Skazaniec. Na pohybel całemu światu

Cykl: Skazaniec (tom 1) | Seria: Skazaniec
Wydawnictwo: Zielona Litera
8,13 (556 ocen i 89 opinii) Zobacz oceny
10
81
9
150
8
174
7
94
6
38
5
11
4
5
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788393920426
liczba stron
432
język
polski
dodał
geokuba

Nikt mi tego nie powiedział i nikt mnie nie ostrzegł, że pierwsza noc w więzieniu jest najgorsza. Zanim zapadnie zmierzch, siedzisz zamknięty w celi, widzisz, jak z każdą minutą gaśnie światło dnia, i czujesz, że skrada się mrok. Prawie go słyszysz. Otula świat, przenika przez twoją skórę, wchodzi w głąb ciebie i wypełnia duszę. Czujesz się porzucony, bezbronny i samotny. Modlisz się w...

Nikt mi tego nie powiedział i nikt mnie nie ostrzegł, że pierwsza noc w więzieniu jest najgorsza. Zanim zapadnie zmierzch, siedzisz zamknięty w celi, widzisz, jak z każdą minutą gaśnie światło dnia, i czujesz, że skrada się mrok. Prawie go słyszysz. Otula świat, przenika przez twoją skórę, wchodzi w głąb ciebie i wypełnia duszę. Czujesz się porzucony, bezbronny i samotny. Modlisz się w myślach, klepiesz pacierze, składasz przyrzeczenia i obietnice, błagasz o łaskę i nagle zdajesz sobie sprawę, że Bóg cię nie słyszy, bo dawno temu opuścił to miejsce. Zostałeś sam. Pierwszej nocy cela zaczyna cię przerażać. Uświadamiasz sobie, że twój cały świat skurczył się do jej rozmiarów. Być może wszyscy ci, którzy mają przed sobą wyrok kilku miesięcy lub lat, przyjmują to inaczej. Może potrafią sobie powiedzieć – dam radę, wytrzymam, to tylko tymczasowa klatka, to miejsce mnie nie zniszczy, bo pewnego dnia opuszczę mury. A co może sobie pomyśleć skazany na dożywocie? Z takim wyrokiem nie dumasz o przyszłości, nie patrzysz w przód, ale bezustannie oglądasz się za siebie. Liczy się tylko to, co dzieje się dzisiaj, wczoraj, kilka dni temu. Nie snujesz planów, na nic nie czekasz. Wydaje się to cholernie proste i oczywiste, ale zapewniam was, że wcale takie nie jest.

 

źródło opisu: http://zielonalitera.pl/

źródło okładki: http://zielonalitera.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1646
Tomek | 2016-02-06
Na półkach: Przeczytane, E-book, Posiadam
Przeczytana: 04 lutego 2016

Przyznam się, że mam wielki kłopot z powieścią zatytułowaną „Skazaniec. Na pohybel całemu światu”. Zastanawia mnie, co powoduje, że książki z cyklu „Skazaniec” otrzymują praktycznie same pochlebne recenzje? (Jakoś tak często bywa w moim przypadku, jeśli chodzi o książki wysoko ocenione przez innych czytelników). Czy jest to spowodowane tym, że człowiek jest z natury podglądaczem i lubuje się w zaglądaniu tam, gdzie nie jest to dozwolone, a autor daje mu taką możliwość? A może opowieści Krzysztofa Spadło zasługują na literackie laury? Spróbuję odpowiedzieć na te pytania.

Dla mnie, pierwszy tom cyklu w żadnym razie nie zasłużył na miano czytelniczej rewelacji. Być może kierują mną inne pobudki, dlatego, że miałem możliwość zaglądania w takie miejsce, które autor opisuje w powieści. Z całą stanowczością stwierdzam, że w więzieniu nie ma niczego fascynującego. Jest bowiem ludzką tragedią znaleźć się w nim, a tym bardziej spędzić tam resztę swoje życia. Wiedząc jednak, że większość ludzi z ogromną chęcią ogląda tragedie innych osób, czasem próbuję ich zrozumieć. Ciężko mi to jednak wychodzi, za dużo w życiu naoglądałem się tego nieszczęścia.

