Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oberki do końca świata

Seria: Kontrapunkty
Wydawnictwo: Powergraph
8,23 (183 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
34
9
53
8
39
7
40
6
13
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364384318
liczba stron
288
język
polski
dodała
Oceansoul

Odchodzący w zapomnienie świat wiejskich muzykantów. Książka napisana piękną frazą, w rytmie oberków, pełna melodii słów i magii muzyki wygrywanej na skrzypcach. To opowieść o życiu i śmierci, o miłości i o przemijaniu. To proza osadzona mocno w polskiej tradycji, sięgająca korzeni muzyki ludowej i zarazem bardzo nowoczesna, gęsta, niemalże transowa. Rodzimy realizm magiczny, nostalgiczna...

Odchodzący w zapomnienie świat wiejskich muzykantów. Książka napisana piękną frazą, w rytmie oberków, pełna melodii słów i magii muzyki wygrywanej na skrzypcach. To opowieść o życiu i śmierci, o miłości i o przemijaniu. To proza osadzona mocno w polskiej tradycji, sięgająca korzeni muzyki ludowej i zarazem bardzo nowoczesna, gęsta, niemalże transowa. Rodzimy realizm magiczny, nostalgiczna podróż do świata, który umarł, a któremu Wit Szostak podarował nieśmiertelność.

 

źródło opisu: http://powergraph.pl/

źródło okładki: http://powergraph.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (538)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1526
Wojciech Gołębiewski | 2015-04-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 kwietnia 2015

Po "Stu dniach bez słońca", czekałem, czekałem, aż się wreszcie doczekałem następnej książki tego krakowskiego filozofa. Podaję za Wikipedią:

"Jest znawcą muzyki ludowej, od kilku lat zapisuje nuty ostatnich skrzypków ludowych, gra na skrzypcach, gęślach i dudach.."

I owocem tego znawstwa jest ta przepiękna opowieść o rodzie wiejskich skrzypków. Ale to tylko pierwszy powierzchowny odbiór, bo wątków jest bez liku, a muzykant Józef Wicher scala je, jak Maciej Boryna w rejmontowskich "Chłopach". Nasuwa się chęć zakwalifikowania tego arcydzieła do nurtu "powieści chłopskiej", ale to by zubożyło zakres jej wymowy. Nie wysilajmy się więc w tym kierunku, lecz zajmijmy się treścią. Ale uprzedzić to muszę dwoma słowami o formie, którą jestem zachwycony.
Książka ta to SPÓJNY zbiór dziesiątek niezależnych opowieści, z których każda mogłaby być wydrukowana samodzielnie, a...

książek: 1105
almos | 2015-05-28
Przeczytana: 27 maja 2015

Książka z bogatego nurtu literatury chłopskiej, ale inna od dzieł Myśliwskiego czy Redlińskiego. Ta poetycko opowiedziana historia życia wiejskiego muzykanta, Józefa Wichra, ma urodę wiejskiego oberka, przykuwa uwagę, hipnotyzuje. Przy okazji autor upomina się o muzykę ludową, o należne jej miejsce w naszej kulturze i tradycji. Dla mnie to świeże i oryginalne dzieło nurtu chłopskiego.

Opowiada w tej książce autor życie Józefa Wichra z Rokicin, muzyka wiejskiego grającego oberki i mazurki na weselach i innych uroczystościach. Opowiada poprzez historię śpiewanych i granych melodii ludowych. Znakomitym chwytem jest tutaj powtarzający się co jakiś czas refren piosenki, na przykład:
„Grał na jej weselu, choć ją chciał poślubić.
A odtąd swą bratową może tylko lubić.”
No właśnie, ten powtarzający się refren daje poczucie pewnej balladowości tej prozy, nadaje jej swoisty rytm chłopskiej gawędy która urzeka, hipnotyzuje. Ma też książka swoją dramaturgię: historia w trójkącie pomiędzy...

książek: 833
black_hole | 2013-09-29
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 września 2013

- Jak Pan myśli, skąd się wzięła muzyka?
- To co ja gram, to z pokolenia.*

- Co jest najważniejsze w graniu?
- Wdzięk i dokładność taka, czysto żeby grał i dokładnie, no to jest dobry muzykant i przeważnie części jak się gra, no to po dwa razy powtarzać, raz się przegra i drugi raz powtórka.*

- Czy każdy może być muzykiem?
— Nie, nie każdy może być. Muzykanctwo, muzyka, to już jest wrodzone coś w tym. Ten co śpiewa, co zagra, co tańczy, to jest człowiek uprzywilejowany.*

- Jakie zdolności są potrzebne do tego, żeby grać na skrzypcach?
- Słuch musi być, no i ręce lekkie.*



Gdzie są ostatni wiejscy muzykanci?
Wit Szostak przywołuje w swojej powieści świat nieco zapomniany, zakurzony niczym stary bęben wiszący na półce. Historie te są nastrojowe niczym wiejskie granie i piękne niczym misterne oberki.
Opowiada dzieje rodu Wichrów, muzykantów z dziada pradziada, splatając wydarzenia prawdopodobne z wiejskimi legendami i starodawnymi wierzeniami, stąd cudowna, nieco baśniowa aura...

książek: 1642
Pablos | 2015-10-04
Przeczytana: 04 października 2015

Jakby mi ktoś przepowiedział, że zachwycać się będę książką opowiadającą o wsi, pomyślałbym, że słaby z niego Nostradamus. I mocno bym się pomylił, bo opowieść o Józefie Wichrze, jego przodkach i potomkach, to rzecz jak najbardziej godna zachwytu.

Poznajemy Józefa gdy spogląda na zdjęcie sprzed bardzo wielu lat. Widnieje na nim on sam wraz z bratem i kolegą - trójka muzykantów, chodzącą od wsi do wsi i zabawiająca ludzi oberkami na weselach. Jest to punkt wyjściowy do rozpoczęcia wyprawy w przeszłość, gdzie muzykowanie i sprawy się z muzykowaniem wiążące są wspaniałym pretekstem do pokazania kilku losów ludzkich i życia podporządkowanego zwyczajom wsi. Tytułowe oberki to kolejne rozdziały, a każdy jest właśnie jakby pieśnią na następny temat - temat, który wynika ze wspomnienia poprzedniego. Stąd poznamy dzieciństwo Józefa i jego braci: Jana i Franciszka, ich ojca, Jakuba muzykanta, cofniemy się o ponad sto lat wstecz do czasów Macieja - pierwszego Wichra w okolicy, a także...

książek: 132
Katarzyna | 2017-02-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 lutego 2017

Nostalgiczna i czuła opowieść o przeszłym świecie wiejskich muzykantów, podszyta magicznym realizmem. Ładne to i z wyobraźnią, choć męczyłam się przy tym okrutnie, z powodu melodii tej powieści. Tyle się naczytałam o tym jak autor wygrywał oberki, aby ich melodią napisać ksiażkę. Są owszem refreniczne wstawki - paraoberkowe, ale potem to przechodzi w prozę pisane koszmarnie krótkim zdaniami, stylizowaną chwilami biblijnie. Potykałam się, nawracałam, znowu czytałam, bo z trudem się koncentrowałam na tych kostropatych zbyt krótkich zdaniach. Autor nie praktykował w dziedzinie poezja, gdzie melodia zdania jest jednym z budulców dzieła literackiego i to widać. Wlokłam się przez tę powieść długo i niestety już się cieszę, ze dotarłam do końca, choć świat wymalowany pięknie i przekonująco. Ciekawam jestem innych książek Szostaka, bo to moje pierwsze zetknięcie z Jego prozą, gdzie kunsztowna forma przerosła jego warsztat ;) Na wielki plus to indywidualne, pełne wyobraźni widzenie świata.

książek: 942
Michal Zacharzewski | 2016-10-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 września 2016

