Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wnuczka do orzechów

Cykl: Jeżycjada (tom 20)
Wydawnictwo: Akapit Press
7,03 (375 ocen i 99 opinii) Zobacz oceny
10
31
9
27
8
72
7
116
6
82
5
32
4
5
3
6
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362199785
liczba stron
296
język
polski
dodała
lonia171

Co się dzieje z Jeżycami?

Kim jest ta dziewczyna?
I dlaczego Józef Pałys stracił dla niej głowę?
Kolejny tom "Jeżycjady"- jak zwykle wesoły, liryczny i krzepiący

 

źródło opisu: http://www.akapit-press.com.pl/sklep/dla-mlodziezy...(?)

źródło okładki: http://www.akapit-press.com.pl/sklep/dla-mlodziezy...»

Brak materiałów.
książek: 997
aczeisa | 2014-12-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 grudnia 2014

Do świeżo wydanej, dwudziestej części cyklu, Wnuczki do orzechów, podeszłam ze sporą dozą nieufności. Całkiem słusznie, wciąż jednak nie umiem się do tej Musierowicz zdystansować, więc i tak się rozczarowałam.

Główny tego powód jest całkiem oczywisty: Jeżycjada się już przeżyła. Wnuczka do orzechów w dużej części składa się z elementów dobrze nam znanych: a to autorka przypomina nam o czymś, co dla starych czytelników (a obawiam się, że ostatnie tomy nie są dla czytelników nowych, którzy nie zrozumieliby wszystkich relacji rodzinnych i pozarodzinnych) jest oczywiste, nawet jeśli działo się dziesięć książek wcześniej; a to wykorzystuje zabiegi doskonale znane z poprzednich części. Popatrzmy. Oto mamy główną bohaterkę, nową, spoza rodziny, która jednak do rodziny wkrótce się zapląta. Dziewczę wiejskie, hoże, pracowite, takie, co sobie ze wszystkim poradzi, bo musi, na rodzinę — także dlatego, że jest niepełna — nie zawsze może liczyć. Ponieważ jednak jest ucieleśnieniem cnót niewieścich (i nie tylko), nic nie szkodzi. Zresztą już wkrótce na jej drodze stanie młodzian, ucieleśnienie cnót męskich, spojrzą sobie w oczy, bez słów powiedzą wszystko i będą żyli długo i szczęśliwie.

A teraz się zastanówcie, do ilu sytuacji z Jeżycjady opis powyższy można dostosować. Ano właśnie. Do wielu. Dorota Rumianek i jej historia nie są niczym nowym na tle poprzednich dziewiętnastu tomów. Co więcej, fabularnie powieść jest znacznie uboższa niż jej poprzedniczki, bo sprowadza się do kilku podróży z miasta na wieś lub z domu do sklepu (i z powrotem), niezbyt istotnych spotkań, w czasie których rozgrywa się kilka niezbyt istotnych dialogów, oraz jedzenia. Zabawne perypetie niegdyś typowe dla Musierowicz (przypomnijcie sobie Kłamczuchę albo Idę sierpniową) należą do przeszłości. Zastąpiła je toporna dydaktyczność dla bezmyślnych, leniwych i, powiedzmy uczciwie, dość ociężałych umysłowo czytelników, która raczej nie znajdzie uznania w oczach odbiorców pamiętających ESD czy późniejsze koło zamachowe Szwungszajba.

Spróbujmy znaleźć we Wnuczce do orzechów trochę plusów. Przede wszystkim warte docenienia jest to, że pewne przejaskrawione elementy z McDusi zostały wyprostowane, zwłaszcza Ida Pałys. Higieniczna wariatka, na którą narzekaliśmy w poprzedniej części, znów jest co prawda zdrowo postrzeloną, ale dość sympatyczną postacią (choć pewne jej poglądy i zachowania, których komentować nie będę, mogłyby temu przeczyć). Ale zyskuje i Józinek (może dlatego, że nie ma okazji się odezwać, więc i nie mówi nic głupiego) oraz, o dziwo, Ignaś alias Miągwa (prawdopodobnie tylko przez kontrast z nazbyt męskim Józefem, ale zawsze). Dobrze było też dostać nową, nieznaną wcześniej bohaterkę: Dorotę; inna sprawa, że Dorotka jest trochę zbyt w typie Musierowicz, trochę zbyt idealna i na miejscu. No i wcale nie uwalnia nas od Borejków, którzy bynajmniej nie schodzą na dalszy plan, po prostu koegzystują na wspólnych prawach i przestrzeni. Dostrzegam też — naprawdę dostrzegam — próby przeniesienia akcji w czasy współczesne, spostrzeżenia i opisania pewnych zjawisk społecznych (głównie emigracyjnych, ale zawsze coś). Tyle że w jakiś magiczny sposób Jeżycjada (czy też Neojeżycjada, jak to zabawnie nazywają niektórzy) nie staje się dzięki temu bardziej aktualna, życiowa, współczesna, a (co dziwne i niedobre) traci klimat i swój urok. Bo mam wrażenie, że nie czytam już o tych samych postaciach w nieco innej rzeczywistości, ale o zupełnie innych ludziach, mniej sympatycznych i mniej ciepłych, których losów tak naprawdę nie chcę znać. W książce tendencyjnej, przeżartej prostym dydaktyzmem i banalnie moralizatorskiej.

(Więcej: http://szwabacha.blogspot.com/2014/12/magorzata-musierowicz-wnuczka-do.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyznania gejszy

Powieść opisująca elitarne prostytutki w Japonii w czasach przed II WŚ. Świetne opisy całych reguł związanych z wynajmowaniem gejszy, edukacją ich ora...

zgłoś błąd zgłoś błąd