Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Medalion z bursztynem

Wydawnictwo: Filia
6,72 (241 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
17
8
44
7
75
6
65
5
29
4
3
3
2
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379883776
liczba stron
330
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski

Współczesny Gdańsk. Podczas remontu domu po babce Ewa znajduje ukrytą kopertę, a w niej stary naszyjnik z bursztynem oraz… tajemniczy list. I nagle jej świat całkowicie się zmienia. Kobieta musi odnaleźć swoje korzenie, nie wiedząc, kim tak naprawdę jest ona sama, jej zamknięta w sobie matka, ich przodkowie. Nie wie jeszcze, że nie tylko o rodzinną przeszłość tu chodzi, lecz także o zbrodnię,...

Współczesny Gdańsk. Podczas remontu domu po babce Ewa znajduje ukrytą kopertę, a w niej stary naszyjnik z bursztynem oraz… tajemniczy list. I nagle jej świat całkowicie się zmienia. Kobieta musi odnaleźć swoje korzenie, nie wiedząc, kim tak naprawdę jest ona sama, jej zamknięta w sobie matka, ich przodkowie. Nie wie jeszcze, że nie tylko o rodzinną przeszłość tu chodzi, lecz także o zbrodnię, a zagrożenie jest wciąż realne…
Prywatne śledztwo, prowadzone wraz ze znajomym dziennikarzem, odsłania coraz więcej zagadek, niebezpieczeństwo narasta. Ktoś depcze im po piętach. Dwie bliskie sobie kobiety, które od lat nie potrafią się ze sobą porozumieć. Teraźniejszość, która wciąż nie otrząsnęła się jeszcze z mrocznej przeszłości. Miasto naznaczone piętnem historii. Zbrodnia oraz jej konsekwencje. Pułapki uprzedzeń. Rozwiązanie zagadki jest trudne i niebezpieczne, lecz możliwe. Czy jednak możliwe jest naprawienie zła, zadośćuczynienie krzywdom?...
Medalion z bursztynem to fascynująca powieść kryminalna z wątkiem historycznym, rodzinnym oraz obyczajowym. To opowieść o przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwofilia.pl/

źródło okładki: http://www.wydawnictwofilia.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 824
Redaktor_na_Tropie | 2015-05-24
Przeczytana: maj 2015

„Czasem jestem siekierą. Czasem trzeba”[1]

Tolerancja to konieczność. Bez niej nie rozwijamy się, tylko stoimy w miejscu, kisimy się w stęchliźnie, zatruwając złą energią siebie i innych. Z braku tolerancji upadają cywilizacje, brak tolerancji zabija człowieczeństwo. Tolerancja czyni nas wolnymi[2].
Anna Klejzerowicz

Medalion z bursztynem łączy w sobie to, co w twórczości Anny Klejzerowicz najpiękniejsze – tajemnice zanurzone w przeszłości z historią Polski, a życiową mądrość z ludzkimi niedoskonałościami dobrze nakreślonych postaci. Jednak w błędzie będzie ten, kto uzna jej najnowszą powieść za odcinanie kuponów od dotychczasowego dorobku. Fakt, Medalion przypomina wydany na początku zeszłego roku List z powstania „zakurzonym” klimatem starych domostw, pamiątek i dokumentów, wmieszaniem w fabułę fragmentów epistolarnych i wątkiem przeszłości, która mocno determinuje teraźniejszość, jednak całość – począwszy od językowej stylizacji, poprzez zakańczanie rozdziałów i ostateczny wydźwięk, a na momentami bezpardonowym ostracyzmie polskich grzechów skończywszy – bez wątpienia ma swój własny charakter.

