Allegro - kampania grudzień kat. kryminał
7,28 (6017 ocen i 594 opinie) Zobacz oceny
10
652
9
906
8
1 239
7
1 596
6
740
5
476
4
146
3
177
2
42
1
43
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327424990
liczba stron
315
słowa kluczowe
Lesio, Chmielewska,
język
polski
dodała
Katarinka1989

Lesio o jedna z najdowcipniejszych i najczęściej wznawianych sensacyjno - humorystycznych powieści Joanny Chmielewskiej. Autorka mistrzowsko nakreśliła realia życia w Polsce początku lat 70 i stworzyła postać prześmiesznego tytułowego bohatera - architekta pracującego w biurze projektów,który wplątuje się w serię niezwykłych, zabawnych przygód.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Olesiejuk 2015

źródło okładki: http://www.olesiejuk.pl/

Brak materiałów.
książek: 789
romeo | 2017-07-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lipca 2017

Podobno na wysokich salonach, czytanie Chmielewskiej to obciach.Teraz gdy w końcu przeczytałem jakąś jej książkę, będę może tę opinię rozumiał lepiej, gdyż lektura Lesia była dla mnie męcząca i absolutnie nic nie wnosząca, poza możliwością odniesienia się do powieści tej autorki, którą dotąd życie jakoś miłosiernie pozwalało mi omijać. I może lepiej by było pozostać w tym dziewiczym stanie.

Zacznijmy zatem od słynnego poczucia humoru Chmielewskiej, bo to podobno zjednuje autorce "Dzikiego białka" najwięcej zwolenników. Już od pierwszych zdań dostrzega się usilne staranie by było śmiesznie i zabawnie, lecz ja odniosłem wrażenie, że pisarka ma zawyżoną ocenę własnego poczucia humoru, co przejawia się sromotnie przygnębiająco. Autorka pisze tak jakby każdy akapit miał wywoływać eksplozję wesołości(u mnie nie wywołuje). Brakuje tylko ścieżki dźwiękowej z podkładanymi śmiechami jak w sitcomach. W moim odczuciu dowcip Chmielewskiej jest ciężki, prostacki i byle jaki. Śmieszniejszy jest chyba kotlet schabowy.
A szczytu swojego słynnego poczucia humoru, Chmielewska dopełniła w scenie z papierem toaletowym(sami widzicie do jakiś wyszukanych rekwizytów ucieka się ona by was rozśmieszyć). Oto współpracujący z powieściowym biurem Duńczyk odwiedza urząd miasta, gdzie łamaną polszczyzną wypowiada do przewodniczącego rady narodowej prośbę-żądanie: "Daj papier". Na co przewodniczący wpada w popłoch, gdyż urzędowy przydział tego deficytowego w PRL-u towaru już mu się skończył, a przecież nie można skompromitować się przed przybyszem z Zachodu. I gdy w końcu udaje się skombinować trzy rolki, cudzoziemiec wyjaśnia, że przez słowo papier rozumiał dokument. HA,HA,HA! Przedszkolakom bym się nie dziwił, ale jak dorośli mogą śmiać się z takich bzdetów? Pełna żenada.
Owszem, w powieści dzieje się dużo,a raczej dużo jest namotane, bo mamy tu całą serię zdarzeń podobnych powyżej opisanemu. Więcej nie chcę tego czytać, Chmielewska adieu!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ksiuty z Melpomeną

Plus za język, plus za humor, plus za klimat, minusów w zasadzie brak. Żeby się dobrze bawić przy książce wskazana jest znajomość treści opisywanych s...

zgłoś błąd zgłoś błąd