Wit Szostak zaczynał od filozoficznych powieści fantasy. Jego cykl o Smoczogórach cieszył się niemałą popularnością i potwierdził, że autor ma talent pisarski. Wydane wkrótce później Oberki do końca świata zaskoczyły fanów pisarza całkowitą zmianą konwencji. Miejsce świata pełnego czarodziejów i rycerzy zajmuje bowiem radomska wieś Rokiciny i niejaki Józef Wicher, skrzypek nad skrzypki. Miłośnicy prozy chłopskiej spod znaku Myśliwskiego czy Redlińskiego poczują się jak u siebie w domu. Chociaż… nie do końca. W odróżnieniu od wymienionych wyżej pisarzy Szostak łączy dwudziestowieczną polską rzeczywistość z odrobiną magii i zabobonów.

Więcej:
https://zdalaodpolityki.pl/2016/10/29/oberki-do-konca-swiata/

książek: 2592
Bacha85 | 2015-01-25
Przeczytana: styczeń 2015

Zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać po tej książce, skusiło mnie jednak nazwisko autora, którego miałam okazję poznać, dość dawno temu, przy okazji lektury książki „Poszarpane granie”. Ta powieść jest zupełnie inna, bardziej przyziemna, codzienna, pełna jednak subtelnej, niewysłowionej magii.

Opowieść rozpoczynamy z początkiem dwudziestego wieku, na prowincji, gdzieś w ziemi radomskiej. Trudy codziennego życia na wsi rozpraszają dźwięki skrzypiec, zapraszające na wieczorne zabawy i wpisujące się w tradycję obchodzenia ważnych uroczystości. Jednym ze skrzypków jest Józef Wicher, a gra na instrumentach zawsze w rodzinie Wichrów była najważniejsza. Grał każdy, najpierw na bębenku wystukując rytm, później poznając tajniki wichorwych oberków.

Oberki, mazurki i poleczki towarzyszą Wichrom na każdym kroku, są dla nich źródłem utrzymania i sposobem na życie, od czasów pierwszego Wichra, który zawitał Rokicin. W tych skocznych melodiach zaklęte jest nieco więcej niż tylko...

książek: 881
Ewa K | 2011-12-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Nie od dziś wiemy, że losy literatury i muzyki się splatają. Często przecież w różnego rodzaju dziełach literackich czujemy obecność muzyki. Czasem bywa jednak i tak, że muzyka inspiruje i prowadzi fabułę utworu. Taka jest rola muzyki w powieści Wita Szostaka „Oberki do końca świata”.

"Ej za las, chłopcy, za las, bo za lasem grają.
Ej, bo mi się za lasem panny podobają…"

Te popularne słowa wiejskiej przyśpiewki wprowadzają czytelnika w opowieść, która będzie niczym muzyka. Zauważymy w niej różny rytm, nastrój, tempo i słowa. Wszystkie będą równie ważne. Poznamy historię rodu Wichrów, muzykantów, skrzypków z legendarnym protoplastą Maciejem na czele, który z nikąd pojawił się w Rokicinach… A to wszystko dzięki jednej fotografii z 1938 roku. Fotografii, która budzi w głównym bohaterze Józefie Wichrze cały szereg wspomnień. Trochę nieuporządkowanych, banalnych a zarazem poważnych, przesyconych wiejską ludycznością.

"Józiu, czemuś smutny, zamiast się radować?
Za to szczęście...

książek: 762
Rockmargot | 2012-11-14
Przeczytana: 14 listopada 2012

Tylko Szostak potrafi w taki sposób opowiadać historie. Sprawdźcie skrzypce i dajcie się porwać do oberka: skrojonego z ludzkich losów, a wygrywanego idealnie nastrojonym instrumentem ojczystego języka.

książek: 495
Gra_ce | 2012-01-04
Przeczytana: lipiec 2011

delikatna, czuła literatura. Nie jestem rozczytana w czeskich pisarzach, ale to Oto Pavel i jego "Śmierć pięknych saren" przychodzi mi do głowy, gdy myślę o pokrewnych wrażliwościach. W mojej biblioteczce te książki stoją obok siebie.

zobacz kolejne z 528 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd