Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wnuczka do orzechów

Wydawnictwo: Akapit Press
7,02 (379 ocen i 99 opinii) Zobacz oceny
10
32
9
27
8
72
7
116
6
84
5
32
4
5
3
6
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362199785
liczba stron
296
język
polski
dodała
lonia171

Co się dzieje z Jeżycami?

Kim jest ta dziewczyna?
I dlaczego Józef Pałys stracił dla niej głowę?
Kolejny tom "Jeżycjady"- jak zwykle wesoły, liryczny i krzepiący

 

źródło opisu: http://www.akapit-press.com.pl/sklep/dla-mlodziezy...(?)

źródło okładki: http://www.akapit-press.com.pl/sklep/dla-mlodziezy...»

Brak materiałów.
książek: 249
M-E | 2014-11-25
Przeczytana: 22 listopada 2014

Jeszcze mnie trzęsie...
Przykro mi, naprawdę jest mi przykro. Pierwsza tak niska ocena książki od początku korzystania przeze mnie z Lubimy Czytać - nie, nie zapomniałem kliknąć gwiazdek, to książka na nie nie zasłużyła.
260 stron, a męczyłem ponad tydzień. Kilka razy miałem ochotę przerwać czytanie i wyrzucić książkę przez okno, przez szacunek dla książki jako takiej i dla przechodniów nie zrobiłem tego.

Dlaczego tak się czepiam? Przecież inni dali średnio 7 gwiazdek, czy to aż taka zła książka? Niestety tak:
- styl pisania - nawiasy i wykrzykniki, czasami kilka na stronę, styl jest po prostu niedbały i męczący.
- pseudoerudycja
- fajnie, że książka jest "na czasie", bohaterki korzystają z maila, ale kto pisze maile takim językiem? Ja wiem, mail to nie SMS, nie musi być krótki. Ale czy to znaczy, że musi być rozwlekły i rozlazły?
Dlaczego tytuły książek są po angielsku? Czy Gaba/Ida czytała te książki w oryginale? Jeśli nie - wydaje się to zwyczajnie pretensjonalne.
- literatura obecna w książce - z jednej strony nieśmiertelny Plutarch, Seneka itd., z drugiej wyciągane z kapelusza pozycje znane chyba tylko największym pasjonatom. Niestety, jeśli autorka chciała zainteresować czytelników twórczością mało znanych autorów, to się nie udało.
- niektórzy bohaterowie są chyba tylko po to, by wyrażać podziw i uwielbienie dla innych bohaterów. Co to wnosi?
- sama fabuła jest wątła, a tu jeszcze według zapowiedzi akcja kolejnej książki ma zacząć się następnego dnia - typowe tworzenie sztucznych bytów, a kochane czytelniczki lub ich mężowie ;) i tak polecą co koń wyskoczy do księgarni.
- uzasadnienie tytułu. Nie powinienem się czepiać - jakieś jest, ale moim zdaniem cieniutko umotywowane i straszliwie naciągane.
Wygląda na to, że pewne koncepcje były obecne w trakcie pierwszych prac nad książką, potem zostały zarzucone a ślady pozostały.
Moim zdaniem, tytuł powinien być wynikiem prac nad książką, nie musimy go znać w chwili wydania poprzedniej części.
- opis biedy tytułowej bohaterki - jedna sukienka, jedne spodnie, drewniaki na nogach, matka w Norwegii... Czy ktokolwiek w to może uwierzyć?
- podchody Dorota/Józinek - ludzie drodzy, czy my żyjemy w XIX wieku? Dlaczego tak komplikować?
- profesura Gaby - fajnie by było we wcześniejszych tomach mieć jakieś umocowanie, przecież tytułu za nicnierobienie nie dają, a praca naukowa to nie fabryka od 7 do 15, są konferencje, wydarzenia na uniwersytecie, nieszablonowi studenci. Przynajmniej chciałoby się wierzyć, że za tym jest jakaś pasja.
- brak redakcji! Z całym szacunkiem dla p. Emilii Kiereś, chyba w ogóle nie spojrzała ona krytycznym okiem na to, co jej Mama napisała. Redaktor powinien być czepliwy, wyszukiwać słabości i pracować z autorem. A co mamy we "Wnuczce"? Wiele scen się kupy nie trzyma, są rozwlekłe, opisy przyrody są zwyczajnie miałkie i służą chyba tylko do rozciągnięcia całego dzieła do 260 stron.
- i wisienka na torcie: ratowanie nieprzytomnej osoby przez wlewanie nalewki z alkoholem, poprzedzone kontemplacją przyrody i łacińskimi nazwami ptactwa. Po prostu brawo! To się nazywa literatura młodzieżowa przekazująca pozytywne wzorce...

Gdy czytałem książkę, przypominał mi się dowcip o białej rzepie. Niestety, aż oczy łzawią.
Miałem nadzieję, ze po kiepściutkiej McDusi Małgorzata Musierowicz bardziej przyłoży się do kolejnego tomu. Jak na książkę, która powstawała 2 lata, efekt jest tragiczny.
Pani Małgorzato, dlaczego nam pani to zrobiła????

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
W uścisku Katriny

Zastanawiałem się przez moment czy pisanie “Czarny”, “Murzyn” nie jest zbyt mocne? Z drugiej strony autor o sobie też pisze “Białas”. Niezwykle odważn...

zgłoś błąd zgłoś błąd