bajecznie grubym, a najlepiej na innej planecie. I czekać. Po wszystkim by się je stopniowo poodbierało… O ileż lżejsza byłaby wojna bez strachu o dzieci! Strach o dziecko jest gotującą się trucizną, której już same opary trują. Można oszaleć. Niejedna matka oszalała. Niejedno dziecko udusiła tym trującym strachem.”

Pomnik miłości do matki.

Pomnik pamięci wojennych mieszkańców wsi Sochy na Zamojszczyźnie.

Pomnik krzywd, które nie doczekały się zadośćuczynienia.

Rozważania o wpływie tragedii na życie dziecka. O dziedziczeniu traumy. O strachu. Bólu. Utracie. O wojnie. I polityce.

Próby zrozumienia. Zła. Ludzi. Siebie.

Przerwanie milczenia. Pytania. I szukanie odpowiedzi. "Odpowiednie dać rzeczy słowo..."

Kłamstwa współczesności. "Wielka Zagłada miała miejsce w Niemczech, krew wsiąkła w niemiecką ziemię, dym z krematoriów szedł...

książek: 997
Zuba | 2015-03-31
Na półkach: Top 10 Non-Fiction
Przeczytana: 26 marca 2015

Ile można czytać o tej wojnie? Ile jeszcze można napisać o tej wojnie, żeby się nie powtarzać, nie zamęczyć tematu na śmierć? Nie paliłam się do lektury "Małej zagłady".
A jest to książka wyjątkowa. W warstwie fabularnej mówi o pacyfikacji jednej z zamojskich wiosek - Soch, gdzie Niemcy zastrzelili rodziców dziewięcioletniej wtedy matki autorki. Losy wojenne otrzymały od Anny Janko imiona i nazwiska, nie tylko zabici, uwięzieni ale też strażnicy, esesmani, hitlerowscy żołnierze. Nie jest to ani tani wyciskacz łez nad tragedią, z którą jesteśmy oswojeni. Jest to zbiór refleksji, wrażeń, sieć skojarzeń sięgająca współczesności – wojna była, jest i będzie i mamy wielkie szczęście chwilowo być od niej wolni. Widziałam w zeszłym tygodniu relacje z niemieckiego miasteczka, z którego cała klasa gimnazjalistów zginęła w Alpach. Reporter mówił, że to największa tragedia w historii tej miejscowości. Pomyślałam o Sochach, naszej zagładzie, setkach miejscowości, których dotknęła zagłada. Nie...

książek: 171
Magdalena | 2015-10-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 października 2015

Jedna z nielicznych fotografii w książce (fotograf rzadko zaglądał na wieś) przedstawia spalone Sochy. Przypomina to Warszawę tuż po powstaniach w 1943 i 1944 roku. Tylko inna skala: 88 domów i 200 ludzi. Mała zagłada.
Autorka wprowadza wielowątkową narrację: monologi do matki, poetyckie rozważania o największych zbrodniach XX wieku, refleksje o naturze okrucieństwa, które swój początek bierze w dręczeniu zwierząt.
Każde słowo jest krzykiem przeciwko wojnie, jako apogeum zbrodni i okrucieństwa, których nie da się już w żaden sposób zatrzymać. Która sprawia, że dziecko ocalałe, przez całe życie ma depresję i lęki, a te przekazuje dalej, swoim dzieciom. Niekończąca się historia. Przerażająca i fascynująco napisana.

książek: 178
Magdallena | 2015-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2015

"Mała Zagłada" to zdarzenie, które nie zmieściło się w statystykach, nie ma go w urzędowych spisach. Zapomniano, pominięto to miejsce. Nie było zadośćuczynienia, wsparcia, odszkodowań. Bo któż by się rozczulał nad tak małą wsią, nad tak małą ilością rozstrzelanych, nad tak małą dziecięca "biedą". Po prostu, nad zbyt "małą zagładą", by ją skatalogować, ubrać w tabelki, ogłaszać światu... Czy zagładę można zmierzyć?

Wieś Sochy za pomaganie partyzantom poniosła karę. W czerwcu 1943 roku została spalona. Jej mieszkańcy wymordowani, a potem doszczętnie zbombardowana. Przeżyła garstka ludzi oniemiałych z przerażenia. Także dzieci, które widziały sceny tak straszne, aby już nigdy nie zapomnieć. Wśród ocalałych była dziewięcioletnia Terenia Ferenc - matka autorki.

Tamtego dnia życie Tereni Ferenc zatrzymało swój bieg. Ona, już do końca swoich dni, zostanie tą małą dziewczynką z Soch. Była nią jako nastolatka, dorosła panna, jako żona, potem matka, poetka, starsza pani i jest nią ciągle....

książek: 460
talia44 | 2016-08-14
Na półkach: Literatura faktu
Przeczytana: 14 sierpnia 2016

Rozbiła mnie ta książka psychicznie.Tyle ofiar,tyle cierpienia,zwłaszcza dzieci ciężko doświadczonych przez okrutną machinę ludobójstwa.
Matka autorki,Teresa Ferenc,jako dziewięcioletnia dziewczynka przeżyła pacyfikację wsi Sochy.Była świadkiem jak Niemcy mordowali jej rodzinę.
Wspomnienia z dzieciństwa prześladowały ją przez całe życie.
To bardzo wstrząsająca książka,którą czyta się ze ściśniętym gardłem,tyle w niej bólu i cierpienia.
Najsmutniejsze jest to,że wojna nigdy się nie kończy,tylko zmienia kierunek.Obecnie jest wiele miejsc na świecie w których giną niewinni ludzie,a także dzieci.

zobacz kolejne z 2150 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Książki nagrodzone w 2016 roku

Koniec roku to czas podsumowań. Na fali uniesień i wzruszeń typu „było, minęło” przypominamy również, jakie książki zostały wyróżnione w tym roku najważniejszymi polskimi nagrodami literackimi. Co już przeczytaliście, a jakich tytułów na pewno nie dopiszecie do swojej niekończącej się listy „do przeczytania”? Jacy twórcy zostali wyróżnieni w tym roku?


więcej
Trwa głosowanie czytelników!

W tym roku po raz trzeci jednemu z finalistów Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” przyznana zostanie Nagroda Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej – pierwszej przewodniczącej jury „Angelusa”. O tym, która z siedmiu nominowanych książek otrzyma to wyróżnienie zadecydują Czytelnicy!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd