Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Wyspa łza

Wydawnictwo: Znak
5,76 (495 ocen i 105 opinii) Zobacz oceny
10
19
9
19
8
45
7
86
6
127
5
76
4
48
3
53
2
11
1
11
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324032792
liczba stron
304
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Znikła bez śladu. Opowieść o mrocznej bliźniaczce. Co robi Joanna Bator, którą prześladują słowa „znikła bez śladu”? Szuka po omacku. Czeka na znak. Na Sandrę Valentinę, która w 1989 roku znikła bez śladu i do dziś nie odnaleziono jej ciała. Pisarka i fotograf ruszają śladem zaginionej Sandry. Tam, gdzie kończy się jej trop, zaczyna się mroczna opowieść o miłości, samotności i pisaniu. O...

Znikła bez śladu. Opowieść o mrocznej bliźniaczce.
Co robi Joanna Bator, którą prześladują słowa „znikła bez śladu”?
Szuka po omacku. Czeka na znak. Na Sandrę Valentinę, która w 1989 roku znikła bez śladu i do dziś nie odnaleziono jej ciała.

Pisarka i fotograf ruszają śladem zaginionej Sandry. Tam, gdzie kończy się jej trop, zaczyna się mroczna opowieść o miłości, samotności i pisaniu. O podróży na Sri Lankę, wyspie w kształcie łzy, bramie do świata Joanny Bator i jej bliźniaczki...

Zdjęcia Adama Golca ilustrują tę mroczną podróż na wyspę, gdzie ludzie i miejsca istnieją jednocześnie w rzeczywistości i w świecie czarnej magii.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

książek: 977
Sylwia | 2016-01-15
Na półkach: Przeczytane

W 1989 roku Sandra Valentine, amerykańska turystka odwiedza Sri Lankę i po kilku dniach zwiedzania znika. Odnaleziono tylko jej plecak. Nie ma żywej Sandry, nie ma jej ciała. Joanna Bator postanawia wyruszyć śladami zaginionej kobiety. Nie do końca wiem, czy autorka chce rozwikłać zagadkę Sandry, czy to tylko pretekst to egzotycznej wycieczki i zanudzania czytelnika swoimi mistycznymi wynurzeniami.

"Jadę więc z czarnym zeszytem tropem Innej kobiety, by napisać reportaż literacki z przygód własnego ja w tropikach. Nie ma co liczyć ani na klasyczną autobiografię, ani na historię detektywistyczną, ale wycisnę z miąższu rzeczywistości samą esencję prawdy i doprawię ją zapachem cynamonu. Cóż więcej mi pozostaje, skoro już wciągnęła mnie nisza w czasie."

Pani Bator szuka. Pokazuje zdjęcia turystki przechodniom, trochę zwiedza, oczywiście śladami Sandry i mnoży scenariusze, jak mogły się potoczyć losy zaginionej. A przede wszystkim dzieli się z nami swoimi rozmyślaniami. O Sandrze, o sobie i o świecie.

Nie zaprzyjaźnię się z tą książką. Sposób, w jaki była pisana, odpycha mnie. Nie przepadam za kwiecistym stylem, choć nie mam nic przeciwko długim zdaniom, rozciągniętym na kilka linijek tekstu, pod warunkiem, że mają sens i cel. Tutaj niektóre z nich sprawiają wrażenie udziwnianych na siłę. Jakby ktoś wrzucił do nich kilka takich wyrazów, by całe zdanie było trudne do zrozumienia. A przekaz stał się bardziej mistyczny. Cała książka błądzi gdzieś na granicy rzeczywistości i ułudy. Klimat jest ciężki, oniryczny i lepki, ale nawet to nie ratuje powieści od bycia nudną. I te opisy!
Relacja z rozdeptania ślimaka i emocji z tym pechowym rozdeptaniem związanych, rozciągnięta na całą stronę; czy na kilka(nastu) stronach opisywany rozstrój żołądka, utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie wszytko trzeba publikować. Najzabawniejsze jest to, że po skończeniu Wyspy łez wiem, o czym ta książka nie jest. Nadal jednak nie wiem, o czym jest. Sili się na wielką metafizykę, na podróż wgłąb siebie. Sili się, bo w moim odczuciu metafizyką nie jest.

Żeby nie być gołosłowną zamieszczam wrażenia autorki po minięciu się na ulicy z miejscowym czarownikiem z martwym krukiem w garści: "Zobaczyłam wtedy, że starzec ma bielmo na lewym oku i włosy jak psia sierść, poczułam, jakby opuszczało mnie coś ciemnego i lepkiego, przybierającego postać martwego kruka. Z taką oczywistością jaka zdarza się w życiu nieczęsto, doświadczyłam czegoś w rodzaju wewnętrznego przesunięcia i wiedziałam, że puste miejsce po kruku, bolesne, jakby było wypalone, jest darem tego rodzaju, który wymaga odwagi i troski." Nie dla mnie ta książka, nie dla mnie. Książki nie ratują nawet zdjęcia Adama Golca; niosą niepokój, nie ma w nich radości i żaru tropików, ale nie porywają. A szkoda.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Trzy odbicia w lustrze

„Trzy odbicia w lustrze” to historia trzech kobiet z rodziny Czeplińskich – Zosi, Wandy i Ani, rozpisanej na lata 1939 – 2014. Losy bohaterek uwikłane...

zgłoś błąd zgłoś błąd