Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pamiętnik lesbijki

Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
5,68 (96 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
13
9
3
8
10
7
16
6
11
5
8
4
12
3
5
2
9
1
9
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394209803
liczba stron
240
język
polski

Akcja powieści, w której nie brakuje imprez, seksu i przemocy, przepleciona jest rozważaniami i obserwacjami z pogranicza filozofii, psychologii oraz socjologii, które stopniowo zarysowują skomplikowany światopogląd głównej bohaterki, stykającej się z ludźmi najróżniejszego typu – od najbardziej prymitywnych po najbardziej wyrafinowanych, od pospolitych po nietuzinkowych, od dobrodusznych po...

Akcja powieści, w której nie brakuje imprez, seksu i przemocy, przepleciona jest rozważaniami i obserwacjami z pogranicza filozofii, psychologii oraz socjologii, które stopniowo zarysowują skomplikowany światopogląd głównej bohaterki, stykającej się z ludźmi najróżniejszego typu – od najbardziej prymitywnych po najbardziej wyrafinowanych, od pospolitych po nietuzinkowych, od dobrodusznych po nikczemnych, od przyjacielskich i swojskich po obcych i niezrozumiałych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Wieża Czarnoksiężnika, 2015

źródło okładki: http://www.wiezaczarnoksieznika.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1155
vampireheart | 2017-08-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 sierpnia 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

http://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2017/08/131-eryk-edwardsson-pamietnik-lesbijki.html

Mamy dopiero sierpień, a ja już wiem, jaka książka będzie najgorszą przeczytaną przeze mnie w tym roku. Bez wątpienia - "Pamiętnik lesbijki" Eryka Edwardssona. I pomyśleć, że ja naprawdę bardzo chciałam to przeczytać!

Tytuł jest jak wymowny, że nie trzeba mówić, o czym książka jest - lub raczej miała być. Na stronie tejże lektury znajduje się informacja, jakoby jest to szokujący obraz życia współczesnej młodzieży z psychologicznym tłem oraz filozoficznym przesłaniem. Hmm... No dobra. Bierzemy do ręki egzemplarz i czytamy napis "seks, przemoc, filozofia egzystencjalna i rozterki neurotycznego umysłu". Brzmi ciekawie, prawda? I zapewne byłoby ciekawie, gdyby książka o tym była.

Zacznijmy od tego, że nasza bohaterka - Nati - nie jest lesbijką, a przez pół książki nie ma nic na temat homoseksualizmu. Kiedy już się pojawia - autorka wciąż nie jestem homoseksualna. Sama nie wie, czym jest i szuka spontanicznie odpowiedzi na to pytanie. Durnie mówi, że psycholog to na pewno nie wie nic na ten temat, a zaraz cytuje oklepane słowa ojca psychologii. Jakby przestarzałe i nienaukowe koncepcje Freud mogły dać jej odpowiedź. Choć mam wrażenie, że tutaj pojawia się błąd autora - nie chciało mu się zrobić choć minimalnego badania tematu. Ponadto nasza inteligentna bohaterka odrzuca z góry, że jest heteroseksualna, choć związki heteroseksualne ma za sobą i myśli o mężczyznach w tych kategoriach (później się tego wypiera, ale jednak na imprezach kategoryzuje ich pod względem seksualności), a zaraz nie wyklucza bycia biseksualną. Serio? Nie czuje pociągu do mężczyzn i jest biseksualna? No cóż...


Nati i cała książka to absurd. 240 stron, tak niewiele, a ja zaznaczyłam tak wiele absurdalnych i nielogicznych fragmentów, że szkoda w ogóle o nich mówić. Bohaterka sama sobie przeczy, czy to w czynach, czy to w myślach, a wcześniej przytoczony przykład to tylko zajawka absurdu i zaprzeczeń. Mówię to z bólem serca, bo na samym początku bardzo Nati polubiłam - zaznaczyłam kilka ciekawych fragmentów, a jej rozważania były dojrzałe i konstruktywne, ponadto opierały się na tym, co ludzie zazwyczaj ignorują.

To właśnie te początkowe rozważania bohaterki są jednym, oprócz ładnej okładki z Felice Fawn, plusem książki. Im dalej w strony, tym więcej niby filozoficznego ścierwa, które nie miało żadnego sensu - lub raczej żadnej logiki. Bo co można powiedzieć o książce, która miała mieć filozoficzne podłoże, a wzmacnia stereotypy o pewnych grupach ludzi?

Okropne jest też to, że przez całą lekturę czytelnik zastanawia się, kiedy dzieje się akcja - nie ma wzmianki o tym ani na początku, ani na okładce. Niby współczesność, niby nie... A dla mnie to kluczowe, czy bohaterka wyciąga discmana, bo nienawidzi obecnego świata i dzisiejszej technologii (serio, znając Nati, tak można pomyśleć), czy wynika to z mody, czy wynika to z jedynej możliwej przenośnej opcji słuchania muzyki. A potem pojawia się kwestia telefonów komórkowych i robi się jeszcze dziwniej. Przez ostatnie lata społeczeństwo tak się zmieniało, że ponad dziesięć lat wstecz to znacząca różnica - dlatego informacja o czasie nie powinna znajdować się na samym końcu. Data istotnie wpłynęłaby na percepcję treści.


Na percepcję może też wpłynąć to, że dialogi w tekście zostały wytłuszczone. Po co? Tylko one są ważne? Tylko je mam czytać? A może autor chciał sprawdzić, czy ktoś przeczyta rozważania bohaterki, pomimo tego, iż wskazał jako kluczowe jedynie dialogi? Nie rozumiem. To negatywnie wpływało na komfort pochłaniania tegoż arcydzieła.

I nie. Nie było seksu. Przemoc jakaś tam była - denna, ale była. Bójki dziewczynek i nielogiczna próba zabójstwa, podczas której działa jeden bohater, a drugi ma wciśnięty stop, aby ten pierwszy mógł działać - taki zabieg ma też miejsce w przypadku większości dialogów. A dialogi, o mój smutku, to coś okropnego. Są nienaturalne, chyba głównie przez usilne próby uczynienia ich naturalnymi za sprawą kolokwializmów.

Absurdalny brak logiki w ładnym opakowaniu, fatalnie napisany i z równie fatalnym marketingiem. Instagramowe konto tej książki jest niesmaczne, żenujące i odpychające. Ale może właśnie takie miało być, bo odzwierciedla treść "Pamiętnika lesbijki". Szkoda, ogromna szkoda. Tym bardziej, że autor w głowie ma ogromny potencjał, sądząc po samym początku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Demon i panna Prym

Po raz kolejny Coelho wystawia czytelnika na próbę. Pokazuje Dobro i Zło, dając możliwość podążania za wybranym

zgłoś błąd zgłoś błąd