Jest w powieści pani Anny także nowinka, która z miejsca przyciągnie czytelników zafascynowanych tajemnymi zakamarkami, zarówno historycznymi jak i związanymi z życiem codziennym. Otóż, poza wymienionymi w posłowiu pisarskimi inspiracjami związanymi z historią Gdańska i Pomorza oraz z odkryciem w Malborku zbiorowych mogił z czasów II wojny światowej, Klejzerowicz jak nigdy wcześniej zbliża się do odbiorcy, fabularnie wychodząc ze zdarzenia, które miało miejsce w życiu jednej z jej czytelniczek. Stary list znaleziony przez bohaterów w wiekowej komodzie, sprawiający wrażenie ukrytego w niej celowo, ma bowiem swoje odbicie w życiorysie realnej osoby, która zdecydowała się ze swoim odkryciem z pisarką podzielić. Co było dalej już wiemy, a co poniektórzy mają też w rękach i umysłach końcowy efekt tej współpracy na linii czytelnik – autor. Powstała książka: intrygująca, symboliczna, klimatyczna, filozoficzna i odważna.

Odwagę tę można zauważyć chociażby w wątku historycznym. Pani Anna nie pochwala życzeniowego podejścia do historii. Nie obawia się pisać o mściwych i prostackich polskich chłopach spoglądających zazdrosnym okiem na niemiecką arystokrację, o krwawych rozruchach jakie miały miejsce na wielokulturowych pomorskich terenach, o służbiście Polski Ludowej zastraszającym matkę trzymającą w ramionach dziecko i bijącym ją po twarzy. Przy czym, „ciachając” po narodowych kompleksach niczym siekierą, autorka nie uważa swojej wersji opowieści za jedyną słuszną. Historia widziana okiem Klejzerowicz to swoista średnia z zasłyszanych przez nią opowieści i prześledzonych źródeł. Jak wspomina w posłowiu, stworzyła własną wersję wydarzeń, które nie zaistniały – lecz przecież mogły. Medalion zatem, świadomie lub nie, sympatyzuje z Ziarnem prawdy Zygmunta Miłoszewskiego. Co prawda tamta powieść porusza problematykę polskiego antysemityzmu, ale ostatecznie rzecz sprowadza się do tego, o czym pisze także Klejzerowicz – do zakompleksionych, zawistnych i małostkowych serc wielu Polaków, do ich braku tolerancji i udawania, że to przecież nieprawda. Co bardziej konserwatywni zarzucają Miłoszewskiemu antypolskość. Nie ukrywam, że czekam aż podobne słowa padną pod adresem pani Anny. I nie wątpię, że będzie miała je w „głębokim poważaniu”, co piszę z uśmiechem.

Odwaga przejawia się także w powieściowej konstrukcji: wyborze bohaterki i finalizacji rozdziałów, a także zakończenia. Ewa, która na własną rękę postanawia wyjaśnić zagadkę starego listu, jest pod każdym względem postacią nieatrakcyjną – przepisową matką Polką o szerokich biodrach, ani piękną, ani młodą, niezbyt energiczną, niedookreśloną nawet w swoim własnym mniemaniu, o ustatkowanym, bardzo przeciętnym życiu domowym i osobistym. Gdzież jej tam do wykształconej i charyzmatycznej ukochanej Emila Żądło czy eterycznej, ale umiejącej postawić na swoim „czarownicy” Małgorzaty z innych powieści pani Anny. Ale, paradoksalnie, tą nijakością głównej postaci Klejzerowicz zgarnia pulę, bo wyciąga na wierzch istotny kontrast. Wraz z odkrywaniem zagadki zanurzonej w przeszłości jej rodziny, Ewa nabiera kolorów niczym kwiat, który dotąd nieuchronnie więdnący w wazonie, stopniowo odnajduje swoje korzenie, by w finale pozwolić im rozrosnąć się w dobrej glebie.

Skoro o finałach mowa, w twórczości gdańskiej pisarki miały one dotąd dość podobny wydźwięk – te rozdziałowe zwykle kończyły się zdaniami pełnymi prowokującego do obrócenia kolejnej strony zawieszenia; zakończenia fabuł natomiast miały w sobie dużo ciepła i spokoju, a czytelnikowi pozwalały nie martwić się o dalsze losy bohaterów. Medalion te wartości odwraca o 180 stopni – rozdziały nie starają się imponować kryminalnym akcentem, a finał powieści… Niby każdy element wraca na właściwe miejsce (patrz: moje porównanie Ewy do kwiatu), ale skończywszy lekturę, czytelnik poczuje niewygodę, a także obawę i ciekawość jednocześnie. Pani Anna śmiało poczyna sobie z tym, do czego zdążyła przyzwyczaić czytelników, co pozytywnie odświeża jej pisarski wizerunek. Nie stara się co i rusz łaskotać odbiorcy oraz utrzymywać jego uwagi w zenicie, nie podaje także wygodnych rozwiązań. Gardzi złem i pychą, a jednak – uwaga! lekki spojler – pozwala im istnieć dalej…

Jednak to jeszcze nie wszystko z nowości zafundowanych przez Klejzerowicz. Medalion to także pełen pogardy i kloaki język powstały w chorym umyśle. Autorka stylizuje rozdziały poświęcone przemyśleniom zbrodniarza, pozwalając mu kląć, krzyczeć, poniżać innych, a siebie samego traktować niczym nietzscheańskiego nadczłowieka podniesionego do szóstej potęgi. To mogło się nie udać, bo tego typu narratorskie całostki z oczywistych względów są karykaturalne. Żeby rzecz się nie przejadła, stron zapełnionych bluzgami nie może być wiele. Jednak Klejzerowicz znów się obroniła, tym razem umiarem. Zachowała proporcje idealne. Wypowiedzi spaczonego umysłu to około jedna dziesiąta całości, dokładnie tyle, ile trzeba, aby zjeżyć włosy na głowie, ale nie zmęczyć.

Co jeszcze warte jest do odnotowania w Medalionie, to soczysta symbolika żyjąca własnym życiem, zarówno obecnym, jak i przeszłym – tytułowy bursztyn można odczytywać jako ciepło, mądrość, dramat zaklęty w zewnętrznym pięknie, szlachetność, ale też jako ogień i krew. Uderza też świadomość pani Anny dotycząca butnych nastolatków, roztropnego budowania związków partnerskich czy zwyczajów par homoseksualnych. Opisując rozmaitych ludzi i panujące pomiędzy nimi relacje, autorka nie ima się klisz czy wizerunków serwowanych przez media, nie stara się być trendy ani typowa. Nastoletni bunt to niekoniecznie „sekszenie”, gdy „starych” nie ma w domu, pyskowanie czy podkradanie papierosów, a gej niekoniecznie „wyczuje” innego geja, i Klejzerowicz bardzo dobrze o tym wie. I znów zgarnia pulę.

W jednym tylko pani Anna wypada słabiej, jednak – ponownie jak to miało miejsce przy ocenie innych jej książek – nie jestem pewna, czy jest to wadą w pojęciu obiektywnym. Mianowicie, narracja w Medalionie jest momentami zbyt skrótowa, scenkowa, skupiona na gnaniu do przodu, co z kolei nie pozwala rozwinąć się pobocznościom, jak chociażby emocjom w małżeństwie Ewy i Andrzeja, czy krytyce współczesnego świata, które z racji szybkiego ich porzucania na rzecz dalszych wydarzeń, niestety wypadają dość ogólnikowo. Mnie to nie wystarcza, chociaż nie wątpię, że są tacy, którzy cenią podobny konkret. Przekornie napiszę zatem, parafrazując, jak mniemam, opinie niektórych wiernych czytelników autorki: szkoda, że Medalion z bursztynem nie jest powieścią pokaźniejszych rozmiarów. „Siekierezada” pióra Klejzerowicz w rozmiarze XL – to byłoby coś!
-------------------------
[1] Wypowiedź autorki na Facebooku.

[2] Anna Klejzerowicz w rozmowie z Grażyną Strumiłowską, http://www.ksiazkazamiastkwiatka.pl/?p=590 (18.05.2015).
--------------------------------------------
Paulina Stoparek, https://moonbloger1.wordpress.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Urok Grace'ów

Nie wydawało mi się, żeby magia mogła być zła. To zależało od posługującej się nią osoby, nie od samej magii. Była jak nóż. Nieruchomy, dopóki ktoś ni...

zgłoś błąd zgłoś błąd