Powieść, jaką jest „Skazaniec” nie jest według mnie obliczana na to, że wespnie się na literackie wyżyny. Autor nie wymaga od czytelnika, aby zachwycał się nad jej stylem i wzdychał nad poetyckim językiem. Ona ma szokować swoją fabułą, nie zaś wykonaniem. Zatem w żaden sposób „Skazańca” nie da rady nazwać literackim majstersztykiem.
Autor w powieści tej zdecydował się na opisanie specyficznego, zamkniętego świata, który dla jej podkolorowania umieścił na początku XX wieku. Podczas lektury, okazuje się jednak, że stylizacja epoki wychodzi mu całkiem kiepsko i gdyby nie wspominane czasem historyczne wydarzenia, lub związane z nimi postacie, można by odnieść wrażenie, że akcja rozgrywa się współcześnie.

Więzienie we Wronkach, w murach, którego toczy się opowieść, to miejsce, w którym na stałe przebywa duża ilość mężczyzn, odbywających w nim karę lub w nim pracujących. W czasie opisywanym przez autora, w zakładzie tym odsiadywało swe wyroki około pięćset osób. Jak wspomniałem, to dość duża liczba ludzi. Niestety, w powieści nie ma ona odzwierciedlenia. Przybytek więziennictwa opisywany przez Krzysztofa Spadło, stwarza wrażenie całkiem wyludnionego. Autor tworzy bohaterów, którzy pełnią wyznaczone im w fabule role, reszta „towarzystwa” - nazwijmy ich statystami - jest dla niego całkowicie nieważna. Brakuje tej otoczki, która dawałby czytelnikowi wrażenia obcowania z epoką i przebywania w tętniącym życiem miejscu. Ponadto Wronki w latach dwudziestych XX wieku były więzieniem ciężkim. Autorowi całkiem nie udała się sztuka ukazania niedogodności z tym związanych. Z powieści można wywnioskować, że więźniowie, prócz brutalności strażników, nie odczuwali żadnych represji związanych z tak zwanym „zaostrzonym rygorem”. Śledząc losy bohaterów, można odnieść wrażenie, że przebywali oni właściwie cały czas na spacerniaku, gdzie ciągle się wylegiwali i dobrze się bawili. Od czasu do czasu, niektórzy zajmowali się jakąś pracą.
Wspomnieć należy także o języku, którym posługują się bohaterowie. Jak cała reszta z epoką zbyt wiele wspólnego on nie ma. Autor nie postarał się też o włożenie w usta swych bohaterów gwary więziennej, która wśród tego rodzaju więźniów była jak najbardziej rozpowszechniona.

To chyba moje najcięższe zarzuty, które wysuwam pod adresem tej powieści. W pewnym momencie uznałem nawet, że dyskwalifikują one w mych oczach tę książkę całkowicie. Także zauważana momentami chaotyczność narratora powodowała, że chciałem zdecydować się na pobieżne przekartkowanie pewnych fragmentów powieści i zaangażowanie uwagi tylko w ważniejszych momentach. Nie zdecydowałem się jednak na taki zabieg, gdyż cały czas doszukiwałem się fascynacji, którą dostrzegli inni czytelnicy.A Niestety nie dopadła mnie ona nawet na zakończenie, które było dość łatwe do przewidzenia. Do tej chwili nie wiem jednak w jaki sposób, Spadło spowodował, że mam chęć zajrzeć do kolejnego tomu, aby poznać dalsze losy bohaterów, do których właściwie wcale się nie przywiązałem - byli jacyś tacy „nijacy”. Pewnie zgodnie z pewnym powiedzeniem: „Nie chcem, ale muszem”, za jakiś czas sięgnę po kolejny tom cyklu aby zobaczyć czy Ropuch…? Ale nie zdradzę, co ten Ropuch ma tam nawywijać. Tylko chyba to mnie ciekawi?

Ocena: 3.5/6

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dręczyciel

Co to była za perełka! Po bardzo nieudanych romansach z książkami tj. "Antybrat" Tijan czy "Srebrny Łabędź" Amo Jones, obiecałam...

zgłoś błąd zgłoś błąd